Obraz ostry, obraz gorzki… („Papusza”)


Papusza

Papusza, pierwsza poetka pisząca w języku romskim. Pierwsza, o której przed laty usłyszano w Polsce. Ja jednak usłyszałam o niej całkiem niedawno, na film szłam zatem bez oczekiwań, bez określonych obrazów w głowie. A co otrzymałam?

Papusza1Niezmiernie poruszający obraz kobiety i artystki. Kobiety, która miała nieszczęście i szczęście urodzić się Romką i którą na dodatek los obdarzył wielkim talentem. Fatalna kombinacja, z wielu względów. Ze względu na czas, w którym się urodziła, ze względu na kulturę, w której żyła i role, które były jej przypisane. Przez lata całe opowiadała wiersze, pieśni przychodzące jej do głowy, tylko swemu dziecku. Jednakże w ich taborze pewnego dnia pojawił się Jerzy Ficowski, poeata i tłumacz. Przez dwa lata ukrywał się tam przed szukającymi go służbami śledczymi. Dało mu to szansę na poznanie języka, odkrycie piękna kultury romskiej. To właśnie on docenił jako pierwszy talent Papuszy i postanowił przyczynić się do publikacji jej wierszy. Dzięki pomocy Juliana Tuwima udało mu się to, a inteligencja polska zachwyciła się naturalnym talentem poetki, jej wiersze przedrukowały wszystkie duże gazety. Ale Ficowski na tym nie skończył, wydał książkę na temat polskich Cyganów, czym niestety przypieczętował los Papuszy. O ile on dzięki temu rozwinął swą karierę, o tyle ona skończyła marnie. Czekał ją los wyrzutka, osoby wyklętej ze społeczności. Zapewne żałowała, że ma talent i że zdradziła się z nim przed tym obcym. Nie przyniósł on jej szczęścia…

Papusza 2

Przed filmem mieliśmy okazję posłuchać rozmowy z Joanną Kos-Krauze, czyli połową duetu reżyserskiego. Spokojna, pokorna, pełna zadumy kobieta. Bardzo ciekawie opowiadała zarówno o „Papuszy”, jak i o kolejnym projekcie, który dotyczy Rwandy. A o „Papuszy” powiedziała, że ma same „wady dystrybucyjne”, z czym pozostaje się tylko zgodzić.

Po pierwsze jest to film czarno-biały. Ale właśnie dzięki temu zyskał niesamowitą ostrość obrazu i wzmocniono przekaz. Po drugie – jest to film długi, ponad dwie godziny. Inaczej jednak nie mielibyśmy szansy zagłębić się w taką historię, odkryć różnorakie jej aspekty. Jest to film nagrany głównie w polskim dialekcie języka romani, z polskimi napisami. To jednak dodaje mu autentyczności, lepiej wprowadza nas w świat wydarzeń. Grają w nim po części romscy „naturszczycy”, czego jednak nie zauważyłabym, gdybym o tym nie wiedziała wcześniej. Wszystko wypadło naturalnie i nie miałam poczucia pod hasłem „uch, kto ich zaangażował do tego filmu!”. Jest o poetce i to romskiej poetce. Jej historia jest jednak tak fascynująca, że nie można było się oderwać od filmu. A co do Romów, to…

Papusza5Ja trochę żałuję, że urodziłam się w czasach, gdy jesteśmy właściwie wszyscy tak do siebie podobni. Wolni, teoretycznie barwni i zróżnicowani, ale tylko powierzchownie. Bo przecież znamy te same filmy, książki, programy rozrywkowe, słuchamy tego samego, ubieramy się w tych samych sklepach. A za to nie znamy historii naszych rodzin czy też opowieści lokalnych. Żałuję, że nie było mi dane poznać czasów, gdy polskie regionami często się mocno między sobą różniły, a właściwie nieraz jedna wieś była mocno różna od innej, położonej niedaleko. I nie dane było mi zobaczyć taborów ciągnących polami, ominął mnie ich śpiew i muzyka, barwne spódnice kobiet i pokrzykiwania mężczyzn. Gdy widziałam sceny podróżowania taborów, to czułam melancholię…

Przez lata Romowie żyli na uboczu naszego społeczeństwa. Postrzegani jako złodzieje, obiboki i ciemna masa, opuszczeni. Mocno rozwinęli kulturę opowieści, słownego przekazu. Do tego była to kultura bogata w wiele ceremonii, wierzeń, tradycji. A tu nagle wszystkie ich tajemnice i szczegóły dnia codziennego może poznać każdy człowiek w Polsce. Książka Ficowskiego została opublikowana w tysiącach egzemplarzy, a dwa lata wspólnego bytowania dały mu szansę na całkiem wnikliwe poznanie taboru, z którym podróżował. Taka zdrada zaufania! A to wszystko przez Papuszę i jej zachciewajki – rozmowy z „bratem”, opowiadanie historii i wierszy, chęć pójścia dalej. Po co w ogóle było jej to czytanie i pisanie??

