Co robicie z książkami?


20140628_101838

Wyczyściłam jedną półkę. O wow, hurra, niesamowite i w ogóle 😉 Na oko podwójnie załadowana półka zyskała w ten sposób około 1/3 objętości, czyli nie poszalałam. No, ale metoda małych kroków itp.

I teraz patrzę na te stosiki książek, do których nigdy nie wrócę i których już nie chcę (miejsce mi się skończyło, częściowo zmiana się mój gust, a na dodatek mam przed sobą wizję kurczenia przestrzeni życiowej związanej z książkami), i zastanawiam się, co z nimi zrobić. Najchętniej pozbyłabym się ich w pakietach (mniej pakowania i ogólnej „zabawy”), np. a konto znajomych czy to wirtualnych, czy rzeczywistych. Ale nie wiem, czy się takowi zainteresowani znajdą. Pewnie na pojedyncze książki tak, ale znowu mniejszą mam ochotę bawić się w pakowanie i wysyłanie 1 książki. Wolałabym ponegocjować coś większego.

Kusi mnie biblioteka, ale mam wizję, że ta lokalna nie jest zbytnio zainteresowana fantastyką i książkami dla młodzieży (z czego to wynika, to nie wiem), skonsultuję to jednak w poniedziałek.

Darowizna, prezent, sprzedaż na Allegro, do antykwariatu, przez różne grupy, sama nie wiem, co z nimi robić. Wiem, że ich już nie chcę. No, a nie wystawię przy śmietniku, bo a) śmietnik mamy na terenie prywatnego podwórka, więc nikt nie przygarnie ;), b) jak przyjadą po śmieci, to walną wszystko razem do środka śmieciarki, a tego nie chcę. Hm… może przedyskutuję z bibliotekarką (w razie braku zainteresowania przygarnięciem) półkę „do oddania”? Sama nie wiem.

Co robicie z książkami, które przeczytaliście, a wiecie, że do nich nie wrócicie? Jakie macie metody pozyskiwania miejsca w biblioteczce? Bo zakładam, że nie macie mieszkań z gumy!

A może nowe nabytki przybywają do Was rzadko i są to tylko te wyczekane, wyśnione, o których wiecie, że zostaną z Wami na wieki, przekażecie je dzieciom, a później wnukom?

Ja wiem, że biblioteczkę chcę przez najbliższe lata jak najbardziej ograniczać. Będę zawsze mieszkała w niewielkim mieszkaniu, a lubię mieć dookoła przestrzeń życiową, światło i wygodę. A zresztą, i tak nie wracam do 99,5% przeczytanych książek. Powoli więc staram się przyzwyczajać do pozbywania się tego, co przyrosło w manii kolekcjonerskiej i kompulsywnego kupowania. Pomaga mi w tym fakt, że wiem, że będzie przede mną kilka przeprowadzek + fakt, że i tak nie mam, co z tymi książkami zrobić w przyszłości, nie ma komu zostawić, więc po kiego je maniakalnie zbierać?

Zaczyna się w tym roku faza praktyczna i pojawiły się pytania co i jak. A mnie marzy się rozwiązanie proste, szybkie i jak najmniej problematyczne. Więc sprzedawanie po 1 sztuce na Allegro za 5 czy 10 zł mnie nie pociąga 😉 Jak to wygląda u Was i co radzicie?

Reklamy

85 thoughts on “Co robicie z książkami?

    1. I to byłoby świetne, bo faktycznie, w Warszawie łatwo byłoby mi je rozdać. Ale zawieźć ich nie dam rady, a wysyłka pochłaniałaby spore koszty. Więc albo wolę wysyłkę na czyiś koszt (kto chętny? :D), albo rozdanie ich tutaj. Ech, życie nie jest proste… 😉

    2. O, masz dobre serduszko:) Ja niestety patrzę na życie z pragmatycznej strony. Zazwyczaj sprzedaję książki [ciach reklamę!], albo sprzedaję wśród znajomych. W ten sposób zyskuję pieniądze na inne książki:D

  1. Też ostatnio biję się z myślami w tej sprawie. Większość swoich książek jednak kupuję i pieniędzy wydaję na nie sporo, więc trochę szkoda mi oddać. Z drugiej strony wymiany i sprzedaż też są czasochłonne, nie zawsze chce mi się latać co kilka dni na pocztę… Jeśli znajdziesz jakiś złoty środek to napisz 😉

    Pozdrawiam!

