Dawno nie było konkursu…


Protected by Copyscape Duplicate Content Detection SoftwareTo właśnie przyszło mi ostatnio do głowy. Postanowiłam więc zmienić ten stan, tym bardziej, że i okazja jest znakomita. Razem z Wydawnictwem Telbit chcielibyśmy Was zaprosić do konkursu, w którym do zdobycia będą 3 egzemplarze nowej książki Zorana Drvenkara – „Ty”. Ja już ostrzę sobie na nią zęby, bo – jak wierni czytelnicy pamiętają – bardzo, ale to bardzo mi się się podobała poprzednia książka tego autora – „Sorry”. Jeżeli ta będzie tak samo dobra, to będzie to czytelnicza uczta.

Powieść o ojcach, synach i córkach, o przyjaźni oraz mrocznej tęsknocie za chaosem i okrucieństwem.

Pięć normalnych niemieckich dziewczyn. Ty.
Jeden normalny niemiecki mafioso. Ty.
Jeden normalny niemiecki psychopata. Ty.

Co zrobisz, kiedy najlepsza przyjaciółka bez słowa zniknie z twojego życia? Co zrobisz, kiedy w końcu znajdziesz ją naszprycowaną prochami, z trupem ojca w zamrażarce? Co zrobisz z wartym miliony euro składzikiem narkotyków? Co zrobisz, kiedy jeden z najpotężniejszych ludzi w Berlinie zacznie na ciebie polować?

Co zrobisz, kiedy jakaś młoda siksa spróbuje sprzedać ci twój własny towar? Co zrobisz, kiedy znajdziesz w piwnicy ciało własnego brata? Co zrobisz, kiedy morderczyni twojego brata spróbuje uciec w miejsce, w którym nie ma już nic?

Do czego się posuniesz, żeby znaleźć to, czego całe życie szukasz? A co zrobisz, kiedy okaże się, że cały czas szukałeś źle? A gdy w końcu to znajdziesz?

Co zrobisz, kiedy ludzie wokół ciebie zaczną umierać?
Co zrobisz, kiedy okaże się, że to wszystko kłamstwo?
Co zrobisz, kiedy twój świat wywróci się do góry nogami?

Ty.

Aby brać udział w konkursie należy odpowiedzieć na pytanie: Kto jest Twoim ulubionym „czarnym” charakterem literackim? Dlaczego?

Odpowiedzi należy umieszczać w komentarzu pod tą notką. Pamiętajcie, że muszę mieć możliwość kontaktu z Wami, więc albo potrzebuję adres bloga, albo adres mailowy. Na zgłaszanie odpowiedzi macie czas do środy (26.10.11), do północy. Najciekawsze odpowiedzi wybiorę ja we współpracy z Wydawnictwem Telbit.

Powodzenia!

Advertisements

29 thoughts on “Dawno nie było konkursu…

  1. Moim ulubionym czarnym charakterem jest Gargamel 🙂 Powaznie! A z literackich to zdecydowanie Dialbel wystepujacy pod rozmaitymi imionami w literaturze ogolnie. Najwiékszym humorem wykazal sie w Mistrzu i Malgorzacie, widac Zlo potrafi sie smiac 😀

  2. Och, mam trochę ulubionych czarnych charakterów. Dzisiaj postawię na Jago z „Otella” – mistrza intrygi i słowa, manipulatora, co się zowie, snującego jad w uszy nieco naiwnego Otella. Paskuda z niego straszna, a jego motywy, lub ich brak, do dziś wzbudzają kontrowersje. Był zazdrosny o pozycję Otella? Kochał Desdemonę? A może darzył zakazanym uczuciem samego Otella?

