Na gościnnych występach – „2049” Rafał Cichowski

nowoczesne miasto wieże
Fot. jo.sau (flickr)

Niezbyt odległa przyszłość, a w niej świat idealny. Każdy ma w nim świetnie dobraną pracę, zarabia dużo lub bardzo dużo, ma piękne mieszkanie, pyszne jedzenie, codzienność na najwyższym poziomie, pod każdym względem. Tu nawet pogoda jest zawsze cudowna!

Życie w wieżach wydaje się być spełnieniem marzeń każdej osoby. Latami czekają na swoją szansę, na to, by zostać wylosowanym i móc dołączyć do wybrańców w Ketrze. Po to warto żyć!

Robert Welkin całe życie spędził w dostatku i spokoju, które gwarantuje zamieszkiwanie wież. O nic nie musiał się martwić, wystarczyło, że żył. Jednakże pewnego dnia okazuje się, że według władz nie ma jednak prawa tam przebywać. Mężczyzna trafia więc do Ketry B, miasta otaczającego świat idealny umieszczony w niebotycznych wieżach. Tutaj czeka na niego nieznane, a przede wszystkim prawdziwie ciężkie życie, gdzie, by coś osiągnąć, trzeba samemu to zdobyć.

Cały tekst przeczytacie na portalu Dzika Banda, a konkretnie TUTAJ. Serdecznie zapraszam do czytania! Dajcie znać, jak według Was wypadł ten tekst!

News dnia: wywiad „Przyszłość blogera książkowego”

Jak pewnie niektórzy z Was pamiętają, jakiś czas temu udzieliłam wywiadu magazynowi Literadar. Niedawno skontaktowali się ze mną przedstawiciele redakcji portalu Book z nami i zapytali, czy nie chciałabym porozmawiać z nimi, głównie na tematy związane z blogowaniem i blogosferą. Podumałam, podumałam i zgodziłam się. Spotkaliśmy się pewnego dnia w bardzo fajnym, małym miejscu, zwanym „Obrotami Rzeczy”, które zresztą polecam! Rozmawiało się na tyle dobrze, że zeszły nam trzy godziny, a ja zaczęłam żałować Agnieszki i Jana, że mają tyle do przesłuchania i wybrania.

W każdym razie – dzisiaj właśnie pojawił się wywiad na stronie Book z nami. Część z Was już go widziała dzięki linkom wrzuconym na Facebooka. A wszystkich, którzy dopiero teraz się o nim dowiedzieli i chcieliby go przeczytać zapraszam do kliknięcia w ten zrzut z ekranu.

wywiad

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, więc będę wdzięczna za komentowanie tutaj: a propos samego wywiadu, tego, o czym rozmawialiśmy, spraw, z którymi się zgadzacie lub nie etc.

Przyznam, że dla mnie było to ciekawe doświadczenie. Poprzedni wywiad prowadziliśmy „na klawiaturze” – pytania, odpowiedź, maile. To był pierwszy wywiad „na żywo” i całkiem mi się podobało.

Kolejne wydarzenie, które trafia do kategorii „aleja sław” 😉

„Zatopione miasta” – Paolo Bacigalupi

Zatopione miastaWydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2012

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 414

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Przyszłość. Część Stanów Zjednoczonych pogrążona jest w chaosie wojny wewnętrznej, w której udział bierze kilka frakcji – tzw. patrioci, wojownicy boży i jeszcze kilka pomniejszych tworów. W tle mamy dżunglę, która pełna jest groźnych, często zmutowanych stworzeń, a na pierwszym planie znajdują się Zatopione Miasta – wielka aglomeracja, którą podtopiły wody oceanu. A wszędzie są żołnierze, jeszcze więcej żołnierzy, krwi, okrucieństwa.

Najpierw spotykamy półczłowieka. Mieszaninę genów ludzkich, tygrysich, psich i hieny. Perfekcyjna maszyna do służenia swemu panu i zabijania jego wrogów. Walczy z prędkością huraganu, zabija w mgnieniu oka. W oczach swych panów to zwierzę, które jednak nagle przejawia wolną wolę i postanawia zakończyć z byciem swoistym gladiatorem, ucieka więc do dżungli. Jednakże jest straszliwie pokiereszowany i słaby, a czeka go wiele walk. Szanse przeżycia maleją z godziny na godzinę, chyba, że spotka pomoc.