    1. Mnie trochę też szkoda wszystkie oddać za friko. Ale z drugiej strony, jak mam pomarnować kupę czasu na robienie aukcji, pakowanie i wysyłkę, a potem sprzedać książki za 5 czy 10 zł od sztuki, to mi się odechciewa 😉 A wymian już nie praktykuję, bo nic mi to nie daje, miejsca nie przybywa 😉
      Dam znać!

  2. Zwykle oddaję do biblioteki, u mnie nie są wybredni, bo pieniędzy na zakupy jest zawsze za mało 😛 A fantastyka akurat jest bardzo chętnie czytana.
    Poza tym wystawiam na finta.pl – można się powymieniać. Na allegro to rzadko, bo jak wiesz, zainteresowanie jest znikome – chyba że to Coelho, on się zawsze sprzeda 😛
    Z tym rozdawaniem znajomym to też niegłupi pomysł, choć nigdy jeszcze go nie wcieliłam w życie – niestety na co dzień nie spotykam się z wieloma osobami namiętnie czytającymi.

    1. Tu bibliotekarka jest bardzo aktywna, pisze wnioski o granty, dofinansowania, kombinuje na różne sposoby i książek nowych jest całkiem sporo. Ale właśnie od lat obserwuję problem z fantastyką i młodzieżówkami. I nie wiem, czy te pustki wynikają z tego, że ona nie kupuje, bo nikt nie pyta, czy też nikt nie pyta, bo się przyzwyczaili, że nie kupuje 😉
      Finta to nie dla mnie, bo nic mi to nie daje. Zyskuję punkty, które i tak muszę wydać, więc dalej przybywa książek 😉 No i zraziło mnie do tego portalu to szaleństwo punktowe. Na Allegro książka np. za 10 zł, a tam za 3 razy więcej punktów, bez sensu. To wolałabym już męczyć się z aukcjami 😉
      Ja często oddaję książki znajomym, chociaż częściej te, które mam w W-wie. To jest fajne 😀

    2. Dzięki za Fintę – nie wiedziałam o niej:) Co prawda, nie przeczytałam jeszcze jak to działa. Czy możesz podpowiedzieć coś? Każde info jest ważne, więc z góry dziękuję:) I jeszcze jedno: Czy przy rejestracji trzeba podawać dane osobowe?

      1. W skrócie chodzi o to, że jeśli masz jakieś książki, które chcesz „puścić w świat”, zakładasz konto w serwisie i je tam umieszczasz. Wyznaczasz cenę w punktach (pojawia się informacja, ile to by było w złotówkach, ale nie zarabiasz na tym, to platforma wyłącznie wymiany). Np. wycenisz książkę Jo Nesbo na 200 pkt i jeśli ktoś przyjmie ofertę, wysyłasz mu książkę na własny koszt (musisz go doliczyć do punktów za książkę) i potem, gdy ta osoba potwierdzi odbiór, na Twoim koncie pojawi się 200 punktów – możesz za nie wybrać z serwisu inną książkę, która „kosztuje” 200 punktów lub mniej. Mam nadzieję, że wytłumaczyłam co i jak 🙂 Aha – trzeba podać swoje dane, by osoba wiedziała na jaki adres wysłać książkę.

