Niespokojnie, w ciągłym poszukiwaniu („Neuland” – Eshkol Nevo)


israel

Czytałam tę książkę 19 dni, to chyba rekord! Czytałam, czytałam i wściekałam się coraz bardziej…

Mani kochał swoją żonę całym sercem. Po jej śmierci nie potrafi sobie z tym poradzić. Ze znanego, świetnie prosperującego biznesmena zamienia się… w niewiadomo kogo. Nie potrafi sie odnaleźć bez swej ukochanej. W końcu postanawia wyjechać w podróż po Ameryce południowej. I znika.

Jego syn, Dori, postanawia – mimo niesprzyjających warunków – wyruszyć na poszukiwania ojca. Z pomocą lokalnego specjalisty od poszukiwań zaginionych osób przemierza setki kilometrów szukając najmniejszych śladów obecności Maniego. To, na co się natykają coraz mniej przypomina ojca, którego znał Dori. Co się z nim dzieje i kim tak naprawdę jest?

Na dodatek, na drodze Doriego staje Inbar. Kobieta, powodowana impulsem, nie wsiadła do powrotnego samolotu z Berlina, tylko poleciała w podróż w nieznane. Tam, gdzie zaprowadzi ją los. A los postanowił zetknąć tych dwoje i w ten sposób klamrą złączyć to, co działo się na przełomie kilkudziesięciu lat.

Bo to historia nie tylko o dwojgu zagubionych trzydziestokilkulatków z bagażem z przeszłości. To również historia ich rodziców, ich dziadków, historia Izraela, Żyda Wiecznego Tułacza. To marzenie o budowie idealnego świata, ale także o zwykłym życiu z ukochaną osobą u boku. To także jedno wielkie rozliczenie z przeszłością, zarówno na poziomie nacji czy rodziny, jak również na poziomie indywidualnym. Dla Doriego ta podróż to możliwość poznania samego siebie, zrozumienia swoich relacji z ojcem, siostrą, dzieckiem i żoną. Zrozumienia tego, co tkwi w nim samym. Inbar w trakcie tej podróży dojrzewa do decyzji związanych z jej związkiem i pracą, analizuje relacje rodzinne. Podróż tutaj widziana jest jako swoiste katharsis, lek na różnorakie psychiczne okaleczenie pierwszego i drugiego pokolenia Żydów Izraela.

W „Neuland” autor porusza także wątek budowy społeczeństwa idealnego. Idea oparta o „Altneuland”, wynikająca z rozczarowania codziennością w Izraelu, połączona z traumami wynikającymi z wojen, tutaj jest zaczątkiem utopijnego społeczeństwa. Tylko czy ma ono w ogóle szanse się rozwinąć i przetrwać? A może skończy tak samo, jak Izrael i inne ziemie obiecane i wyczekane ojczyzny? A może możliwe jest jednak zapomnienie o historii, traumach, wojnach i zacząć wszystko od nowa?

„Neuland” to powieść napisana z olbrzymim rozmachem. Tyle wątków, tyle przemyśleń, tyle tematów. Ryzykowna konstrukcja, której wielu autorów nie dałoby rady udźwignąć. Jednakże Nevo radzi sobie świetnie. Podróżujemy nie tylko po różnych krajach, ale i po różnych czasach. Opowieść snuje się od czasów drugiej wojny światowej, a autor pięknie zamyka ją spotkaniem i tym, co rozwija sie między Dorim a Inbar. Nie ma tu taniego sentymantalizmu czy ckliwości. Jest piękna relacja dwojga dorosłych ludzi postawionych nagle przed ścianą podsumowań i wyborem – zburzyć mur dotychczasowego życia i podjąć ryzyko czy pozostać w dotychczasowych związkach i tylko śnić. Bo przecież sny to alternatywa dla rzeczywistości…

Ględzę, a nie napisałam jeszcze o tym, dlaczego się tak wściekałam! Dlatego, że nie dano mi tej książki czytać w spokoju, a na to właśnie zasługuje. Opowieść tak wielowątkowa, osnuta na kanwie tak wielu wydarzeń, łącząca tak wiele osób, historii, a na dodatek napisana w tak przepiękny sposób warta jest tego, by czytać ją powoli, wyłapywać niuanse, móc zatrzymać się nad wyjątkowo pięknym zdaniem czy ślicznie napisanym akapitem. A ja – szczególnie przez pierwszą połowę czytania – podczytywałam ją po kilka stron, musiałam odkładać i czytać inne teksty, wracałam na chwilę i byłam coraz bardziej wściekła. Dlatego dobrze radzę – czytajcie ją wtedy, kiedy spodziewacie się dosyć spokojnej lektury!

Zapewne w pełni zrozumieć tę książkę może tylko ktoś, kto dzieli podobną rzeczywistość, jednakże i mnie ona porwała! Z każdą kolejną stroną czułam, że wciąga mnie do środka coraz bardziej. Pytania, które zadaje autor tłukły się (i tłuką dalej!) w mej głowie. Urzekało mnie piękno języka, kunszt opowieści. Naprawdę, niewielu znam autorów, którzy daliby sobie radę z taką książką, dlatego z mej strony pełen szacunek dla Eshkola Nevo.

Polecam, nawet bardzo polecam, dajcie się zabrać w tak niecodzienną podróż!

neulandWydawnictwo: Muza, 2014

Oprawa: twarda

Liczba stron: 624

© 

Reklamy

11 thoughts on “Niespokojnie, w ciągłym poszukiwaniu („Neuland” – Eshkol Nevo)

    1. Czechozydek – Cieszę się, że zachęciłam, bo powieść warta poznania! Najwyżej chwilę poczekaj i sięgnij po nią np. w wakacje. W każdym razie – czytaj 🙂

      Bombeletta – oj tak! To jedna z tych książek, które warto znać dla ich zawartości i jakości.

    1. Ślubna Herbata – o autorze tym coś już słyszałam, ale chyba nie miałam okazji nic przeczytać. Muszę o nim i jego książkach poczytać.
      Cieszę się 🙂

      Dofi – tak, myślę, że ma szansę zdobyć Twe uznanie 🙂 Powodzenia w łowach!

  1. Czytam, czytam i nie wiem o co chodzi, dobrze, że na końcu określiłaś swój stosunek do niej, bo powiem szczerze, że nie miałam ochoty na ten tytuł. jednak opinię przeczytałam raz jeszcze i zrozumiałam o co chodzi 😛 Wiem nakręciłam trochę.. ale ogólnie jak będę miała możliwość to chętnie po nią sięgnę.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s