Podsumowanie miesiąca – grudzień 2013


podsumowanie miesiaca wrzesien

Grudzień… był mocno dziwaczny. Bardzo dużo pracy, masa spotkań poza pracą, niewiele czasu na czytanie. A potem wyjazd do domu rodzinnego i ponad 2 tygodnie chorowania :/ Gorączka, antybiotyki, brak chęci do czegokolwiek, nawet czytania. Dobrze, że się skończył, i grudzień, i rok.

W każdym razie w grudniu przeczytałam 12 książek, co na okres, w którym miałam 11 dni wolnego nie jest imponującym wynikiem. Lecz cóż, Święta i choroba nie wybierają 😉 Zaprezentowałam ponownie jeden stos, co staje się chyba już tradycją. Od tego momentu przeczytałam dwie z prezentowanych tam książek, a trzecią zaczęłam czytać właśnie dzisiaj. Tragicznie nie jest, biorąc pod uwagę, że generalnie tamte książki zostawiłam u siebie wyjeżdżając do Rodziców.

Statystyki “zróżnicowania czytelniczego” w zdecydowanie mi się podobają! Przeczytałam 4 książki do recenzji, 4 książki pożyczone i 4 książki własne nierecenzyjne. W porównaniu z poprzednimi miesiącami to jest świetny wynik i oby tak dalej!

Był to zrównoważony miesiąc „płciowo” – 6 przeczytanych książek napisały panie, a 6 napisali panowie. Mniej idealnie wypadła równowaga geograficzna – 5 książek zagranicznych oraz 7 książek polskich. Niestety, o wstydzie! Na blogu opisałam tylko 3 z przeczytanych w grudniu książek. Postaram się to nadrobić, dwie na bank się jeszcze pojawią, ale co z resztą? Dlaczego ja nie mogę żyć z blogowania… 😉

Średnia ocena przeczytanych w grudniu książek była ciut niższa od tych z poprzednich miesięcy i wyniosła 4,7. W sumie przeczytałam 4638 stron, co dało średnią 387 stron na książkę! Całkiem ładnie! Średnio czytałam książki grubsze niż w listopadzie. Średnia dzienna to 150 stron. Na tyle dni wolnych to szału niet, ale też nie jest źle.

Odkrycie miesiąca?

Były dwie książki, które przykuły mą uwagę. Pierwszą z nich była książka „Prawda o sprawie Harry’ego Queberta” Joela Dickera. Na początku spodziewałam się prostej opowiastki, przyjemnej i tyle, ale w międzyczasie autor zadziwił mnie tyle razy, że w pewnym momencie stwierdziłam, że gra sobie ze mną w ciuciubabkę. Byłaby 6, gdyby nie garść lekko patetycznych wstawek i mimo wszystko brak przekonania o wybuchającej w trzy miesiące miłości na śmierć i życie, szczególnie między 15-latką i facetem po 30. No, ale ja znana jestem z mojego sceptycyzmu w tej kwestii 😉

Druga książka, tym razem pełna szóstka, to „Przyślę panu list i klucz” Marii Pruszkowskiej. Urocza ramotka, która zachwyci chyba każdą osobę lubującą się w książkach. Powiastka o wielkim wdzięku, aczkolwiek kiwałam kilka razy głową ze zdumienia. Za dużo we mnie chyba trzeźwego stania nogami na ziemi. Co nie zmienia faktu, że pokochałam tę książeczkę!

Gniot miesiąca?

Gniotów nie było, więc będą książki, które otrzymały najniższe oceny, obydwie oceniłam na 3,5 i obydwie wzbudziły we mnie mieszane uczucia. „Zemsta najlepiej smakuje na zimno” Joe Abercrombie to bardzo nierówna książka. Pomysł całkiem ok, chociaż daleki od unikatowości, ale wykonanie już średnie, tak samo, jak tłumaczenie. Szczery zapach, heroicznie falujące piórko i bohaterowie warczący w trakcie zarówno walki, jak i seksu 😉 Do tego straszliwie przegadana, ciachnęłabym jak nic 200 stron, może więcej.

Drugą książką jest „Taniec z przeszłością” Karoliny Monkiewicz Święcickiej. O niej pisałam w recenzji.