  3. Przed przeprowadzką do Irlandii nie miałam problemu i kiedy organizowałam ‚czystkę’ okoliczna biblioteka przyjmowała wszystko z prawie że pocałowaniem ręki. Z kolei tutaj, co dla mnie jest bardzo dziwne, biblioteka zupełnie nie jest zainteresowana taką ‚darowizną’ więc pozostaje mi ewentualna dystrybucja książek po znajomych. Z tego też względu od mniej więcej 1,5 roku przerzuciłam się na e-booki. Chociaż wiem, że to pewnie nie jest rozwiązanie dla każdego 🙂

    1. Els81 – ja dawno nie robiłam dużej czystki, więc nie wiem, jakie jest aktualne stanowisko biblioteki, zobaczymy w poniedziałek 🙂 Ciekawe, z czego wynika taka postawa Twojej biblioteki, powiedzieli Ci, dlaczego tak jest?
      Ja też coraz częściej przyjmuję e-booki, generalnie w przyszłości przynajmniej 90% książek chciałabym tak przygarniać, ale najpierw muszę się przedrzeć przez to, co już mam 😀

  4. Wczoraj pojawił się właśnie u mnie podobny dylemat i rozstrzygamy z moim G. jak zwolnić nieistniejące miejsce na zawalonym regale – to będzie wyzwanie 😉 Pod koniec zeszłego roku wzięłam udział w akcji „Książki w pudle” (która ciągle trwa) i wysłałam dużą paczkę pełną różnorodnych książek, do których wiem, że już nie zajrzę. A biblioteki więzienne książek potrzebują zawsze i to z każdego gatunku, więc bardzo akcję polecam 🙂 wrzucam Ci link do ich profilu na fb:
    https://www.facebook.com/Ksiazki.w.Pudle
    A sama zaczynam się już bardzo intensywnie przerzucam na ebooki, bo jednak to najwygodniejsza i najbardziej ekonomiczna forma dla obsesyjnego zbieracza książek 🙂

    1. Bombeletta – ja tam nawet nie mam problemu z oddaniem części przeczytanych książek. Bardziej jest to tylko dylemat, co zrobić. Najchętniej widziałabym, gdyby ktoś podjechał autem, zapłacił kilka złotych, zabrał je i pojechał, ale tutaj to mało możliwe, ograniczenia pozbywania się książek na wsi 😉 Alternatyw pojawiło się już kilka – w poniedziałek rano idę do naszej biblioteki. Poza tym jest ta akcja, o której piszesz, hospicjum Zorki, biblioteka w Islandii i kilka innych opcji. Generalnie jeżeli książki oddaję za friko, to z chęcią bym nie dopłacała jeszcze do wysyłki paczki, ale zobaczymy 🙂
      Ja też coraz chętniej wybieram e-booki, zdecydowanie jest to prostsza opcja 😀

  5. Jeśli chcesz oddać coś w powyższego zdjęcia, to ja chętnie przygarnę całą serię Dragon Age 😀 Zamiast bibliotece, możesz dać mi, bo ja na pewno przyjmę, zwrócę kasę za koszty wysyłki i jeszcze nie tylko ja przeczytam, ale cała grupa znajomych, którzy uwielbiają grę 😀
    Pilipiuka też bym mogła przygarnąć, ale nie wiem, czy aż tak byś chciała zaszaleć 🙂

    I miałabyś wielki pakiet wysłany i też za darmo (jak dla biblioteki), bo za wysyłkę zwrócę :p

    Daj mi znać, jeśli Ci to pasuje 😛

  6. U mnie tych książek nie przybywa aż tak dużo, ale swego czasu nazbierało się ich trochę i miałam podobny dylemat. Ostatecznie powrzucałam je na stronę, gdzie można wymieniać się książkami, filmami itp. O dziwo całkiem szybko pozbyłam się większości, teraz zostały mi jedynie pojedyncze egzemplarze.

    1. Rory – ja też tak robiłam. Dla mnie nie jest to jednak rozwiązanie problemu, bo zyskuję wtedy punkty. A że inne rzeczy poza książkami mnie nie interesowały, to przybywały nowe książki = znowu pojawiała się ta sama kwestia 🙂

  7. Nie wiem, czy wcześniejszy komentarz się wysłał, więc napiszę jeszcze raz. Akurat jestem z Warszawy, to mogłabym osobiście wziąć od Ciebie całą serię Dragon Age (przeczytałabym i ja, i duża grupa znajomych będących fanami gry), książki Pilipiuka, z Piekarą może też bym zaryzykowała… 🙂 Chcesz mi tak oddać? 🙂 Czekam na kontakt! Mail: nathalie.ross@wp.pl

  8. Ja miałam pełno fantastyki, ale tak w 4/5 udało mi się je powymieniać na podróżnicze. Kiedyś byłam fanką oddawania książek ulubionej bibliotece mojego dzieciństwa, ale się tam atmosfera zmieniła.