  3. Tajemniczy Don Pedro z Krainy Deszczowców:) Wcielenie czarnego charakteru, rozbiegane oczka, bródka w szpic, czarny płaszcz i uroczo staroświeckie narzędzie mordu – dżem z muchomorów:)

  4. Po „ciemnej stronie mocy” opowiada się zdecydowanie Lady Makbet, której żądza władzy przeraża, ale i fascynuje. Jest postacią interesującą, powszechnie znaną i inspirującą po dziś dzień. Dlaczego akurat ona? Prawdopodobnie dlatego, że dążąc po trupach do wyznaczonego celu, w pewnym momencie podświadomie uświadomiła sobie okrucieństwo swoich czynów i popadła w obłęd.

  5. Bohun! Dla mnie absolutnie on nie jest czarnym charakterem, chociaż miał na sumieniu spalone wioski i diabli wiedzą co jeszcze, ale dla mojej babci to prawdziwy czarny charakter w jej ukochanej „Trylogii”. Ja tam się w Bohunie z twarzą Aleksandra Domogarowa do dziś podkochuję 🙂

    Dalej: Cruella de Mon. Uwielbiałam książeczkę o sympatycznych pieskach, a demoniczna Cruella śniła mi się potem w nocy 🙂

    A teraz już klasyk: Buka z „Muminków” 🙂 Tak samo straszna w książce, jak w telewizji 🙂

    Tak zupełnie poważnie natomiast uwielbiam Lady Makbet („bo to zła kobieta była”), uwielbiam Ewę z „Dziejów grzechu” (matka która zabiła własne dziecko – i to jak zabiła!), uwielbiam Wolanda (kiedyś miałam nick kochaka_wolanda, ale dziwnie się to kojarzyło:) ) i generalnie uważam, że książki ogromnie zyskują, gdy mają taką postać spod ciemnej gwiazdy 🙂

    Skarletka

  6. Ulubionego czarnego charakteru chyba w literaturze nie mam, ale bardzo dobrze wspominam Lorda Voldemorta z „Harrego Pottera…”. Jest idealnie zły i mściwy, a do tego nadaje całej serii jakiś bieg. No i jakby nie patrzeć, to starcia Harrego z nim, są najciekawszymi momentami czy w książce czy w filmie 🙂 W tej serii było jeszcze kilku czarnych charakterów, ale w sumie na koniec okazali się tylko ofiarami, więc nie będę ich wymieniać 😉 Podobną rolę odgrywa Sauron we „Władcy Pierścieni” 🙂

  7. Moim ulubionym czarnym charakterem jest Heatcliff – bo tak do koncy nie jest czarny, i jemu nie bylo w zyciu lekko. No ale jednak ma duzo na sumieniu i unieszczesliwil sporo ludzi…

  8. Moim ulubionym czarnym bohaterem jest „Zegarmistrz”, który po raz pierwszy pojawia się w książce pod takim właśnie tytułem J. Deaver’a. Jest fascynujący głównie dlatego, że policji, a właściwie sparaliżowanemu konsultantowi o błyskotliwym umyśle Lincolnowi Rhyme’owi i jego asystentce Amelii Sachs, nie udaje się go złapać. Znalazł się ktoś sprytniejszy od nich! Pojawi się On jeszcze w kilku powieściach Deaver’a, by w końcu skończyć w sposób, którego spodziewaliśmy się już w Zegarmistrzu 🙂

  9. A ja ogólnie lubię czarne charaktery – są o wiele ciekawsze niż bohaterowie pozytywni i zawsze jest szansa, że się zmienią:)
    Nie potrafię wskazać jednego, więc tutaj są ci najważniejsi:
    – Woland z „Mistrza i Małgorzaty”
    – Severus Snape z „Harrego Potera”
    – Bohun i Kmicic (ale przed przemianą, później się robi nudnawy nieco) z „Trylogii” Sienkiewicza…

    Wszyscy czterej „robią” za bohaterów negatywnych, ale jak się bliżej przyjrzeć to bywają lepsi i bardziej wrażliwi niż postacie pozytywne z którymi są w opozycji.

