KONKURS!


Lata, wieki całe nie było tutaj konkursu 😉 Postanowiłam to nadrobić, a co! Mam dla Was 3 egzemplarze fajnej książki + 3 pary okularów przeciwsłonecznych YA! tu czytam. Jaka książka? Ano TAKA 😉

dav

W komentarzu pod tym wpisem napiszcie, jaka historia miłosna Was poruszyła i dlaczego? Na odpowiedzi macie czas do końca tego tygodnia (6.08.17), trójkę szczęśliwców wybiorę do kolejnego piątku (11.08.17). By brać udział w konkursie nie musicie być blogerami, ale musicie zostawić swój nick i adres mailowy w celu identyfikacji i potencjalnego kontaktu.

Pełen regulamin konkursu znajdziecie TUTAJ. Zapraszam do zabawy! 🙂

 

Reklamy

16 thoughts on “KONKURS!

  1. Hey!
    Historia miłosna, która mnie poruszyła to na pewno ta z „Wyznań gejszy”. Ona nie mogąca oficjalnie kochać, on, który czuje coś więcej, ale nie może zrobić zbyt wiele. Ona ćwiczy i walczy o przetrwanie, o bycie sobą. On odkrywa uczucie do niej i stara się jej pomóc. Różnica wieku, statusu społecznego. Po wielu latach spotykają się i pomimo niewielu słów i gestów rozumieją to co jest w ich sercach. 🙂
    Nick DeVi
    mail:recenzjeladydevi@gmail.com

  2. Poruszyła mnie historia miłości dwojga głównych bohaterów w książce ”Love, Rosie” – Rosie i Alexa.
    Znali się od dzieciństwa i żadne z nich nie przypuszczało, że potrwa kilkadziesiąt lat, nim będzie im dane, by ze sobą być. Troszczyli się o siebie i wzajemnie sobą opiekowali; robili to z ogromną czułością, na którą stać było tylko nielicznych. Przeszli przez nieudane związki, wątpiąc, że kiedyś znajdą miłość życia, a nie przypuszczali, że szczęście stoi za rogiem i jest na wyciągnięcie ręki.
    ,,Love, Rosie” to dowód na to, że kochać można w każdym wieku. Uświadamia ,że patrzenie wiele razy na tę samą osobę nie daje pewności, że ją znamy.

  3. Mnie najbardziej poruszyła miłość w „Miłości ponad czasem”. To fantastyka, ale spróbuj sobie to wyobrazić w realu, naszym realu… Taka miłość nie dość, że ma nasze normalne ziemskie przeszkody, jak każda inna miłość, to jeszcze przeszkodą jest czas i ciągle znikający partner. Nie wiadomo, kiedy zniknie, kiedy wróci i czy w ogóle. Kiedy partnerzy wyjeżdżają na jakieś misje wojskowe, to jednak te misje trwają określony czas i z partnerem ma się kontakt. A tu? Tu nie wiadomo zupełnie nic. Do lęku o to, czy i kiedy partner wróci, dochodzi lęk, gdzie się podział. Bo co jeśli akurat przeniesie się do jakiejś wojny i zginie? O tym też się bohaterka nie dowie. I jeszcze musi to ukrywać, nie może dostać żadnego wsparcia, bo przecież nikt jej nie uwierzy, jeszcze ją w psychiatryku zamkną. To taka miłość z przeszkodami niewyobrażalnymi dla nas, mimo wszystko.