    1. Hehehe, właśnie, Maniaczytania ma rację: nie rozwiązuje to kwestii tych setek (a pewnie i tysięcy, nie liczyłam) posiadanych książek papierowych 😀 Powoli będę je oddawać i zmieniać proporcje przychodzących książek, ale przez jakiś czas problem pozostanie.

  9. Hej, ja chetnie przyjme ksiazki, moglabym po nie przyjechac, jesli nie bedziesz miala co z nimi zrobic! Ja ksiazek sie nie pozbywam, bo one musza zrobic najpierw rundke wsrod rodziny i znajomych.

    1. Magda – hm… nie wiem, skąd piszesz, ale ja większość biblioteczki mam we wsi w województwie kujawsko-pomorskim 😉 U mnie ci, co chcieli, już przeczytali. A reszta widocznie nie chce, bo milczy.

      Zajeckicajec – mnie się nie chce bawić w sprzedawanie po 1 książce, nie przy tych ilościach. Nie bieżąco to już prędzej. Znajomym to też rozdaję. A na konkursy mi się nie chce, leniwa bestia jestem – rozdawać książki, pakować, stać na poczcie i jeszcze płacić za wysyłkę? 😉

      1. Aga, to zalezy gdzie dokladnie. Mozesz mi podac nazwe wsi? Wybieram sie do zach-pom w polowie lipca, samochodem. Mialam na mysli wawe, ale jesli masz fajne ksiazki w dobrej cenie w kuj pom to mozemy pogadac. 🙂 zrob liste ksiazek z cennikiem, jestem pewna, ze nie tylko ja bede zainteresowana.

        1. Zajeckicajec – 😀

          Magda – okolice Nakła nad Notecią. W W-wie też miewam książki do oddania, ale w mniejszych ilościach, niż tutaj. Tu jest pewnie 70% mojej biblioteczki, więc jak zacznę robić „porządki” to stosy pojawią się tutaj. Te warszawskie mogę wrzucać raz na mniej więcej dwa miesiące, tam sporo rozdaję.
          Poczekajmy, bo umówiłam się na jutro w bibliotece, już jej wstępnie opowiadając, co mam do oddania teraz. Jak coś zostanie, to dam znać.

  10. Ja wrzucam na półkę na LC na wymianę – chociaż tak naprawdę miejsca nie ubywa skoro się nie wymieniam 😉 Kiedyś raz spróbowałam zanieść do biblioteki i podarować, a Pani do mnie, że nie ma czytelników na takie tytuły (obyczajówka, fantastyka, kryminał) … taaaaa… jakbym to ja w tej bibliotece przez jakiś czas nie pracowała 😉 A po kilku miesiącach okazało się, że pani poczyniła zakup kilkunastu tytułów które jej ofiarowałam jako tzw. darowiznę 😉

    1. Kasia – ano 😀 Dlatego ja z wymianami skończyłam, bo nie było efektu 😉 A co do tej reakcji bibliotekarki – żal :/ Trochę się właśnie takiej boję, ale zobaczymy w poniedziałek. Inna sprawa, że oni tak dużo miejsca nie mają, więc to też ich niestety ogranicza. No, ale nie nastawiam się, zobaczymy.

  11. Po pierwsze – moja szkolna biblioteka w której pracuję.
    Po drugie – gminna biblioteka, która przyjmuje właściwie wszystko (w granicach rozsądku), a już nowe książki to z dziką radością (fantastykę też, bo u nas sporo młodzieży z niej korzysta)
    Po trzecie – BiblioNETkołaj 🙂
    Po czwarte – od czasu do czasu konkurs na blogu.

