10 książek, które…


lista kawa
Fot. Ashley Baxter (flickr)

Od jakiegoś czasu krąży po Facebooku zabawa, która polega na stworzeniu listy 10 książek, które z różnych powodów zrobiły na danej osobie wrażenie i zostały z nią na dłużej. Ale nie należy się długo zastanawiać, powinna to być lista na zasadzie „pierwsze skojarzenie”, kolejność też przypadkowa. Nie chodzi tu o „właściwe” książki czy wiekopomne dzieła, tylko o to, co nam zostało w głowie, duszy czy serduchu, z różnych powodów.

Podczytywałam niektóre listy i udawałam, że nie widzę, że co kilka dni wpada jakaś nominacja. Ale dłużej się tak nie da! O ile dobrze zliczyłam, nominowało mnie siedem osób – Paulina, Asia, Lara, Bartek, Magda, Przemek i Jagoda. Postanowiłam więc stworzyć swoją listę ad hoc, ale wrzucić ją również tutaj, bo w końcu dotyczy książek, więc gdzie jest dla niej lepsze miejsce? 🙂

Na koniec powinniśmy wytypować 10 następnych osób (ciekawe, jak to zrobię, gdy kompletnie nie kojarzę, kto brał udział! :p)

Wprawdzie widzę, że w ciągu tych wszystkich dni wersje się zmieniały (najważniejsze książki; te, które mnie ukształtowały; najważniejsze książki dzieciństwa, najważniejsze książki nieprzeczytane etc.), ale ja zamierzam się trzymać oryginalnego pomysłu.

No to klawiatura w dłoń, mózg włączony, do dzieła!

1. „Służące” Kathryn Stockett – jedyny audiobook w tym gronie. Świetnie przeczytany, lektorki tylko dodały autentyczności i uroki tej książce. Ważny temat, wyśmienite wykonanie i ten stylizowany język! ❤

2. „Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg – wiem, przewija się przez prawie wszystkie moje podsumowania! Ale co ja na to poradzę, uważam, że tematyka bardzo ważna, książka wielowarstwowa, pełna tematów do przemyśleń, a tak fajnie wykonana. Siedzi we mnie od lat wielu i zostanie na zawsze.

3. „Zabić drozda” Harper Lee – rzadko o niej mówię czy piszę, ale tkwi gdzieś tam głęboko…

4. „Panny z kamienicy pod fortuną” Hanna Muszyńska-Hoffmannowa – to książka, którą w czasie mej młodości chmurnej i durnej przeczytałam sama nie wiem, ile razy. Dziesięć? Pewnie, to były inne czasy i mało miewałam nowych książek 😉 Ale mimo wszystko, historie tam opisywane przez lata mnie zajmowały i bawiły.

5. „Miasto śniących książek” Walter Moers – słowotwórstwo i wyobraźnia najwyższej klasy, nie mogło jej tutaj zabraknąć, bo nadal tkwię w zachwycie!

6. „Dożywocie” Marta Kisiel – chyba wszystko jasne? Jeżeli ktoś tu bywa od czasu do czasu i/lub obserwuje mnie na Facebooku, to wie, że nawet powiedzonka przejęłam na własny użytek 😉

 7. „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren – ukochana książka dzieciństwa. Ciągle się zastanawiam, czy odważyć się na powtórkę, czy nie niszczyć tej magii?

8. „Korona śniegu i krwi” Elżbieta Cherezińska – książka przeczytana relatywnie niedawno, ale jestem wręcz granitowo pewna, że ona i cały ten cykl już na zawsze zmieniły me postrzeganie naszych Piastów.

9. „Czekolada” Joanne Harris – jedna z moich ukochanych książek (i filmów), która ustawiła mi postrzeganie wszystkich podobnych książek na pozytywne, ale jednocześnie postawiła poprzeczkę dla nich dosyć wysoko (np. „Zupa z granatów” Mehran mi przez to kompletnie nie podeszła, wydała mi się za bardzo „inspirowana”).

