Podróż w nieznane („Nemo. Serce z lodu” Alan Moore i Kevin O’Neill)


nemo

Dawno, dawno temu czytałam sporo komiksów. O ile przymiotnik „sporo” może jakkolwiek pasować do czasów, w których dojrzewałam 😉 Książek i komiksów generalnie nie było wtedy zbyt wiele, szczególnie nie w małej wsi i jej okolicach. Jednak biorąc pod uwagę warunki, to czytałam komiksów na tyle sporo, na ile miałam możliwość. Potem dłuuuugie lata przerwy, jakoś kompletnie nie ciągnęła mnie ta część rynku wydawniczo-artystycznego. Aż nagle Karol z Geek Zone postanowił mnie wyzwać, chciał, bym sprawdziła, na ile teraz odnajdę się w tym światku. Udało mu się?

„Nemo: Serce z lodu” to dzieło znanego (jak wyczytałam :>) duetu Alana Moore’’a i Kevina O’’Neilla. Główną bohaterką jest Janni Dakkar, córka kapitana Nemo. Janni jest znana z grabieży, brawurowych akcji pirackich i szybkiego znikania w tajemniczym archipelagu wysp. Jednak takie życie przestaje przynosić jej satysfakcję, pragnie pójść w ślady ojca, chce być widziana jako godna następczyni sławnego kapitana. Postanawia więc – słynnym Nautiliusem – popłynąć w okolice, które kapitan Nemo wybrał na swa ostatnią wyprawę – na Antarktydę. Wiekszość załogi tam zginęła, a nieliczni, którzy powrócili, postradali zmysły. Janni postanawia sprawdzić, cóż tak przerażającego kryje się w tamtym rejonie. 

Na początku trudno mi było przestawić się z typowego czytania na czytanie wsparte obrazem. A wręcz oglądanie i wgryzanie się w szczegóły wsparte słowami. Pierwsze trudności jednak szybko zostały przełamane, a historia zaczęła wciągać. Jednak momentami wydała mi się nierówna, chaotyczna. Wprawdzie później wyjaśniło się, skąd wrażenie chaosu, jednak wolałabym to wyjaśnienie chyba poznać wcześniej. Chociaż z drugiej strony ten niedosyt zachęca do przeczytania całości jeszcze raz…

W pierwszej połowie atmosfera jest niezbyt gęsta, to tylko wprowadzenie do życia znużonej wybraną drogą młodej kobiety. Później jednak zaczynamy wchodzić w Góry Szaleństwa, atmosfera robi się gęsta od zagrożenia, próbujemy zrozumieć, o co chodzi i skąd może nadejść zagrożenie.

Nemo-Heart-of-Ice-2013-digital-Empire-035Część graficzna – jak dla takiego laika, jak ja – jest bardzo udana. Z przyjemnością zagłębiałam się w detale każdego rysunku, oglądałam je z uwagą i odkrywałam masę drobiazgów wpływających na percepcję całości. Zarówno kreska, jak i kolory robią wrażenie. Zresztą zobaczcie sami, to jeden z moich ulubionych rysunków w tym komiksie.

Na końcu zrobiono też sprytny zabieg, w postaci artykułu do kolumny plotkarskiej, rozkosznie się to czytało!

Po zakończeniu czytania czułam jednak niedosyt. Nie znałam twórców, nie znałam Ligii Niezwykłych Dżentelmenów, czyli cyklu, który poprzedzał wydanie tego tomu, czułam, że nie wyłowiłam wszystkich niuansów. Poczytałam troszkę i już wiem, że ta niepozorna objętościowo pozycja skrywa w sobie o wiele więcej, niż wydawało mi się na pierwszy rzut oka!

Pierwszą po latach przygodę z komiksami uważam za udaną. Po pozostałe dwa prezenty sięgnę najszybciej, jak tylko mi się uda i po ich przeczytaniu udzielę odpowiedzi na zadane na początku pytanie!

© 

Advertisements

11 thoughts on “Podróż w nieznane („Nemo. Serce z lodu” Alan Moore i Kevin O’Neill)

  1. Ooo! Alan Moore ❤ Uwielbiam "Watchmen" i "V for Vendetta" – oba komiksy bardzo mocno polecam! szczególnie "Watchmen" ❤
    Nie słyszałam o „Nemo. Serce z lodu” i dzięki Tobie z pewnością nadrobię zaległości, bo opowieść brzmi przecudnie! Dziekuję!

    1. Bombeletta – o widzisz, a dla mnie był on do niedawna kompletnie nieznaną postacią. A tu sporo do nadrobienia, ech… Pytanie tylko kiedy i za co, no, ale na te pytania odpowiedź przyniesie czas 😉

  2. „Nemo” to spin-off „Ligi Niezwykłych Dżentelmenów”; nie jestem fanem całej serii (może z wyjątkiem 2. pierwszych tomów), ani także pierwszy tom „Nemo” (ma być 3) mnie nie przekonał.
    Ale wymienione przez Bombeletta komiksy pana Moore’a przeczytać koniecznie polecam. I dodałbym do tego zestawu jeszcze: „Prosto z piekła” (podnono w tym roku w PL ma być wznowione)

    1. O „Lidze…” już rozmyślam długo, długo… Muszę w końcu nadrobić, bo to taka klasyka jest przecież 🙂 Ale ile godnych komiksowych opowieści przede mną jeszcze! 😀

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s