Ciągła walka („Ember In the Ashes. Pochodnia w mroku” – Sabaa Tahir)

pochodniawmrokuJakiś czas temu zachłysnęłam się z zachwytu przy czytaniu „Ember in the Ashes. Imperium ognia”. Po dosyć długiej przerwie miałam okazję przeczytać kontynuację. Czy autorkę dopadł syndrom drugiego tomu?

Eliasa i Laię spotykamy w kanałach, gdzie próbują umknąć pogoni. Po tym, co wydarzyło się w trakcie Czwartej Próby stali się najbardziej poszukiwanymi osobami w Imperium. A już na samym początku ucieczki czeka ich starcie z Komendantką, które okaże się niezmiernie istotne dla rozwoju całej fabuły.

Młodzi uciekają przed pościgiem, próbując dotrzeć do więzienia, w którym trzymany jest brat Lei. Ona pragnie go uwolnić z łap Wojan, a on chce jej w tym pomagać zarówno ze względu na budzące się uczucie, jak i na fakt, że Darin i jego szczególne umiejętności wydają się być istotni dla ruchu oporu, mogą potencjalnie zaważyć na szansach na zwycięstwo.

Niezbyt wiem, jak o tej książce pisać, by nie zdradzać zbyt wiele i nie zostać oskarżoną o spojlerowanie. W każdym razie mamy tu nie tylko dążenie do uratowania Darina, ale także wątki osobiste (zarówno te rozwijające się między Laią i Eliasem, jak i osobami, które pojawią się w dalszej części podróży); Helenę, która w tym tomie ma dużo większą rolę do odegrania; oczywiście są też działania Komendantki oraz imperatora Markusa.

Autorka ma ciekawe pomysły, to trzeba jej przyznać. Nie spodziewałam się niektórych rozwiązań, więc zdołała mnie częściowo zaskoczyć rozwojem sytuacji. Znowu czytało mi się bardzo dobrze, opowieść jest wciągająca, a świat całkiem ciekawy. Bohaterowie się rozwijają, przeważnie jest to interesująco pokazane. Najsłabiej wypada Helena, ale widzę tu potencjał do dopracowania. Bardzo dobrze, że autorka nie poszła bardziej w konwencję romansową, wątek miłosny jest stosunkowo delikatnie zaznaczony i nieźle poprowadzony. Z czasem robi się istotny, ale nie dominuje. I całe szczęście!

Jednak tym razem miałam kilka razy wrażenie, że autorka się nie przyłożyła, poszła na łatwiznę – np. pojawia się problem, bach! i jest rozwiązanie. Strasznie mnie takie zabiegi wkurzają, niezależnie od książki czy filmu. Jak ktoś kiedyś powiedział – rozwiązaniem nie powinno nagłe pojawienie się czarodzieja, o ile nie zostało wcześniej to logicznie przygotowane. Tu niektóre rozwiązania przychodzą za szybko i za prosto, mało wiarygodnie. Swoją drogą zaskakujące jest to, że w tych kilku recenzjach, które czytałam, blogerki chwaliły „literacki rozwój” autorki. Według mnie pierwszy tom był lepszy, ale jak wiemy de gustibus…

Ale to jedyne, czego się będę czepiać. Mam nadzieję, że czytelnicy oryginalnej wersji wytknęli to już autorce, a ona weźmie to pod uwagę przy pisaniu trzeciego tomu. Bo musi być, nie ma innej opcji. Nadal jest to bardzo fajny cykl dla młodzieży, jeżeli ktoś lubi tego typu książki, to polecam!

Reklamy

Uciekali, uciekali, uciekali… („Zdobycz” – Andrew Fukuda)

wampir kły
Fot. Sandra (flickr)

Udało się uciec? Przeżyjemy? Czy łowcy ciągle podążają naszym tropem?

Na te wszystkie pytania próbują znaleźć odpowiedź Gene, Sis i reszta grupy. Spotykamy ich w tym samym momencie, w którym zostawiliśmy ich w końcówce „Polowania” – na tratwie na rzece. Próbują wymyślić, co zrobić dalej – zostać na rzece, czy może wrócić na ląd. Los decyduje za nich…

Młodzi trafiają do wsi zwanej Misją. Pełnej ludzi, słońca, uśmiechów, żywności i spokoju. Jakże niepokojącej! Coś kryje się pod powierzchnią tej ciągłej szczęśliwości, coś paskudnego. Tylko co to jest? Gene i Sis próbują się tego dowiedzieć, co jest – ze względu na kilka czynników – dosyć skomplikowane. Gene’owi ciągle nie daje też spokoju pamięć o jego ojcu, który ich tu pokierował, a który… Odkryjcie to zresztą sami!

Misja to tylko jedna z zagadek. A jest ich wiele! Gdzie tak naprawdę jeździ tajemniczy pociąg? Dlaczego w Misji trzymana jest Zmierzchnica? Co tak naprawdę znalazł ojciec Gene’a? Co się dzieje poza Misją?