10. „Chłopiec z latawcem” – historia, która pochłonęła mnie od pierwszego akapitu, mocno poruszyła i wzbudziła me zamiłowanie do literatury innej, niż „na zachód od Polski” 😉

To pierwsze książki, które przyszły mi na myśl. Gdybym pisała ją za 10 minut lista wyglądałaby inaczej. Za godzinę też inaczej. Więc nie przywiązujcie się do niej jako do listy „najlepszych książek wg Agnieszki”, bo to nie ta lista 😉

No i teraz najgorsza część, czyli typowanie… Niektórych kojarzę, że już pisali, więc nie dodaję. Co do innych nie jestem pewna, najwyżej się dowiem, że niełaskawy Fejs nie pokazał mi ich list :/ Tak czy siak, byłoby mi miło przeczytać listy:

1. Maniiczytania

2. Filetów z Izydora

3. Oisaja i Secrusa 

4. Moreni

5. Przy Kominku

6-10 będą wymienione na FB, bo nie zamierzam się ograniczyć do samych blogerów książkowych 🙂

A może ktoś inny chciałby dołączyć? Po co się ograniczać tylko do dziesięciu osób?

Reklamy

24 thoughts on “10 książek, które…

  1. Prześwietne książki 🙂 Ja moje typy wypuszczę w sobotę – bez „Dzieci z Bullerbyn” się nie obejdzie 😀
    „Miasto Śniących Książek” siedzi u mnie na półce, nadgryzione, i dopiero teraz mi przypomniałaś, że to jedna z bardzo nielicznych, odstawionych przeze mnie historii… Muszę wrócić i spróbować raz jeszcze 🙂

  2. Dzięki za nominację:).
    W wersji angielskiej było właśnie tak jak piszesz – „books that have stayed with me in some way”. No i podoba mi się pomysł przeneisienia tego łańcuszka do kanału blogowego:).

    1. Bombeletta – o, to się niedługo przekonam, co tam masz na swojej liście 🙂 Ja dużo ciekawostek wyczytałam w tych spisach innych osób.
      A dlaczego odstawiłaś? Mnie zachwyciło od samego początku, chociaż jest to proza trochę specyficzna, to fakt.

      Iza – do usług 🙂 Cieszę się i jestem ciekawa Twojej listy!

  3. Zupełnie inną bym listę miała :). Chyba się w końcu skuszę i zrobię. // „Czekolada” mi się niesamowicie nie podobała, a nawet nie umiem sprecyzować dlaczego…

    1. Bazyl – blogowa przypominajka, hłe, hłe, hłe :>

      J. – Wiesz, 10 minut później moja lista też byłaby zupełnie inna 😉 To właśnie chodzi o to, by zbytnio nie wnikać, tylko pisać to, co w danym momencie na takie hasło przychodzi nam do głowy. Nie robić list „the best of the best” czy też takich, które będą służyć lansowaniu, zasada skojarzeń i tyle.
      Właśnie chciałam dopytywać dlaczego Ci się aż tak nie podobała, a tu nie da rady 😉 Ja ją uwielbiam, za klimat, za smaki i zapachy, za odrobinę magii, za świetnych bohaterów ❤

  4. Dzieci z Bullerbyn to chyba każdy ma na swojej liście. I nawet nie wiedziałam, że to 10 osób trzeba wytypować, ja dałam dwie:) A Dożywocie właśnie skończyłam i kocham Licho w bamboszkach:)
    Ps. Oisaj już robił listę, na fb gdzieś u niego poszukaj:)

  5. Bardzo ciekawy zestaw książek!!!
    Bardzo mi się podoba podglądanie indywidualnie dobranych najlepszych lektur – ilu czytających, tyle gustów.
    Można porównać czytelnicze upodobania- z powyższego zestawienia nie znam ksiązki Cherezińskiej i Muszyńskiej – Hoffman – jestem pewna, że gdy wpadną w moje ręcę na pewno mi się spodobają.

    1. Magda K-ska – o nie, nie każdy! Chociażby dlatego, że są to (lub też powinny) być listy tworzone ad hoc, na podstawie tego, co w danym momencie nam przychodzi do głowy 🙂 Te listy, które widziałam są tak różnorodne, że hej! Co do typowania i samej zabawy – ona przeszła tyle mutacji, że chyba już żadna wersja mnie nie zdziwi. Dzisiaj rano widziałam wersję muzyczną 😉
      Uwielbiam Licho!! Kocham miłością wielką, wielbię i w ogóle 😀 Zresztą pisałam o tym wiele razy, jeden tekst był nawet tylko poświęcony ochom i achom 😀

      Edyta – dzięki 🙂 To nie tyle jest lista najlepszych książek, co skojarzeń książkowych przychodzących do głowy na hasło „książka, która jakoś ze mną została dłużej”. Lista najlepszych byłaby inna :>
      Co do książek Eli Cherezińskiej – polecam z całego serca! Świetne są i tyle 😉 A co do Muszyńskiej-Hoffman – to takie urocze ramotki, nie każdemu pewnie się spodobają.

