Podróż w nieznane („Bramy światłości. Tom 1” – Maja Lidia Kossakowska)

abaddon

Premiera 11 stycznia

Cykl Anielski powraca!

Pan odszedł, Jasność zniknęła… Taka wiadomość dociera do regenta Królestwa – Gabriela. Jest to niepokojące, anioł nie pamięta, żeby wydarzyło się to kiedykolwiek wcześniej, ale początkowo nie napawa go to wielkim niepokojem. Do momentu, gdy z wyprawy badawczej wraca podróżniczka i naukowiec, Sereda, była uczennica Rajzela. Anielica twierdzi, że natknęła się na obecność Pana na krańcach świata, tam, gdzie nikt by się tego nie spodziewał. Tylko czy to aby na pewno światłość pańska, czy też może podstępne działanie Antykreatora? To trzeba sprawdzić!

Gabriel decyduje, że musi wyruszyć wyprawa, która sprawdzi, co tak naprawdę dzieje się w tych nieznanych i niebezpiecznych rejonach. Sereda dostaje olbrzymie wsparcie od regenta, a do opieki – ku frustracji Rajzela – przypisany zostaje Abaddon, Anioł Zagłady. I tak oto zaczyna się podróż w nieznane! Wariacka, pełna niebezpieczeństw, a na dodatek powodująca zamieszanie również w piekle, gdzie Lucyfer nie wytrzymuje i… Sprawdźcie sami, nie zamierzam spojlerować!

Powrót do tego cyklu to czysta przyjemność! Nadal uwielbiam Abaddona, Piołuna – Boską Bestię (ach, cóż to jest za koń!), Lucka, Asmodeusza i jego nietypowego kota, poznawanie ich dalszych losów to czysta przyjemność. A że autorce wyobraźni nie brakuje, to światy, które przemierzają bohaterowie są pełne niespodzianek. To, co urzekło mnie najbardziej, to stworzenie miejsca, w którym można natknąć się na taki miks bóstw, jakie mało kto nam zafundował. Mamy tu bóstwa hinduskie, syberyjskie, arabskie i wiele innych, przecudowny miks! To nie jest jednak słodki światek, pełen pyzatych aniołków i uroczych wróżek, tu czyhają na Ciebie demony, zaatakować Cię mogą Rakszasowie, a spod wody wyskoczyć może nagle leukrotta. Do tego czeka Cię pokonywanie miejsc takich jak Wodospad Dusz czy Las Noży, nie będzie łatwo, oj nie…

Bohaterom nie jest też łatwo pod względem duchowym. Jest to dla nich typowa „droga ku oczyszczeniu”, w trakcie której dojrzewają, przepracowują swoją przeszłość, zaczynają rozumieć pewne rzeczy. Bardzo lubię w tym cyklu to, że bohaterowie nie są jednoznaczni, anioły nie są idealne, diabły też nie są li i jedynie diabelskie. Często przeżywają dylematy, które dobrze znamy my, ludzie.

Są pewne drobiazgi, nieścisłości, do których mogłabym się przyczepić, ale byłoby to czepianie na siłę, więc odpuszczę. Bo generalnie to jest naprawdę solidny kawał rozrywki i to rozrywki nieschematycznej, pomysłowej. Jestem bardzo ciekawa, na kiedy przewidziany jest drugi tom, bo ten pierwszy kończy się tak, że miałam ochotę autorkę udusić 😉

Tym, którzy nie czytali jeszcze książek z tego cyklu przed lekturą tego tomu polecam przeczytanie wcześniejszych (tyle frajdy przed Wami!), ale generalnie rekomenduję tę barwną, potoczystą i wciągającą powieść wszystkim miłośnikom fantastyki.

Reklama

“Wojna w blasku dnia. Księga 2″ – Peter V. Brett

inevera

Nów coraz bliżej… A jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, tyle przygotowań, tyle osób do spotkania. A i książęta Otchłani nie próżnują, dostrzegli, że ludzie zmienili swe postępowanie, są silniejsi i mogą im zagrażać. I mają swój plan działania, który sporo namiesza wśród ludzi.

W tej części autor już bardziej zbalansował opowieść. Mniej jest to opowieść kobiet, bardziej wspólna historia. Przeplatają się różne punkty widzenia. Raz obserwujemy Leeshę, jej walkę zarówno o Zakątek, jak i o siebie samą, swą godność i swą samodzielność. Razem z Arlenem przygotowujemy mieszkańców wiosek do wielkiej walki o życie, umacniamy Runy i broń. Oraz przeżywamy to, co dzieje się w jego związku z Renną. Jesteśmy też Jardirem, który z kolei przygotowuje swój lud, a także prowadzi dalsze rozgrywki o władzę i snuje intrygi. Do tego jeszcze Renna, Inevera i sporo innych bohaterów. Powieść spleciona w sieć współzależności.

W tej księdze bardzo podobały mi się opisy przygotowań do walki oraz samych walk. Bardzo ciekawie autor przedstawił reakcję książąt Otchłani i ich działania, co wzbudziło mą nadzieję na to, że będzie ich więcej w kolejnych tomach. A już wisienką na torcie była końcówka. Nie zamierzam jej zdradzać, nie bójcie się. Jedno wiem – gdy tylko zamknęłam książkę, to pobiegłam sprawdzać, czy autor planuje kolejne tomy i czy już je pisze!

