Za zamkniętymi drzwiami („Tajemnice Rutherford Park – Elizabeth Cooke)


8437450257_a48f76647f_z
Fot. Tony Hammond (flickr)

W przyszłym roku zacznie się pierwsza wojna światowa. Jednakże w Rutherford Park nikt się nie zająknie na temat potencjalnego zagrożenia. Czasami panu domu przechodzi ono na myśl, ale nie niepokoi domowników. Co nie zmienia faktu, że mają oni o czym myśleć…

Rutherford Park to piękna, pełna majestatu i uroku posiadłość. Jej mieszkańcy wiodą spokojne, ustabilizowane życie, wpasowując się doskonale w panujące dookoła konwenanse. I tylko w cieniu praca wre, dniami i nocami. Służba ma całe dnie wypełnione co do minuty obowiązkami, całość musi działać, jak sprawnie naoliwiona maszyna. Najlepiej, by państwo w ogóle nie mieli okazji nawet zauważyć pracy swoich służących. Mają być niezauważalni i do dyspozycji.

Płynie dzień za dniem, a my powoli odkrywamy, że w tym domu praktycznie każdy kryje w sobie jakąś tajemnicę. Nie ma tu nieistotnych bohaterów, każdy z nich ma do odegrania jakąś rolę, która często wpływa na losy innej osoby. Od pana domu poczynając, na zwykłej służącej kończąc, a o gościach nawet nie wspominając. Co się stanie, gdy sekrety ujrzą światło dzienne? Jakie będą konsekwencje dla mieszkańców dworu? Czy da się uratować tę ostoję spokoju i dumę gospodarzy?

Jednym z najczęściej przewijających się wątków jest rozdarcie między konwenansami a wolnością, między tym, co się powinno, a czego się pragnie. Część bohaterów (chociaż najbardziej gospodyni – Octavia Cavendish) czuje się osaczona, zamknięta w klatce konwenansów, które nie pozwalają jej w danym momencie wyjść na dwór, zagaić rozmowę ze służącą czy też biegać boso po trawie. Czuje się, jakby złożyła siebie na ołtarzu tradycji i tego, co jest pożądane i mile widziane przez innych. A to tylko początek jej problemów! Właściwie ten wątek pojawia się w każdej z opisywanych sytuacji, tylko formy są różne. Ciągły konflikt między obowiązkiem i rozumem a sercem i namiętnością. Czy uda im się znaleźć najlepsze rozwiązanie? I czy takowe w ogóle istnieje?

Nie chcę Wam psuć lektury i stąd ma enigmatyczność. Niestety, wchodząc w szczegóły fabuły czy też bliżej charakteryzując bohaterów zdradzę Wam zbyt wiele. A przyjmuję, że większość osób, które to przeczytają, będzie jeszcze przed lekturą książki. Wybaczcie więc!

Mam jednak z tą książką pewne problemy. Jest nierówna. Pierwsza połowa jest częściowo przegadana i nie do końca sprawnie poprowadzona, za to w drugiej akcja i emocje wręcz walą się na czytelnika. Najpierw myślałam, że jej w ogóle nie doczytam, miałam wrażenie, że się wlecze. A potem pochłaniałam kolejne strony myśląc „ale jak to tak?!”. A drugi dylemat to fakt, że tam tak de facto nie ma niczego unikatowego, to wszystko już było. Tylko może sposób na rozwiązanie jest jeszcze na tyle świeży, że zapomniałam o tym, że generalnie ta książka składa się z wielu wątków, które były już w setkach innych powieści. Stąd moje ambiwalentne uczucia.

Za to jestem pewna, że bardzo podobało mi się oddanie realiów funkcjonowania dworu takiego, jak Rutherford Park. Te wszystkie szczegóły związane z funkcjonowaniem domu, pracą służących, zarządzaniem nimi, ich obowiązkami, rolami, tym, co mogli, a czego nie mogli, życiem państwa, przyjmowaniem gości etc. Cymes, bardzo lubię takiego typu informacje w książkach.

Wielbicielom powieści tego typu zapewne się ona spodoba. W moich oczach uratowała ją druga połowa. Emocje w tej powieści aż buzują, nawet mnie pod koniec lektury się udzieliły i nie mogłam się doczekać, by dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy. Ale ogólnie patrząc – książka całkiem dobra, ale bez fajerwerków, uplasowała się gdzieś w połowie mej czytelniczej stawki na 2014 rok.

Tajemnice-Rutherford-Park_Elizabeth-Cooke,images_big,29,978-83-63656-65-2Wydawnictwo: Marginesy, 2014

Oprawa: miękka

Liczba stron: 368

© 

Reklamy

5 thoughts on “Za zamkniętymi drzwiami („Tajemnice Rutherford Park – Elizabeth Cooke)

  1. Brzmi bardzo brytyjsko 🙂 I kojarzy mi się z jednym z moich ukochanych filmów w podobnym klimacie „Gosford Park” (który ogromnie polecam – cudo!). Tak sobie myślę, że to może być dobra opcja dla kogoś na prezent 😀

    1. Bombeletta – bo też jest niezmiernie brytyjskie w klimacie 😀 Hm… Tego filmu nie znam, nawet o nim nie słyszałam! Muszę sobie zanotować ku pamięci 🙂 Myślę, że jak ktoś lubi takie klimaciki, to faktycznie może być to niezły prezent.

      Joly_fh – ja generalnie oceniłam ją całkiem nieźle, aczkolwiek te dwa mankamenty trochę dały mi popalić w trakcie czytania. Szczególnie ta nierówno rozłożona fabuła.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s