Ludzka ślepota („Morderstwo wron” – Anne Bishop)

wrona
Steve Sawyer (flickr)

W „Pisane szkarłatem” Lakeside ledwo przetrwało śnieżycę połączoną z dodatkowymi efektami zafundowanymi miasteczku przez terra indigena. Sytuacja powoli się uspokaja, jednak jest to tylko spokój przed burzą. W różnych osiedlach ludzkich podnosi głowę ruch, który głosi, że to ludzie powinni rządzić światem, to oni powinni być panami Ziemi. Ludzie nie zdają sobie sprawy (nie myślą, nie analizują, nie pamiętają?) z tego, jak bardzo są zależni od Innych i jak łatwo mogą zostać usunięci z powierzchni planety. Wiece i protesty pojawiają się coraz częściej, Dziedzińce zaczynają mieć problem z otrzymywaniem dostaw zamówionych produktów, a ludzie pracujący dla Innych są szykanowani, czy wręcz napadani.

A to tylko jeden z problemów. W różnych miastach pojawiają się narkotyki – Euforka i Wilczenie. Wpływają głównie na ludzi, ale mogą szkodzić także Innym. A sposób ich pozyskiwania jest straszliwy, nie mogłam o tym czytać bez dreszczu na plecach! A na dodatek pojawiają się próby mordowania Innych – tu morderstwa Wron, tam zamachy na Sanguinatich. Ktoś wyraźnie dąży do wojny, tylko kto i dlaczego?

Jakby tego wszystkiego było mało, pojawia się ponownie wątek Kontrolera i wieszczek krwi. Poznamy też Inuitów, szczególną odmianę ludzi. A, i drobiazg – Meg miewa mnóstwo mrocznych wizji, inne wieszczki dookoła kraju widzą tylko zniszczenie i śmierć, coś jest na rzeczy!

Starczy? O nie! Autorka dorzuciła jeszcze drugorzędny, ale uroczy wątek relacji Meg i Simona Wilczej Straży. Dla Meg większość świata i zachowań ludzkich jest ciągle bardzo nowa, nie do końca potrafi sobie radzić z napływem nowych bodźców, no i oczywiście nie radzi sobie dobrze z relacjami międzyludzkimi. A co dopiero mówić o relacjach międzygatunkowych 😉 Simon z kolei nigdy nie miał bliższego związku z żadnym człowiekiem, więc skąd ten biedak ma wiedzieć, jak się przyjaźnić z człowiekiem? A nawet nie tyle z człowiekiem, co z cassandra sangue?

Jak widzicie, w drugim tomie dzieje się mnóstwo! Jest tak samo uroczo i ciekawie, jak w pierwszej części, tylko trochę mroczniej. Owszem, są nadal zabawne wstawki, głównie dotyczące relacji między bohaterami, jednakże przebija też trochę wątków dotyczących tego, jak to w historii między gatunkami bywało, ślepoty ludzi dotyczącej ewentualnych konsekwencji, jak również niechęci Innych do ludzi. Świat przedstawiony w tym cyklu jest dla mnie fascynujący, nie potrafię się oderwać od lektury (znajomi, u których kończyłam czytanie tej książki mogą służyć świadectwem, że to prawda!). Jest to największy plus książki, chociaż język jest barwny, bohaterowie ciekawi, a autorka umiejętnie rozwija akcję. Znowu nie mam się do czego przyczepić!

Bardzo się cieszę, że autorka potrafi dobrze wykorzystać swą bujną wyobraźnię i nie tworzy słodziutkiego romansu paranormalnego, tylko oferuje nam coś znacznie ciekawszego. I chociaż pewnie w kolejnym tomie (tomach?) w końcu Meg i Simon zostaną parą, to jeżeli dalej będzie to serwowane w takim sosie, jak teraz, to zdecydowanie będzie to strawna potrawa.

Ja jestem już wielką fanką cyklu Inni, zapraszam i Was do poznania tego ciekawego świata i bohaterów!

morderstwo wronWydawnictwo: Initium, 2014

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 432

Cykl „Inni”:

Pisane szkarłatem – tom 1

Morderstwo wron – tom 2

© 

Reklama