  4. Historia Belli i Edwarda że Zmierzchu. A szczególnie sytuacja, gdy on nie chciał zmienić ją w wampira, by mogła pozostać człowiekiem – mimo, że będzie wtedy obserwował jej umieranie. Przykład miłości wykraczającej poza powszechnie rozumiane ramy. Ważniejsze było dla niego jej dobro, niż swoje własne

  5. Historie miłosne nigdy mnie za bardo nie ruszały. No, może jak byłam rozemocjonowaną i złaknioną romantyzmu nastolatką 😉 Ale wtedy na szczycie książkowych zainteresowań miałam głównie dreszczyk grozy, stąd zaczytanie we wszelkiej maści horrorach i thrillerach. Romanse schodziły na dalszy plan.
    Niemniej jest jedna historia, która zapadła mi w pamięć od pierwszego przeczytania i jest dla mnie wręcz kultowa. Tym bardziej, że to klasyk. I nie jest to, o dziwo, Romeo i Julia 😉 Tą historią jest opowieść o Tristanie i Izoldzie.
    Może mało oryginalnie, ale to jedyna opowieść o miłości, która chwyciła mnie za serce, a pomimo swego rodzaju nadęcia, charakterystycznego dla epoki, w której powstała, nie jest aż tak pretensjonalna w moim odczuciu jak wspomniana wyżej historia Romea i Julii. A tym, co ujęło mnie najbardziej w tej dramatycznej historii kochanków, nie jest wcale ogrom perypetii, jakie stały się ich udziałem, lecz ich śmierć i to, co potem – pęd głogu uparcie łączący ich mogiły w wiecznym splocie.

  6. Chciałam napisać o nieszczęśliwie zakochanym Wokulskim albo o małżeństwie Krzysztofa i Barbary Baczyńskich, wspomniałam też bohaterów „Love story” E. Segala… Jednak to nie tym bohaterom poświęcę tę wypowiedź.
    Pamiętam jak kiedyś późno w nocy zaczęłam oglądać pewien film, wciągnął mnie niesamowicie, ale nie wytrzymałam do końca. Na szczęście nazajutrz wieczorem była ponowna emisja i wtedy obejrzałam całość. Co to było? „Trzy metry nad niebem”, film na podstawie włoskiej powieści pióra Federica Moccia pod tym samym tytułem. Opowieść o szalonej, romantycznej, uskrzydlającej miłości dwójki nastolatków, Babi i Stepa. Ich związek to taki „mezalians”, ona – piękność, uczennica z tzw. porządnej rodziny, on – chuligan na motorze, taki „bad boy”, za to jakże przystojny 😉 Wiele ich dzieli, ale też wiele łączy, pojawiają się problemy, zawirowania, sekrety z przeszłości. Młodzi dorastają, zmieniają się pod wpływem uczuć. To piękna, pełna emocji poruszająca opowieść o dojrzewaniu, buncie, a przede wszystkim o miłości, która unosi wyżej niż do nieba.

  7. Jaka historia miłosna mnie poruszyła? Ja mam tylko jedną taką, która rusza mnie od lat. Scarlet i Rett z „Przeminęło z wiatrem”. Taka historia, która żyje bo autorka zdecydowała się na otwarte zakończenie.. Ale to nawet nie chodzi o otwarte zakońćzenie, po prostu to jest kurczę taka uniwersalna przestroga, żeby doceniać to co się ma, bo nie trzeba gonić za rojeniami, bo czasami miłość jest tuż obok.

    I chociaż już kilkanaście lat mija od kiedy pierwszy raz czytałam tę książkę to bywają fragmenty, że gryzę paznokcie i mam nadzieję, że w pewnych momentach akcja się inaczej rozwinie 😉

