„Joyland” – Stephen King


joyland2

Po olbrzymim zachwycie „Dallas ’63” postawanowiłam, że spróbuję przeczytać kolejne książki Kinga najszybciej, jak to będzie możliwe. Niestety, postanowienie to średnio mi wychodzi, ale akurat w przypadku najnowszej powieści – udało się. Czy zachwyciłam się tak bardzo, jak poprzednią?

Dla Devina Jonesa rok 1973 był rokiem przełomowym. Pierwszy związek „na poważnie”, nadzieje na przyszłość, pierwsza praca z dala od uczelni, pierwsza krzywda aż do głębi serca i wiele innych pierwszych razy. Można byłoby się pokusić o podsumowanie, że ten rok był dla Deva rokiem do zapamiętania na całe życie.

Zdecydował się on przyjąć ofertę letniej pracy w parku rozrywki nad oceanem. Fascynujące miejsce i ciekawa praca. A przynajmniej tak różna od sprzątania talerzy w uczelnianej stołówce. Daleko od rodziny i przyjaciół, pokój wynajęty w domowym pensjonacie, namiastka dorosłości. Ale w kątach sielanki kryje się wiele cieni – porzucenie, śmierć, morderstwo, śledztwo, duchy, zagadka do rozwiązania.

Próbując zapomnieć o doznanej krzywdzie Dev rozkochuje się w miejscu, które „sprzedaje zabawę”. Odkrywa zakamarki, oswaja maszynerię, zaprzyjaźnia sie z pracownikami i odkrywa powołanie do pracy jako pies-maskotka. Bo właśnie w ten sposób daje najwięcej radości – dzieciom, które dorośli nagle zostawili w obcym miejscu i sami poszli oddawać się rozrywkom. Jednakże lecząc złamane serce Dev jednocześnie odkrywa urok dawania z siebie jak najwięcej – przyjaciołom czy też wręcz obcym osobom; urok cieszenia się małymi rzeczami, takimi jak świeże pieczywo o poranku czy puszczanie latawca z Jezusem, ale przede wszystkim otwiera się na innych ludzi. Przechodzi przemianę, dojrzewa.

Jednocześnie drąży też temat zamordowanej na terenie parku rozrywki dziewczyny, której duch ponoć pojawia się na miejscu morderstwa do dzisiaj. Pomaga mu w tym przyjaciółka oraz dwie inne osoby – lunaparkowe medium oraz mały, bardzo chory chłopiec, który również jest medium. To zresztą on pomaga Devovi nie tylko w rozwiązaniu sprawy, ale również w oswojeniu śmieci, dotknięciu tak ciężkiego tematu, jakim jest śmiertelna choroba dziecka. To jego wątek był dla mnie najciekawszy w całej powieści.

„Joyland” to kolejna świetna powieść obyczajowa, kolejny „niehorrorowaty King”. Znajdziemy tu elementy powieści psychologicznej, okraszone wątkami kryminalnymi i dreszczykiem. Po raz kolejny King cudownie ukazał amerykańską prowincję sprzed lat, chciaż oczywiście autor głównie skoncentrował się na wiernym oddaniu rzeczywistości parku rozrywki. Kocham tę sielską atmosferę, w której jednak oprócz szumu fal i obcisłych dżinsów znajduje się druga warstwa, już nie tak sielankowa.

Całym sercem kocham obrazowość opisów, które serwuje nam autor. Gdy czytam urywki takie, jak ten, to raduje się me serce, strasznie lubię taki styl.

Emmalina Shoplaw… Trudno bylo nie wyobrazić sobie rumianolicej gosposi z kart powieści Charlesa Dickensa, biuściastej jejmości, która krząta się po domu, powtarzając „Boże miłosierny!”, i podaje herbatę i babeczki, podczas gdy grający drugoplanowe role dobroduszni ekscentrycy patrzą na nią z aprobatą. Może nawet uszczypnie mnie pieszczotliwie w policzek, kiedy będziemy razem piec kasztany w trzaskającym ogniu.

