Co mi w duszy gra (2) + krótkie info

Jako, że tydzień mam bardzo, ale to bardzo zajęty i „rozjechany”, to jest tutaj chwilowo mało aktywnie. Ale wierzę, że ciągle jesteście ze mną 😉 Ja zaraz uciekam na 16 TweetUp Warszawa, a zostawię Was z kolejną muzyczną inspiracją i informacją. Kominek tworzy kolejny ranking wpływowych blogów. Jeżeli macie ochotę poddać siebie (lub kogoś z lubianych przez Was blogerów) ocenie, to możecie spróbować się zgłosić. Ciekawa jestem, czy będzie tam jakiś stricte książkowy bloger (ale baaaaaaaaaaardzo mocno w to wątpię 😉 )

*****

A przechodząc do muzyki. Dzisiaj będzie krótko i zwięźle. Jest taki człowiek, który gra na pianinie w sposób, który mnie przyprawia o szaloną zazdrość, chciałabym tak! Jest niesamowity! Na przykład tutaj gra w taki sposób, że nie nadążam patrzeć na jego palce, mnoży mi się w oczach! 😉

Drugie jego wideo, które bardzo lubię (chociaż nie wielbię go tak, jak to powyższe), to motyw z filmu „Harry Potter”. Sprawdźcie sami!

Ech, chciałabym mieć umiejętności chociaż w 1/3 zbliżonej do jego! Znaliście Jarroda? Lubicie go?

Reklama

Co mi w duszy gra? (1)

Jeżeli chcecie poznać mnie i mój gust nieksiążkowy troszkę lepiej, to posłuchajcie i pooglądajcie to, co wrzucam poniżej. Ważne jest i słuchanie, i oglądanie, bo to majstersztyk całościowo. Polecam przestawienie sobie jakości wideo na HD, momentami podnosi to zdecydowanie komfort oglądania. Zanim dojdziecie do wniosku, że to pewnie jakieś klasyczne nudziarstwo – posłuchajcie i popatrzcie 🙂

Zawsze kiedy jest mi źle, to muzyka pomaga. Mniej lub bardziej, ale pomaga. I tym razem moi ulubieńcy odrobinę pomogli. Ostatnio mam ciężki czas, kumulacja zmian, często negatywnych, daje mi się we znaki. Nawet blog mnie już tak nie motywuje, jak zawsze. Najtrudniej przezwyciężyć ten wewnętrzny „czas na nie”.

W każdym razie – polecam Wam „The Piano Guys” z całego serca. Grają cudnie, do tego robią świetne teledyski i są tacy wyluzowani, pełni pozytywnej energii. Zobaczcie sami, na przykład tę uroczą parodię „Gwiezdnych Wojen”.

Uwielbiam też wyścigową wersję „O Fortuna”. Mogę oglądać i słuchać, oglądać i słuchać bez końca!

W ich wykonaniu cudny (i z jajem! 😉 ) jest także Mozart (jak i każde inne wykonanie klasyki!). To pierwszy ich utwór, na który się natknęłam, kilka lat temu, od tamtej pory kocham ich miłością wielką i  niezmienną 🙂

Cudowna jest także aranżacja utworu „Paradise” Coldplay. Tryska energią, nastraja mnie pozytywnie i zachwyca niezmiennie!

A to jest moje ukochane wideo! Zawsze się zachwycam i wzruszam, chociaż oglądałam ten teledysk pewnie z milion razy. Kocham ich za niego 🙂

Ciekawa jestem, co sądzicie na temat tych utworów? Znaliście je wcześniej? Słuchaliście pierwszy raz? Jak się podobało?

To pierwsza (chyba?) notka związana tylko i wyłącznie z muzyką. Pewnie raz na jakiś czas będą się pojawiać kolejne, ale raczej niezbyt często, więc „książkowcy” – nie bójcie się 😉