Zabłądziłam… („Ulica Pogodna – Aleksandra Domańska)


uliczka
Fot. Giancarlo Gallo (flickr)

Marta ma życie, które przez lata wydawało jej się wspaniałe – zamieszkała na stałe w mieście, ma pracę na etat, znanego w środowisku, poważanego męża, dla którego jest podporą. Taka kobieta-tło, kobieta-bluszcz, kobieta-ozdoba. Przez lata jej to nie przeszkadza, jednak nagle każdy aspekt jej życia robi się problematyczny. Przestają jej się podobać stosunki z mężem, sam mąż, praca, wszystko jest nie tak. Jednak stara się o tym nie myśleć, skupiać na wizji, która dotychczas tak bardzo jej odpowiadała.

Jednak pewnego dnia trafia na przedziwną ulicę Pogodną, którą zamieszkują bardzo specyficzni ludzie. Towarzystwo to całkowicie odmieni jej życie; krok po kroku zacznie zmieniać się Marta i jej decyzje. Jej nowi znajomi, jak i nowe miejsce na ziemi zafundują kobiecie wiele niespodzianek…

„Ulica Pogodna” to debiut powieściowy Aleksandry Domańskiej. Debiut, który wywołał we mnie sprzeczne uczucia. Bo z jednej strony historyjka jest przyjemna, część bohaterów całkiem fajna. Jest to sporo ciepła, troszkę uśmiechu, a to wszystko z dodatkiem wątków dotyczących np. przyjaźni, bliskości, starości.

Ale z drugiej strony – styl jest jakiś taki zgrzytający. Trudno zarzucić nierealność tak z założenia nierealnej opowieści, ale cały czas nie mogłam się opędzić od uczucia, że coś mi tu nie gra. Takie to wszystko jakieś powierzchowne i niewiarygodne. A na dodatek Marta… O mamuniu! Momentami miałam ochotę ją trzasnąć przez łeb. Zastanawiałam się, czy jest na serio taka niemyśląca, niezdecydowana, taka ciepła klucha, że to aż niesamowite. Za grosz nie mogłam jej chociaż trochę polubić. Niby nie potrafiła się odnaleźć w roli kobiety-tła, ale jednocześnie nie potrafiła zdobyć się na podejmowanie jakichkolwiek decyzji, które by to zmieniły. Pewnie, tylko do czasu, ale miałam wrażenie, że to los za nią decydował w końcu, a nie ona sama. Nie lubię takich bohaterek-mimoz! Zapewne zaraz mi ktoś zarzuci, że są takie kobiety i zapewne będzie miał rację, ale w kontekście tej książki nie pasowało mi to wybitnie.

Zdecydowanie bardziej wyszły autorce postaci drugoplanowe. Są według mnie barwniejsze, ciekawsze, bardziej ludzkie. I to właśnie im zawdzięczam to, że w ogóle doczytałam tę książkę do końca, bo mniej więcej w połowie miałam spory kryzys.

Sami zadecydujcie, czy chcecie poznać tę powieść. Ja Wam ani jej nie polecę, ani nie będę odradzać jak lwica 😉 Do mojego życia nie wniosła nic, bo chwila rozrywki została zniwelowana przez wkurzanie się na główną bohaterkę. A szkoda, bo pomysł wydawał się bardzo fajny!

ulica pogodnaWydawnictwo: Świat Książki, 2014

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 304

© 

Advertisements

8 thoughts on “Zabłądziłam… („Ulica Pogodna – Aleksandra Domańska)

  1. Ja też aktualnie czytam książkę, której główna bohaterka zasługuje na porządnego kopniaka 🙂 Teraz już wiem, od których książek powinnam się trzymać z daleka 😛

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s