Bezgraniczna samotność („Jaskiniowiec” – Jorn Lier Horst)


fotel jaskiniowiec
Fot. Bryan & Lyn (flickr)

Premiera 10 września!

Cztery miesiące rozkładu ciała, wsiąkania płynów ustrojowych w fotel, powolnej mumifikacji. A to wszystko przed włączonym telewizorem, obok programu telewizyjnego, na którym zakreślono to, co miało być oglądane…

Wyobrażacie sobie siebie samych prowadzących tak samotne życie? Przerażająca, bezgraniczna samotność! Takie życie wiódł Viggo Hansen. A znaleziono go już(!) po czterech miesiącach, bo rachunki nie były opłacane i w końcu zainteresowano się tym, dlaczego. 

To właśnie ta śmierć samotnego staruszka porusza Line, która postanawia zrobić reportaż o Viggo, a przez jego przypadek pokazać samotność, która coraz bardziej panoszy się w społeczeństwie dookoła. I nie tylko samoność, ale i brak zainteresowania innymi ludźmi,sąsiadami, kolegami z pracy etc. Do sprawy podchodzi skrupulatnie, jednakże by ją naprawdę zgłębić, musi pojechać do domu rodzinnego, przynajmniej na kilka dni. W końcu jej ojciec mieszka na tej samej ulicy, co Viggo!

A jej ojciec – William – ma przedziwną sprawę do rozwiązania, spędza więc w pracy mnóstwo czasu, coraz bardziej przerażony rozwojem sytuacji, nie ma czasu zainteresować się tak naprawdę reportażem, który tworzy Line. Mimo tego, że rzadko się widują, nie są w stanie wykorzystać tej okazji i pobyć ze sobą, praca pochłania obydwoje całkowicie. Czy to nie jest kolejny przypadek innego rodzaju samotności? Poświęcenia pracy w takim stopniu, że nawet rodzina niezasługuje na uwagę? Obserwując sporą część znajomych osób mam wrażenie, że praca coraz częściej wygrywa z resztą życia i coraz częściej widać model „pracuję, by żyć”, a reszta nie jest ważna lub jest zdecydowanie mniej ważna. Tutaj wprawdzie – szczególnie u Williama – wynika to z istotnych pobudek, ale natchnęło do refleksji na ten temat.

Kim był Viggo i dlaczego był tak samotny? Czy ktoś go w ogóle znał bliżej? Co stoi za sprawą, którą prowadzi William? Kogo poszukują? I kim jest tak naprawdę tytułowy jaskiniowie?

„Jaskiniowiec” to dobra lektura. Nie jestem w stanie odnieść się do porównań do Jo Nesbo, bo książki tego autora ciągle są przede mną. Wprawdzie patrząc obiektywnie – to wszystko już było, ten kryminał nie wnosi nic nowego, wszystkie triki i zabiegi stylistyczne już znamy. Ale ciągle uważam, że jest to dobrze napisany kryminał, o całkiem ciekawej fabule. Podoba mi się wątek równoległego działania ojca i córki, dodaje to smaczku całości. Chociaż więcej mej sympatii zyskała Line i jej sposób działania – systematyczny, bardzo dobrze zorganizowany, otwarty na nowe możliwości, bystry i odważny. Kobieta ma łeb na kartku, działa sprawnie, aczkolwiek nie ukrywajmy – dziennikarz ma przeważnie większe pole do działania, niż związany mnóstwem przepisów policjant, któremu wszyscy patrzą na ręce.

Autorowi udało się kilkukrotne wodzenie mnie za nos. Kilka razy byłam pewna, że teraz to ja już wszystko wiem i rozumiem, a tu niespodzianka – wcale tak nie było. I za to dostaje ode mnie dodatkowy plusik.

Najbardziej jednak w tej powieści zwrócił mą uwagę wątek ludzkiej samotności i zamknięcia w swoim życiu. Jakie to przerażające, by żyć całymi latami z boku, nie mieć przyjaciół (bo ok, nie każdemu jest dana rodzina) lub chociaż bliższych znajomych, mieć za to sąsiadów, którzy kompletnie nie zwracają na ciebie uwagi. A z drugiej strony patrząc być tak zasklepionym w swej samotności, że nie potrafi się wyjść do ludzi, pokazać im, że potrzebuje się kontaktu z nimi. Przecież człowiek jest zwierzęciem stadnym, nie mówię, że zaraz musi mieć codziennie dziesięcioro gości, ale chociaż spotkać się z kimś raz na kilka dni?