    1. Ciekawe, czy tu jest szkolna biblioteka i czy w poniedziałek będzie czynna, hm… Pewnie nie ma, bo kojarzę dzieciaki tutaj wypożyczające lektury etc. Zresztą dwie biblioteki w jednej wsi? :> Konkurs nie, nie chce mi się dopłacać do zabawy 😉 W BiblioNETkołaja kiedyś się bawiłam, potem zaprzestałam, może w tym roku wrócę, hm… No, ale to raczej rozwiązanie dla kilku książek, inaczej zbankrutuję. A mi się tu masówka zapowiada 😉

      1. Jak jest szkoła to i biblioteka jest. Jak na razie ministrowi Boniemu nie udało się nas, szkolnych bibliotekarzy, na zieloną trawkę wysłać 🙂 A że dzieci wypożyczają lektury gdzie indziej to spowodowane tym, że zwyczajnie może być za mało egzemplarzy danej książki.

        A szkoły, jakby co do połowy lipca pracują, bo różną papierologię trzeba odwalić. Ja na ten przykład cały przyszły tydzień będę zasuwać…

        1. O proszę, a myślałam, że jak miejscowość jest mała, to jak jest wiejska, to może nie być szkolnej. No nic, najpierw zobaczę, co powie pani bibliotekarka w wiejskiej (jutro), a potem pokombinuję dalej 🙂

          I tak dziko zazdroszczę tych prawie 2 miesięcy wolnego ❤

  12. Zrób listę wszystkich książek, których chcesz się pozbyć. Prawdopodobnie zgłoszą się chętni, którzy będą chcieli kupić więcej niż jedną sztukę 🙂 sama planuje tak zrobić korzystając z kilku wolnych dni. Przejrzę bibliotekę i umieszczę wszystkie książki, do których już nie wrócę, sprzedam te podarowane – kompletnie nie w moim guście – i tym samym zrobię miejsce na nowe 🙂

    1. Anna Glazeczka – mnie się właśnie wolne dni kończą, jutro wracam do siebie. Więc tym razem zobaczę, co weźmie jutro biblioteka, z resztą pokombinuję. A przy kolejnym dłuższym wolnym zrobię stosowny spis i rozpuszczę wici, może stworzę kilka pakietów 🙂
      Ja nawet nie chcę robić miejsca na nowe, ja chcę odzyskać miejsce + móc w końcu zacząć myśleć o zagospodarowaniu skromnej biblioteczki, docelowo za jakiś czas mieszczącej się w małym mieszkaniu (i to bez zawalania wszystkich przestrzeni płaskich :P)

  13. Swoją nadwyżkę oddałam do więziennej biblioteki, wzięli wszystko z pocałowaniem w rękę, a ja dostałam prezent o d więźniów i dyplom od dyrekcji :). Pan przyjechał samochodem i odebrał bez zawracania głowy, przyjęcie na „stan” i protokół ten mi dostarczył… ten więzienny ordnung.
    Ale przecież są biblioteki szpitalne, domy dziecka, domy dziennego pobytu dzieci, domy opieki ludzi starszych. Jest sporo możliwości 🙂

    1. Jane doe – ano, możliwości jest sporo, tylko pozostaje kwestia dostarczania. Nie wiem, czy ktokolwiek będzie chętny, by jechać kilkanaście/dziesiąt kilometrów – na wieś – po książki. A ja nie jestem w stanie tego zrobić – samochodu niet, a kasy na wysłanie XX kg książek też niet. Dlatego kombinuję i się rozglądam, badam możliwości lokalne.

  14. – Konkursy,
    – zrób wyprzedaż garażową,
    – zrób spis książek, które chcesz aby trafiły do kogoś, a nuż okaże się, że ktoś danej książki poszukuje. Tobie wpadnie trochę grosza, ktoś będzie miał książkę po promocji.
    – domy dziecka, poprawczaki, szpitali…
    – możesz obdarować książkami nawet pracowników schroniska.