  8. Jak dotąd najbardziej wzruszającą, trudną, przepełnioną smutkiem, ale także „uskrzydlającą” i dającą nadzieję miłość odnalazłam na kartach powieści „Jeździec miedziany” oraz „Tatiana i Aleksander”!!!!! Czytałam wiele książek różnorodnych gatunków, lecz te dwa tytuły powyżej na zawsze pozostaną w mym sercu, myśli i duszy, a emocje towarzyszące ich czytaniu odcisnęły we mnie trwałe piętno! Głód, chłód, niewyobrażalna nędza i zgroza wojny światowej stały się tłem, pierwszym planem i otoką dla czegoś niezwykle pięknego, delikatnego i kruchego – miłości, uczucia, zmysłowości. Ten kontrast uderza mnie z tak niepomierną siłą, iż, ilekroć wspominam ciężkie, trudne i niezwykłe losy dwojga bohaterów żałość me serce ogarnia i łzy cisną się do oczu. Najbardziej uderzające jest uświadomienie sobie, że taki los był udziałem nie tylko Tatiany i Aleksandra, lecz setek tysięcy młodych ludzi, których miłość, przyjaźń, życie zostały zaskoczone dziejową zawieruchą!
    Poznając losy dwójki bohaterów cierpiałam głód, walczyłam o przeżycie, przełamywałam wszelkie zahamowania wraz z Tatianą. Wraz z Tatianą kochałam miłością czystą, niewinną, pełną. Odczuwałam jej rozpacz i ból duszy spowodowany rozłąką i niepewnością co do losów ukochanego Aaleksandra, którego pochłonęło piekło wojny. Odczułam moc miłości ponad wszystko, determinację, by odszukać swego mężczyznę w chaosie wojny, odwagę, by ryzykować życie dla uczucia. Na koniec Tatiana poczuła szczęście i spokój u boku Aleksandra, którego odnalazła i wyrwała ze szponów śmierci….
    Przepiękna historia miłości, o którą Tatiana i Aleksander musieli walczyć z wojną, głodem, okrucieństwem… I pomimo wielkich kłód, które los raz za razem rzucał bohaterom pod nogi, oni zachowali swe człowieczeństwo i zdolność kochania…

  9. To nie będzie żadna nowość, jeśli wspomnę że najbardziej poruszyła mnie miłość Hazel i Gus’a, czyli bohaterów „Gwiazd naszych wina”. Ciężko mnie poruszyć jakąkolwiek historią miłosną, szczerze to już mam dość tych banalnych schematów, że ktoś jest nieszczęśliwie zakochany albo że jest dziewczyna i musi wybierać między dwoma facetami, to się robi już nudne. A tutaj dostałam na prawdę coś, co można nazwać prawdziwą miłością. Oboje zdają sobie sprawę że mogą wkrótce umrzeć, lecz nie tracą nadzieji, spędzają każdą wolną chwilę z sobą. Z zapartym tchem śledziłam tą historię, mając nadzieję że wszystko się skończy happy endem, lecz niestety tak nie było. Miłość Hazel i Gus’a była czymś co na prawdę mnie poruszyło, co trafiło do mojego serca, czytając książkę płakałam jak bóbr, nie mogłam powstrzymać łez. To się nazywa prawdziwa miłość mimo wszystko ♥
    mail: ksiazkoholiczka019@gmail.com

  10. W moim przypadku wszystkie historie miłosne zostawiają mniejszy lub większy ślad w mojej pamięci. Chyba mam duszę romantyczki, bo każdą historię przeżywam razem z bohaterami, angażuję się równie mocno jak oni sami 🙂 Jedną z takich wzruszających opowieści dostarcza książka C. Hoover ” Confess „. Z twórczością tej autorki jestem związana już kilka dobrych lat, jednak jej dzieła potrafią mnie nadal pozytywnie zaskoczyć 🙂 Myślałam, że po wzruszającej, chwytającej za serce powieści „Maybe Someday” czy ” Ugly Love” nie będzie mi dane przeczytać czegoś równie pięknego, jednak ” Confess” łamie tę zasadę. Powieść jest niesamowita ! Historia Auburn i Owena jest tak prawdziwa, namacalna, że można odnieść ją do prawdziwego życia. Historia tych dwojga to nie tylko szczęście, radość, płatki róż, szampan i truskawki. Prawdziwe szczęście odnajdują dopiero po ciężkich zmaganiach, przeżyciach, po prawdziwej walce o to uczucie. Podczas czytania nie zabrakło łez, a to za sprawą wątku Adama ;(, czy chociażby walki Auburn o synka. Lektura tej powieści wywołuje tyle uczuć, porusza do głębi serca, pojawiają się łzy, smutek, rozpacz, troska, ale wszystko zostaje zwieńczone ogromnym uśmiechem i ciepłem na serduszku, gdy głowna para bohaterów może się sobą cieszyć. Dodatkowo, tło dla powieści, a mianowicie malarstwo Owena, prawdziwe dzieła sztuki, które powstają pod wplywem wyznań anonimowych osób stwarzają fantastyczny klimat. Cała książka to dla mnie bomba emocjonalna, podsyca to również fakt, że wszystkie wyznania zamieszczone w powieści są prawdziwe, dzięki czemu czytelnik czuję się wyjątkowy, mogąc zapoznać się z tak osobistymi kwestiami 😉

