Targujemy się!

Jak Wam upływa weekend? Mój jest aktywny i ciekawy! Od wczoraj jest u mnie Iza z Czytadełka oraz druga zaczytana koleżanka, a po Warszawie krąży jeszcze Edith i sporo innych, mniej lub bardziej znanych mi osób.

Po wczorajszym miłym wieczorze i jego odespaniu nadeszła pora na trochę akcji. Zaraz wsiadamy w tramwaj i udajemy się na Stadion Narodowy, gdzie w tym roku organizowane są Targi Książki. Zapowiada się świetny dzień! Krążenie po terenie Targów, te wszystkie książki dookoła, spotkania autorskie, rozmowy z ludźmi z wydawnictw, spotykanie znajomych. Mniam, lubię takie dni! :)

A już od 18:00 będziemy w restauracji “Pikanteria”, gdzie organizujemy spotkanie blogerów książkowych, autorów, czytelników. Zapraszamy do Sali Czerwonej, pewnie trochę tam posiedzimy ;)

Jak widzicie, sporo się u mnie dzieje w ten weekend! Poczytać, nie poczytam, ale i tak będzie to mocno książkowy czas!

targi

Do roboty!

Rzadko Was namawiam do rzeczy innych niż czytanie książek lub spotkania blogerów ;) Dzisiaj to zrobię!

Wszystkie osoby posiadające konto na Biblionetce zachęcam, zapraszam, zmuszam, namawiam… do wypełnienia ankiety dotyczącej przyszłych zmian w ramach tego portalu. Nawet jeżeli używaliście lub używacie go sporadycznie – wypełnijcie ją, a może będziecie gościć częściej! A osoby, które praktycznie zrezygnowały z jego używania zapraszam do wypełnienia tej ankiety, bo może dzięki propozycjom zmian zechcecie tam znowu ponownie zagościć.

Tak marudzę, bo Biblionetkę sobie cenię bardzo, szczególnie za uporządkowany i bogaty katalog książek. Od lat jestem użytkowniczką tego portalu, schowek traktuję jako spis własnych i upragnionych książek. I cieszę się, że nadchodzą zmiany, zresztą mocno o nie od dłuższego czasu walczyłam. Ja już ankietę wypełniłam i Was też o to proszę! Zajmie Wam to trochę czasu, a może przyczynić się do rozwoju tego fajnego miejsca.

A oto apel redakcji:

Wielka Ankieta BiblioNETkowaDrodzy BiblioNETkowicze,

Ankieta już jest dostępna, zapraszamy do jej wypełnienia: Ankieta BiblioNETkowa

W trakcie wielu rozmów na Forum okazało się, że pomysłów i sugestii macie bardzo dużo.

Postanowiliśmy zebrać je i przedstawić w formie ankiety, by dowiedzieć się, co Waszym zdaniem jest dla BiblioNETki ważne, a co nie.

Ankieta związana jest z pomysłem, który pozwoli nam zrealizować Wasze najważniejsze propozycje i najpilniejsze prośby.

Udzielenie odpowiedzi na pytania zajmie Wam mniej niż 10 minut, a wyniki tej ankiety są dla nas bardzo ważne, dlatego zapraszamy wszystkich do klikania! :)

Z góry dziękujemy serdecznie za wszystkie odpowiedzi!

Pozdrawiamy,
Redakcja BiblioNETki

“Czarny pryzmat” – Brent Weeks

black prism

Można powiedzieć, że Chromerią rządzą kolory. W tej krainie zamiast typowej magii używa się kolorów i światła. Jeżeli masz szczęście, to urodzisz się krzesicielem, człowiekiem z darem do krzesania jednego z kolorów palety podstawowej (czyli takiej, jak tęcza ;) ). Jeżeli masz jeszcze więcej szczęścia, to umiesz krzesać dwa i więcej kolorów, tych położonych obok siebie, a bardzo rzadko tych z różnych końców spektrum. A tylko jedna osoba na pokolenie potrafi krzesać wszystkie barwy. I dzięki temu jest władcą tegoż świata. Poznajcie Pryzmata Siedmiu Satrapii - Gavina Guile.