Trudno jest pisać o środkowym tomie trylogii. Nie chce się spojlerować wydarzeń, a jednocześnie opis takiej książki jest głównie interesujący dla tych, którzy czytali pierwszy tom. Dlatego o fabule tylko tyle.

Pierwszy tom jest dobry, z ciekawą fabułą (nie tak oklepaną, jak 90% książek o wampirach!) i sporą dozą akcji. Ta część jest jeszcze lepsza! Bardziej dopracowana, spójna. To prawie że powieść drogi, bohaterowie prawie non stop są w ruchu, akcja wre, a mimo wszystko autor potrafił się tutaj skupić na bohaterach. Widzimy rozbudowę ich relacji, obserwujemy to, jak reagują w sytuacjach kryzysowych, gdy ciągle są wystawiani na próbę, jak radzą sobie z kryzysami i wypracowują kompromisy. Do tego delikatnie rysuje się wątek romantyczny, który jednak prowadzony jest bardzo subtelnie i dodaje uroku fabule.

Bardzo podoba mi się rozwój tej fabuły! Autor wymyślił coś, co w zalewie przeciętnych, czy wręcz tandetnych młodzieżówek wyróżnia się mocno na plus. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale poznanie tajemnicy powstania Zmierzchników, cel istnienia Misji, czy też sama końcówka tego tomu zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Aż jestem mocno ciekawa, co też wymyślił w trzecim tomie i jak zamknie hisorię!

 Solidnie napisana, pełna akcji trylogia dla starszej młodzieży, według mnie warta czytania!

zdobycz fukuda wampiryWydawnictwo: Fabryka Słów, 2014

Oprawa: miękka

Liczba stron: 356

Cykl „Polowanie”:

1. „Polowanie”

2. „Zdobycz”

3. „The Trap”

© 

„Krąg ognia” – Michelle Zink

Wydawnictwo: Telbit, 2012

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 260

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

Cykl „Proroctwo sióstr”:

„Proroctwo sióstr” – recenzja

„Strażniczka bramy” – recenzja

******

Zmierzamy w stronę ostatecznych wydarzeń. Czy uda się zamknąć na zawsze bramę przed Samuelem i Duszami? Czy Lia przegra i zginie?

Lia wraz z ciotką, przyjaciółkami i Dimitrim przebywają chwilowo w Londynie, jednakże uparcie szukają dalszych informacji na temat brakujących Kluczy oraz miejsca, w którym powinna się odbyć ceremonia zamknięcia Bramy. Tak mało mają informacji i czasu na pogłębienie wiedzy. A czekają na nich jeszcze dwie długie i wyczerpujące podróże, dzięki którym będą mieli okazję poznać się jeszcze lepiej, wyjaśnić sobie różnorakie sytuacje oraz udowodnić swoje intencje.

Ta część jest bardziej przesycona beznadzieją, smutkiem i zmęczeniem. Lia jest na skraju sił – tyle poszukiwań, efekty marne, a na dodatek w pewnym momencie okazuje się, że do zamknięcia Bramy muszą współpracować zgodnie obydwie siostry. A jak przekonać Alice by nagle, po tylu latach, przeszła na drugą stronę i pomogła siostrze? Przecież to praktycznie misja niemożliwa do wykonania! A na dodatek kamień, który Lia dostała od ciotki i który dodawał jej sił, traci powoli swą moc, przez co Dusze zyskują coraz większy wpływ na jej sny, zabierają jej siły, kuszą poddaniem się ich wpływowi. Dziewczynę ogarnia coraz większe zniechęcenie, brak jej powoli sił do dalszej walki.

Podróże w poszukiwaniu Kluczy i kamienia niezbędnego do ceremonii mocno nadszarpną jej siły, jednakże Dimitri jest dla niej opoką, na którą zawsze może liczyć. To on czuwa nad jej snem, budzi ją, gdy dręczą ją Dusze, dba o jej bezpieczeństwo i wygodę. Taki ideał bez skazy, aż niemożliwy.

Nie wiem, czy powoli traciłam zadowolenie z powodu tego, że nie jest to kolejna opowieść o wampirach, czy zainteresowanie me malało, w każdym razie miałam nieodparte wrażenie, że ta część jest częścią najsłabszą. A już zakończenie było moim zdaniem naciągane i zbyt proste. W ogóle oceny od pierwszego do trzeciego tomu jechały w dół. To ciągle jest interesująca młodzieżówka, wyróżniająca się w zalewie paranormali, ale całość nie zachwyciła mnie tak bardzo, jak miałam nadzieję po pierwszym tomie. Dobrze jednak, że są przyzwoicie napisane alternatywy do wampirów, wilkołaków i innych stworów! © Agnieszka Tatera