Podsumowanie miesiąca – listopad 2013


podsumowanie miesiaca wrzesien

O matko sadzonko i ojcze nawozie! Kto czytał, ten wie z jakiej książki ten cytat 😉 W każdym razie – kiedy uciekł mi listopad? To ponoć najbardziej nieznośny miesiąc w roku, a ja nawet na dobrą sprawę go nie zauważyłam. Obstawiam, że częściowo zawdzięczam to pobytowi w domu rodzinnym i zawirowaniach zdrowotnych bliskiej mi osoby. A potem nawałowi pracy pourlopowej i to na dwóch etatach. W każdym razie listopad uciekł mi migiem i widzę, że to samo dzieje się z grudniem, ech…

W listopadzie przeczytałam aż 12 książek! Jest to najlepszy wynik od marca i drugi najlepszy w tym roku. Nie sądzę, bym w grudniu go przebiła. Sama nie wiem, jak mi to wyszło, może dlatego, że czytałam ciut cieńsze książki, niż w październiku? W listopadzie zaprezentowałam tutaj jeden stos, który mocno mnie cieszy. A na dodatek – jak teraz tak sobie na niego patrzę – całkiem sporo z tych pozycji już zdołałam przeczytać!

Statystyki „zróżnicowania czytelniczego” w końcu mi się poprawiły! Przeczytałam 7 książek do recenzji, 2 książki pożyczone, 2 książki własne nierecenzyjne i 1 książkę w ramach obowiązków roboczych. W porównaniu ze stricte recenzyjnym październikiem, to było już dużo lepiej i bardzo mnie to cieszy!

Listopad był zróżnicowany “płciowo”. Po miesiącu równowagi, ponownie zapanowały panie – 8 przeczytanych książek napisały panie, a 4 napisali panowie. Jednakże za to idealnie wypadła równowaga geograficzna – 6 książek zagranicznych oraz 6 książek polskich. Niestety, na blogu opisałam tylko 5 z przeczytanych książek. Recenzje dwóch kolejnych pojawią się na bank, a czy uda mi się opisać resztę? Szczerze wątpię…

Średnia ocena przeczytanych w listopadzie książek była bardzo wysoka i wyniosła aż 4,9! W sumie przeczytałam 4202 stron, co dało średnią 350 stron na książkę, czyli średnio czytałam książki cieńsze niż w październiku. Średnia dzienna to 140 stron, co mnie samą zaskakuje, bo to średnia jeszcze wyższa, niż w październiku. Jak ja to zrobiłam?

Odkrycie miesiąca?

To był taaaaaki dobry miesiąc! Dawno nie dałam aż tylu wysokich ocen. Książką miesiąca zdecydowanie został „Legion”, a za co, to możecie przeczytać w podlinkowanej recenzji. Równie wysoką ocenę, ale głównie za klimat i pomysł dostała książka „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek”. Urocza, wzruszająca, pełna nostalgii, ciepła i świetnych bohaterów. Bardzo wysoko (bo na 5,5!) oceniłam również książki „Muskając aksamit” Sarah Waters oraz „Ocean na końcu drogi” Neila Gaimana.

Gniot miesiąca?

Z wielką przykrością to piszę, bo od długiego czasu cieszyłam się na lekturę tej książki + mój bliski przyjaciel ją uwielbia i od niego nasłuchałam się baaaardzo dużo zachwytów, ale kompletnie nie przemówiła do mnie książka „Wichrowe Wzgórza” Emily Bronte. Narażam się pewnie teraz tysiącom wielbicieli, ale trudno. Nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, w tej książce nie ma NIC pozytywnego! Bohaterowie – poza tłem-słuchaczem – są źli, słabi, tchórzliwi, podli, wkurzający i dalej w ten deseń. Wszystko jest negatywne, szare, wstrętne. Nic, tylko się ciąć! Kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć zachwytów nad tą książką.

Lista przeczytanych książek:

1. „Legion” Elżbieta Cherezińska – 6

2. „Magiczny ogród” Sarah Addison Allen – 5

3. „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”  Haruki Murakami – 5

4. „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Mary Ann Shaffer i Annie Barrows  – 6

5. „Anioł w kapeluszu” Monika Szwaja – 5

6. „Muskając aksamit” Sarah Waters – 5,5

7. „Ocean na końcu drogi” Neil Gaiman – 5,5

8. „Wichrowe Wzgórza” Emily Bronte – 2

9. „Carska manierka” Andrzej Pilipiuk – 5

10. „Biuro kotów znalezionych” Kinga Izdebska – 4,5

11. „Zawód: Szpieg” Paweł Reszka i Michał Majewski – 4,5

12. „Niebieskie migdały” Katarzyna Zyskowska-Ignaciak – 5

Co się działo?

