„Jak oddech” – Małgorzata Warda


jak oddech

Wszystkie książki Małgosi Wardy, które do dzisiaj zdołałam przeczytać, dotykają spraw trudnych, bolesnych, często przez pisarzy omijanych. Ta książka ponownie zabrała mnie w mocno emocjonalną podróż…

Jasmin i Staszek, Staszek i Jasmin. Całe życie razem. Urodzeni w odstępie kilku miesięcy, ich matki to bardzo bliskie przyjaciółki, wychowywali się razem. Już w dzieciństwie obiecali sobie, że zostaną małżeństwem. Po latach, ich niewinna przyjaźń przekształca się niepostrzeżenie w związek. Nie mogą bez siebie żyć, spędzają ze sobą każdą wolną chwilę. Wprawdzie w pewnym momenci los ich rozdziela, ale robią wiele, by tę sytuację zmienić.

W trakcie pewnej dramatycznej nocy Jasmin wymusiła na Staszku obietnicę, że gdyby umarł, a ona by żyła, to on wróci i da jej jakikolwiek znak. Wierzy, że tylko ona jest mu tak bliska, że zauważy znak od nieżyjącej osoby.

Kilka lat później Staszek znika, a Jasmin traci najważniejszą osobę na świecie. Dziewczyna analizuje każdy jego krok, słowo, gest, próbuje prześledzić trasę, znaleźć coś, co naprowadzi ją na jego ślad. Szuka go sama, z pomocą rodziców, kolegów, policji, nawet medium. Jednocześnie jest przekonana, że odczuwa obecność Staszka, odczytuje znaki, które on jej daje. Czy uda jej się odnaleźć ukochanego?

„Jak oddech” to książka istotna chociażby dlatego, że dotyczy tematu zazwyczaj skrzętnie omijanego lub traktowanego czysto sensacyjnie – zaginięć, szczególnie zaginięć osób dorosłych. Często 48 godzin, które musi upłynąć do zgłoszenia sprawy, zaciera większość śladów i uniemożliwia odnalezienie danej osoby. Czasami trzeba stanąć twarzą w twarz z faktem, że to było zaplanowane działanie, ucieczka od najbliższych. Innym razem znajdują się zmasakrowane zwłoki. Ale często trzeba latami żyć w nieświadomości, nie wiedząc, co się stało z bliską osobą, jakie były jej losy, czy żyje. Tęsknota i niepewność przez tysiące dni. Powoli zapomina się szczegóły; nie przywoła się już śmiechu; tego szczególnego spojrzenia, które ta osoba miała, gdy była szczęśliwa; tego, jak chodziła czy jak marszczyła oczy przy uśmiechaniu się. Piekło niepewności.

Wstęp do tego wszystkiego autorka ukazuje w swej książce. Mamy tu pierwsze dni i tygodnie po zaginięciu, gdy jeszcze najbliższsi są głęboko przekonani, że zaginiony się odnajdzie, gdy robią wszystko, by do tego doprowadzić. Mamy tutaj całą paletę uczuć – od przerażenia, niedowierzania, desperacji, aż do braku wiary czy zobojętnienia. Autorka umiejętnie pokazuje proces transformacji najbliższych Staszkowi osób, tak prowadzi fabułę, by pokazać jak najwięcej z różnorodności uczuć, jakie się wtedy pojawiają.

Ale to nie wszystko. Mamy tu różne wątki, nie tylko ten dotyczący zaginięcia. Jest to głównie opowieść o miłości. Miłość matki do syna, syna do matki, relacja Staszka z Jasmin, ale także jego stosunki z matką dziewczyny, osobą, która właściwie go wychowywała i była mu drugą matką. Różne odcienie miłości, różne jej natężenie. W „Jak oddech” udało się ukazać wszystkie te warstwy miłości w bardzo ciekawy sposób.

Narracja jest prowadzona z punktu widzenia Jasmin, ale jest tak pleciona, że mamy okazję poznać emocje i przeżycia pozostałych bohaterów. I sami musimy wybrać, w co wierzymy. Autorka pokazuje nam ścieżki, uchyla furtki, ale tak naprawdę nie wyznacza ostatecznej drogi. Również zakończenie daje pole do indywidualnej interpretacji, nic nie jest tu jednoznaczne. Wyobrażam sobie, że wielu czytelników po przeczytaniu ostatnich kartek zawołało „To przecież nie może się tak skończyć!”. A ja uważam, że to jest bardzo dobrze zbudowana i napisana książka. Tak wieloznaczna, ale jednocześnie spójna.

Małgorzata Warda dostaje ode mnie za tę książkę solidną piątkę! I brawa za to, że z książki na książkę się rozwija, że słucha krytycznych uwag, wyciąga wnioski i stara się nie powielać błędów. To czysta przyjemność w świecie, w którym wielu piszących uważa, że ci, którzy krytykują są durni i czepiają się o nic. 

Książka pełna emocji, nie pozwalająca czytelnikowi na lenistwo umysłowe, angażująca i wyrazista. 

© 

jak oddech okładkaWydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2013

Oprawa: miękka

Liczba stron: 344

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6


Advertisements

7 thoughts on “„Jak oddech” – Małgorzata Warda

  1. Bardzo zachęcająca recenzja. Lubię książki, które zmuszają do myślenia. Twórczość tej autorki jest mi obca, więc chętnie zajrzę do tej pozycji, by się przekonać czy jej styl do mnie przemówi. Czy inne powieści spod jej pióra także są godne polecenia?

    1. naPIĘKNEJ – o, to zajrzyj, bo jestem bardzo ciekawa opinii kogoś, kto nic Gosi nie czytał. A co do innych jej książek, to czytałam tylko jeszcze dwie inne – „Dłonie” oraz „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” i obydwie wysoko oceniłam. Tę drugą nawet wyżej od powyższej. Lubię styl pisania tej autorki, jej emocjonalność.

      Bombeletta – wpisz, bo warto!

  2. właśnie skończyłam czytać inną powieść tej autorki, bardzo przypadł mi do gustu jej styl pisania i świetne portrety psychologiczne postaci, na pewno sięgnę po inne książki Wardy 🙂

    1. Magda – a co czytałaś? O tak, te dwie cechy i mnie bardzo się podobają, dlatego z chęcią sięgam po kolejne jej książki!

      Jjon Bukowniczek – niełatwa, niełatwa. Zaczynam mieć wrażenie, że większość książek tej autorki porusza niełatwe tematy. Ale ona robi to dobrze, więc niech kontynuuje 😀

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s