Poza sielskim-anielskim stylem King potrafi być mniej słodki, a bardziej dosadny:

Historia to zbiorowe i dziedziczne gówno rodzaju ludzkiego, wielka i stale rosnąca kupa łajna. Dziś stoimy na jej szczycie, ale wkrótce zostaniemy pogrzebani pod sraką następnych pokoleń. To dlatego ubrania twoich rodziców tak śmiesznie wyglądają na starych zdjęciach, że podam przykład. I jako ktoś, komu pisane jest utonąć w gównie jego dzieci, myślę, że powinieneś być ciut bardziej wyrozumiały.

Według mnie „Joyland” to ponownie świetny King w lżejszym wydaniu. I bardzo, bardzo chciałabym, by dalej poszedł tą drogą, wtedy będę jedną z największych jego fanek! Świetnie stworzeni bohaterowie, spójna i ciekawa fabuła, bardzo plastyczne opisy. Groza, jaka jest ukazana w dwóch ostatnich powieściach to tylko groza, która nas spotyka w życiu – to, co nas doświadcza, z czym musimy się zmagać każdego dnia. I taka kombinacja jest dla mnie kombinacją wyborową.

Polecam z całego serca!

joylandWydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2013

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 336

Moja ocena: 6/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

© 

Advertisements

11 thoughts on “„Joyland” – Stephen King

  1. Krol jest tylko jeden! 🙂 Tez bardziej mi odpowiadaja ostatnie powiesci i opowiadania Kinga,gdzie malo jest nadprzyrodzonosci a wiecej opisow pokladow zla ktore tkwia w czlowieku. Czekam niecierpliwie na urlop i wtedy zabiore ze soba najnowszego Kinga

  2. Mój zachwyt nad „Joyland” był troszkę mniejszy, ale w ogólnym rozrachunku książka naprawdę dobra 🙂 King poniżej pewnego poziomu nigdy nie schodzi 😀

    1. Pietia – mój jedyny zarzut: dlaczego ona taka cienka 😉 Chciałoby się rozsmakowywać w niej tak, jak w „Dallas ’63”, a tu tylko 300 stron.Tutaj tej grozy „nieludzkiej” było niewiele, dla mnie to bardziej powieść o dorastaniu, dojrzewaniu, przezywaniu.
      Życzę udanej lektury!

      Spokowap – ja patrząc ogólnie, to nie znam zbyt wiele jego książek (jeszcze? :D), więc trudno mi ocenić całokształt. Ale te dwie ostatnie bardzo mi się podobały!

  3. Sądzę, że takie wydanie Kinga może przypaść mi do gustu. Czekam na większe promocje tej książki i zakupię 🙂 Trzeba zapoznać się z jego najnowszą powieścią.

    1. Antyśka – to pewnie chwilę będziesz musiała poczekać, bo to jednak „nowość-nowość”. Ale zdecydowanie rzecz do zrobienia, jak ktoś ma czas i cierpliwość, to zawsze upoluje daną książkę w promocji 🙂

      Zajeckicajec – hehehehe, tylko weź pod uwagę, że to nie horror, nawet thriller nie. Tylko obyczajówka z dodatkami 😀

  4. Zawsze gdy wchodzę na stronę gdzie zamawiam książki, moja mysz zawisa nad zamówieniem Joyland’u i w końcu go nie zamawiam! A z twojej recenzji wnoszę, że to był błąd, i chyba w najbliższym czasie będę musiała go naprawić xd

  5. Przeczytałam i również bardzo mi się podobało. King ma niesamowity talent gawędziarski, bo chociaż ciężko krótko powiedzieć, o czym jest „Joyland” to czyta się lekko i szybko mimo że tematyka wcale taka lekka już nie jest. W „Dallas 63” też się już w końcu zaopatrzyłam i będę nadrabiać tego „niehorrowatego” Kinga 😉

  6. A ja tak szczerze powiem, że nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją. Nie czytało się źle, bo na wolny leniwy wieczór, kiedy chce się poczytać coś niewymagającego, jest w sam raz, ale jeżeli mówimy o królu horroru, to jest co najwyżej mocno średnio, żeby nie powiedzieć, że źle.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s