Majowy weekend z książką?

Zapraszam do lektury drugiego tekstu na portalu Arena.pl. Tym razem o książce, z którą może ktoś zamierza spędzić długi majowy weekend. Warto czy nie warto? Oto jest pytanie, sprawdźcie w moim tekście! Serdecznie zapraszam do zajrzenia TUTAJ i przeczytania opinii. Tym bardziej, że to książka, która chyba nie wzbudzała letnich uczuć – albo zachwyt, albo niechęć😉

Podróż przez czas i życie („Czasomierze” – David Mitchell)

uczta_wyobrazni_czasomierze

„Czasomierze” to jedna z najbardziej niezwykłych książek, które przeczytałam w ciągu ostatnich kilku lat. Niezwykłych, wymagających, żądających od czytelnika uwagi.

Klamrą spinającą sześć opowieści jest Holly Sykes. Poznajemy ją w 1984 roku jako zbuntowaną nastolatkę, która ucieka z domu. Nie wiemy jeszcze, czego się spodziewać. Wiemy tylko, że dziewczyna jest dziwna, a rzeczy, które ją spotykają – jeszcze dziwniejsze. Jednak szczególny dar, którym ją obdarzono nie przygotowuje nas na to, co czeka nas pod koniec powieści.

Jednakże najpierw, powoli i mozolnie podróżujemy przez czas. Każda z części (oprócz początkowej i końcowych) to inny bohater, inna historia, jednak wszystkich łączy właśnie Holly. Nie zamierzam Wam opisywać szczegółów, to zbyt bogata opowieść, by w krótkim tekście opisać chociaż najważniejsze części fabuły, w każdym razie musicie mi uwierzyć w jedno – autor funduje czytelnikom najpierw powolne wgryzanie się w historię, a potem jazdę bez trzymanki!

Bo też dwie ostatnie części… Przedostatnia jest niewiarygodna, bitwa, przedstawiona walka jest barwnym i interesującym konceptem. A ostatnia z kolei to przerażająca wizja przyszłości, jedna z tych, które zostają nam w głowach i czasami wyłażą na wierzch zmuszając do rozmyślań pod hasłem „a co, jeżeli taka sytuacja jest bliżej niż dalej?”

Tak czy siak, „Czasomierze” to kawał niezwykłej literatury, odjechanej, świeżej, rzadko spotykanej. Tylko dla czytelników, którzy będą umieli jej poświęcić czas, uwagę i nie boją się wyzwań. Lepsza do czytania w trakcie wolnego weekendu, niż – jak to było w moim przypadku – po kilka stron przez chyba miesiąc. Tak nie róbcie. Czytajcie i zastanawiajcie się nad życiem, rzeczywistością, wartością człowieka, naszej kondycji moralnej…

Taka wiadomość!

UWAGA! ATTENTION! ACHTUNG!

Nareszcie można pęc i podzielić się taaaaaakim newsem! 22 czerwca premierę mieć będzie zbiór opowiadań kryminalnych napisanych przez grupę blogerów książkowych. Taki crème de la crème😉 Należeć do takiej grupy to przywilej, więc jestem dumna i blada pisząc te słowa! Do projektu zostaliśmy zaproszeni przez jednego ze znanych wydawców. Mamy też 3 propozycje okładek, ja mam swój typ, ale na razie siedzę cicho. Podoba Wam się któraś z nich?

Długo się zastanawiałam, czy pisać o zbrodni w teatrze, czy może zostać wierną światkowi wydawniczemu… Padło oczywiście na wierność, a już 22 czerwca przekonacie się, kto kogo morduje i dlaczego!

nasz zbior opowiadan

Tego jeszcze nie było!

Po dłuższej chwili ciszy mam przyjemność zaprosić Was do przeczytania mojego gościnnego wpisu na portalu arena.pl! Napisałam, o książce, która bardzo, bardzo mnie poruszyła, skłoniła do wielu przemyśleń. Powieść zacna, nie pisałam tutaj o niej i nie napiszę, więc pofatygować się musicie TUTAJ. A warto przeczytać o „Wszystko, czego wam nie powiedziałam”, oj, warto! Bierzcie więc i czytajcie😉

Wieloksiąg różności (#13)

ludzik ksiazki

Fot. Jenn and Tony Bot

Pora na kolejny różnorodny wieloksiąg. Książki, których właściwie nic nie łączy, powiedziałabym, że dla każdego coś… potencjalnie interesującego. A co?

