„Zgładź nieprawości nasze, prosimy, Panie…”

A ja chciałam Was zaprosić do przeczytania kolejnego tekstu napisanego dla portalu Arena! Wiem, że to już drugi raz pod rząd, a nie wrzucam bezpośrednio nic tutaj, ale obiecuję poprawę niedługo. Niech tylko ogarnę kwestie remontowe, to – nawet przed wybieraniem mebli – napiszę coś specjalnie tutaj i dla Was 🙂

A na razie chodźcie przeczytać TEN tekst. Śmiało!

Świąteczny konkurs!

rzeka zbrodni konkurs

Tak, jak zapowiadałam w recenzji – mam dla Was konkurs z książkami „Rzeka zbrodni”! O książce możecie przeczytać TUTAJ, zachwycałam się dosyć mocno i nadal polecam. Moim zdaniem, warto spróbować ją wygrać i warto ją przeczytać. Mimo tego, że tytuł może mało jest świąteczny 😉

Do rozdania mam dwa egzemplarze książki „Rzeka zbrodni”. Aby brać udział w konkursie, należy w komentarzu odpowiedzieć na pytanie:

Jaka książka jest dla Ciebie najbardziej związana ze Świętami Bożego Narodzenia i dlaczego?

I tylko dodam, że nie muszą to być odpowiedzi najbardziej oczywiste, typu „Opowieść wigilijna”. Chodzi o książki, które WAM najbardziej się z tymi Świętami kojarzą. Ważne jest „dlaczego” 🙂

Na przysyłanie odpowiedzi macie czas do piątku, 25 grudnia, do północy. A po Świętach rozwiążę konkurs, wybiorę dwie najciekawsze dla mnie odpowiedzi. Pełen regulamin konkursu znajdziecie TUTAJ.

Zapraszam do zabawy!

PS. Z góry tylko ostrzegam, że książki wyślę dopiero po powrocie do Warszawy, czyli po czwartym stycznia!

Morza szum, ptaków… śmierć („Poza sezonem” – Jorn Lier Horst)

morze

Drewniane domki letniskowe, fale rozbijające się o przybrzeżne skały, krzyki mew, cisza i spokój… Tak kojarzą się nam wyjazdy poza sezonem. Jednakże nie zawsze!

Gdy Ove Bakkerund przyjeżdża – jak sądzi ostatni raz w tym roku – do swojego domu, chcąc odpocząć i zabezpieczyć go przed zimą, odkrywa, że został on splądrowany. Jego ostoja została zbrukana, już nigdy nie będzie się mu kojarzyła tak sielsko, wręcz rajsko! A jakby tego było mało, to odkrywa, że i dom najbliższego sąsiada – znanego prezentera telewizyjnego – również został okradziony. A na dodatek, znajduje w nim ciało włamywacza. Kto go zamordował i o co w tym wszystkim chodzi?

To już trzeci raz, gdy polscy czytelnicy mogą spotkać komisarza Williama Wistinga, jego zespół i córkę. Będą mieli co robić, bo sprawa się komplikuje, do włamań dochodzą kolejne wątki, a na dodatek chłopak Line sprawia wrażenie, jakby nie miał czystego sumienia. W co się wplątał?

„Poza sezonem” to bez wątpienia dobry kryminał z fajną atmosferą. Polubiłam Wistinga i Linę, z przyjemnością czytam o przygodach tych bohaterów, ale zaczynam mieć uczucie pod hasłem „ale”. Dobry, ale dlaczego poznajemy tę serię od 9 tomu i cofamy się z każdym kolejnym? Przy takiego typu kryminałach to ma znaczenie, bo o ile same sprawy się rzadko jakoś łączą, to już życie prywatne bohaterów jest swoistą osobną opowieścią i bez sensu jest taka podróż w czasie. Czytam o związku Wistinga i wiem już, co go czeka w przyszłości. Nie lubię takich zabiegów wydawniczych, rozumiem, skąd się biorą, ale jako czytelnik czuję się wkurzona.

Druga sprawa, która mi trochę przeszkadza, to jednak swoisty schemt – Line zawsze miesza się w sprawy prowadzone przez ojca i zawsze zachowuje się jak panienki z horrorów. „O, pusty domek letniskowy w okolicy, w której rabują? Super, pojadę tam pobyć sama!” i inne działania na zasadzie: „oooooj, strasznie w tej piwnicy i na bank tam ktoś morduje, ale pójdę tam, a co!”.

To moje dwa „ale”. Książki Horsta czyta się przyjemnie, to niezłe kryminały, ale chyba na tych trzech pozostanę i poszukam kolejnego nowego nazwiska. Chyba robię się kryminalnomarudna 😉 Ale jeżeli podobały Wam się dwa poprzednie, to czytajcie!

„Spójrz na mnie” – Yrsa Sigurdardóttir

oczy

Po dłuższej przerwie powróciłam do Thory i jej przygód związanych z prowadzonymi przez kancelarię sprawami. Tym razem sprawa jest wyjątkowo dziwna. Ma ona doprowadzić do rewizji wyroku skazującego Jakoba, młodego mężczyzny z zespołem Downa. Został on oskarżony o podpalenie ośrodka dla osób upośledzonych, doprowadzając tym samym do strasznej śmierci pięciu osób. Jednakże śledztwo to zostało zlecone jej przez Josteinna, który odsiaduje dożywotni wyrok w szpitalu psychiatrycznym, w którym przebywa także Jakob. Jostein to okrutny, pozbawiony wyższych uczuć pedofil, co czyni całą sprawę jeszcze dziwniejszą dla Thory.

