Czytanie szkodzi!


czytanie w autobusie

Skończyło się spotkanie, pora była pojechać na kolejne. Tramwaj miał przyjechać dopiero za kilkanaście minut, wyciągnęłam więc książkę i zaczęłam czytać. Czas płynął powoli, jednak w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to, co nadjeżdża, to musi być moja 15-tka. Czytając, czekałam aż podjedzie. Wsiadłam, zajęłam (o, jaka szczęściara!) miejsce i czytałam sobie w najlepsze, w końcu miałam jechać dobre pół godziny. Gdy po jakimś czasie spojrzałam przez okno zobaczyłam… coś. Okolica kompletnie mi nieznana! Poczekałam na kolejny przystanek, okazało się, że pojechałam w kompletnie inną stronę, bo – oczywiście! – wsiadłam do złego tramwaju.

Rezultat? Przełożone spotkanie (bo przecież nie zdążyłam!) i zrobienie z siebie idiotki. Dzisiaj zmarnowany czas na nadrobienie straconego czasu.

A to wszystko przez czytanie książek! Ono szkodzi*!

© 

*Czasami 😉

Advertisements

23 thoughts on “Czytanie szkodzi!

    1. Ślubna Herbata – ja mam tak ekstremalnie rzadko. Chyba drugi raz w życiu tak namieszałam, generalnie jestem „zając” i co chwilę sprawdzam, czy aby wszystko jest ok. A tu mi dało popalić, bo dzień miałam mocno obstawiony.

      Pozynegatywka – o, to, to! :> Mój biedny stół, to już jęczy i klnie od tego ciężaru :/ A miejsca na regał brak :/

    1. AnnRK – hehehehe, mnie właściwie nie! Raz w życiu zdarzyło mi się, że tak się zamyśliłam, że pojechałam za daleko, kilka razy wybiegałam w ostatniej chwili, ale tak jeszcze nie namieszałam!

      Esa Czyta – rozdział dziennie? Nieźle! Chociaż oczywiście zależy od rozdziału 😉 Ja miewam dni, gdy nie czytam w ogóle. Ewentualnie tyle, co w trakcie dojazdu do/z pracy. Ale też – całe szczęście – nie mam już wyrzutów sumienia a propos tego, co kiedyś było normą. Również pozdrawiam!

  1. Gdybym podczas dojazdu do pracy czytała – nieźle bym namieszała, biorąc pod uwagę, że kieruję autem. Za to dzieciaki czasem nie chcą z niego wychodzić, bo wolą słuchać audiobooków…

    1. Dofi – hehehehe, słyszałam o takich magikach, którzy czytają w korkach i na czerwonym świetle! Ja bym się pewnie nie odważyła. Ja tam auta mieć nie zamierzam, więc czytać mogę do woli, co jednak czasami – jak widać – wychodzi bokiem 😉

      1. Anna Kołodyńska – hahahaha, faktycznie, perspektywa zacna. Jednak nic mi w ten deseń nie wyszło, gdy wczoraj zmęczona i wkurzona (bo nienawidzę się spóźniać i z mojej winy przekładać spotkania!) zorientowałam się, o co kaman. Wysiadłam, przeszłam na drugą stronę torowiska i wsiadłam w powrotny, próbując sobie przypomnieć, jak najlepiej dojechać do miejsca docelowego 😉 Może gdybym nie była umówiona…

  2. Ja kiedyś w ten sposób przegapiłam ostatni autobus!
    Zwykle na dworcu jarzeniówka mruga i nie można czytać, ale tym razem było inaczej. I choć była to późna jesień to tego wieczora nie było w ogóle wiatru. Było całkiem przyjemnie. Szybko więc przeniosłam się w inną rzeczywistość. Niestety za bardzo.
    Autobus odjeżdżał gdy podniosłam głowę. Myślałam, że się zapłaczę.
    Do domu musiałam wracać taksówką, a że było to jeszcze w czasie studiów to dodatkowy wydatek mocno odczułam 😦

    1. Chica Mala – hahahaha, to akurat potrafi być normą. I to nawet nie tylko z książką – np. idąc ulicą potrafię się tak głęboko zamyślić (chociaż to głównie jednak na znanych mi trasach), że nie widzę, nie słyszę, nie poznaję 😉

      Magdalenardo – ojoojojoj, brzmi paskudnie! Ależ byłabym na siebie samą wściekła! Mnie kiedyś odjechał ostatni autobus, chociaż kierowca widział, że do niego biegnę i byłam już nie wiem, z 5 m od autobusu! Gnojek! Gdyby nie pomocna policja, to sterczałabym 6 czy 7 h na podmiejskim dworcu, gdzie nawet budynku poczekalni nie było. A pewnie nie miałabym kasy na 25 km taksówką wtedy.

    1. Asia Szarańska – rzadko czy nie, ale jak efektownie 😉

      Grendella – hahahaha, teraz mi się przypomniało, że kiedyś zaczytana wsiadłam do berlińskiego Ringu (a przynajmniej tak myślałam) i jak podniosłam głowę, to zobaczyłam, że jestem nie na Kreuzbergu, tylko w jakimś lasku ;p

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s