    Natomiast zdecydowanie czarnym charakterem, bez szans na poprawę była Milady z „Trzech Muszkieterów” – tyle, że jej zdecydowanie nie lubię;(

  10. Ja do dziś dzień wspominam postać mroczną niczym czyste zło, niedostępną i zdradliwą, która zagościła w mojej głowie niczym szarlatan, bo wspominam ją od lat. Jest to Heathcliff z Wichrowych wzgórz. Postać ta nie wzbudziła mojej sympatii, ponury nastrój panujący podczas czytania całej książki udzielił się wszystkim bohaterom, ale w mojej opinii to właśnie postać Heathcliffa uosabia czarny charakter wyróżniający się na tle literatury. Jego osoba to jak burza, wiatr i deszcz w jednym.

  11. Ponieważ bardzo lubię mitologię, nie będzie dziwny fakt, że moim ulubionym czarnym charakterem literackim jest Herakles. Najbardziej straszny jest fakt, że zło do którego się przyczynia nie jest zupełnie zależne od niego. To zazdrosna Hera zsyła na niego szaleństwo, w wyniku którego Herakles zabija kilkoro swoich dzieci. Zbrodnia niemożliwa do wybaczenia nikomu, także Herakles sam sobie nie może zapomnieć tego czynu. Jego kolejne przygody również utwierdzają w przekonaniu o tym, ze jego czarny charakter trafił mu się przez pomyłkę, gdyż tak naprawdę on nie jest zły. Przykładem może być tu przypadkowe zabójstwo Eunomosa syna króla Architelesa. I mimo, żę król mu wybaczył on sam sobie wybaczyć nie umie i pragnie odpokutować swój czyn, udając się z całą rodziną na wygnanie. Inne przygody tego bohatera tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że Herakles jest czarnym charakterem ale nie jest złym „człowiekiem” gdyż po każdym złym czynie ma wyrzuty sumienia i nie akceptuje swoich zbrodni. Za swoje złe czyny chce odpokutować i ponieść należne mu kary.

  12. Moim ulubionym czarnym charakterem jest Deamon Sadi z cyklu Czarnych Kamieni autorstwa Anne Bishop. W swoim świecie, świecie Krwawych jest znany jako Sadysta i lepiej dla wszystkich, aby z tą stroną jego natury nie mieć do czynienia. W świecie wykreowanym przez panią Bishop panuje swoisty matriarchat. Rządzą kobiety, które najogólniej mówiąc są czarownicami. Siłę takiej czarownicy określa kamień, który ona nosi. Mężczyźni są po to by służyć kobietom. Pełnią więc role mężów, kochanków, ojców rodziny, braci, wujów itp., ale ich role narzucają im kobiety i bez tych ról i bez czarownic, którym mogliby służyć mężczyźni są niczym. Ich życie nie ma sensu. Czarownice w tym świecie to na ogół normalnie myślące kobiety: mają rodziny, wychowują dzieci, uzdrawiają, przewidują przyszłość. Są jednak i takie, które w świecie Krwawych zasiały skazę. Te czarownice są, krótko mówiąc złe. Potrafią zniszczyć człowieka fizycznie i psychicznie, lubują się w zadawaniu cierpienia, a mężczyzn traktują jak zabawki, niewolników seksualnych. Taką właśnie rolę przez długie, długie lata pełnił na dworze jednej z Królowych Deamon. Ten niezwykle piękny i fascynujący mężczyzna działa na całe swoje otoczenie. Emanuje erotyzmem, potrafi być okrutny i zimny. Potrafi dać nieziemską rozkosz i kobiety płacą jego pani, grube sumy, by móc go „wypożyczyć” choć na jedną noc. Deamon obdarzony jest ogromną siłą magiczną, z której jednak nie może skorzystać, gdyż nosi tzw. pierścień posłuszeństwa. Bywa jednak, że głupie i lekkomyślne kobiety, myśląc, że pierścień go powstrzyma, doprowadzają go na granicę szaleństwa i furii. Zazwyczaj kończą one rozmazane na ścianie, a Deamon potem zostaje przykładnie karany. Legenda Sadysty rośnie. Stan ten trwa przez wiele lat. Jakim cudem Deamon wytrzymuje to wszystko i dlaczego się nie buntuje? Ponieważ zna przepowiednię mówiącą, ze nadejdzie Czarownica, żywy Mit i ucieleśnienie marzeń, która zmieni wszystko, oczyści społeczeństwo Krwawych ze skazy i której On będzie służył, jako jej Faworyt, Kochanek, a w końcu Mąż. Dlatego czeka na jej nadejście. Jego cierpliwość zostaje nagrodzona po wielu długich latach i w społeczności Krwawych nadchodzą zmiany. Ale Sadysta nie znika. On tylko przysypia gdzieś w głębi Deamona. Budzi się, gdy rodzina, przyjaciele lub bliscy są w niebezpieczeństwie. A wtedy biada głupcom, którzy się ośmielili komukolwiek zagrozić. Sadysta prowadzi takich na sam skraj bólu, szaleństwa i strachu. A stamtąd już nie ma drogi powrotnej.
    Co oczywiście nie zmienia faktu, że Deamon potrafi być czuły, kochający i dowcipny. Nigdy do końca nie upora się w ranami, jakie w sobie nosi. Ale próbuje. Walczy o to, co dla niego ważne. Fascynuje. Budzi pragnienia. Bulwersuje. Przeraża. Niekiedy rozśmiesza. Ale przede wszystkim jest tak nietuzinkowy, że aż prawdziwy. I dlatego tak go lubię.
    Edyta
    leo20k@interia.eu