Lista przeczytanych w grudniu książek:

1. „Prawda o sprawie Harry’ego Queberta” Joel Dicker – 5.5

2. „Zaklinacz słów” Shirin Kader – 5

3. „Pokój straceń” Jeffery Deaver – 5

4. „Amerykański derwisz” Ayad Akhtar – 4.5

5. „Małżeństwo we troje” Eric-Emmanuel Schmitt – 4

6. „Rose de Vallenord” Małgorzata Gutowska-Adamczyk – 4

7. „Zemsta najlepiej smakuje na zimno” Joe Abercrombie – 3.5

8. „Fotoplastikon” Jacek Dehnel – 5

9. „Taniec z przeszłością” Karolina Monkiewicz-Święcicka – 3,5

10. „Środek lata” Małgorzata Warda – 4,5

11. „Prześlę panu list i klucz” Maria Pruszkowska – 6

12. „Czarownice z Pomorza i Kujaw” Anna Koprowska-Głowacka – 4.

Co się działo?

Była wojna między książkami, która spodobała mi się na tyle, że zamierzam ją raz na jakiś czas powtarzać. Była notka o czytaniu i jedzeniu, temat jak dla mnie bardzo ciekawy! Był weekendowy miks, a także sentymentalna notka od serca – „Święta o zapachu grzybowej”. Doradzaliście mi też, co czytać w Święta. A swego czasu puchłam z dumy, a także pisałam o tym, że czytanie szkodzi. Opisałam też swóje wrażenia z obejrzenia filmu „Papusza”.  Oj, dużo się działo!

Plany na styczeń?

Absolutnie żadnych! Jedno wiem, wpadłam w czytanie opowiadań Roberta M. Wegnera, więc pewnie będę kontynuować czytanie kolejnych, aż przeczytam wszystkie już wydane. A potem będę zgrzytać zębami i poganiać autora 😉 Chciałabym też sięgnąć po kolejny tom cyklu Wilbura Smitha, który zaczęłam czytać w ubiegłym roku. Ale to wszystko, nie wiem, co się będzie działo i nie wiem, co i ile będę czytać.

Reklamy

7 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – grudzień 2013

    1. No wiesz, ale przez te 11 dni ja naprawdę nic nie robiłam, bo miałam „odpust” jako chora. Nie piekłam, nie gotowałam, nie sprzątałam, z goścmi mało siedziałam. Więc tak naprawdę mogłam czytać i czytać. A tu nic 😉

      No i wiesz, w porównaniu z tymi osobami, co to 1200 stron w kilka godzin, to co to jest 150 dziennie 😀 😀 😀

  1. Niezły wynik.
    A co do Wilbura Smitha to dzięki niemu mój mąż ostatnio wrócił do czytania i się zaraził książkocholizmem ode mnie. 😉 Co mnie niezmierni cieszy.

  2. Niepoprawna marzycielka – 🙂 Co do Smitha, to ja kilka lat temu zaczytywałam się na ślepo jego książkami, tymi, które znajdowałam w mojej wiejskiej bibliotece. Potem przez lata była cisza, a w ubiegłym roku przypomniałam sobie o nim dzięki Kalio i jej recenzji. I postanowiłam sprawdzić, czy nadal się podoba. Podoba się, więc teraz chcę czytać bardziej systematycznie 🙂 Przeczytałam w 2013 roku dwa pierwsze tomy cyklu „Saga rodu Courteneyów” – http://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=3554 i chcę go przeczytać w całości. Czy mi się uda w ciągu roku, to zobaczymy 😉 W każdym razie Smith pisze świetne powieści przygodowe!

    Clary – dzięki 🙂 Ale co do styczniowego wyniku, to nie wierzę, by się mocno zbliżył do tego, za wiele będzie się działo!

  3. Z całego serca polecam książki Pani Marii Pruszkowskiej , w tym cd czytanej w grudniu „Życie nie jest romansem, ale ” . Byłoby fajnie, gdyby któreś wydawnictwo zdecydowało się na na przypomnienie książek tej autorki. Ja czytałam 7 i wszystkie i te dla dorosłych i te bardziej „młodzieżowe” czytały się doskonale.

    1. Atargatis – ja zdecydowanie chciałabym sięgnąć po kontynuację, a potem po inne jej książki, ale najpierw muszę sprawdzić, czy mają je w bibliotekach. Liczyłam na tani zakup w antykwariacie, ale przez brak wznowień to wcale nie byłyby tanie zakupy 😉 Więc na razie postaram się zdobyć z biblioteki, a jakby się pojawiły nowe wydania – kupię sobie. Ciekawe, czy pojawi się jakiś odważny, lubiący ryzyko wydawca 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s