„Gołębiarki” – Alice Hoffman


Gołębiarki 2

Czasy, gdy każdy rzymski legionista jest wrogiem narodu żydowskiego. Gdy Żydzi zostali uznani za buntowników, zostali wygnani, a ci, którzy się zbuntowali, są bezlitośnie zabijani. Rzymianie w trakcie napaści mordują wszystkich – mężczyzn, kobiety, dzieci. Nie pozostaje nikt żywy. Pozostała się jeszcze tylko jedna twierdza – ostoja dla znękanych. Masada, niebosiężna forteca na szczycie góry. Jedyna nadzieja na ocalenie?

Masada

W tym właśnie miejscu splotły się losy czterech kobiet. Na pierwszy rzut oka wydają się być bardzo różne, jednak łączy je chociażby wewnętrzna siła, hardość, nieustępliwość wobec losu. Wspólna praca w gołębnikach powoli zmienia ich wzajemny stosunek, rodzi się między nimi bardzo szczególne porozumienie. Chociaż nie zawsze w pełni akceptują wzajemnie swoje czyny, to jednak mogą na siebie liczyć.

Jael, Riwka, Aziza i Szira to w pewien sposób archetypy kobiecego rodu. Matka, wojowniczka, czarownica, kochanka, przyjaciółka. To tylko namiastka tego, co w tej powieści zaoferowała nam autorka. Kobiety w „Gołębiarkach” są na pierwszym planie, to z ich perspektywy pokazani są mężczyźni, historia dziejąca się na ich oczach, życie, śmierć, polityka, religia… Hoffman ukazała nam ich życie codzienne, tak trudne, pełne bólu, głodu, obaw, ale jednocześnie pełne uczuć i magii.

Każda z kobiet opowiada własną historię, która przenika się z historiami pozostałej trójki. Żyją pełnią życia, buntują się przeciwko społecznym normom, nie boją się rzucić wyzwania mężczyznom, Każda z nich straciła wiele, przeżyła tragedię, ale znajduje w sobie tyle siły, by żyć dalej. To opowieść o silnych, pełnych życia kobietach.

W „Gołębiarkach” historia snuje się powoli, wręcz ospale. Pozwala nam zauważyć każdy jej detal, rozkoszować się szczegółami. Autorka pięknie opisuje zarówno samą akcję, jak i szczegóły otoczenia, w pełni oddaje najmniejsze detale. Elegancki, subtelny język, brak sentymentalizmu, to cechy charakterystyczne tej powieści. Na dodatek bardzo ciekawie pokazano tutaj tło historyczno-społeczno-polityczne.  Hoffman tak połączyła je z historią kobiet i ich życia, że niezauważalnie poznajemy szerszą perspektywę, od jednostek przechodzimy do ogółu i na odwrót.

Ja tylko żałuję, że czytałam tę książkę w czasie bardzo zajętym i niezmiernie stesującym. To niestety wpłynęło na moją zdolność rozkoszowania się tą historią. Wielka szkoda! Książka na początku bardzo mocno przypominała mi inną powieść (która niezmiernie mi się podobała!) – „Czerwony namiot”. Potem to podobieństwo zanikało, jednak obydwie nazwałabym bardzo dobrze napisanymi historiami wyjątkowych kobiet.

A może wcale nie wyjątkowych, tylko takich, jakich wiele dookoła nas?

© 

GołębiarkiWydawnictwo: Wielka Litera, 2013

Oprawa: miękka

Liczba stron: 592

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6


Advertisements

9 thoughts on “„Gołębiarki” – Alice Hoffman

  1. Czekałam na Twoje wrażenia (moje będą już niedługo) 🙂 Ogromnie się cieszę, że Tobie także się spodobała. Ostatnio czytałam recenzje średnie, w których za minus podawano właśnie ospałość fabularną. Ale ta „ospałość”, a raczej pozorny spokój, są tutaj bardzo potrzebne, bo widmo śmierci wisi nad bohaterkami przez cały czas.

    Powieść piękna, zachwyciła mnie subtelnością, kobiecością i wszechobecną magią
    dnia codziennego.Łącząc całość z zakończeniem (historycznym) uważam, że to jedna z najlepszych powieści o kobietach ostatnich lat 🙂

  2. Kurcze, po Twojej recenzji wiem, ze to książka idealna dla mnie. Ależ mam na nią ochotę:) Mnie strasznie przyciąga jej okładka (wiem, nie ocenia się książki po okładce, ale to grzech, któremu lubię ulegać):) Dzięki też za polecenie innej powieści w tym klimacie, na pewno do zapamiętania:) Pozdrawiam

    1. Bombeletta – wierzę, że dla niektórych osób ta „ospałość” może być wkurzająca. Ja generalnie lubię takie powoli snujące się opowieście (oczywiście, gdy są dobrze napisane – tak, jak ta), tylko minusem było moje zabieganie i zestresowanie przy jej czytaniu. Ale to już nie wina książki, tylko pechowego zbiegu okoliczności. Ona faktycznie jest taka subtelna i kobieca, jak rzadko która. Taki styl pisania to już teraz coś nietypowego, niestety.

      Marzena – to bardzo się cieszę i będę czekać na wrażenia 🙂 A „Czerwony namiot” baaardzo mi się podobał, więc cieszę się, że i na niego Cię skusiłam! Co do przyciągania okładką, to ja tam się wcale nie zamierzam wypierać, że okładki potrafią mnie silnie przyciągać i odrzucać. Trudno, taki ze mnie typ wizualny 😛

  3. O Masadzie czytałam książkę Reichs „Starożytne kości” i jestem ciekawa „Gołębiarek” ze względu właśnie na tę historię. Poza tym pochwały, pochwały… 🙂 Może kiedyś będzie okazja poczytać ale że teraz też jestem taka zabiegana coraz bardziej to nie najlepszy czas.

    1. Soulmate – o, nie wiedziałam, że Reichs poruszała tematykę tej twierdzy. Muszę kiedyś przeczytać, dzięki za podpowiedź! Wprawdzie to zupełnie inna bajka, ale po „Gołębiarkach” nabrałam ochoty na lepsze poznanie tego nietypowego miejsca.
      „Gołębiarki” polecam, ale faktycznie, bardziej na spokojny czas, niż zabiegany. To pozwoli bardziej rozkoszować się tą lekturą.

      Dofi – ja bym ich jednak nie zaliczyła 😉 Ja też o Masadzie usłyszałam pierwszy raz z tej książki, a to ciekawe miejsce, raczej godne poznania. Chociaż tutaj twierdza jest tylko tłem. Symbolicznym i ważnym, ale tylko tłem dla kobiet.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s