Następnie spotykamy Mahlię, wyrzutka. Córka Amerykanki i Chińczyka, który gościł w Zatopionych Miastach jako członek misji pokojowej. Gdy jednak zaczęło się robić gorąco i niebezpiecznie, to odpłynął z całą resztą ekipy, zostawiając kobietę i dziecko samym sobie. Nie czekało na nie nic dobrego, jakby zresztą mogło? Przecież to kobieta-kupiec, zadająca się ze skośnookimi, a ta mała to bękart, jej oczy wyraźnie wskazują na mieszane pochodzenie. Takich należy uśmiercać, ale powoli, by przed śmiercią zaznali wiele cierpienia…

Trzeci bohater to Mouse. Również ścierwo wojny. Syn farmera, który widział zagładę rodzinnej wsi. Szybko stracił część duszy dziecka, jednak nigdy nie stracił odwagi. To jemu Mahlia zawdzięcza bardzo wiele.

To trio, które Losy postanowiły połączyć. Dzieci spotykają Toola, Tool spotyka dzieci. I to decyduje o ich przyszłości. Spotkają się w dżungli, lecz ostateczną areną rozgrywki będą Zatopione Miasta, serce zniszczonych obszarów. I swoista pułapka na każdego, kto ośmieli się tam wejść.

Jakiś czas temu czytałam „Pompę numer 6 i inne opowiadania. Nakręcana dziewczyna” tego właśnie autora. Było to dla mnie pierwsze – świadome – spotkanie z science fiction, spotkanie nad wyraz udane! Jestem pod wrażeniem tej książki do dzisiaj. Po przeczytaniu „Zatopionych miast” wiem już, że sięgnę po każdą kolejną jego książkę, która zostanie przetlumaczona na język polski. Bo Bacigalupi ma dar, to jest naprawdę dobry autor. Tworzy światy bardzo realne, dopracowane, dba o każdy szczegół. A jego bohaterowie, to wręcz majstersztyk. Tutaj urzekło mnie płynne przechodzenie od niewinności do wręcz bycia potworem i odwrotnie. Ten, kto był potworem nagle ujawnia głęboko ukryte pokłady dobra, a inna osoba, którą do tej pory widzieliśmy jako niewinną i pokrzywdzoną przez los, doprowadzi w końcu do tego, że zaczniemy wątpić w jej niewinność. Już same imiona autor dobierał w sposób, który daje do myślenia. Jest półczłowiek, którego imię to Tool, czyli narzędzie. Jest też chłopiec, którego zwą Mouse (mysz), a który w trakcie rozwoju akcji zyskuje miano Ghost (duch). Ale nie będę Wam zdradzać szczegółów, poruszam tę kwestię tylko dlatego, by pokazać, jak autor dba o szczegóły.

Kolejny raz Bacigalupi przedstawia nam wersję przyszłości, która jest pełna walk, katastrof naturalnych, mutacji genetycznych, okrucieństwa, walki o życie. Ta książka pełna jest brutalności, surowości, krwi. Pełno tu żołnierzy-dzieci, gdyż mało kto dożył dojrzałego wieku. Śmierć czyha na każdym kroku, trzeba się opowiedzieć jasno, po której stronie się stoi i tak szybko, jak to tylko możliwe zmienić swą opinię, gdy sytuacja się zmieni. Czy nie ma tu miejsca już na żadne ideały? Ideałem i celem staje się samo przetrwanie, przeżycie kolejnego dnia. Czy w takim świecie dwójka młodych przyjaciół ma szansę na sukces?

„Zatopione miasta” to świetnie napisana powieść o mrocznej przyszłości. Niby dzieje się gdzieś tam, daleko i nas nie dotyczy, ale czy naprawdę? A co z żołnierzami-dziećmi, które giną codziennie w wielu krajach? Co z wojnami, które ciągle się toczą dookoła nas? Co z walką o surowce? A przepychanki polityczne, walka o władzę, nieufność w stosunku do obcych, skłonność od obciążania innych własnymi winami, do unikania konsekwencji, nieumiejętność porozumienia się? To wszystko mamy codziennie, tylko najczęściej udajemy, że tego nie dostrzegamy.

© 

Recenzja „Pompę numer 6 i inne opowiadania. Nakręcana dziewczyna”