Papusza8

Mimo wszystkich „wad dystrybucyjnych” jest to film powalający! Historia wielkiego talentu, zapomnianej już kultury, odrzucenia, samotności, niesprawiedliwości. Autorzy nie podają prostych rozwiązań. Opowiadają w taki sposób, że nie możemy łatwo osądzać. Ani taboru za odrzucenie Papuszy, ani Ficowskiego za wykorzystanie okazji, ani samej Papuszy, za to, że zapragnęła czegoś więcej, a potem nie potrafiła sobie poradzić ze skutkami. Nie ma tu prostych sytuacji i łatwych ocen. Można się za to wczuć w sytuację każdej ze stron.

Ale treść to nie wszystko! Po pierwsze – świetne role Jowity Budnik oraz Zbigniewa Walerysia. Aktorstwo wielkiej klasy, oboje zagrali wyśmienicie. A nie mieli łatwych ról. O Papuszy już wiecie, więc tylko dopowiem, że pan Zbigniew miał również niełatwą rolę, bo musiał połączyć w jedno brutala, pijaka, świetnego muzyka, charyzmatycznego przywódcę taboru i tak naprawdę mocno w Papuszy zakochanego człowieka.

Papusza7Mój dziki zachwyt wzbudziły zdjęcia! Krzysztof Ptak i Wojciech Staroń zrobili majstersztyk pod tym względem! Dawno nie widziałam tak pięknych zdjęć, ujęć, które zapierały mi dech. A sprawę komplikowały dwie rzeczy – w tym filmie nie ma zbliżeń, wszystko ukazywane jest za pomocą szerokiego kadru. A dodatkowo część ujęć bazuje na starych zdjęciach i to one bywały punktem wyjścia do tej czy innej sceny. W tym filmie nie ma nic zbędnego, wszystko jest po coś, przemyślane i potrzebne. Wyszło coś pięknego!

Ostatni mój zachwyt, to muzyka. Za ścieżkę dźwiękową służy poemat symfoniczny „Harfy Papuszy”, który w 1993 roku – w oparciu o wiersze Papuszy – skomponował Jan Kanty Pawluśkiewicz. Forma wokalno-instrumentalna na głosy, chór i orkiestrę wmurowała mnie w fotel! Coś przepięknego i idealnie pasującego do tego filmu. Płyta ta jest już na mojej prezentowej liście życzeń!

Wyszłam z kina totalnie zmemłana psychicznie. Ale taki stan bardzo lubię, bo to oznacza, że film był wyśmienity i mam wiele rzeczy do przemyślenie, ułożenia w głowie. A „Papusza” porusza tak wiele tematów, a do tego oprawa wizualna i muzyczna jest mistrzowska!

Nie umiem pisać o filmach w tak wysublimowany sposób, jak profesjonalni krytycy filmowi, więc napiszę krótko i zwięźle: mistrzowskie kino, jakim powinniśmy się chwalić na prawo i lewo! Chapeau bas, ekipo!

Papusza 6

Advertisements

7 thoughts on “Obraz ostry, obraz gorzki… („Papusza”)

  1. Czytałam książkę „Papusza” i cieszę się, że o tej poetce ktoś sobie przypomniał. Chciałam też zobaczyć tę historię w kinie, nawet byłam przez dwa dni w mieście i mimo to nie udało mi się obejrzeć tego filmu, bo… wieczorami go nie pokazywano.

  2. Ja też czytałam „Papuszę” i to dzięki książce wyrobiłam sobie obraz tej cygańskiej poetki. Niestety, film nie udźwignął tej postaci, nie udźwignął żadnej postaci. W moim odczuciu bohaterowie są bardzo spłyceni. Fakt, ze zdjęcia są przepiękne, muzyka również, ale narracja jest zbyt porwana, zbyt krótkie kadry, to wybija i mnie strasznie drażniło. Zgodzę się z Tobą, że świetne aktorstwo, plusem jest też użycie języka romskiego, ale niestety, wszystkie atuty filmu zostały przyćmione przez wspomnianą już przeze mnie jednowymiarowość bohaterów. Szkoda.

    1. Dofi – dla mnie Papusza była zupełnie nieznana do czasu usłyszenia wieści o książce i filmie. Potem wysłuchałam fragmentów książki w Trójce, no i poszłam do kina. Dziwne to kino, kto na to pójdzie w środku dnia? Nie kumam 😉

      Mag – nie mam porównania, bo książkę znam tylko z urywków czytanych w Trójce. Więc nie wiem, czy są spłyceni, wiem tylko, że ja ich jako takich nie odebrałam. Może to ja jestem tak mocno emocjonalna i empatyczna, nie wiem, w każdym razie bardzo mocno potrafiłam się wczuć w ich sytuację, przeżycia, rozpatrywać wydarzenia, przemyślenia, reakcje, nie brakowało mi tam głębi. Ani nie widziałam ich jako jednowymiarowych. Tak samo, jak kadry, one też mi nie przeszkadzały, wręcz odwrotnie, bardzo mi się ten zabieg podobał, były takimi kropkami nad i.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s