Czytelnicze omnomnom


jedzenie

Już jakiś czas chodzi za mną ten temat, więc w końcu postanowiłam go poruszyć! Jak to jest u Was z jedzeniem i czytaniem?

Ja do purystów czytelniczych nie należę. Odkąd pamiętam, w trakcie czytania mam zawsze blisko siebie coś do przegryzienia i coś do picia. Z piciem jest łatwo – kawa, herbata lub woda. Czasami jakiś alkohol, np. kieliszek wina czy piwo.

Jedzenie jest bardziej skomplikowane. Bez bicia przyznaję, że gdy jestem sama, to potrafię czytać przy jedzeniu głównych posiłków. Do flejtuchów nie należę, trafiam sztućcami do ust, więc nie zdarzyło mi się jeszcze pobrudzić przy tej okazji książki.

A poza posiłkami? Też lubię mieć coś pod ręką w trakcie czytania. Najczęściej są to jakieś drobiazgi – kilka ciasteczek czy jakieś inne małe przekąski. Rzadko kiedy są to rzeczy słone, raz na jakiś czas skuszę się na czipsy, bardzo rzadko na jakieś inne „słoności”. A w sezonie zastępuję niezdrowe przekąski czymś zdrowszym – owocami. Wtedy uwielbiam podjadać truskawki, maliny, czereśnie itd. Nie zjadam dużo, ale lubię to poczucie, że mam coś dobrego koło siebie, w każdym momencie mogę po to sięgnąć. Wystarczy wyciągnąć rękę…

Dużą dziewczynką jestem już od dawna, ogarniam trzymanie książki jedną ręką, a drugą sięganie po coś dobrego, więc problemów z utrzymaniem czystości książki nie mam. Nie przeszkadza mi to też w lekturze.

A jak to wygląda u Was? Czy bywają u mnie podjadacze czy też osoby, które w trakcie czytania nie potrafią niczego jeść, a nawet pić? A jeżeli sięgacie po „uprzyjemniacze”, to po co? Jakie macie ceremoniały z tym związane?

PS. Zdjęcie wykonałam aparatem Samsung Galaxy S4 Zoom.

© 

Reklamy

17 thoughts on “Czytelnicze omnomnom

  1. Wolałabym, aby znajomi przy moich książkach nie jedli, bo jakoś im nie ufam, ale sama z podjadaniem przy lekturze nie mam problemu. Oczywiście o ile nie jest to coś, co świni mi palce – taki arbuz na przykład. Czipsy i czekolada zawsze są u mnie mile widziane 🙂 Chociaż – w przeciwieństwie do Ciebie – miewam problemy z trafianiem do ust. Marcin zawsze mi śliniaczek proponuje 😉

  2. Swego czasu przy czytaniu podjadałam paluszki, słonecznik, andruty na sucho, czekoladkę albo jakieś ciasteczka, ale, dziwna sprawa, jak coś chrupię to się nie mogę skupić na czytaniu, bo sama sobie przeszkadzam.Zarzuciłam zatem chrupanie, poza tym dieta nie pozwala mi na jakiekolwiek przekąski. Staram się nie czytać podczas jedzenia posiłków. Jest jeden wyjątek- śniadanie. Tu się nie obejdzie bez konsumpcji i czytania.
    Mam za to maniakalną potrzebę spożywania trunków, gdy czytam. Latem są to wszelkiego rodzaju soki, koktajle i mnóstwo wody, a zimą kawa, mnóstwo smakowych herbatek i czasami capuccino.
    🙂

  3. Nie mam podzielnej uwagi i nie czuję potrzeby, więc potrafię pięć godzin tylko się przewracać z boku na bok i czytać… i nic więcej. Jem normalne posiłki wcześniej a do czytania tylko kilka razy coś wzięłam do chrupania bo ręce się brudzą = książka się może zabrudzić i jakoś tak boję się, że dorobię się jeszcze większej ilości kilogramów (olaboga!). A piję jak wielbłąd, rzadko ale dużo 😀 Więc też problemu nie ma 🙂
    Za to lubię czytać przy muzyce. Najlepiej słuchawki na uszy, książka do ręki i mnie nie ma 🙂
    Kiedyś chciałabym opanować chodzenie i czytanie… Ale to już wyższy poziom. Niestety, nie odziedziczyłam tego po mamie…