  11. Wszystkie historie miłosne są takie same. Kobieta zakochuje się w mężczyźnie, mężczyzna zakochuje się w kobiecie. Zwyczajna sprawa. Takie historie można znaleźć w każdej książce. Mnie zauroczyła inna możliwość. Znasz „Klątwę Tygrysa”? Tam kobieta zakochuje się w zwierzęciu, w Tygrysie z ludzkim wnętrzem, z ludzkimi uczuciami. To dopiero niezwykła historia miłosna 😀
    mara180893@gmail.com

  12. Ostatnio poruszyła mnie historia miłosna Alyssy i Logana w książce „Ogień, który ich spala”, gdyż tych bohaterów różni wszystko, a jednocześnie tak wiele łączy. Mimo wszelakich przeciwności, oni nie zatracili w sobie tego ‚ognia miłości’ – on w ich sercach nieustannie się tlił. Przetrwali wiele: stratę dziecka, uzależnienie, wszystko, co niejednych by pokonało.
    I to cudowne, że mimo tak wielkiego bólu w sobie wciąż można mieć ten blask w oczach na widok drugiej osoby…

  13. Miłość w wielu odsłonach z książki „Oskar i Pani Róża” – uczucie Oskara do Peggy Blue, zauroczenie Sandrine, wystawiona na próbę miłość rodziców chorego chłopca, miłość do bliźniego w psobie pani Róży.. bo wg mnie miłość to nie tylko motyle w brzuchu i randki przy świetle księżyca…

  14. Klasyk, który porusza…
    On kocha ją, ona kocha tamtego, a tamten, lada dzień, może poczuć na karku szept gilotyny. On powinien szaleć z radości, bo gdy tamten odejdzie, ona zostanie sama, a on pozwoli jej wypłakać się na swym ramieniu. A potem może będą mogli żyć długo i szczęśliwie?
    Może…
    Bo nawet on wie, że wraz z tamtym, umrze też cząstka niej albo nawet więcej niż cząstka… Może patrzeć na jej dramat i czekać, aż znów będzie zdolna pokochać, choć nie ma pewności, czy po takiej stracie to kiedykolwiek nastąpi.
    A gdyby tak… gdyby pomógł uratować tamtego? Jeżeli tamten przeżyje on przegra, ale w ten sposób może ocalić jej serce i podarować szczęście, nawet jeśli przyjdzie mu za to zapłacić najwyższą cenę… Lecz przecież jej szczęścia pragnie ponad wszystko, więc może jednak nie będzie przegranym?

    W „Opowieści o dwóch miastach” Dickensa spotkałam najdziwniejszy, najbardziej nietypowy i jednocześnie najpiękniejszy trójkąt miłosny. Ta historia to miłość w najszczerszej postaci, jej najwspanialsze oblicze. Bo czyż nie jest najprawdziwszą z najprawdziwszych miłości, która sprawia, że pragniemy szczęścia drugiej osoby bardziej, niż własnego i dopiero świadomość, że ona jest szczęśliwa, czyni nas szczęśliwymi?

    swallow12@o2.pl

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s