  6. no i ekstra, tez śledzę te top 10 i już nie mam siły, bo w sumie te listy przyczyniły się do tego, że teraz moja lista książek, które KONIECZNIE muszę przeczytać wydłużyła się do rozmiarów przekraczających moje siły przemiałowe, ech…

  7. Służące, Smażone zielone pomidory, Koronę śniegu i krwi i Chłopca z latawcem czytałam i bardzo cenię, ale na mojej liście (chyba) by się nie znalazły 😉

    1. Mag – hehehehe, witaj w klubie! Chyba każdy mól książkowy tak ma, gdy podczytuje te listy 😀 Ale ja się staram udawać, że „o, przeczytałam i ups… gdzie jest mój notesik, potem zapiszę tytuł, może zapomnę ;p”. No, chyba że jest coś, co do czego czuję, że to naprawdę, naprawdę książka, bez poznania której nie przeżyję 😉

      Agata – kto wie, czy na mojej robionej kwadrans później by się znalazły 😉 Cała siła tych list tkwi w improwizacji i tworzeniu ich ad hoc, bez wielkich przemyśleń i poszukiwań książek, które na tej liście powinny być 🙂

  8. Sporo książek, które barrdzo chcę przeczytać, a już dawno powinienem to zrobić 🙂 Gdybam sobie, że zapewne któraś z nich śmiało znajdzie się w moim rankingu w przyszłości, za rok czy dwa… A co do obecnego TOP 10 – dziękuję oczywiście za wytypowanie, ale Oisaj nominował mnie już ponad tydzień temu, a listę opublikowałem na swoim prywatnym facebooku. Nie widzę jednak przeszkód, by nie przytoczyć jej tutaj w niemal nienaruszonym stanie 🙂

    1. Agatha Christie – „I nie było już nikogo”, bo to ideał kryminału, a kryminałów czytam najwięcej. Ogromny sentyment, ponieważ to też pierwsza książka, którą doczytałem w nocy, nie mogąc się oderwać od fabuły.
    2. Patrick Quentin – „Mój syn mordercą”, bo to chyba pierwszy kryminał w ogóle, jaki wpadł mi w ręce. Od niego się wszystko zaczęło…
    3. Nancy H. Kleinbaum – „Stowarzyszenie umarłych poetów”, dostałem jeszcze w podstawówce jako nagrodę za coś tam i pochłonąłem wielokrotnie (co nieczęsto mi się zdarza). Cudowne przeżycie.
    4. Mario Puzo – „Ojciec chrzestny”, hm, bo to najlepsza książka, jaką czytałem?
    5. Michaił Bułhakow – „Mistrz i Małgorzata”, lektura, którą można czytać bez przerwy i wciąż. I ma wszystko, co najlepsze w rosyjskiej literaturze.
    5. Ken Kesey – „Lot nad kukułczym gniazdem”, uderzająca opowieść, która nie znika tak po prostu po zamknięciu książki. Czytałem rok temu, a do tej pory jestem nią zahipnotyzowany.
    6. Daniel Keyes – „Kwiaty dla Algernona”, nigdy nie zapomnę tej historii. Bardzo wzruszająca, prawdziwa i szczera opowieść o tematyce, która trafi do każdego – zastanowi, wywoła śmiech lub łzy, każe o sobie pamiętać.
    7. Anthony Burgess – „Mechaniczna pomarańcza”, przeczytałem dwa tygodnie temu, ale już wiem, że będę wielokrotnie wracał. Uderzająca dystopia, której największymi atutami są oryginalność i język.
    8. Edgar Allan Poe – „Opowieści niesamowite”, Poe otworzył mnie na klasyczną grozę i poprowadził dalej. Z każdym kolejnym podejściem dostrzega się coraz więcej.
    9. Isaac Asimov – „Pozytronowy człowiek”, ze względu na film mojego dzieciństwa sięgnąłem po książkę i nie zawiodłem się. Temat człowieczeństwa zobrazowany bezbłędnie.
    10. Robert McCammon – „Magiczne lata”, jestem w jednej trzeciej książki, ale już wiem, że McCammon napisał ją jakby specjalnie dla mnie. Prawdziwa perła -> No, przeczytałem, i to zdecydowanie jedna z książek mojego życia 🙂

