Na manowce („Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę” – Agnès Martin-Lugand)


szczesliwi ludzie
Patrick Wilken

Moja i tylko moja to wina. Dałam się zwieść…

Diane straciła męża i córeczkę. Ot tak, pewnego dnia zbiegli radośnie po schodach, a chwilę później wypadek zabrał to, co w życiu Diane było najważniejsze. Kobieta nie może sobie z tym poradzić, tragedia ją przerosła, potrafi tylko spędzać dnie w domu, ubrana w bluzę męża, myjąc włosy szamponem córeczki, nie chce nikogo widzieć, nigdzie wychodzić. Toleruje tylko przyjaciela, który zapewnia jej to, co do życia potrzebne. Jednak nie może on dłużej patrzeć na to, jak przyjaciółka zamknęła się za życia w grobowcu pamięci i postanawia ją z niego wyciągnąć.

Splot okoliczności wiedzie Diane do malutkiej irlandzkiej wioski, gdzie wynajmuje domek i zamyka się w nim, tak samo, jak we francuskim mieszkaniu. Jednakże w jej życiu pojawią się przemiły pies, wkurzający sąsiad, mili właściciele domku oraz przebojowa kobieta. I to oni – razem z porywającym otoczeniem – powoli zaczną wpływać na życie Diane.

Brzmi znajomo? Pewnie, w końcu to zgrany schemat. Ale ciągle był w tej historii potencjał. Rzadko mamy bohaterkę z aż taką stratą, nieczęsto Irlandia jest miejscem akcji, a nawet wątek bezczelnego, chamskiego sąsiada miał coś w sobie. Szkoda tylko, że potencjał nie został wykorzystany.

Ślizgamy się tu tylko po powierzchni, bohaterowie są płytcy, niewiarygodni. Dialogi często sztuczne, takie na siłę. I te rozwiązania typowe dla przeciętnych książek – niby jest bardzo źle, ale zaraz, migusiem, wydarzy się coś, co to zmieni; coś trudnego dzieje się w naszym życiu, zaraz pojawi się w nim ktoś, kto nam pomoże. I dalej w ten deseń.szczęśliwi ludzie 1

Czuć, że książkę napisała pani psycholog. Miałam wizualizację autorki siedzącej przy komputerze i mruczącej do siebie: „Ok, napiszę to tak, to wzbudzę takie uczucia, a potem dodam trochę tego, to czytelnik zareaguje tak…”. Nie ma tu klimatu, nie ma głębi, jest za to przepis na książkę, która ma wywoływać emocje. W moim przypadku się nie sprawdził za grosz.

Tytuł… tytułem, można się spierać, czy jest adekwatny do treści, czy nie. Jednakże polska wersja okładki to porażka. Wróć! Jest prześliczna, urokliwa, klimatyczna, tylko za diabła nie ma nic wspólnego z książką! Ani z treścią, ani z irlandzką pogodą, ani z bohaterami. Zdecydowanie lepiej do książki pasuje oryginalna okładka.

Ja dałam się zwieść tytułowi i tej, jakże nieadekwatnej, okładce. I jedyne, czym się pocieszam, to fakt, że jest cieniutka i przeczytanie jej nie zabrało mi wiele czasu. Jeżeli to bestseller, to cóż, wpasowuje się całkiem nieźle w kiepskiej jakości bestsellery, w końcu to wcale nie dobre książki często szybują na górę list sprzedaży.

Czytadełko mocno przeciętne, czytacie na własną odpowiedzialność.

szczesliwi ludzieWydawnictwo: Wielka Litera, 2014

Oprawa: miękka

Liczba stron: 288

© 

Advertisements

17 thoughts on “Na manowce („Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę” – Agnès Martin-Lugand)

  1. Książka ma fantastyczny tytuł, który mógłby być moim mottem, ale to już któraś recenzja z rzędu, która jest zdecydowanie bardziej negatywna niż pozytywna. Ja po książkę nie zamierzam sięgać, ale tytuł zapamiętam – ładnie brzmi 🙂

  2. Mnie się tak ta okładka spodobała, że nawet nie zwróciłam uwagi na to, że to przecież książka z akcją w deszczu, a nie u słonecznych brzegów Morza Śródziemnego. Zupełnie nie zauważyłam, że nie pasuje do treści. 😀

    Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.

    1. Dwojra – o tak, to właśnie tytuł przyciągnął moją uwagę jako pierwszy. Cudny jest! I jakże marketingowy, autorka ma dobrą głowę do biznesu 😀

      AnnRK – hahahaha, mnie się bardzo spodobała, ale jak zaczęłam czytać, to z czasem wydawała mi się coraz mniej adekwatna. Nadal uważam, że śliczna, ale nie pasuje do tej książki.

    1. Dofi – ciekawe tylko, czy faktycznie się sprawdza. Ale tego się nie dowiemy, bo musielibyśmy poznać dane sprzedażowe 🙂

      Viv – zawsze możesz potem uszczęśliwić, kogoś, kto tej książki pragnie. Lub bibliotekę 😀 A wiesz, są osoby, którym się podobało, więc pożyjemy, zobaczymy!

  3. Przeczytawszy opis tej książki – a zatem mocno oklepany schemat – od razu wyczułam, że będzie to kiepskie czytadło, jakich wiele. Nie wierzę w cudowne zbiegi okoliczności i pomocną dłoń wyciągającą człowieka z dołka. Jak widać – nie dałam się zwieść – a tego typu okładki i tytuły tylko mnie odstręczają, nie zachęcają.

    1. joly_fh – no to ja tu miałam zupełnie odwrotnie. Tytuł mnie uwiódł, nie zadziałało nawet przeczucie, że to będzie pewnie tylko czytadło. No trudno, nie było tragicznie, dobrze też nie, było przeciętnie.
      PS. A ja wierzę i w zbiegi okoliczności i pomocne dłonie, ale nie tak zaserwowane 😀

      Ślubna Herbata – mówisz? To mnie tutaj się z porażką nie skojarzyło, raczej z czymś przyjemnym i zachęcającym 🙂

  4. Ja mam podobnie – ostatnio dałem się zwieść „Więźniowi labiryntu” i żeby to jeszcze tytułem czy okładką! Gdzież tam! Trailerem ekranizacji :/ Miałem nadzieję, na jakąś ambitniejszą młodzieżową rozrywkę, a wyszedł klops….

    1. Centryfuga – o, a o tej książce w ogóle nie słyszałam. Opis miała na tyle ciekawy, że sprawdziłam trailer i nie dziwię się, że Cię skusił. Chociaż jak piszesz, że klops, to pójdę tylko na film 😉 Całe szczęście jakoś w ciągu ostatniego roku pozbyłam się manii „najpierw książka, potem film” 😀

      Natalia_Lena – tak? Ja czytałam ze 3 inne teksty. Jeden był w stylu „nie jest super, ale jest bardzo dobrze”, jeden „jest ok, fajne czytadło”, a jeden na nie. Ale ja mało ostatnio czytam recenzji, nie nadążam :/

  5. Kolejna niezbyt pochlebna opinia o tej powieści utwierdza mnie w przekonaniu, że szkoda czasu na taką lekturę, która tak naprawdę nie wniesie niczego do mojego życia.

  6. Tytuł od razu mnie zachwycił, gdy tylko zobaczyłam go pierwszy raz (został mi podrzucony jako doskonałe motto dla mnie). Ale już pierwszy opis książki mocno mnie zniechęcił i z każdym kolejnym to sie pogłębia.
    A szkoda, bo taki dobry tytuł został zmarnowany

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s