  4. Ja bardzo często jem, piję praktycznie zawsze, bo herbata jest dopełnieniem dobrej lektury 😉 Mi też nie zdarzyło się ubrudzić książki podczas jedzenia, ale udało mi się raz zalać dość gruby tom jogurtem (pękł!) i to było bardzo ciekawe doświadczenie xD

  5. Uwielbiam kawę do lektury – właśnie kawę nie herbatkę. Dobra kawa i dobra książka to dla mnie synonim pięknego dnia. Natomiast do posiłków czytam tylko gazety – jakoś nie umiem jeść i jednocześnie być w książce. Przy czym u mnie w domu była taka zasada że nie wolno czytać przy stole (nawet jak je tylko jedna osoba) – to był środek zapobiegawczy bo inaczej wszyscy zasiadaliby do posiłków z książką. Od czasu czytnika łatwiej jednak czasem przeszmuglować książkę pod stół na rodzinnym spotkaniu

  6. Niech taneczny lekki krok
    będzie z Tobą cały rok.
    Niech prowadzi Cię bez stresu,
    od sukcesu do sukcesu!
    Szczęśliwego Nowego Roku.
    przesyła cały Potravel, czyli
    Agnieszka, Kuba i Zosia 🙂

  7. Napój – przede wszystkim herbata. Hektolitrami, o moim spuście po jednym wolnym dniu świadczy talerzyk zawalony szczurami. Ewentualnie kawa. Rzadziej gazowane napoje, ale też się może zdarzyć.
    Co do jedzenia, to ja właśnie najbardziej lubię mieć słoności – chipsy, paluszki, sucharki. W dalszej kolejności wszelkiej maści ciastka, ciasteczka i cukierki. Owoce – nigdy, bo zwykle sok z nich leje mi się po łapach i kończy się na tym, że muszę odkładać książkę, a nie o to chodzi. generalnie czytanie u mnie sprzyja negatywnym nawykom żywieniowym, dlatego muszę nad sobą popracować :/

  8. Ja się obżeram, opijam i w zasadzie w ogóle się nie krępuję w tym względzie 😀 Podobnie jak Ty uważam, że jestem na tyle skoordynowana, że potrafię jeść i nie uwalać wszystkiego jedzeniem 🙂

    Pozdrawiam sylwestrowo i życzę pięknego Nowego Roku pełnego czytelniczych wyzwań!

    Olga

  9. Oj tak, często czytam przy jedzeniu. Obiadów raczej nie (chyba że jest to pizza), ale chipsy czy jakieś ciasteczka, czekoladę czy owoce jak najbardziej. Picie też obowiązkowo stoi w pobliżu (kawa, herbata, sok, woda), ale to akurat cokolwiek robię – po prostu sporo piję 😉

  10. Chyba się nie zdarzyło, żebym w domu czytała i nic nie piła. Najczęściej są to różnego rodzaju herbaty na punkcie których mam bzika, ale zadowolę się samą wodą, kakao czy czekoladą na gorąco. A co do jedzenia przy czytaniu, to uwielbiam, ale nie robię tego zbyt często. Niestety gdy czytam nie zwracam uwagi na to, że jem i potrafię sporą miseczkę naszykowanych owoców zjeść w ciągu pierwszych parunastu minut. Dlatego staram się, żeby to jednak były owoce, a nie jakieś ciastka, cukierki czy cokolwiek innego (staram się, nie mówię, że mi to wychodzi 😉 ). Sprawdza się też marchewka i papryka pokrojona w słupki (za marchewką nie przepadam, ale paprykę mogę jeść kilogramami).

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s