W poszukiwaniu samego siebie („Golem i dżin” część 1 – Helene Wecker)


golem i dzin

Koniec XIX wieku, Nowy Jork. To tutaj los rzuca dwie przedziwne istoty. Kobietę-golema, która utraciła swego pana i błąka się po mieście, jak dziecko we mgle oraz syryjskiego dżina, którego ktoś uwięził żelaznymi kajdanami, nie pozwalając wrócić mu do rzeczywistej jego postaci.

Chawa ma szczęście, natyka się na starego rabina, który zajmuje się nią i pozwala powoli opanować ludzkie umiejętności. Ahmed też ma szczęście, bo z lampy uwalnia go blacharz Abeerly, dobry człowiek, który daje dżinowi gościnę i powoli przyjmuje go do współprowadzenia biznesu.

Tylko czy golem bez pana i dżin na uwięzi mogą być naprawdę szczęśliwi? Czy będą potrafili sobie sami poradzić z naturą, która ciągnie ich w stronę, która – chociażby ze wzlędu na mieszkanie w Nowym Jorku – jest niebezpieczna? A przyjdzie im rozprawić się nie tylko ze swoją naturą…

Autorka ma naprawdę ciekawy pomysł na fabułę. Unikatowy, świeży, intrygujący. Golem i dżin w jednej książce, na dodatek żyjące między ludźmi pod koniec XIX wieku, w wielkim mieście. Tego nie zrobił chyba jeszcze nikt? Bardzo interesujące jest obserwowanie przyswajania przez nich ludzkiego życia, zasad funkcjonujących w różnych grupach społecznych, uczenia się tego, jak to jest żyć w ludzkiej skórze. A mało kto jest im w stanie w tym pomóc, za to łatwo może im grozić zdemaskowanie, a kto wie, co wtedy się stanie?

Mamy tu szansę obserwować również życie dzielnicy żydowskiej i arabskiej, co już dodaje smaczku całej historii. A, gdy dorzucimy do tego jeszcze wspomnienia dżina z Syrii, to robi się ciekawiej i ciekawiej. Wiele warstw, wiele do odkrycia.

Fabuła rozwija się bardzo ciekawie, widzimy rozwój dwójki bohaterów, zastanawiamy się, jak potoczą się dalsze wypadki. Robi się fajniej i fajniej… I nagle bach! Stop, czekaj sobie, czytelniku. Bo Fabryce Słów  przyszło na myśl, by podzielić jedną książkę na dwa tomy! Aż pożałowałam, że nie doczytałam tego przy zamawianiu jej do recenzji, bo wolałabym kupić obydwa po premierze drugiego, niż zostać w połowie czytanej książki i czekać do końcówki maja na zakończenie. Bardzo marne zagranie! To, że wydawnictwo rozdmuchuje książki na „grubaski”, że kombinuje z seriami i cyklami, jak tylko może, to fakt znany od dawna. Ale dzielić jedną – nawet stosunkowo grubą (chociaż zwykłe wydanie ma tylko 512 stron, a tylko tzw. „large print” ma ich 812) książkę na dwie, to jest naprawdę słabe. No, ale tym, co zapewne stoi za tą decyzją, śpiewała już wieki temu Liza Minnelli.

„Golem i dżin” zapowiada się na bardzo dobrą książkę, przynajmniej wnioskując z pierwszej połowy. Autorka pokazała, że jest niezmiernie kreatywna, potrafi pisać i konstruować fajną fabułę. Będę więc niecierpliwie wyczekiwać drugiej, bo czuję się niezaspokojona czytelniczo.

PS. Dzieleniem na pół innej książki tego wydawnictwa, ot tak, „zachwycał” się także Oisaj z Tramwaju nr 4.

golem i dzinWydawnictwo: Fabryka Słów, 2014

Oprawa: miękka

Liczba stron: 450

© 

Reklamy

17 thoughts on “W poszukiwaniu samego siebie („Golem i dżin” część 1 – Helene Wecker)

  1. Właśnie się zaczytuję 😀 ale całe szczęście mam w oryginale (prezent od przyjaciółki), więc mam całość, nie tylko pierwsza część 😀 niesamowity przekręt wydawnictwa z tym podziałem! jak wydoić od czytelnika kolejne 40 zł za książkę :-/

    Co do fabuły-jak na razie bardzo intrygująco i bardzo ciekawie 😀

    1. Bombeletta – ja bardzo żałuję, że nie jest to wydane tutaj w całości. Z połową książki trzeba czekać przez najbliższe 4 miesiące, straszna kicha :/ To dla mnie niestety brak szacunku dla czytelników. I badzo to przykre, że to nie jest pierwszy taki przypadek. Ciekawe, czy dalej tak zostanie. Jak dobrze, że bardzo niewiele wydawnictw postępuje podobnie!

      Meg Sheti – ja obstawiam chęć wyciągania dodatkowej kasy z portfeli.

  2. Ja również, dopiero gdy książkę miałam w ręku, doczytałam iż jest to pierwsza część podzielonej powieści :/ Mimo to mam zamiar sięgnąć po nią już niedługo, bo ciekawość dosłownie mnie zżera 😛

    1. Tala – pewnie większość sięgnie, a na bank ci, którzy zostaną z połową książki już przeczytaną 😉

      Ania – zakładam, że nie zrobiono tego za plecami autorki. Chociaż może, kto wie?

  3. hehe też się nastawiałem na przeczytanie tej książki.. bo na goodreads dobre rzeczy o niej pisali, a tu taki klops z tym wydaniem w dwóch częściach.. chyba poczekam na wydanie całości.. ale mimo to cieszy, że książka jest dobra i jest na co czekać 🙂

  4. Jest na mojej liście do przeczytania od jakiegoś czasu. Po przeczytaniu Twojej recenzji jeszcze bardziej jej zapragnęłam 🙂 Ale nie wiedziałam że to tylko połowa, więc też poczekam na drugą.

  5. Właśnie przeczytałam całość po niemiecku – ciekawa jestem, w którym momencie odważyli się książkę podzielić. Ona jest taka… spójna, taka zamknięta, tak bardzo powieściowa.
    Zakończenie jest powalające, wyobrażałam sobie kilkanaście różnych możliwych finałów, ale ten bije wszystko na głowę. Naprawdę ciężko musi być wytrwać do ukazania się drugiej części…

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s