Podsumowanie miesiąca – marzec 2014


podsumowanie miesiaca wrzesien

Marzec był bardzo nierównym miesiącem. Na początku mało czytania, dużo akcji. Potem odwrotnie. A końcówka taka piękna… Mniej czytania, ale za to dużo spacerów, zdjęć, słońca i zieleni. Cudne to, niezmiennie nie cieszy!

Jakimś cudem, kompletnie nie wiem jakim, przeczytałam aż 11 książek! Sprawdzałam dwa razy, liczba się nie zmieniła, nie wiem tylko, kiedy zdołałam to uczynić! Opublikowałam też jeden stos, efekt półtora miesiąca zbierania książek na kupkę. Statystyki “zróżnicowania czytelniczego” są całkiem niezłe: 6 książek własnych do recenzji, 2 książki pożyczone, 2 książki robocze, 1 książka własna nierecenzyjna.

Ponownie, czytelniczy miesiąc pań – 6 książek napisały kobiety, a 5 panowie. Balans geograficzny tym razem padł na plus dla Polski – 6 książek napisali nasi rodacy, a 5 autorzy zagraniczni. Tylko cztery książki opisałam w marcu na blogu! Dwie kolejne czekają, a kilka zaprezentuję w kolejnych „wieloksięgach”. Dwóch roboczych nie opiszę, o tym dlaczego nie, pisałam w poprzednim miesiącu. Chociaż fakt faktem – coraz trudniej przychodzi mi motywowanie się do pisania kolejnych recenzji w miarę regularnie. Nie wiem, czy to efekt wiosny, tego, że dobijam do 5 urodzin blogowych czy jeszcze czegoś innego.

Średnia ocena przeczytanych w marcu książek wyniosła 4,5. W sumie przeczytałam aż 4472 strony (co daje aż 1640 stron więcej, niż w lutym!). Średnia grubość czytanych książek to 407 stron. Idę coraz bardziej w grubaski 😉 Średnia dzienna to 144 strony. Jednak wyrabiam ją głównie weekendami.

Odkrycie miesiąca?

Były dwa, chociaż obydwa trudno nazwać odkryciami, bo autorzy są już mi znani. Na 6 oceniłam „Wszystko zostaje w rodzinie” Anety Jadowskiej, ale pisałam o niej tutaj, więc się nie będę powtarzać. Cudownej urody talent prezentuje niezmiennie również Robert M. Wegner i jego „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód”. To talent czystej wody, który warto hołubić i cieszyć się, że mamy takich pisarzy w Polsce!

Gniot miesiąca?

Bardzo przeciętnie wypadł kolejny tom z serii Babylon, czyli „Pop Babylon”. Nie wiem, może to dlatego, że temat jest jednak dosyć powszechnie znany i już naprawdę trudno wyskoczyć z czymś nowym? A na dodatek ma wrażenie, że tym razem tłumaczka się nie odnalzała, tłumaczenie zgrzytało, brrr… A jeszcze gorzej wypadła książka, po której mnóstwo sobie obiecywałam, czyli „Szczęśliwi ludzie piją kawę i czytają książki”. Opiszę ją w recenzji, ale krótko pisząc: książka z potencjałem, tylko totalnie niewykorzystanym. Powierzchowna do bólu, sztuczne dialogi, niewiarygodni bohaterowie i wszystko takie typowe dla kiepskich książek – niby trudno, a łatwo, niby źle, a dobrze… Taka szkoda!

Lista przeczytanych w marcu książek:

1. „Inna wersja życia” Hanna Kowalewska,

2. „Smaczne życie Charlotte Lavigne 1” Nathalie Roy,

3. „Wszystko zostaje w rodzinie” Aneta Jadowska,

4. „Ani żadnej rzeczy” PM Nowak,

5. „Kolor jej serca” Barbara Mutch,

6. „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód” Robert M. Wegner,

7. „Po drugiej stronie cienia” Piotr Sender,

8. „Pop Babylon” Imogen Edwards-Jones & Autor Anonimowy,

9. „Polowanie” Andrew Fukuda,

10. „Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę” Agnes Martin-Lugand,

11. „Na pokuszenie” PM Nowak.

Co się działo?

Oprócz typowych recenzji pojawił się pierwszy raz post pod hasłem „wieloksiąg”. I wygląda na to, że ma szansę się tutaj rozgościć i pojawiać co jakiś czas. Był konkurs z Wydawnictwem Muza. Były dwie notki okołofilmowe – o „Witaj w klubie” oraz związana z „Akademią Wampirów”. Była też kolejna odsłona w cyklu „piękno” oraz mój dziki zachwyt nad tym, co dookoła nas.

Plany na kwiecień?

Cóż, pewne są tylko Święta, które spędzę z rodziną, ale na które pewnie wpadnę i wypadnę, bo nie mogę sobie aktualnie pozwolić na branie dodatkowych dni wolnych od pracy. Poza tym… dużo, dużo, dużo pracy, sporo innych aktywności. I mam nadzieję – mnóstwo spacerów i przebywania na świeżym powietrzu. Nawet kosztem książek, tak pięknie ładuję sobie tym baterie, że książki wydają mi się wtedy mało ważne. A co jeszcze się wydarzy? Zobaczymy!

Reklamy

11 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – marzec 2014

  1. Rzeczywiście – mnóstwo książek. U mnie w marcu było tylko 7, ale i tak jestem zadowolona. A bilans dzienny przeczytanych przez Ciebie stron aż mnie zaskoczył – to strasznie dużo, nawet jeśli nadrabiałaś weekendami.
    Życzę zaczytanego kwietnia!

    1. Bombeletta – mówisz, że godność? 😀

      Dwojra – no właśnie, aż się sama dziwię. Tym bardziej, że nie czytałam samych chudzizn po 180 stron. Dziwne. Albo nauczyłam się ogarniać czasoprzestrzeń inaczej niż wcześniej, albo nie kumam, co też się dzieje. A 7 książek miesięcznie to fajny wynik, w zeszłym roku sporo miesięcy miałam też między 6 a 8 książkami „na koncie”. Tobie również życzę zaczytanego kwietnia!

    1. Meg Sheti – mam takie skrzywienie, już od kilku lat robię listy przeczytanych książek :)))

      Zuzanna Mużacz – bo też nie zawsze choroba sprzyja czytaniu. Ja mam tak, że jeżeli jestem w miarę lekko chora, to daję radę, ale jak mnie bardziej rozłoży, to głównie śpię lub leżę i tępo wpatruję się w jeden punkt 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s