*****

honor złodzieja„Honor złodzieja” – Douglas Hulick

Drothe, wieloletni Kamratów, zna na wylot mroczną, niebezpieczną Ildrekkę. To miasto nie dla każdego, jednak on zna je jak własną kieszeń, wie, kto jest wart znania, mapę ma w małym palcu, wie, gdzie, co i z kim. Zresztą nie bez powodu pracuje jako informator dla szefa jednego z gangów. Pewnego dnia natrafia na wiadomość związaną z prastarą księgą. Księgą, która może zmienić losy świata… Tylko jak ją zdobyć?

„Honor złodzieja” to bardzo dobra powieść łotrzykowska. Ciekawa, dobrze napisana, wciągająca, z interesującymi bohaterami. A zakończenie nawet zdołało mnie zaskoczyć, co zdarza się coraz rzadziej. Oczywiście zaraz po zakończeniu chciałam czytać kolejny tom, ale wyszło, jak wyszło, poczeka pewnie do urlopu, ech…

samotne miłości„Samotne miłości” – Eshkol Nevo

Fikcyjne miasto w Izraelu, Miasto Cadyków. To właśnie tutaj ma powstać nowa łaźnia religijna – mykwa, sponsorowana przez bogatego Żyda z Ameryki. Jednakże jest to problem, bo jest ich w całym mieście mnóstwo, na dodatek każda jakoś powiązana z lokalną społecznością, odłamem religijnym, jakąś grupą polityczną czy społeczną. Po gruntownych oględzinach mapy włodarze decydują, że jedyne miejsce, gdzie mogą zbudować mykwę, to nowe osiedle Żydów, którzy wyemigrowali z Rosji, zwane Syberią. Od tego zaczyna się cała historia, pełna przedziwnych wypadków, ocierające się o farsę krzywe zwierciadło odbijające społeczność zamieszkującą Miasto Cadyków.

Nevo kolejny raz stworzył interesującą powieść o miłości, poszukiwaniu bliskości i zrozumienia, problemach w komunikacji, próbie zmian i odnalezienia się na nowo. Snuje swą opowieść spokojnie, nostalgicznie, skupiając się na szczegółach, dając czytelnikowi czas i możliwość refleksji, rozsmakowania się w lekturze. Nie jest to powieść dla każdego, trzeba lubić specyficzny styl tego autora. Ale warto spróbować, jest tak różny od zalewu tak podobnych do siebie książek, które od jakiegoś czasu mamy na rynku.

zemsta„Zemsta najlepiej smakuje na zimno” – Joe Abercrombie

Okrutny książe Orso od lat prowadzi wojny wyniszczające okoliczne tereny. Pomaga mu w tym Monza Murcatto, Wąż Talinsu, najsłynniejsza najemniczka. Jej popularność wśród ludu nie podoba się księciu, który nasyła na nią morderców. Jednak Monzie udaje się uciec i zaprzysięga zemstę! Pomagać jej w niej mają przedziwni towarzysze – pijaczyna i barbarzyńca z obsesją czynienia dobra. Ta trójka poluje na Orso i jego towarzyszy, a na Monzę poluje z kolei nasłany przez księcia najbardziej niebezpieczny człowiek świata…

Cóż za nierówna książka! Pomysł całkiem dobry, chociaż daleki od unikatowości, ale wykonanie już średnie, tak samo, jak tłumaczenie. Przykłady? Szczery zapach, heroicznie falujące piórko i bohaterowie warczący w trakcie zarówno walki, jak i seksu😉 Do tego jest straszliwie przegadana, ciachnęłabym jak nic 200 stron, może nawet więcej!

*****

To byłoby na tyle, ciekawe, czy w tym wieloksięgu znajdziecie coś, co Was zainteresuje! Ja ostatnio czytam coraz mniej, życie, ćwiczenia, praca, teatr, spotkania, to wszystko zjada mi tyle czasu, że na czytanie zostaje niewiele. Ale nic to, i tak jest super!