„Gdy poluje lew” – Wilbur Smith


myśliwy

Dawno temu Wilbur Smith należał do moich ulubionych pisarzy. Na jakiś czas rozeszły się nasze drogi, ale dzięki Kalio nabrałam ochoty na sprawdzenie, czy mimo upływu lat będzie nam nadal po drodze. Czy było?

„Gdy poluje lew” to pierwszy tom imponująco długiej przygodowej sagi rodzinnej dotyczącej rodu Courteneyów. XIX wiek, tereny aktualnie należące do Republiki Południowej Afryki. Na dobrze prosperującej farmie żyją dwaj bracia – Sean i Garrick – wraz z rodzicami. Chłopcy spędzają dzieciństwo bardzo szczęśliwie, każdą wolną chwilę wykorzystując na wędrówki, tropienie zwierząt, zabawy z psem, jazdę konno. Wolni i szczęśliwi. Jednakże pewnego dnia wydarza się coś, co rzutuje na całe ich dalsze życie, stosunki rodzinne, na wszystko.

Chociaż początek ukazuje losy całej rodziny, to potem mamy okazję towarzyszyć Seanowi w jego przygodach. Jest ich wiele, Sean nie boi się podejmować ryzyka i chociaż często dostaje po głowie i po tyłku, to najczęściej wychodzi na tym ryzykanctwie dobrze. Co wcale z kolei nie oznacza, że los oszczędza mu tragedii i rozczarowań, o nie!

Wilbur Smith ma rzadki dar snucia opowieści. Tworzy historię tak, że czytelnik ma wrażenie, że stoi obok bohatera, w tym upale pot spływa mu po plecach, muchy brzęczą dookoła, a z daleka dolatuje trąbienie słoni. Na dodatek autor pisze tak, że wodzi czytelnika za nos i co chwilę funduje mu kolejne niespodzianki, angażując go jednocześnie emocjonalnie w akcję książki. Przynajmniej ja tak miałam – kompletnie nie mogłam się oderwać od lektury, przeżywałam wszystko to, co się działo jak szalona.

Muszę też napisać kilka dobrych słów o bohaterach. Są bardzo ludzcy, z całym dobrodziejstwem inwentarza i zróżnicowaniem, jaki nasz gatunek reprezentuje. Smithowi udaje się najczęściej stworzyć postaci w taki sposób, że nie są jednoznacznie dobre czy złe, a na dodatek idzie je lubić. Sean jest pełnokrwistym liderem, urodzonym, by ciągnąć za sobą tłumy, urzekać i przewodzić. Taki charyzmatyczny drań o całkiem dobrym sercu. Główny bohater, któremu chce się kibicować, życzy mu się dobrze i którego porażki przeżywa się mocno razem z nim. Taki, którego losy chce się śledzić jak najdłużej, więc ja bardzo cieszę się, że jeszcze tyle przede mną! Chociaż oczywiście zakładam, że nie wszystkie tomy będą opisywały to, co będzie się z nim działo 😉

„Gdy poluje lew” to nie tylko świetnie napisana i porywająca powieść przygodowa, to także książka, która przy okazji, jakby mimochodem, przybliża nam dzieje tego zakątka Afryki. Możemy poznać jego historię, mieszkańców, konflikty między nimi, to, jak się zachowywali, ubierali, gotowali, zalecali do siebie etc.

Świetna narracja, wciągająca i zaskakująca akcja, bardzo przekonujący bohaterowie i piękne opisy – to wszystko spowodowało, że książkę połknęłam migiem i teraz bardzo żałuję, że aktualnie muszę przeczytać inną książkę z biblioteki (bo akurat nadeszła moje kolejka, a po mnie jest wiele osób oczekujących), a potem muszę przeczytać pożyczoną książkę i dopiero wtedy będę mogła sięgnąć po kolejny tom. Jaka szkoda, bo chciałabym już teraz czytać o tym, co wydarzy się dalej!

gdy poluje lewWydawnictwo: Amber, 1992

Oprawa: twarda

Liczba stron: 415

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

Cykl: Saga rodu Courteneyów, tom 1

© 

Advertisements

7 thoughts on “„Gdy poluje lew” – Wilbur Smith

  1. Wilbur Smith to autor, którego jeszcze nie poznałam ale na którego czaję się od dłuższego czasu. Nie przepadam za książkami przygodowymi, jedynie Cusslerowi udało się mnie do nich przekonać:) Nie za bardzo lubię też czytać sagi. A tutaj jest i jedno i drugie. Czytam recenzję książek tego autora od dość dawna i naprawdę nabieram na niego ochoty:D Mówisz, że to pierwsza część? Może i zacznę swoją z nim znajomość właśnie od tej książki:)
    Pozdrawiam:)

    1. Gośka – Cusslera też bardzo lubię, chociaż mam z nim, jak ze Smithem – kiedyś się zaczytywałam, a od lat nie sięgnęłam po żadną. I – tak samo, jak ze Smithem 😉 – chcę to w najbliższym czasie zmienić.
      No i mamy zagwozdkę – jeżeli pokrywa nam się umiłowanie do Cusslera, to jaka jest szansa, że Smith Ci się spodoba? Piszesz, że nie lubisz przygodówek i sag rodzinnych, hm… Sama nie wiem, czy Ci go polecać. Spróbować możesz, nie wiem, czy z tą książką (bo to początek tasiemca, więc urwie się typowo dla książek, które mają dalsze części), On ma też pojedyncze książki, bez kontynuacji, ale akurat żadnej z tych nie czytałam, więc nie wiem, którą polecić. Ma też świetny cykl historyczny dziejący się w Egipcie faraonów. Jeżeli takie lubisz oczywiście – http://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=2214

  2. Ja też jeszcze nie czytałam Wilbura Smitha, ani nawet jakoś nie kojarzę, żebym czytalła jakieś recenzje jego książek, ale Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła. Właśnie szukam jakiejś wciagającej powieści, więc to może się okazał strzałem w dziesiątkę 🙂

    1. Kreskowa – możesz nie kojarzyć, bo to żadna nowość, te książki były u nas wydawane głównie kilkanaście i kilka lat temu, więc nie wchodzą najczęściej w kanony tego, co się na blogach opisuje 😉 Ja mocno polecam!

      Kalio – baaaardzo mi się podobało, już się nie mogę doczekać kolejnych. A tu jak na złość – kolejna rezerwacja w bibliotece nagle zmieniła kolejność i wypadło na mnie i już mam 2 grubaski do przeczytania zanim zamówię kolejny tom :/ Urlopu na czytanie mi trzeba 😉
      Dzięki 🙂

  3. Ja przeczytałam Wilbura całą sagę Rodu Courteneyów do której nalezy także „Gdy poluje lew”. Niesamowicie wciagające. Zakochałam siew tej serii 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s