Gavin niepodzielnie rządzi już od wielu lat. Jako że Pryzmat zawsze żyje liczbę lat wynoszącą wielokrotność liczby siedem, a żaden nie żył dłużej niż 21 lat od rozpoczęcia rządów, to ma on świadomość, że zostało mu już niewiele czasu. A za to tak wiele ma spraw do rozwiązania i nadrobienia! Jest tajemniczy więzień, jest nagle odnaleziony syn, jest porzucona ukochana – to tylko część spraw. A do tego szykuje się wojna, pojawił się jakiś dziwny kolorak, który udziela pomocy zbuntowanemu królowi. Zresztą, coraz więcej dookoła koloraków, stwory zaczynają się buntować, uważają, że rządy Pryzmata są dla nich niesprawiedliwe i trzeba z nimi skończyć. Jest jeszcze sporo pobocznych wątków, ta książka – jak tort – ma całkiem wiele smakowitych warstw.

Bardzo podoba mi się świat stworzony przez Weeksa. Zarówno szczegółowe opisy miast, miejsc czy osób, jak również zasady tym światem rządzące. Bardzo spodobała mi się “magia kolorów”, to dobry pomysł, który został na dodatek opisany w interesujący sposób. Autor daje nam szansę stopniowego poznawania krainy i jej mieszkańców. Powoli poznajemy tajemnice, które skrywa tak wiele osób. Autor przemyślał fabułę i prowadzi nas od jednych zamkniętych drzwi do drugich, a każde z nich pozwalają nam poznać kolejne aspekty tej historii i lepiej ją zrozumieć.

Ciekawie stworzeni zostali bohaterowie. Pryzmat jest męski, inteligentny, charyzmatyczny, bywa upierdliwy i uparty. Kip, jego bękart przeżywa przemianę z serii od zera do bohatera. Ten grubasek, niepewny siebie samotnik nagle odnajduje swe miejsce i odczuwa przynależność do grupy. Piękna Karris, która jest tak samo niebezepieczna, jak urocza. Zresztą nie tylko główni bohaterowie są dopracowani, autor zadbał również o wiarygodność bohaterów pobocznych. Jest ich bardzo wielu, wnoszą do książki różnorodność, czynią ją barwniejszą.

Gdy zaczynałam czytać “Czarny Pryzmat”, byłam przekonana, że nie zdołam jej przeczytać przed wyjazdem i będę musiała tę cegiełkę dźwigać ze sobą. Jednakże niespodziewanie zostałam wessana do akcji, porwały mnie przygody Gavina i jego ekipy. Porwały tak bardzo, że książkę przeczytałam w niecałe dwa dni! Autor bardzo sprawnie przeplata wątki,  nakręca akcję, wprowadza nowe informacje, a to wszystko sprawiało, że nie chciałam się oderwać od tej książki.

“Czarny Pryzmat” to bardzo dobra fantasy, z ciekawym pomysłem na fabułę i zdobywającymi sympatię bohaterami. Polecam, ja już się nie mogę doczekać większej ilości wolnego czasu, bym mogła sięgnąć po drugi tom!

© 

Czarny pryzmat

Wydawnictwo: MAG, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 733

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

Spotkajmy się!

Targi Książki w Warszawie odbędą się już za kilka dni! Z tej okazji razem z Izą z Czytadełka postanowiłyśmy zorganizować miejsce na spotkanie, żal byłoby przepuścić taką okazję! Najpierw pomysł dotyczył spotkania blogerów książkowych, jednakże w międzyczasie lekko się zmodyfikował i właściwie teraz dołączają do nas miłośnicy czytania, autorzy i blogerzy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie! Zadeklarować swą obecność można na stronie wydarzenia na Facebooku. Chyba, że nie macie tam konta, to możecie i tutaj :) Zapraszamy serdecznie! Moim zdaniem to fajna okazja do spotkania czytelniczo-pozytywnie-zakręconych osób, spędzenia mile czasu na rozmowach.