    Jest tyle rzeczy, które można zrobić z książkami, ze aż dziw bierze skąd pytanie 😀

    1. Konkursy nie – robota + koszty, po kiego mi to? 😉 Wyprzedaż też nie, w takiej małej wsi to nie ma wielkiego celu – raz, że zainteresowanie nieduże, dwa – każdą złotówkę się tu obejrzy i 5 razy przed wydaniem 😉
      Pewnie, że jest tyle różnych możliwości, ale ja poszukuję takiej, która ułatwi mi pozbycie się większej liczby książek w jak najbardziej „całościowy” sposób – oszczędzając czas i najlepiej pieniądze, bo nie dość, że potencjalnie oddaję za friko (lub sprzedaję za grosze), to nie chciałabym jeszcze inwestować sporej gotówki w ich transport. A ulokowanie ich na wsi nie ułatwia sprawy.
      Dlatego na razie zaczynam od lokalnej biblioteki, a potem się zobaczy.

  15. Od dwóch lat systematycznie pozbywam się książek do których nie wrócę. Na początku przejrzałam półki i odłożyłam książki uzbierane przed ponad 25 lat. Wyniosłam do biblioteki i rodzinnego domu dziecka, w jednym i drugim miejscu bardzo chętnie przyjęli, ale mieszkam w niedużym mieście i biblioteka nie porasta w książki, zwłaszcza nowsze tytuły. Teraz raz na kilka miesięcy robię porządek i część wystawiam na sprzedaż, część wynoszę znowu do domu dziecka i biblioteki, a część po prostu rozdaję znajomym. Zawsze chętni się znajdą a ja mam frajdę, że mogę komuś poprawić humor. Sama też dostaję od znajomych książki z hasłem ‚jak przeczytasz to puść dalej’ i tym sposobem sami robimy ‚wędrującą książkę’:) Poza tym bardzo mocno ograniczyłam zarówno zakupy jak i egz. recenzenckie od wydawnictw, więc już tak dużo tytułów mi nie przybywa:)

    1. Magda K-ska – super, że tak regularnie to robisz. Ja właśnie dlatego mam problem, że zaniedbałam tę kwestię. Tutaj biblioteka była (sprawdzę jutro, jak jest teraz) nie do końca zawsze zainteresowana wszystkim, jak leci z dwóch powodów: miejsce mają określone, jeden duży pokój + bibliotekarka jest bardzo aktywna i dzięki temu nowych książek regularnie przybywa. No i jednak nie wszystko tutaj schodzi, zainteresowania były (nie wiem, czy są) dosyć mocno wyprofilowane. Jutro zataszczę te stosy, zobaczymy, co wybierze, z resztą będę kombinować dalej – sprzedaż, rozdawanie, zobaczy się, co 🙂
      Ja z zakupami już na całe szczęście nie mam problemu, kupuję 1-2 książki rocznie, więc luzik. Za dużo jednak napływa do mnie ciągle recenzenckich i tu muszę popracować. Ale te stosy, którymi jestem zawalona to efekt mego kompulsywnego kupowania, wymieniania itp. zdobywania książek przez 3-4 lata, gdy przyrosło mi ich chyba ze 4 pełne (i to czasami podwójnymi rzędami) regały 😉 No i teraz mam za swoje…

      1. Też kupowałam kompulsywnie. Na szczęście mi przeszło, jak zobaczyłam, że a) nie mam miejsca, b) mimo promocji wydaję za dużo pieniędzy. A do biblioteki to proponuję nie taszczyć wszystkiego, tylko spisać listę tytułów, niech sobie wybiorą co chcą i wtedy zaniesiesz tylko te wybrane, zamiast dźwigać wszystkie naraz:)

    1. Karolka – jutro zacznę od wiejskiej, postaram się resztę przekazać rękoma tej bibliotekarki (bo wyjeżdżam jutro do siebie) do biblioteki szkolnej. A czego nie będą chciały, to niech oddadzą mym rodzicom, pokombinuję z tym dalej 🙂

      Tylko tutaj antykwariat oddalony jest o jakieś 30 km, więc musiałoby to być dla niego mocno opłacalne, by taki kawał jechać.

  16. Młodzieżówkę może oddać do jakiegoś domu dziecka?
    A jeśli nie chcesz się narażać na koszty wysyłki, to stawiałabym na uszczęśliwienie znajomych z Warszawy albo antykwariat.
    A może rozdawajka na blogu, ale z zastrzeżeniem, że książkę oddajesz za koszt przesyłki? Na pewno znajdą się chętni. Tylko, że wtedy dojdzie Ci pakowanie, czekanie na przelewy i takie tam przyjemności.