Jednocześnie widać lekką tendencję do kończenia niektóych wątków, kanalizowania historii, więc zastanawiam się, co mają przynieść kolejne dwa tomy. Widoczny jest jednocześnie rozwój postaci. Bardzo doceniam również dbałość o spójność fabuły, co przy tak długiej historii i wielości bohaterów wcale nie jest takie oczywiste.

Ja jestem przeokropnie ciekawa, jak potoczą się dalsze losy tej grupy! Szkoda tylko, że przyjdzie dosyć długo poczekać, no ale cóż… Pozostaje liczyć, że Brett uwinie się szybciej od Martina 😉

PS. Dzisiaj krótko, ale nie umiem pisać o drugiej księdze któregoś z kolei tomu. Za dużo pokus spojlerowania, a tego nie lubię!

wojna 2Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2013

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 524

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5,5/6

© 

„Wojna w blasku dnia. Księga 1” – Peter V. Brett

wojna

Premiera już jutro – 3 kwietnia!

demony

Świat pełen demonów wita Was ponownie!

Tutaj nocami albo ukrywasz się za ochroną runiczną, albo stawiasz życia na szali walcząc z demonami z Otchłani. A dzień przynosi rozgrywki polityczne, walkę o władzę, konieczność wyboru między dwoma kandydatami na Wybawiciela ludzkości, między Jardirem i Arlenem. Ta dwójka, która kiedyś była sobie bliska jak bracia, od pewnego czasu jest w stanie wojny. Wybawiciel przecież może być tylko jeden!

Na dodatek nadchodzi nów, który przyniesie największe zagrożenie ze strony demonów od wielu, wielu lat. Możliwe, że wręcz zagładę ludzkości. A żeby wygrać z demonami najpierw muszą rozegrać wojnę między sobą, wojnę w blasku dnia…

Mimo tego, że teoretycznie głównymi bohaterami nadal są Jardir i Arlen, to dla mnie ta księga, to jest opowieść kobiet. Z jednej strony śledzimy dalsze losy (i rozgrywki!) Leeshy, zielarki z Zakątka, do której zapałał wielkim uczuciem Jardir (co wzbudziło wielką niechęć jego Jiwah Ka – Inevery). Leesha tworzy skomplikowaną intrygę, prowadzi grę między Jardirem a interesem swojego ludu. Gra ta może się dla niej bardzo źle skończyć… Obserwujemy rozwój związku Arlena z Renną, a także jej naukę związaną z runami, walką z demonami oraz zagrożenie płynące z odkrycia, skąd Arlen czerpie swe niesamowite możliwości. A już creme de la creme tej opowieści, to historia Inevery. Poznajemy jej dzieciństwo, odkrycie jej daru, wielopoziomowe szkolenie, rozgrywki, które prowadziła, najpierw, by nie dać się zniszczyć, a potem, by pomóc Jardirowi w rozwoju jego władzy. Smakowity kawał opowieści!

Cenię sobie ten cykl z kilku powodów. Jednym jest bardzo interesujący świat – zarówno jedno, jak i drugie plemię ma bardzo ciekawe zwyczaje, religie, tradycje, relacje międzyludzkie etc. A gdy się do tego dołoży jeszcze kwestię runów i demonów, to robi się jeszcze ciekawiej.

Pustynna Włócznia 2-4

Jest tutaj również sporo bohaterów, a każdy z nich jest bardzo realnie stworzony, pełnokrwisty, ma swoje cechy szczególne, zachowania, którymi się charakteryzuje. Możemy poznać ich historie, ale także z tomu na tom obserwować rozwój, widzieć role, które jest im dane spełnić, w jakim kierunku zmierzają etc.

Do tego dochodzi fakt, że autor – grając wieloma bohaterami, różnicowaniem czasu i miejsca akcji (przeskoki między rozdziałami) – tak buduje fabułę, że czytanie pochłania jak bagno. Wszystko jest spójne, nie rozłazi się, każdy tom jest konsekwentną kontynuacją poprzedniego, wszystko składa się w jedną zgrabną całość. Brawo dla Bretta za wyobraźnię i umiejętności!

Kolejny raz książkę ozdabiają bardzo fajne grafiki ukazujące bohaterów. I kolejny raz muszę się przyczepić do jednego – Fabryka Słów znowu rozbiła jeden tom na dwie księgi. Taki mają najwidoczniej zwyczaj (stosowany w różnych przypadkach), ale dlaczego drugą księgę (jednego tomu!) wydają dopiero w czerwcu?? Podzielić jedną książkę na dwie części i wydać tę drugą dopiero za jakiś czas to jest moim zdaniem niefajny zwyczaj. No, to sobie ponarzekałam, co nie zmieni faktu, że jak już się doczekam drugiej księgi, to rzucę się na nią z wielką niecierpliwością 😉

PS. Szkice pochodzą ze strony Fabryki Słów. Umieszczone były w poprzednich tomach, nie byłam w stanie odnaleźć grafik z tej księgi cyklu. Jednak ich styl pozostał taki sam.

© 

wojna w blasku dnia 1Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2013

Oprawa: miękka

Liczba stron: 680

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

Cykl demoniczny: