Muzyka to życie („Kolor jej serca” – Barbara Mutch)


apartheid
Peter Magubane / Clarity Films / NYT

Gdy spotykamy Adę, jest ona jeszcze młodziutką dziewczyną. Czarną służącą w domu białych państwa w Karru, w Południowej Afryce. Urodziła się w tym domu, kocha go każdą cząstką swego ciała i – mimo koloru skóry – czuje się częścią rodziny, domu, ogrodu.

Cathleen, pani domu jest Irlandką, która po pięcioletnim narzeczeństwie przybyła do Karru by poślubić swego wybranka. Bardzo powoli wrastała w tę część świata, mocno pomocna była jej w tym matka Ady – Miriam. Między kobietami nawiązała się swoista więź, którą wyczuwa również Ada. Z czasem Cathleen odkrywa w Adzie coraz więcej cech, które przyciągają ją do dziewczynki. Ale nade wszystko przyciąga ją wielki talent do gry na fortepianie, który odkryty zostaje przez przypadek. Gdyby Ada była biała, miałaby szansę na zrobienie wielkiej kariery i uznanie całego świata. Ale jest tylko czarną dziewczynką dorastającą w kraju, który zasłynął na świecie z apartheidu.

Życie Ady właściwie płynie szczęśliwie, oczywiście biorąc pod uwagę warunki. Dziewczyna dojrzewa, a los zsyła na nią pierwsze próby – wybucha II wojna światowa, na którą zostanie wysłany i panicz Phil, którego dziewczynka kocha całym sercem i traktuje jak brata. Jego wyjazd to jednak tylko pierwsza z prób, która na nią czeka…

„Kolor jej serca” to książka, która powolutku wkradała się do mojego serca. Na początku wydawała mi się zbyt powolna, a Ada – jak na siedemnastolatkę pracującą od dzieciństwa – zdawała się być zbyt naiwna. Jednak powolutku zaczęłam dostrzegać piękno w tej historii. Losy czarnoskórej kobiety w czasach aparheidu, która na dodatek, przez fakt posiadania takiego, a nie innego dziecka jest wystawiona na wszelkie możliwe niebezpieczeństwa, to temat sam w sobie już interesujący. A tu mamy jeszcze wątek nietypowej przyjaźni między kobietami oraz wątek muzyki i tego, jak ona wpływa na ich życia i je kształtuje.

Ada i Cathleen to dwie bardzo pozytywne bohaterki, momentami brakowało mi rysy na ich wizerunku. Chociaż Ada miała momenty wątpliwości, doświadczała strachu o siebie, swoje dziecko, bliskich jej sercu, to jednak generalnie była to wręcz bohaterka bez skazy. Dodatkowo bardzo refleksyjna i – jak mi się czasami wydawało – dostrzegająca czasami mniej, a czasami więcej, niż powinna była widzieć.

Dla mnie ta lektura była ważna ze względu na to, jak opisywała dwa tematy – bycie czarnoskórą kobietą w czasie apartheidu oraz bycie rozdartą między dwa światy. Bardzo wiele nowych informacji wyciągnęłam z tej książki, mam nadzieję, że autorka przygotowała się merytorycznie i nie podawała niesprawdzonych informacji, jak to się czasami niestety zdarza! Opisy przepisów, stopniowego rozwoju sytuacji, zachowań władz, policji, czarnoskórych mieszkańców miasta, walki pomiędzy nimi, frakcje wewnętrzne etc., tak wiele można z tej lektury wyciągnąć! Ciekawe jest także studium samej Ady, kobiety zawieszonej między światem białych i czarnych. Ada i Cathleen odnalazły się wzajemnie, narodziła się między nimi więź, jak między matką i córką, która to więź wpłynęła na życiu obydwu kobiet w bardzo radykalny sposób. I to właśnie ona zadecydowała o tym, że Ada już na wieki była „pomiędzy”. Dwa arcyciekawe wątki fabularne!

Ta książka to opowieść o przyjaźni i miłości ponad podziałami, wierności, życiu „w rozkroku” między dwoma światami, czasach apartheidu i muzyce. Poruszająca i piękna. A na dodatek zainspirowana losami dziadków Barbary Mutch. To ciekawy debiut, zobaczymy, w którą stronę autorka będzie dalej zmierzać!

Kolor jej sercaWydawnictwo: Muza, 2014

Oprawa: miękka

Liczba stron: 432

© 

Advertisements

5 thoughts on “Muzyka to życie („Kolor jej serca” – Barbara Mutch)

  1. „Kolor” jej serca” to całkiem niezła książka, przede wszystkim bardzo ciekawy temat, ale dla mnie Ada i Cathleen były bohaterkami zbyt idealnymi. To trochę zepsuło mi obraz książki.

    1. Agata P – mnie to aż tak nie przeszkadzało, a i książka podobała mi się – a przynajmniej tak przyjmuję a propos określenia „niezła” – bardziej. Aczkolwiek głównie za te dwa wątki, o których pisałam – życie w czasie apartheidu i poczucie rozdarcia, rozdwojenia.

    1. :)) Ja lubię płodozmian. Chociaż ostatnio często jakoś zaglądałam do fantastyki, to jednak lubię zmieniać konwencje, gatunki, style. Ale kryminały też luuuuubię! Niedługo będę jeden czytać!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s