Do tego dochodzi fakt, że prawie każda osoba, która jakoś tam przewija się przez śledztwo, ma coś do ukrycia. Każdy ma swoje za uszami, sprawy, o których woli nie mówić. A w tle przejawia się jeszczę wątek ducha zabitej dziewczyny, która pojawia się rodzinie chłopca, którym miała się opiekować w dzień śmierci. Co łączy ten motyw z całością fabuły?

Śledzimy dalsze zmiany w życiu prywatnym prawniczki. Rozwój jej związku z Matthew, relacje z dziećmi, a w tym tomie także z rodzicami, którzy – w wyniku kryzysu, który tak silnie dotknął Islandię – nagle zjawiają się, by u niej pomieszkać przez jakiś czas. Zresztą ślady kryzysu w Islandii przewijają się bardzo wyraźnie przez całą książkę, co dla mnie było bardzo dużą wartością dodaną. Z wielką ciekawością czytałam o jego przebiegu i o tym, jak to się odbiło na życiu ludzkim. Jak wielkie spustoszenie uczyniło w ich codzienności, jak bardzo wpłynęło na najprostsze decyzje. Niezmiernie ciekawy wątek.

Autorce udało się stworzyć połączenie ciekawej historii śledczej, z niezłym zapleczem obyczajowym oraz odrobiną dreszczyku. Wątek ducha był opisany na tyle sprawnie, że powodował u mnie żywsze bicie serca. Ten poziom jest już dla mnie wystarczający, nie jestem fanką zbyt intensywnego strachu w trakcie czytania, odrobina obawy wystarczy. Była to więc dla mnie idealna dawka emocji.

„Spójrz na mnie” to bardzo dobra kontynuacja serii, bardzo mi się podobała! Według mnie Yrsa jest bardzo dobrym przedstawicielem powieści kryminalno-obyczajowych, bo tradycyjnymi kryminałami już jej książek nazywać nie można. Polecam cykl „Thora” wszystkim, którzy lubią takie połączenie i odrobinę północnej szarości i zimna…

© 

 

spójrz na mnieWydawnictwo: Muza, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 462

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

Cykl „Thora”:

1. „Trzeci znak”

2. „Weź moją duszę”

3. „W proch się obrócisz”

4. „Lód w żyłach”

5. „Spójrz na mnie”

6. „Statek śmierci”


„Lód w żyłach” – Yrsa Sigurdardottir

lod w zylachWydawnictwo: Muza, 2010

Oprawa: miękka

Liczba stron: 386

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5,5/6

4 tom cyklu „Thora”

*****

Grenlandia, środek zimy. Ciemno, przeraźliwie zimno, bezludnie. Tam właśnie tym razem trafi Thora i Matthew.

Kancelaria Thory ciągle cienko przędzie. Więc gdy zjawia się u niej Matthew ze zleceniem z banku, w którym pracuje, Thora nie zastanawia się długo, tylko przyjmuje propozycję. Mają zbadać sprawę zaginięć pracowników stacji badawczej. Islandzka firma bada tam teren pod ewentualną kopalnię składnika utwardzającego żelazo. Na tejże stacji doszło do dziwnych zaginięć trójki pracowników, cała reszta nie chce więc tam wrócić, firma ma opóźnienia prac badawczych, a bankowi zależy na tym, by wyjaśnić, co tam się naprawdę dzieje, by wiedzieć, kogo obciążyć ewentualnymi kosztami.

Na miejscu okazuje się, że nie ma śladu po zaginionych mężczyznach, za to w stacji jest sporo zepsutego sprzętu, w biurkach znajdują się ludzkie kości, a mieszkańcy jedynej w okolicy wsi generalnie nie chcą z nimi rozmawiać. A jak już się odzywają, to tylko starają się przekonać ekipę, by jak najszybciej wyjechali z tego miejsca, bo teren, na którym stoi stacja, to miejsce do szpiku złe i tam mogą wydarzyć się tylko tragedie…

Atmosfera między pracownikami zmienia się dosyć szybko. Najpierw wszyscy traktują to właściwie prawie jak wyjazd na dziwne wakacje, jednakże z czasem w ich postawy wkrada się strach, niepewność, stałe poczucie zagrożenia. Kolejne wypadki przyczyniają się tylko do pogorszenia nastrojów i coraz bardziej klaustrofobicznego klimatu.

czlowiek

W tej części zdecydowanie mniej jest życia osobistego Thory i Matthew, a więcej klasycznego podejścia kryminalnego. Mimo tego, że lubię tę parę i ich perypetie, to dobrze zrobił mi krótki odpoczynek od ich kłopotów ze związkiem czy z dziećmi Thory. Yrsa tym razem bardziej skupiła się na sprawie, która przywiodła jej bohaterów na Grenlandię. Znakomicie ukazuje specyficzną aurę tego miejsca – pokrytej lodem połaci na której znajduje się tylko jedna, malutka wieś, odcięta od świata przez większość roku. Do tego obrazowanie narastającego poczucia zagrożenia w grupie pracowników, niesamowita społeczność odizolowanej wsi, połączenie realizmu Islandczyków z przepełnionym magią podejściem miejscowych. Okrasiła to jeszcze mobbingiem, alkoholizmem i poczuciem misji, spełniania powierzonych obowiązków. Wyszło z tej kombinacji coś naprawdę dobrego. Bardzo mi się ten tom podobał – dobrze napisany, z dreszczykiem, z interesującym miejscem akcji, oby więcej takich!

Tom 1 – „Trzeci znak”

Tom 2 – „Weź moją duszę”

Tom 3 – „W proch się obrócisz”

©