„Riddick” i „Diana” – co je łączy?


Ostatnio miałam okazję obejrzeć obydwa te filmy. Jeżeli je kojarzycie, to pewnie grubo się zastanawiacie, co też je, do diabła, łączy?!

Riddick„Riddick” to jedno wielkie mordobicie, czyli typowa hollywoodzka rozrywka. Dobre dla osób rozmiłowanych w kosmosie, obcych planetach, potworach i twardych bohaterach rozwalających wszystkich praktycznie w pojedynkę. Dużo akcji, mało treści. Jeżeli macie ochotę na niewymagającą myślenia rozrywkę lub lubicie tego typu filmy – jest on dla Was. W innym przypadku omijajcie tę produkcję szerokim łukiem.

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego ja się na niego wybrałam? Otrzymałam bilety na seans w wersji 4DX i bardzo byłam tych efektów ciekawa. Wyjaśnienie tego, czym jest ta technologia znajdziecie TUTAJ. Generalizując – angażuje wiele zmysłów. W trakcie oglądania można poczuć zapach, wiatr, błyski światła, ruszają się fotele, sprężone powietrze udaje przelatujące koło ucha pociski itd. Idealne do filmów akcji i bajek. Z jednym „ale”. Dwugodzinny film, to trochę długo na takie atrakcje. Szczególnie w momencie, gdy fotele nie są wyposażone w pasy, a czasami tak trzęsie, że zamiast skupiać się na filmie, to skupiałam się na tym, by z fotela nie spaść. Może być ciekawe w bajkach dla dzieci i krótszych filmach. Planuję to jeszcze kiedyś przetestować.

Diana

O filmie „Diana” zapewne wszyscy słyszeli. Podtytuł – „jakiej jeszcze nie znacie” – mówi właściwie wszystko. Zaserwowano nam tu historię kobiety, która do bólu pragnie miłości i wolności. Normalnego związku. Kobietę zaszczutą przez media i nienawidzącą sztywnych reguł. Zwykłą babkę, może trochę rozpieszczoną możliwościami, jakie oferuje jej życie. Właściwie cały czas czułam, że kibicuję jej dążeniu do szczęścia i podejmowaniu własnych wyborów. Jednak znowu mam „ale”. Ten film jest bardzo słaby! Kiepsko zrobiony, źle zagrany, cienki i tyle. Było na tyle źle, że ludzie komentowali na głos i wybuchali śmiechem w momentach, które nie były przewidziane jako śmieszne. Ja rozumiem, że zapewne każda sekunda była konsultowana z gwardią prawników i „pijarowców”, ale bez przesady! Mając takie możliwości manewru zrobić takiego gniota? Trzeba być uzdolnionym!

Jeżeli dalej zastanawiacie się, co je łączy, to mówię wprost: moim zdaniem nie warto ich oglądać. Nie warto wydawać kasy na takie gnioty. Jak chcecie obejrzeć coś dobrego, to idźcie na „Przeszłość”. A te oglądajcie tylko wtedy, jeżeli kręcą Was gatunek lub tematyka.

Sprawdzone. Straciłam na nich kilka godzin życia 😉

Advertisements

13 thoughts on “„Riddick” i „Diana” – co je łączy?

      1. Jeżeli Cię ciekawiła, to spróbuj. Ja nie miałam żadnego emocjonalnego stosunku do tego filmu, miałam „czystą kartę”. Poszłam głównie, by sprawdzić efekty. Ale też nie jet to film z rodzaju tych, które dla mnie robią WOW, więc też nie do końca możemy być kompatybilne w ocenie 😉

        1. Ciekawiła mnie… z racji tego, że lubię biografię. „Królowa” była dla mnie genialna… Ale nie tylko Ty napisałaś, że ekranizacja jest kiepska. Więc zamiast iść do kina, poczekam, aż będę mogła to obejrzeć w zakamarkach Internetu. :))

    1. naPIĘKNEJ – ja też byłam, bo jej historia jakoś tam mnie poruszała, tym bardziej, że jestem wystarczająco stara, by to wszystko pamiętać 😉 Sprawdzić możesz, szczególnie jeżeli dorwiesz bilety w jakiejś promocji. Ale moim zdaniem – bardzo kiepściuchny film.

      Dada – miał pecha, bo złożyło sie tu kilka czynników: to, ze filmy takowe przeważnie traktuję jako niskiego rodzaju rozrywkę + to, że po godzinie zaczęły mnie denerwować efekty + to, że nie jest to jakiś wybitny film. Jest ok jeżeli się takie filmy lubi. Co zresztą było widać po reakcji Jakuba u mnie na FB czy też po tekstach Pawła Opydo. Przemawia więc przeze mnie trochę nastawienie, ale nie tylko bo np. Katee Sackhoff zagrała moim zdaniem fatalnie. Vin Diesel był ok 😀

  1. Trochę obronię Riddicka, bo mi się oglądało go całkiem fajnie. Choć ogólnie nie powalił mnie na kolana, rozdrażnił mnie trochę naciągany i skrótowy wątek utracenia przez niego władzy i mój ulubienie Karl Urban pojawił sie tylko na chwilę… ale ogólnie klimat, akcja i stabilne siedzenie, nie rozpraszające uwagi sprawiły, że spędziłam ten czas zapominając o rzeczywistości 🙂

  2. Na tym przykładzie widać chyba machinę reklamową,bo jak by na to nie patrzeć Diana do dzisiaj jest niezwykle ważna dla wielu ludzi. W moim odczuciu kwestą czasu było, kiedy ktoś to wykorzysta. Sam tytuł już zachęca do kupienia biletu, więc może w treść twórcom nie chciało się pracować. Ważny jest przecież dochód z biletów…

    1. Faledor – o widzisz, o tym wątku utraty władzy zupełnie zapomniałam! A tam było takie pole do popisu! Karygodne zaniedbanie.
      Nie jesteś jedyna, ja sama znam kilka osób, którym się podobało. Na mnie jednak wrażenie zrobił nikłe. A może zwyczajnie nie był to film na teraz. Sama nie wiem.

      Andra – Diana zrobiła takie wrażenie na ludziach, bo była pierwsza z tej monarchii, która trochę wyluzowała, pokazała bardziej ludzkie oblicze, nie udawała zupełnego ideału. Wiele osób ujęła też tym, że chciała czynić dobro. I pewnie, wiadomo było, że jej wizerunek zostanie wykorzystany, jak tylko się da. Szkoda tylko, że tutaj tak marnie.
      Swoją drogą, to zastanawialiśmy się, jak to jest teraz z kinem. Dookoła nas były plakaty: Jobs, Diana, Wałęsa, do tego powstanie i historia księdza. I zastanawialismy się, w jakim kierunku to wszystko zmierza.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s