Matka, która utraciła syna („Testament Marii” – Colm Tóibin)


testament marii

Jaka była Maria, matka Jezusa? Wiemy, większość z nas zna chociaż minimum z lekcji religii. A może jednak było inaczej?  Może nie była tą cierpiącą cicho i bohatersko pokorną kobietą? Colm Tóibin postanowił pogdybać, stworzyć jedną z wersji „co by było, gdyby?”. Pewnie dla wielu wstrętną i obrażającą ich uczucia religijne.

Maria w jego opowieści, to kobieta, która stara, żyjąca z dala od innych, pełna zgorzknienia. Ma dosyć towarzyszy jej syna, którzy regularnie ją nachodzą i spisują to, co według nich jest jej wspomnieniami. Śmierć syna, to dla niej osobiście tragedia, ale nie dopatruje się w niej niczego więcej. Nie wierzy, że jej syn to Syn Boży, że jego śmierć zbawiła ludzkość. Nie, dla niej to zwykły mężczyzna, który zmarnował sobie życie, zszedł na złą drogę. Z inteligentnego, milczącego, ciepłego, stał się zarozumialcem otaczającym się nieudacznikami. A mógł być kimś, mógł wieść dobre, dostatnie życie. Mógł żyć.

Nie wierzy w to, że syn jest kimś szczególnym, boi się jego cudów, a szczególnie wskrzeszenia Łazarza. Wydaje jej się ono igraniem ze śmiercią, widzi w nim przywrócenie do życia martwej kukły, a nie ożywienie pełnoprawnego człowieka. Ale przede wszystkim boi się o swoje dziecko, krew z jej krwi. Namawia Jezusa do porzucenia tego, co widzi jako błędną drogę, jako ryzyko. Śmiertelne ryzyko.

Nie oszczędza też samej siebie. Krytykuje decyzje, które podejmowała, to, co robiła. Szczególnie surowo ocenia swą ucieczkę spod krzyża. Nie jest w stanie sobie tego zapomnieć. W tej wdowie, która utraciła syna mnóstwo jest żalu, goryczy, właściwie niechęci do świata, ludzi, Boga. Odwraca się od wyznawanej wiary i zwraca sie ku dawnemu kultowi Artemidy.

W tej książce – surowej i monotonnej w stylu – pełno jest emocji. Matczynych uczuć. Tego, z czym musi poradzić kobieta, która patrząc wstecz widzi wiele zaprzepaszczonych szans, złych decyzji, niespełnionych marzeń i nadziei. Odrzucona, osamotniona. Ta, która kochała nad życie i która utraciła tego najważniejszego człowieka, cały jej świat.

To wizja Marii – kobiety, która zamiast złudnego zbawienia ludzkości, wolałaby widzieć swego syna żywego. Marii – człowieka. Autor postawił ją obok każego człowieka, który stracił w życiu kogoś ważnego. Uczucia straty, uczucia macierzyńskie, to wszystko buduje pomoc łączący Marię autora z czytelnikami.

Taka wizja może oddziaływać na czytelnika, może wzbudzać w nim pytania, skłaniać do przemyśleń. Inni mogą analizować tę historię jako dzieło literackie. Jeszcze inni skupią się na emocjach. A niektórzy tylko się oburzą. Którą opcji wybierzecie Wy?

Reklamy

9 thoughts on “Matka, która utraciła syna („Testament Marii” – Colm Tóibin)

  1. Lubię takie elektryzujące książki. Im bardziej kontrowersyjny tytuł tym bardziej chcę go przeczytać. Przyznam szczerze, że zazwyczaj się rozczarowuję. Bo oto nastawiam się na sensację, coś skandalicznego, a potem okazuje się, że nie widzę żadnego skandalu, iż książka wcale nie wzbudza we mnie skrajnych emocji.

    Ale rozczarowanie jeszcze jest dalekie, gdyż aktualnie jestem na etapie wiercenia się na krześle, bo tak bardzo chcę poznać ten „Testament Marii” 🙂

    1. Claudette – u mnie to różnie wygląda. Pewnie właśnie dlatego, ze się dobrych kilka razy rozczarowałam i teraz już głównie podchodzę do takich książek jak pies do jeża. Ta mnie przyciągnęła, bo akurat osoba głównej bohaterki mnie intrygowała w tym kontekście. Tu skandalu nie widzę, widzę całkiem interesującą wizję. Ale wszystko zależy od tego, jak się postrzega Marię, Jezusa i religię generalnie 🙂

      Lolanta – ano, to tak, jak i ja. Ja nawet lubię takie eksperymenty, chociaż rzadko kiedy są na serio dobre.

      Ciekawa jestem, jak Wam przypadnie do gustu!

  2. Tak niewielu z nas zastanawia się nad prawdziwą istotą życia Marii. Skupiając się na kulcie zapominamy, że była ona po prostu kobietą, której syn wybrał kontrowersyjną drogę. Uwielbiam książki, które burzą ład i przewartościowują pewne kwestie. Dodając do tego mój specyficzny stosunek do katolicyzmu, mogłaby wyjść ciekawa mieszanka 😉
    Pozdrawiam

  3. Lustro Rzeczywistości – w takim razie bardzo jestem ciekawa, jak odbierzesz tę książkę! Tutaj jest właśnie kobietą, taką zwykłą, która tego, co się dzieje nie widzi jako wyróżnienia i łaski. Zdecydowanie wygląda to inaczej, niż powszechnie znamy. Oczywiście odbiór będzie zależał od czytelnika – jednym zburzy ład, oburzy, a inni przeczytają, odłożą i zapomną.

    Poezjamiriam – powodzenia!

    1. Dominika Fijał – no właśnie, ja m.in. dlatego lubię te przeróżne wizje, by sobie posnuć własne refleksje „co by było gdyby…”. I też bardzo lubię widzieć w ludziach ludzi, a nie nietykalne posągi.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s