targi

A jak Wam upłynął weekend? Co przeczytaliście ciekawego? A może robiliście jeszcze jakieś inne fajne rzeczy poza czytaniem? U mnie czytania nie było zbyt wiele, tyle, co w drodze na/ze zlotu rodzinnego. Wczoraj celebrowaliśmy poczwórną okazję, spotkało się kilka pokoleń przy jednym stole. Ale za to dzisiaj jestem taaaaaka zmęczona, nawet siły na recenzję nie miałam ;)

“Ziemia Kłamstw” oraz “Raki Pustelniki” – Anne B. Radge

farma

Pierwszy tom czytałam dawno, jeszcze przed zrobieniem wywiadu z autorką, ale jakoś do dzisiaj nie zdołałam opisać swych odczuć z lektury. Postanowiłam więc to nadrobić przy okazji opisywania tomu drugiego. Jak wypadły pierwsze dwa tomy trylogii?

W “Ziemi kłamstw” nestorka rodu, Anna Neshov, ma wylew, leży na łożu śmierci. Jej trzej synowie, którzy przez lata nie potrafili się ze sobą komunikować, nagle muszą być w stanie współpracować. Jakby tego mało, na horyzoncie pojawia się córka jednego z nich – Torunn, która do tej pory widziała swojego ojca raz w życiu. Choroba Anny otwiera skrzynkę Pandory, wypuszcza na świat wiele tajemnic, przez lata skrzętliwie skrywanych. Tajemnic tak dużych, że wstrząsają rodzinnymi fundamentami. To właśnie radzeniu sobie ze skutkami tajemnic oraz relacjom w rodzinie poświęcona jest ta książka.

“Raki pustelniki” to logiczna konsekwencja pierwszego tomu. O ile pierwszy tom, to tom tajemnic, to tom drugi to ciągłe podejmowanie wyborów. Czy gospodarstwo nadal powinno istnieć? Kto powinien je prowadzić i jak? Czy Torunn powinna skupić się na życiu osobistym, pracy, która sprawia jej satysfakcję, czy może pomóc ojcu? Czy Margido powinien trochę wyluzować, zapomnieć na chwilę o zakładzie pogrzebowym i misji swej pracy, a skupić się trochę na sobie samym i swym życiu? Co powinien zrobić Erlend i jego partner? Czy bohaterowie odważą się otworzyć na kolejną życiową zmianę?

Proza Anne B. Ragde to proza surowa, bardzo naturalistyczna. Ale jednocześnie porywająca. W tych książkach nie ma według mnie ani jednego zbędnego słowa, wszystko jest zbalansowane, przemyślane, zaplanowane. Styl jest  chłodny, obojętny, w zestawieniu z poruszanymi tematami i ich ważnością jest to niesamowity kontrast! Dzięki temu zresztą wciąga czytelnika jeszcze głębiej w to rodzinne bagno, nie pozwala się uwolnić przed zakończeniem czytania. A i potem ta historia długo siedzi w czytelniku, nie daje o sobie łatwo zapomnieć.

Osoby, z którymi rozmawiałam o tych książkach są albo zachwycone opisami, albo uważają je za zbędne i nudne. Ja dołączyłam do wielbicieli tworzonych przez nią opisów. Nawet nieistotne szczegóły gotowania czy podziwiania figurek są według mnie niezbędne, wiodą autorkę do założonego celu, są istotne dla akcji, do zbudowania odpowiedniej atmosfery. Także te, którym zarzuca się bycie obrzydliwymi były dla mnie istotne. W końcu nic co ludzkie nie jest mi obce, taki naturalizm był według mnie potrzebny do dopełnienia historii, do tego byśmy poczuli się tak, jak bohaterowie książki.

Surowy urok wiejskiej części Norwegii, ludzie, którzy próbują ułożyć sobie życie, dotrzeć do siebie samych i najbliższych, buzujące emocje, świetny styl, to wszystko spowodowało, że nie mogłam się oderwać od czytania. A na dodatek autorka tak kończy drugą część, że miałam ochotę ją udusić, jak tak można!

Polecam!

© 

Radge

Wydawnictwo: Smak Słowa, 2010 i 2011

Oprawa: twarda

Liczba stron: 288 i 250

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5,5/6