Święta o zapachu grzybowej


bombka

Moje Święta Bożego Narodzenia odkąd pamiętam mają zapach zupy grzybowej. Takiej domowej roboty, z masą grzybów zebranych własnoręcznie przez członków naszej rodziny. Takiej, która od rana pyrkocze na wolnym ogniu, pachnąc anielsko i wodząc cały dzień na pokuszenie. Takiej, którą jada się raz w roku.

Święta te są chyba najbardziej tradycyjnie obchodzonym Świętem w mojej rodzinie. Od zawsze jest 12 dań (ok., w małych ilościach i często symbolicznie liczonych, ale zawsze), jest sianko pod obrusem, jest miejsce dla zbłąkanego wędrowca.

Z dzieciństwa pamiętam ukochanego Dziadziusia, który przynosił odrobinę siana, a przy okazji opowiadał ukochanej wnuczce, co też mu opowiedziały zwierzęta po drodze. Pamiętam ojca chrzestnego, który pokazywał mi przemykającego Gwiazdora i razem ze mną szukał pierwszej gwiazdy.

Pamiętam też podekscytowanie całym ceremoniałem związanym z Bożym Narodzeniem. Chodzenie na Roraty, przygotowywanie na nie specjalnej latarenki, zbieranie puzzli i układanie obrazka, magiczne przejście przez ciemny kościół, którego światłem w tym momencie byliśmy tylko my – dzieci niosące latarnie.

A ubieranie choinki? Czekałam na to cały rok! Oplatanie jej lampkami, potem artystyczne i równomierne rozwieszanie ozdób, a następnie łańcuchy i lameta. I w końcu można westchnąć z satysfakcją komentując „jaka piękna!” i słuchając zachwytów rodziny.

Mama znajdująca czas na przygotowanie stroików świątecznych, wuj robiący przepyszne rolady z makiem, tata łuskający orzechy, brat zawieszający lampki na zewnątrz, to wszystko kojarzy mi się z przygotowywaniem tej atmosfery.

A potem opłatek i życzenia. Dzieci lub nestor rodu czytający odpowiedni fragment Pisma. I uczta, koniecznie rybno-warzywna, do dzisiaj nie przyjął się u nas zwyczaj mięsnej Wigilii. Pyszne śledzie w różnych wariacjach, dorsze, ryba po grecku, barszcz, grzybowa, kompot i masa innych pyszności.

Chwila na odsapnięcie i najmłodszy uczestnik Wigilii zostaje pomocnikiem Gwiazdora – rozdaje prezenty. Drobiazgi czy nie, wszystkie robione z myślą, by sprawić danej osobie radość, nie na odwal. I to też jest piękne, nie jest ważne co, ważne jest to, by wywołać uśmiech na twarzy obdarowanego.

A potem? Tu już dowolność. Pogaduchy, śpiewanie kolęd, jakiś fajny świąteczny film, zajadanie się ciastami, ciasteczkami, mandarynkami, nakarmienie zwierzaków opłatkiem i zapytanie, jak też im się z nami żyje. To powolny wieczór, spędzony w gronie najbliższych.

Czasami to też pójście na pasterkę, gdzie razem z tłumem ludzi pełną piersią śpiewało się kolędy. Jak ja lubię kolędy! Kojarzą mi się z radością i magią Świąt. A potem, powrót w środku nocy, skrzypiący i skrzący śnieg pod nogami, składanie po drodze życzeń sąsiadom.

I jeszcze tylko trzeba cichutko wskoczyć do kuchni, by przekąsić kawałek ryby czy też ociupinę zupy grzybowej. I można było z zadowoleniem wyciągnąć się w łóżku, popatrując na ustrojone lampkami drzewa za oknem…

Wszystkim to czytającym chciałabym życzyć prosto: by te Święta były takie, jakie chcecie by były, a Nowy Rok przyniósł Wam to, o czym marzycie. Niech Wam dobrze będzie!

choinka

PS. Zdjęcia wykonałam aparatem Samsung Galaxy S4 Zoom.

Reklamy

24 thoughts on “Święta o zapachu grzybowej

      1. Zajeckicajec (swoją drogą, zawsze fascynuje mnie Twój nick! :)) – ten duch Świąt ogarnia mnie niestety sporadycznie, nie zawsze jest u mego boku, przez co czasami jestem marudzącą i niezadowoloną z ilości roboty malkontentką 😉

        1. Tak mnie kiedyś znajomy ochrzcił i tak już zostało, wszędzie mam wolne nicki więc mi tam pasuje 🙂
          A u mnie o dziwo w tym roku dość spokojnie, do niczego mnie nie gonili, więc spędziłam święta na słodkim lenistwie 😉

  1. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Ci sukcesów w pracy, ciekawych spotkań ze znajomymi, czasu na czytanie „niezawodowe” i szczęścia jakie daje połączenie tego wszystkiego w odpowiednich dawkach.

    1. Agnieszka – u nas barszcz czerwony jest w wersji do picia, uszek generalnie niet. Chociaż w tym roku dostaliśmy kilka pierogów i uszek od cioci mieszkającej obok, więc nasze menu się wzbogaciło 🙂

  2. Oj, grzybowa… już drugi rok jem barszcz 😦
    A całkiem serio, piękne wspomnienia. I najważniejsze, że tradycja utrzymywana wciąż i wciąż. Dobrych Świąt, Agnieszko! 🙂

    1. Limonka – a my i to, i to 🙂 Kto, co lubi, bo np. mój Tato nie lubi grzybowej. Ale generalnie barszcz tylko popijamy, a grzybową wcinamy 😉
      Dziękuję za ciepłe słowa 🙂 Właśnie, zastanawiałam się w tym roku, jak to tak będzie za X lat. Rodzice się starzeją, my z bratem mieszkamy daleko od siebie i nie do końca jesteśmy wtajemniczeni we wszystkie przygotowania, a zresztą jakoś nie widzę naszej dwójki przygotowującej 12 dań 😉

  3. Moi drodzy!

    Wybaczcie mi, że nie odpisywałam na Wasze życzenia na czas, nie pisałam u Was 😦 Niestety, choróbsko dało mi popalić i moje użytkowanie internetu było mocno kompulsywne i generalnie „zrywowe” w ostatnich dniach.

    Wiem, że już za późno, ale chociaż mogę Wam życzyć cudownego roku 2014! Niech Wam się darzy!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s