„Wilczy trop” – Patricia Briggs

cry wolf

Anna to trzyletni wilkołak, który nie potrafi ciągle odnaleźć się w tej rzeczywistości. W hierarchii znajduje się na samym dnie, wszystkie inne wilkołaki ze stada znęcają się nad nią psychicznie i fizycznie, zabierając jej nawet większość zarobków. Jednakże pewnego dnia jej los się odmienia. Za sprawą jednego telefonu przybywa Charles, egzekutor wysłany przez przywódcę wilkołaków Ameryki Północnej, który ma zająć się tajemnicami stada, do którego należy Anna. Charles nie tylko rozwiązuje tajemnice, ale także dostrzega, że Anna nie jest zwykłym wilkołakiem, jej potencjał jest olbrzymi, a ona nie zdaje sobie z niego sprawę. Alfa jej stada prawie zniszczył tego, co sprawia, że Anna powinna być dla każdej watahy skarbem. W końcu jest Omegą…

Jednakże uratowanie Anny z rąk opraców to tylko preludium to właściwej akcji.  Na terenach przywódcy giną ludzie, a on podejrzewa wilkołaka-samotnika grasującego po górskich lasach. Wysyła więc Charlesa (a razem z nim Annę) na poszukiwania. Jednakże za tajemniczymi morderstwami stoi coś więcej, dużo więcej!

Dużym plusem tej powieści jest to, że autorka bardzo solidnie się przyłożyła do opisania świata wilkołaków, praw nim rządzących, zachowań, tradycji, relacji w stadach etc. To bardzo mi się podobało, bo lubię, jak autor się przygotowuje do swojej pracy i widać to w jego książkach.

„Wilczy trop” to fajna powieść rozrywkowa. O ile rozrywką mogą być pościgi, polowania, walki i lejąca się krew 😉 Interesująca fabuła, przyzwoicie skonstruowani bohaterowie i sporo akcji. Chociaż nie przeszkadzałoby mi, jakby ta książka miała te kilkadziesiąt stron akcji w lesie mniej. Charles zdobył moją sympatię, jego ojciec również, Asil też. Anna jakoś mniej mnie zachwyciła, ale podejrzewam, że w dalszych tomach rozkwitnie i przemieni się w bardzo wyrazistą bohaterkę, dobrze uzupełniającą się z Charlesem.

Niestety, oryginalna okładka, którą ma i polska wersja, wydaje mi się brzydka. I ten „wilk” wygląda, jakby był lisowatym wilkiem o zaburzonych proporcjach, a nie wilkołakiem. Szkoda, bo można byłoby tak pięknie te stwory narysować, a Fabryka Słów ma przecież naprawdę dobrych grafików.

Wielbicielom wielkołaków – polecam! Miłośnikom fantasy również. Jeżeli szukacie niewymagającej rozrywki, to będziecie zadowoleni.

PS. Zastanawia mnie ta Alfa w tytule cyklu. Anna jest Omegą, owszem, ale Charles Alfą nie jest. Ciekawe, co przynieść ma przyszłość!

© 

wilczy tropWydawnictwo: Fabryka Słów, 2013

Oprawa: miękka

Liczba stron: 440

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

Cykl: Alfa i Omega, tom 1


Reklama