Ten wątek współgra mocno z moją obawą o to, gdzie zmierza nasze cywilizowane społeczeństwo. Mam wrażenie, że coraz bardziej zamykamy się w swoim życiu – zamknięte osiedla, klatki schodowe, sąsiadom może powiemy dzień dobry, o ile ich już spotkamy. Mało kto chyba już wpada się przywitać po przeprowadzce, pożyczyć szklankę soli, czy też porozmawia z sąsiadem dłużej niż minutę. Mam wrażenie, że coraz mniej zwracamy uwagę na innych ludzi, czekamy aż zrobi to za nas ktoś inny? Kolejny przykład, który pasuje do mych obaw, widziałam kilka dni temu TUTAJ.

Ten wątek jak sami widzicie poruszył we mnie czułą strunę. Może dlatego, że sama boję się takiej samotności, szczególnie tak samotnej starości?

W każdym razie „Jaskiniowca” miłośnikom kryminału polecam. Ale zdecydowanie tym, którzy lubią kryminały skandynawskie, z dużą dozą otoczki obyczajowej. To książka dla Was!

jaskiniowiecWydawnictwo: Smak Słowa, 2014

Oprawa: miękka

Liczba stron: 336

© 

Advertisements

13 thoughts on “Bezgraniczna samotność („Jaskiniowiec” – Jorn Lier Horst)

    1. AnnRK – muszę w końcu przeczytać coś Nesbo, no! Ale mam dylemat – mam tylko „Czerwone gardło”, a widzę, że to 3 tom serii. Ja serie lubię czytać w kolejności i teraz się zastanawiam – czytać to, co pod ręką, czy polować na pierwsze dwa tomy, hm…
      Ufff… To dobrze, że nie jestem sama. Tzn. nie dobrze, że takie obawy w ogóle mamy, ale może gdy więcej osób będzie miało podobne, to coś zmienimy?

      Boo – 🙂 miej!

      1. Co do Nesbo pozwolę sobie podpowiedzieć. Lepiej wstrzymaj się i poczekaj, aż zdobędziesz pozostałe książki i czytaj w kolejności. Nie ominie Cię wtedy przyjemność z czytania 😀 Mi została już tylko „Policja” i nie żałuję, że wszystkie książki czytałem w kolejności 🙂

        1. Boo – o, dzięki! 🙂 Właśnie planowałam niedługo podpytać znajomych, którzy już czytali i adekwatnie do zdania większości zaplanować sobie albo natychmiastową lekturę, albo łowy 🙂 Pierwszy głos mam!

  1. Mnie Pani przekonała do przeczytania tej ksiązki, lecę do księgarni 🙂

    Większość z nas ma w sobie taki strach przed samotnością, samotną starością. Szczególne w czasach, gdy coraz więcej znajomości podtrzymuje się tylko wirtualnie, a w realu goni się za błahostkami, zamiast pielęgnować przyjaźnie i wzmacniać więzi rodzinne.

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Pani Małgorzato, bardzo jestem ciekawa, jaki będzie Pani odbiór, z chęcią przeczytam chociaż dwa zdania komentarza po lekturze! 🙂

      No właśnie, trochę mnie martwi to nasze bazowanie na świecie wirtualnym. Ciągle jest we mnie ta drobina, która docenia bezpośrednie ludzkie relacje, pamięta, jak to fajnie wyglądało w przeszłości itd. I pewnie, że uwielbiam net, sama spędzam w nim mnóstwo czasu, doceniam wygodę i masę ułatwień, ale obawiam się, że jakby coś pierdyknęło, to nawet z komunikacją na nowo sobie za jakiś czas możemy nie poradzić 😉

      Również pozdrawiam!

      1. Ja jestem taki ‚kryminalny zwierz’ i dobrą książką nie pogardzę. Problem w tym, iż co miesiąc wydawcy proponują nam nowych autorów – na zapoznanie się z każdym brak czasu ! Niemniej jednak, „Jaskiniowiec” czeka w kolejce.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s