Podsumowanie miesiąca – październik 2013


podsumowanie miesiaca wrzesien

Do bólu banalne, ale muszę to napisać: za diabła nie wiem, kiedy uciekają mi kolejne dni! Trochę mnie to przeraża, bo to oznacza, że nim się obudzę, to już będę stara jak świat. No dobra, nawet nie trochę, bardzo mnie to przeraża. To pewnie wpływ tego, że za kilka dni mam kolejne urodziny 😉

A – jak to mówią moi znajomi – przechodząc do ad remu: październik był totalnie odjechany! Gala Nike, Festiwal Literatury Kobiecej, Międzynarodowy Festiwal Kryminału, pobyt Lizy Marklund w Polsce, Warmia: Rebelia Kultury, to chyba najważniejsze z wydarzeń, jakie „zaliczyłam” w tym miesiącu. Urwanie głowy, ale takie pozytywne!

Działo się tak wiele, ale jednak udało mi się coś przeczytać, a i blog ciągle jakoś funkcjonuje 😉 I o dziwo, przy całej tej zajętości i tak udało mi się przeczytać 8 książek. Niezły wynik, cieszy me serducho! A na dodatek – o dziwo! – nie opublikowałam w październiku żadnego stosu. To nic, że ledwo kilka dni temu opublikowałam stosus gigantus, na razie o tym cicho-sza!

Statystyki “zróżnicowania czytelniczego” były w tym miesiącu żałosne – żadne wręcz. Już od miesięcy (a może i lat) nie miałam takiego czasu, bym przeczytała tylko i wyłącznie książki recenzyjne. Niestety, w październiku – z różnych przyczyn – tak właśnie było. Dobrze, że ten miesiąc już minął i powolutku staram się wracać do normy.

Październik był za to bardziej zróżnicowany „płciowo”. Po dwóch miesiącach, w trakcie których niepodzielnie panowały panie, w tym miesiącu zapanowała równość – 4 przeczytane książki napisały panie, a 4 napisali panowie. Jednakże znowu słabo wypadła równowaga geograficzna – 6 książek zagranicznych, 2 książki polskie. Dzięki temu, że czytałam same recenzenckie książki mam za to szałową skuteczność 😉 Wszystkie osiem książek opisałam już na blogu.

Średnia ocena przeczytanych w sierpniu książek była identyczna, jak ta wrześniowa. Wyniosła aż 4,8! W sumie przeczytałam 3337 stron, co dało średnią 417 stron na książkę, czyli średnio czytałam książki grubsze niż we wrześniu. Średnia dzienna to 107 strony, co mnie samą zaskakuje, bo to średnia tylko o 15 stron dziennie niższa od tej wrześniowej. Jak ja to zrobiłam?

Odkrycie miesiąca?

Zdecydowanie Anne Bishop i jej książka „Pisane szkarłatem”! O tym, jak bardzo mi się podobała i jak pozytywnie mnie ta autorka zaskoczyła możecie przeczytać TUTAJ. Świetna lektura, polecam!

Rozczarowanie miesiąca?

Tym razem modyfikacja: zamiast gniota – rozczarowanie. Bo gniotem ta książka nie jest, ale zdecydowanie nie jest to mistrzowskie dzieło tej autorki. Mowa o Dorocie Sumińskiej i jej niedawno przeze mnie opisywanych „Historiach, które napisało życie”. Szkoda, że tak się stało, bo bardzo lubię tę autorkę!

Lista przeczytanych książek:

1. „Osama” Lavie Tidhar – 4

2. „Kobieta, której nikt nie znał” Chris Pavone – 5

3. „Gołębiarki” Alice Hoffman – 5

4. „Pisane szkarłatem” Anne Bishop – 6

5. „Blog: Pisz, kreuj, zarabiaj” Tomek Tomczyk – 5

6. „Historie, które pisało życie” Dorota Sumińska – 3

7. „Zgon” Gina Damico – 5

8. „W pogoni za proroctwem” Brandon Mull – 5

Co się działo?

