Targi, targi i…


11262130_10153368790948028_3077986748815964162_n
Materiały organizatorów

Wnioskując po identyfikatorach wiszących na szyi, to w tym roku na Warszawskich Targach Książki było naprawdę wieeeelu blogerów! Jak wrażenia potargowe? Interesuje mnie wszystko – oferta, spotkania, autografy, logistyka, inni blogerzy, autorzy. Jestem generalnie ciekawa Waszych wrażeń. A moje spostrzeżenia opiszę później, w komentarzu, nie chcę nikomu nic sugerować.

Ja chciałam opisać kolejną książkę, ale czuję się tak zmęczona, jakby po mnie przejechał walec drogowy. Padło więc na zaspokojenie ciekawości 😉

Advertisements

15 thoughts on “Targi, targi i…

  1. Było cudownie, choć zimno i męcząco 😉 Warszawa jak zwykle nie zaskoczyła dobrymi cenami, choć kilka okazji się znalazło. Spotkałam kilka cudownych osób, porozmawiałam z autorkami na spokojnie, co było niemal dziwne. Poznałam Cecelię Ahern na specjalnym spotkaniu zorganizowanym przez B&C oraz Małgorzatę Wardę 😉
    Jestem pozytywnie naładowana na kilka kolejnych dni 😉 I żałuję tylko, że nie zdążyłyśmy się spotkać…

  2. generalnie jestem zadowolony, bo zdobyłem kilka autografów, na kilku stoiskach miałem miłe pogaduchy, no i przydźwigałem kilka fajnych tomów. Użyłem w tym roku trochę mniej atmosfery targów niż bym chciał – byłem w przelocie, bo już od dziś służbowo na wyjeździe… Na minus – tłumy, kiepski rozstaw stoisk w niektórych miejscach. Strasznie żałuję, że nie mogłem wsiąść udziału w żadnym spotkanku braki blogerskiej

  3. Bałam tylko w sobotę, ale jestem bardzo zadowolona. Żałuję tylko dwóch rzeczy – że wiele spotkań było zorganizowanych w tym samym czasie, więc nie mogłam zobaczyć wszystkiego, co chciałam oraz że na płycie stadionu nie było atrakcji dla dzieci takich jak w zeszłym roku.
    Pozwolę sobie też wkleić link do mnie, gdzie się rozpisałam bardziej szczegółowo 🙂
    http://www.kacikzksiazka.pl/2015/05/przybyam-zobaczyam-i-juz-wrociam-czyli.html

  4. To były szalenie pozytywne Targi. Spotkałam cała mase znajomych ludzi, drugie tyle poznałam. Mam autograf Flanagana, Schmitta, Ahern, Cherezinskiej, Kurdel, Grabowskiej… Stoś wniesionych książek liczy 27 sztuk.I miałam okazję Cie poznać osobiście 🙂 Więcej możesz poczytać na moim blogu 🙂

  5. Byłem w sobotę. Zdecydowanie za dużo ludzi. Do autorów trudno się dostać, a siedzą w takich miejscach, że tworzące się kolejki tworzą zatory. Generalnie – więcej tłoku niż książek…

  6. Ja najbardziej jestem zadowolona ze spotkania piątkowego, bo strasznie miło poznać ludzi z sieci w realu i przekonać się, że nieprzypadkowo się lubicie wirtualnie. książek trochę kupiłam, ale nie w rewelacyjnych cenach – w podobnych mogę znaleźć je w sieci, no ale jak ja nie będę kupować, to kto?

  7. Dzięki za wszystkie opinie 🙂

    Ja mam poczucie, że nie byłam na TK 😉 Dobrze chociaż, że mogłam w czwartek na spokojnie i na luzie pochodzić i popatrzeć, co, gdzie, jak. Sobota to już była tragedia. Dzikie tłumy do kas (znajomy potrzebował biletu) i brak koordynacji kolejek. Tragedia wewnątrz. Wszyscy wystawcy – co naturalne – chcą mieć najlepszych autorów w sobotę między 13 a 15. Tylko dlaczego koniecznie na stoiskach?? Umiejscowienie prawie w tym samym czasie Zimbardo, Schmitta i Ahern zakorkowało stadion na dobre :/ Po tym, jak trzeci raz utknęłam w tłumie, który stał i praktycznie nie mógł się posuwać do przodu, to zrobiłam w tył zwrot i wyszłam ze stadionu, stwierdziłam, że moje nerwy są dla mnie ważniejsze niż TK 😉 Przydałby się koordynator ze strony targów – ktoś, kto się zna na literaturze i jej realiach i będzie w stanie pokoordynować ułożenie programu – godzin, miejsc etc. w logiczny sposób. Ale pewnie tego nie doczekam :/
    Na spotkaniach w związku z tym żadnych nie byłam, autorów spotkałam kilku w przelocie i bardzo żałuję że nie pogadałam z nikim dłużej. To samo z blogerami spotykanymi na stadionie :/ Przykre było też to, że w tym roku nie było zagospodarowania płyty stadionu, w zeszłym roku było tak fajnie.
    Generalnie tegoroczne targi kojarzą mi się z chaosem i nieogarnięciem. Ciekawe, jakie wrażenia mieli wystawcy!

    Ale za to jestem szczęśliwa, że pogadałam chociaż chwilę z wieloma blogerami, to jest coś, co mi zawsze dobrze robi na duszę! Szkoda, że nie ze wszystkimi udało się spotkać.

    1. Zgadzam się, że dla ludzi o słabych nerwach weekend na Targach był wyzwaniem neurologicznym.
      Zwłaszcza ochroniarze, którzy po przekroczeniu ‚bramek’ nie wpuszczali z powrotem, nawet jak człowiek się zorientował, że to nie to wyjście lub zostawił ‚za bramką’ rodzinę.
      ps. Przydałby się też koordynator spotkań blogowych okołotargowych, bo było ich więcej 😉
      Ale dzięki (w imieniu tych zablokowanych na fejsie) że dałaś też namiary na blogu.
      Pozdrawiam

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s