  13. Dla mnie najczarniejszym charakterem w historii literatury ( i nie tylko) jest „Bóg”. Swoim wyznawcom karze niszczyć wszystko i zabijać wszystkich , którzy nie są jego wyznawcami. Świadkami tych zdarzeń na przestrzeni wieków byli najczęściej bliscy ofiar, zmuszeni ku przestrodze patrzeć na ich tortury i śmierć.
    Po dziś dzień z jego powodu ludzie pałają do siebie nienawiścią…

  14. Od zawsze intrygują mnie „czarne” charaktery.
    Jedną z moich ulubionych mrocznych postaci jest Fallon z „Przepowiedni” P.C.Cast – po części demon, po części człowiek. Z początku jest to sympatyczna, wrażliwa, posłuszna „kobieta” jednak objęta ramionami szaleństwa za wszelką cenę pragnie spełnienia krwawej przepowiedni. W tym celu morduje niewinną dziewczynę, a następnie bez wahania przyznaje się do winy, śmiejąc się upiornie…
    Ale czy naprawdę Fallon jest zła? Jej czyn niewątpliwie jest haniebny, ale co tak naprawdę ją zmieniło?
    Smutek, ból i chęć przełamania klątwy – nie tylko dla siebie lecz dla całego ludu „półdemonów”.

  15. Od zawsze intrygują mnie „czarne” charaktery.
    Jedną z takich mrocznych postaci jest Fallon z „Przepowiedni” P.C.Cast – po części demon, po części człowiek. Z początku jest to sympatyczna, wrażliwa, posłuszna „kobieta” jednak objęta ramionami szaleństwa za wszelką cenę pragnie spełnienia krwawej przepowiedni. W tym celu morduje niewinną dziewczynę, a następnie bez wahania przyznaje się do winy, śmiejąc się upiornie…
    Ale czy naprawdę Fallon jest zła? Jej czyn niewątpliwie jest haniebny, ale co tak naprawdę ją zmieniło?
    Smutek, ból i pragnienie wolności…