      1. AnnRK – nie wiem, gdzie tu są takiego typu ośrodki, więc zacznę od bibliotek, a z resztą się zobaczy. Jak nie one, to może hospicjum Zorki. 70% mojej biblioteczki jest u moich rodziców na wsi, więc uszczęśliwianie warszawskich znajomych jest trochę bardziej skomplikowane 🙂 Rozdawajka w grę przy takich ilościach nie wchodzi, za leniwa jestem i za mało mam czasu wolnego 😀 Idę w pakiety i masówkę 😀

        A kryminały pewnie się pojawią, może w sierpniu :>

  17. Pierwsza metoda to znajomi:) Kiedy wiem, że do pewnych książek nie wrócę po prostu pytam czy ktoś ze znajomych czy rodziny nie miałby ochoty przygarnąć którąś z książek. Swego czasu sporo oddałam do biblioteki i do przedszkola.

    1. M. – jak mam książki do oddania w W-wie, to też pierwsza metoda to znajomi. Tutaj jest trochę gorzej, bo znajomych jakichkolwiek mam tu już bardzo niewielu, a czytających to już w ogóle. Dlatego jutro idę do biblioteki, to będzie pierwszy krok 🙂

      Tahitha – tak też robię, jutro przetestuję tę opcję i zobaczę, co mi zejdzie. Z resztą będę kombinować dalej.

      1. I jak poszło w bibliotece? Mnie z pierwszej można powiedzieć wykurzyli. Że niby nie wiedzą co z tego wybrać, nie mają czasu przejrzeć itp. Ręce opadają;/ Druga na szczęście przyjęła wszystko bez marudzenia.

  18. Książki dla dzieci najpierw oddawałam do przedszkola, a w miarę jak pociechy rosną same zanoszą do biblioteki szkolnej (i są z tego bardzo dumne). Książki dla nieco starszych oddaję do małej biblioteki gminnej, gdzie nie wybrzydzają, zgodnie z zasadą, że od przybytku głowa ie boli… Jak co, to idą na półeczkę bookcrossingową.

    1. Dofi – ja właśnie bibliotekę będę testować jutro. Tu nie brali (nie wiem, jak teraz) wszystkiego, jak leci, bo mają tylko 1 pomieszczenie (w którym jeszcze muszą mieścić kilka stolików na spotkania, 2 stanowiska komputerowe dla odwiedzających + oczywiście miejsce pracy bibliotekarki), a na dodatek bibliotekarka jest aktywna i często zdobywa nowe książki. No i nie na wszystko jest wielu chętnych. Ale zobaczymy, co się okaże jutro! 😀

  19. Gdyby nie to, że muszę oszczędzać to być od Ciebie je nawet wszystkie odkupiła 🙂 Ale niestety nie mam to funduszy 😦 Szczególnie „Miłość bez końca” wpadło mi w oczka, ale i reszta tytułów ciekawa!:)

  20. Problem rzeczywiście jest, zwłaszcza jak się książki kupuje – bo wtedy szkoda je oddawać za darmo. Ale biblioteki przeważnie chętnie przyjmują wszystko, zwłaszcza wydaje mi się, że z fantastyką i lżejszymi lekturami nie powinno być problemu, bo przecież ludzie to czytają.

    1. Aleksandrapienkos – hehehe, wszystkie to nie, ale „Miłość bez końca” właściwie mogę Ci odsprzedać, tak po znajomości tylko jeden tytuł 🙂

      Joly_fh – ano, troszkę szkoda. Ale z drugiej strony aż tak mi na tych groszach nie zależy, by się bawić w sprzedaż po jednej, więc szukam złotego środka 😀 Tutaj właśnie był problem z oddawaniem fantastyki, jutro sprawdzę, czy nadal tak jest, czy coś się zmieniło 😀

  21. Przede wszystkim gratuluję dojrzenia do decyzji wyczyszczenia półek z książek, do których już nie wrócisz. Wychodzę z założenia, że taki książki cierpią, bo sobie stoją na półce i nikt ich już nie czyta, a książki żyją, gdy są czytane, dlatego nie można ich gromadzić, tylko należy puszczać w świat. A ja swoje oddaję paniom bibliotekarkom, podrzucam znajomym, wymieniam się, oddaję na różne akcje charytatywne, a ostatnio mój znajomy założył w duszpasterstwie bibliotekę i potrzebuje ją wyposażyć, więc też staram się mu jakoś pomóc. Nigdy nie sprzedaję książek, jakoś tak nie potrafię. Można też robić konkursy jakieś.