Przejrzałam archiwum i widzę, ze ten miesiąc był zdecydowanie bardziej relacjonująco-informująco-różnorodny niż stricte książkowy. I fajnie, to tylko odzwierciedla ile się działo! Były wpisy o wyżej wymienionych festiwalach, galach etc. Do tego trzy wpisy dotyczące Olsztyna i wydarzeń w ramach Rebelii kultury: ogólny, informujący o Festiwalu do Czytania i spotkaniach blogerów oraz końcowa relacja. Tyle fajnych rzeczy udało się zrobić dzięki współpracy z Urzędem Marszałkowskim! Było też rozważanie o przyszłości mego blogowania. Otarłam się też o filmy – był wpis na temat przecudownej urody filmiku promującego Festiwal „Pióro i Pazur” oraz drugi – na temat ekranizacji „Gry Endera”. Dużo dobrego się działo na blogu!

Plany na listopad?

Trochę śmiesznie o nich pisać, gdy już połowa miesiąca za nami. Aktualnie przebywam w domu rodzinnym, co wcale nie przekłada się na mocno zwiększoną liczbę przeczytanych książek 😉 A już w najbliższy weekend odbędzie się Blog Forum Gdańsk! Poza tym? Nie robię planów, płynę z prądem. Lub pod prąd, się zobaczy!

Reklamy

8 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – październik 2013

    1. Andy – heh, mnie się właśnie listopadowe plany zmieniają, jednak dużo prawdy jest w powiedzeniu a propos robienia planów a rzeczywistości :/ No nic, zobaczymy, co będzie się działo dalej.

      Dofi – ano, działo się duuuużo! Czytanie to nie problem, czytam chociażby w drodze do/z pracy. I czekając na autobus/spotkanie/cokolwiek. Gorzej z pisaniem, to często odbywa się kosztem czytania, ale cóż, chce się prowadzić bloga, to się musi pisać 😉 Wiesz, ja nie mam rodziny do zajmowania się, moje mieszkanie i wolny czas – wszystko (oprócz pracy) zależy ode mnie.

  1. Kurczę no, mi też dni mijają z prędkością wyścigówki – budzę się w poniedziałek rano, a zasypiam w piątek! 😉 I mam dylemat – jakim cudem mając tak mało czasu, czytasz tak dużo? :O Zazdroszczę 🙂

    1. Hiliko – tak, jak piszę wyżej: czytam w drodze do/z pracy, czytam czekając na cokolwiek, a na dodatek wszystko poza czasem roboczym zależy ode mnie, więc mogę naginać pod swoje potrzeby i chęci. A, no i nie szkodzi też to, że generalnie czytam szybko 🙂

  2. Nie wiem, jak ty na to wszystko czas znajdujesz. Mi niestety ostatnio udaje się znaleźć czas tylko na 1 książkę na 2 tygodnie. Marnie, wiem, ale to przez te tony podręczników, co muszę czytać. Jak już mam odrobinę wolnego czasu, to oczy mi ze zmęczenia wysiadają. No i co zrobić…

  3. U mnie też jakoś więcej relacji niż recenzji, choć obecnie usiłuję powrócić do równowagi (a zaległe relacje czekają). Żal mi trochę, że mam mniej czasu na czytanie, ale to co się działo w październiku było dużo bardziej satysfakcjonujące niż wieczór z książką. 🙂

    1. J. – czytam w autobusach, na przystankach, czekając tu i tam. Mam to szczęście, że najczęściej w autobusie mogę usiąść i czytać. Plus czytam dosyć szybko. INo i nie studiuję 😀

      AnnRK – 🙂 ja już zaległych recenzji nie nadrobię, niestety. Ale cóż, takie życie, nie wszystko zawsze się da opisać. Mam nadzieję, że chociaż najważniejsze książki opiszę. A co do satysfakcji, to fakt – i moje przeżycia uważam za bardziej satysfakcjonujące niż wieczór z książką. Co mnie bardzo cieszy 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s