Klęska urodzaju („Szkodliwy pakiet cnót” – Mariola Zaczyńska)


zatrute jabłko
Luigi Montebello (flickr)

Kalina, dziennikarka, cierpi pod rządami nowej szefowej. Jakby nie dosyć było dotychczasowych zmian – naczelna wysyła ją do Siedlec, by zrobiła relację z offowego tygodnia mody. Kalina i moda! I to na dodatek w Siedlcach! Tylko, że na miejscu okazuje się, że to dopiero czubeczek góry lodowej! Trupy dawne, trupy niedawne, stalking, problemy rodzinne różnego rodzaju, przemoc i wiele innych tematów. A to wszystko w jeden tydzień!

Całość opowiedziana jest w lekki, nawet zabawny sposób. Autorce nie brak polotu i rozmachu, widać, że lubi pisać i ma wyobraźnię. Styl, który generalnie bardzo lubię, uważam, że za mało jest takich lekkich powieści obyczajowo-kryminalnych polskiego autorstwa. Szczególnie takich, które tak ważne tematy poruszają w lekki sposób.

Jednak nie mogę bezkrytycznie piać z zachwytu…

Po pierwsze – za dużo wszystkiego. Mnóstwo bohaterów, z których część jest do siebie dosyć mocno podobna w myśleniu i wypowiedziach, co nie ułatwia wczuwania się w ich losy. Za dużo tematów – nie liczyłam, ale chyba kilkanaście wątków upchniętych w jednej książce! A co drugi zasługiwałby na osobną powieść.

Po drugie – nie wiem dlaczego redaktor nie zrobił porządku z jedną sprawą – podziałem narracji. Narracja jest zróżnicowana, a zlewa się w jedno. Momentami miałam wrażenie, że jedno zdanie kończy jedna bohaterka, a kolejne zaczyna druga. A przecież wystarczy powiększony odstęp, akapit czy też inny sposób oznaczania zmiany narracji i już byłby porządek. A tak zatrzymywałam się co jakiś czas z mniej więcej taką miną…

wtf house

Lubię, gdy robi mi się wodę z mózgu, ale dlatego, że dzieje się coś nagłego, jest jakaś zmiana w fabule etc., a nie dlatego, że nie rozumiem, kto teraz myśli jako narrator 😉

Ostatnim – ale już malutkim minusem – były „nagłówki” rozdziałów. Takie niby złote myśli. Moim zdaniem niczego do fabuły nie wnoszą, są zwyczajnie niepotrzebne.

A największym plusem tej powieści – oprócz wyobraźni autorki! – są bohaterowie drugoplanowi. Wyszli o wiele barwniejsi, ciekawsi niż główne bohaterki. Uwielbiam Finkę i bliźniaków, cudni są! Szczególnie Finka, ona sama by zasługiwała na bycie główną bohaterką jakiejś powieści, jest komiczna.

Mimo powyższych minusów jest w prozie Marioli Zaczyńskiej coś, co powoduje, że z chęcią sprawdzę, jaka będzie jej najnowsza – wychodząca w lipcu – powieść. Mam wielkie nadzieje, bo naprawdę uważam, że brakuje nam tego typu literatury, przydałaby się fajnie pisząca autorka. Liczę więc na Mariolę i jej fantazję!

PS. A dlaczego takie groźne jabłko w nagłówku? Sprawdźcie sami – w książce!

szkodliwy pakiet cnótWydawnictwo: Prószyński 2013

Liczba stron: 448

© 

Reklamy

3 thoughts on “Klęska urodzaju („Szkodliwy pakiet cnót” – Mariola Zaczyńska)

  1. Nie oceniaj książki po tytule i okładce. Na początku myślałam, że recenzujesz jakiś erotyk i aż się skręciłam. Dobrze, że jednak czytam całe recenzje. Choć i tak nie sądzę, żebym po ten tytuł sięgnęła. Nie lubię spiętrzenia wątków w powieści, której akcja rozgrywa się w tydzień. Ale na pewno polecę ją koleżance – miłośniczce podobnych tytułów.

    Brawo za powrót recenzji – dzięki nim wiem, po co mam sięgać, bo jeszcze nigdy nie zawiodłam się na Twoich piątkach.

    1. Barbara – oj, ale to nieocenianie niełatwe jest! Ciągle się staram o tym pamiętać, a i tak nie zawsze mi wychodzi. Erotyki praktycznie nie ruszam w ogóle, chyba że przez przypadek lub w jakiejś wyjątkowej sytuacji 😀 Ja jestem ciekawa, w którą stronę poszła autorka w tej kolejnej powieści, dowiemy się już niedługo!

      Dzięki! :))) Bardzo się cieszę czytając taką opinię! Muszę teraz tylko podkręcić tempo czytania, bo nie mam o czym pisać 😉

  2. Przeczytałam zaraz po powrocie z Siedlec ostatniej jesieni, i muszę Ci powiedzieć że czytało mi się rewelacyjnie, tzn.nie mogłam się oderwać, a to mi się niestety bardzo nieczęsto zdarza. Nie imam się książkami zawodowo, także pewnie dlatego nie zauważyłam tutaj tylu mankamentów, a nadmiar postaci to chyba ostatnio w literaturze jakaś faza – też nie lubię, bo wydaje mi się , że Alzheimer nadchodzi i niedługo na kartkach trzeba będzie zapisywać kto, co i z kim 😉 także miło przeczytać, że nie tylko ja jedna mam z tym problemy. To było moje pierwsze spotkanie z piórem Marioli , dla mnie bardzo pozytywne. Chciałabym aby cała literatura tzw. kobieca była na tym poziomie. I tutaj muszę powiedzieć iż szkoda wielka, że Mariola organizuje Pióro i Pazur, pewnie miałaby wielkie szanse na nagrodę ! Mówisz, że następna w lipcu? CZekam z niecierpliwością !

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s