    1. Mag – mnie to przez lata nie przeszkadzało kompletnie, ale od jakiegoś czasu się to zmienia, z kilku względów. I to nawet nie ze względu na cierpienia książek, bardziej moje, egoistyczne punkty widzenia 😉 Z warszawskimi książkami nie mam problemu, tu gorzej, bo wieś ogranicza pole manewru, a fakt, że to często są większe ilości za jednym zamachem też trochę miesza. Więc będę skłonna albo próbować je pakietować, albo oddać bibliotece/hospicjum/jakiemuś zakładowi więziennemu lub organizacji charytatywnej. Zaczynam jutro od biblioteki 🙂

  22. polecam http://finta.pl , bardzo fajna platforma wymiany / sprzedaży. Wymieniasz przedmiot (vide książki) na punkty, a następnie punkty na inne przedmioty (skoro nie chcesz zajmować miejsca na półkach, to może na jakąś fajną biżuterię?) lub na gotówkę.

  23. Sprzedaję na allegro, a jeżeli tam nie pójdą to w antykwariacie. Jeżeli nie to faktycznie darowizna dla biblioteki. Oni zawsze się tam cieszą 🙂

  24. Spojrzałam na mapkę, ale niestety, gdyby to bliżej Torunia było, to ewentualnie mogłabym przy okazji zabrać jakiś karton z książkami czy nawet więcej do Wawy, ale to trochę daleko i obawiam się, że moja druga połowa na taką wycieczkę się nie da namówić…. A przy okazji Jadowska w ręce Ci nie wpadła? No i na polską obyczajówkę w Wawie to ja zawsze chętna, mogę wpaść i zabrać (a nawet coś na pocztę zanieść i wysłać w rewanżu) i jakbyś się nowej Rudnickiej chciała pozbyć to 1 w kolejce jestem! Aha, „zabrać” nie znaczy oczywiście za darmo, tylko w rozsądnej cenie!

  25. Ja nie oddaję, moje książki są książki najmojsze, nawet jeśli średnio dobre, ale z drugiej strony nie czuję, żeby ograniczały mojej przestrzeni życiowej, bo nie kupuję ani nie dostaję ich aż tak dużo. Jak kończy się miejsce na jednej półce, a nie chcę jeszcze ustawiać na kolejnej (co wiąże się na przykład ze znalezieniem miejsca dla innych przedmiotów, które tam teraz stoją), to po prostu wpycham bokiem, na skos, no jak się da :D. Taki prosty system, ale na razie działa.

  26. Od dłuższego czasu staram się żeby liczba książek na moich półkach nie rosła w zastraszającym tempie. Podobnie jak kilka poprzednich osób oddaję na Fincie, czasem allegro, mam też kolegę który chętnie uwalnia mnie od fantastyki 🙂 Mimo wszystko ciągle brakuje mi miejsca i mąż krzywo patrzy na listonosza przynoszącego nowe przesyłki 😉 Teraz mam plan udania się do pobliskiej biblioteki ze sporym pakietem, tego czego nie zechcą na stałe można położyć na półkę „do wzięcia”.

  27. No… to jest odwieczny problem. Książki, które kupuję sam kupuję, bo chcę mieć. Inaczej staram się wypożyczyć z biblioteki. Problem stanowią książki „odziedziczone”. Od czasu do czasu puszczam na allegro, ale naprawdę ciężko je sprzedać. W bibliotekach nie chcą przyjmować.

    Jak ktoś prowadzi bloga, zawsze może robić konkursy z nagrodami książkowymi. Na pewno to lepszy los niż śmietnik.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s