    1. Secrus16 – no to mamy to samo, Sporo książek, które chciałabym przeczytać, a jeszcze się nie wyrobiłam 😉 Waszych list nie widziałam, widocznie FB wie lepiej, co chcę widzieć :/ Czytałam tylko 1, 3 i 5, co do 8-ki to gdzieś mi świta, że czytałam jako dzieciak, ale słabo pamiętam 😉

      O „Mój syn mordercą”i „Pozytronowy człowiek” w ogóle – wstyd przyznać! – nie słyszałam. Muszę poszperać i poczytać, co to 🙂 „Ojca chrzestnego” znam tylko z wersji filmowej, chociaż niezmiennie jest na moim stosie TBR. A „Magiczne lata” bombardowały mnie pozytywnymi opiniami, chyba muszę się rozejrzeć!

      1. Poe czytany w czasach młodości może albo okrutnie wynudzić, albo przerazić na długie lata 😉

        Co do „Mój syn mordercą” i „Pozytronowy człowiek” – nie ma powodu do wstydu, obie książki są bardzo mało znane. Pierwsza do tego prezentuje po prostu solidny poziom klasycznych obyczajowych kryminałów spod znaku Klubu Srebrnego/Złotego Klucza i znalazła się na liście raczej ze względu na sentyment, że była pierwsza i wyjątkowa 😉 A „Pozytronowego…” na pewno kojarzysz autora – Asimov był znany raczej z cyklu „Fundacja” lub „Roboty”, albo z powieści „Koniec wieczności”, natomiast książkę na liście trudno nawet gdziekolwiek dostać, sam wyszperałem w którymś z internetowych antykwariatów.
        „Ojciec chrzestny” to koniecznie, już, teraz, niesamowita powieść 😉 A „Magiczne lata” – jak się uchwyci tę magię McCammona i zachowało się w sobie choć odrobinę dziecięcej beztroski i wspomnień, to książka będzie pięknym przeżyciem, po prostu.

        To ja się jeszcze krótko odniosę do Twoich typów: 4-ki nie znam i nigdy nie słyszałem, resztę jak najbardziej kojarzę. 2, 3, 10 (widziałem filmy) chodzą za mną od dłuższego czasu i po nie sięgnę najprędzej; po którąś zapewne jeszcze w tym roku. O „Mieście śniących książek” usłyszałem niedawno i bardzo natarczywie mnie przyciąga. 7 czytałem mniej więcej wiadomo kiedy, ale chyba bałbym się teraz wrócić. Panie Kisiel i Cherezińską znam i bardzo sobie cenię: „Nomen Omen” i „Niewidzialna korona” są blisko mojej czołówki, więc po „Koronę śniegu i krwi” i „Dożywocie” (jak znajdę!) muszę się zabrać. A, „Służące” i „Czekolada” są mi znane dzięki adaptacjom i pierwszą przeczytam chętniej, choć filmem nie byłem jakoś bardzo zachwycony 😉

    1. Gajowczyk – ja tam uwielbiałam tę książkę i mogłam ją czytać, i czytać, i czytać… Sama nie wiem, ile razy 😀 W czasach mojego dzieciństwa też nie było tylu opcji rozrywek. Głównie spędzałam czas albo na czytaniu, albo z przyjaciółmi, na szaleństwach w ogrodzie, parku, polach, lepiąc babki z błota czy też podjadając sąsiadowi czereśnie 😉

      Kinga – takie listy ad hoc powinny być łatwiejsze do stworzenia, niż lista „na całe życie i po” 😀

  9. Zastanawiam się, czy potrafię wybrać 10 książek. Owszem, czytam, czytam podbijam statystyki, ale nie oto chodzi. Mam problem ze słowem, ważne. Im dłużej żyję, tym bardziej. Może nazbyt komplikuję sobie rzeczywistość? Pozdrawiam

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s