    alcia1993@op.pl

  16. Bellatrix Lestrange z Harry’ego Pottera. Bo, moim zdaniem, ona jest tym złym-złym w całej serii, a nie Voldemort. Voldemort bez swoich śmierciożerców byłby nikim, a przez taką Bellatrix (która zresztą wg wielu kochała się w Voldim :D). Jest takim typowym złym bohaterem, która robi złe rzeczy bo jej się to podoba. I nie jest jak np. Snape, który niby jest zły, ale okazuje się, że jest dobry, albo Malfoy, który dokonał złych wyborów, tylko po prostu jest zła to szpiku kości. No i myślę też że Helena Bohnam Carter nie zaszkodziła tej postaci w ekranizacji książki 😉

    palmar13@gmail.com

  17. Jednymz moich ulubionych czarnych charakterów jest Jamie Lannister z cyklu Pieśń Lodu i Ognia Georga R.R Martina. Znienawidzony w „Grze o tron” i „Starciu krolów”, zyskuje wiele, gdy autor „udziela mu głosu” w kolejnych tomach cyklu.

    Pozdrawiam

  18. Moim ulubionym „czarnym” charakterem jest Bohun z „Ogniem i mieczem”. Ze swoją kozacką fantazją oraz szaloną i oddaną miłością do Heleny stał się przykładem mężczyzny, który kocha namiętnie i na całe życie. Bohun zrobiłby dla ukochanej wszystko gdyby tylko zechciała być mu przychylna. W jego przypadku nie razi mnie nawet, że zabijał i walczył przeciwko Polakom. Nawet kiedy porwał Helenę nie wykorzystał swojej władzy nad nią, a po jej stracie nie pokochał już żadnej kobiety. No i która kobieta nie chciałaby być tak namiętnie i szalenie kochana? Z całą pewnością Bohun był i będzie moja ulubioną postacią literacką i żałuję, że nie ma szansy na to, żebym go poznała osobiście.

  19. Moim ulubionym „czarnym” charakterem jest Kryształowa Królowa z książki Davida Gammella „Echa Wielkiej Pieśni”. Bezwzględa, rządna krwi „kobieta”, która nie przebiera w środkach. Sieje terror i zniszczenie, morduje małe dzieci i starców, aby tylko zaspokoić własne rządze i zapewnić sobie żywot wieczny. Doprawdy przerażająca…

    ryan_ryan@op.pl

  20. Moim ulubionym czarnym charakterem jest Brand z Amberu. Jest to człowiek wyrafinowany, bezwzględny, a jednocześnie działający według bardzo specyficznych zasad. Nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę myśli ani co zrobi. Kręci, spiskuje, organizuje się na własną rękę, tworzy sprzyjające sytuacje. Dzięki temu potrafi zaskoczyć, a fakt, że jest zły nie jest jednoznaczny. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, czy to faktycznie on, czy może jednak któryś z braci wywołał tę całą aferę o tron.
    Do tego Brand jest artystą, a wiadomo, że oni rządzą się własnymi prawami. Uwielbiam scenę, w której rozmawia ze swoim bratem i wspomina ich poprzednie spotkanie, kiedy to się pokłócili. Wyjawia również, że chciał zabić Corwina, gdy ten odwrócił się do niego plecami – wyciągnął nawet spod łóżka napiętą kuszę (to się nazywa kreatywność i zapewnienie sobie bezpieczeństwa!), ale ostatecznie rozmyślił się, gdyż nie chciał pobrudzić swojego ulubionego dywanu.

    I jak nie lubić człowieka, który przejawia tak subtelne objawy szaleństwa?

    wiedzmowa.glowologia@gmail.com

  21. Uwielbiam „czarne” charaktery (dobrych bohaterów się lubi ,a złych kocha) szczególnie tych ,którzy nie są przedstawiani stereotypowo np. Woland z „Mistrza i Małgorzaty” , który pomimo ,że jest diabłem okazuje się całkiem porządnym facetem ,tak samo Severus Snape z „Harrego Potera” którego każdy ma za drania na początku a później zdanie o nim się polepsza .Nie lubię tylko bohaterów nie typowych ale też typowe bardzo złe postacie np Jane z sagi zmierzch bardzo bezwzględna i brutalna postać przy czym bardzo zrównoważona, chłodna.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s