Po pierwsze – i najważniejsze – Blog Forum Gdańsk! Czyli impeza, na którą sporo grono blogerów czeka cały rok. A tym razem był to czas wyjątkowo pełen inspiracji, motywacji i pozytywnego myślenia. Poza tym pisałam o Jurku Owsiaku i jego okołoblogerskich wystąpieniach oraz orkiestrowo-blogerskim pomyśle. Było również o fajnych agregatorach projektów, choćby najbardziej szalonych i możliwościach ich realizacji. Były też dwa konkursy – Murakami do wzięcia! oraz z książką „Anioł w kapeluszu”.

Plany na grudzień?

Pierwsza połowa miesiąca przebiega spokojnie. Potem będzie intensywniej! Najpierw Och My Blog Kultura, dzień później B(v)logowgilia 2013 (ubiegłoroczna była epicka, ta zapowiada się sporo większa, ciekawa jestem, jak wyjdzie!), a jeszcze dzień później wigilijne bratanie się z ludkami z Twittera. Potem różne prywatne spotkania „okołoświąteczne” (ok, pretekst taki, żeby się w końcu pospotykać 😉 ), ostatniego dnia przed wyjazdem fryzjer i już 20 grudnia po pracy planuję jechać do domu rodzinnego. Tam szał przygotowań, szaleństwo okołoświąteczne i pewnie kilka dni spokoju. To chyba na tyle!

Advertisements

10 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – listopad 2013

  1. W „Wichrowych wzgórzach” właśnie ta mroczna, chłodna stylistyka autorki (zgaduj zgadula której, a może nawet którego tak na prawdę;) ) przekonuje najbardziej. Wykreowany świat, postaci wzburzają, ale i nie dają o sobie tak łatwo zapomnieć. Mnie się podobało, acz kwestia gustu 🙂
    PS. 12 książek?! O Matyldo! Kiedy? Jak? ;P
    Podziwiam i pozdrawiam 🙂

  2. Znasz to uczucie, gdy książka, którą kochasz, totalnie nie przypadła komuś do gustu,a co więcej po prostu nie podobała się? 😦 Zajdzie totalna drama queen, ale złamałaś mi serce zaliczając „Wichrowe Wzgórza” do gniotów 😦

    Ech, no trudno… Jak napisała wyżej Marta – kwestia gustu 🙂

    12 książek to szaleństwo totalne 😀

    Pozdrawiam!
    O.

    1. naPIĘKNEJ – no właśnie mnie nie przekonała. Może dlatego, że nie wierzę w świat tylko czarny lub tylko biały? Całość poruszała mnie tylko w sposób typu „ale to tak na poważnie?!”,a chyba nie o to autorce chodziło 😉 A której to czort wie, to swoją drogą ciekawy temat!

      Sama nie wiem, jak to wyszło z tymi 12 książkami. No ok, miałam sporo dni wolnych + sporo czasu spędzanego w poczekalniach. Ale i tak fajnie, że się udało!

      Pozdrawiam!

      Bombeletta – hahahaha, znam, znam. Chyba każdy czytelnik ma takie momenty. Cóż, wierzę, że rozczarowałam sporo osób, ale nie będę udawała, że jest inaczej, niż faktycznie jest. To biorąc pod uwagę Twoje rozczarowanie, wyobraź sobie teraz rozczarowanie mego bliskiego przyjaciela, która od lat wielbi tę książkę (i inne sióstr) i przez długie lata namawiał mnie do lektury 😉 Załamka 😛

      Również ciepło pozdrawiam!

    1. Ślubna Herbata – witaj w mniejszości 😉 Ja też miałam chwile zwiątpienia. Gdyby nie uwielbienie M. dla tej książki, to mogłabym jej nie skończyć. A tak długo się cieszyłam na nią i nastawiałam na wyśmienitą lekturę 😛

  3. “Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” – nie wiem co się kryje pod tym tytułem, ale brzmi genialnie. 😀

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s