Po co nam literatura?


Nie ogarniam życia. To taki krótki wstęp. Od początku kwietnia nie umiem się odnaleźć i uporządkować sobie życia w sensowny sposób. Mam wrażenie, że zabrano mi 10 godzin z doby. Niby wstaję prawie tak samo, w dojazdach spędzam około 45 min w jedną stronę, więc nie jest tragicznie. To skąd ta różnica? Nie wyrabiam się z blogiem, zleceniami, czytaniem, sprzątaniem, zakupami… Z niczym się nie wyrabiam. Teraz też przyszłam się tylko pożalić plus wrzucić Wam ciekawostki, by dać tylko sygnał, że żyję i że pamiętam o moim miejscu w sieci i czytelnikach tegoż. Przy okazji jem kanapki, które zrobiłam o 7 rano. A zaraz wracam do sprzątania, które mam zresztą rozłożone na 3 wieczory, bo mieszkanie zarosło mi po sufit + nie tylko na samym sprzątaniu mogę się każdego wieczoru skupić. Jakiś obłęd!

nie ogarniam

To tyle tytułem wstępu 😉 A co do merytoryki, to chciałam się z Wami podzielić dwoma artykułami, na które się dzisiaj natknęłam. Pierwszy to pomysł, by w Światowy Dzień Książki rozdać 100 000 książek w celu promocji czytania. Moim zdaniem kompletnie nieprzemyślana akcja. Albo dostaną je osoby już czytające, których przekonywać nie trzeba, albo te, które książki mają za nic i do których ta forma „przekonywania” nie trafi kompletnie. I co z tymi ksiażkami? W najlepszym przypadku zostaną komuś podarowane, w neutralnym rzucone na półkę, a w najgorszym trafią do kosza. Po co wydawać na to kilkaset tysięcy? Kolejna z akcji popisowych, które nijak mają się do skuteczności osiągania celu.

A drugi artykuł dotyczy eseju historyka literatury – Patricii Vieiry, która opublikowała wczoraj na stronach AlJazeera esej stawiający pytania o to, czy czytanie tak naprawdę czyni nas lepszymi, bardziej inteligentnymi, przyczynia się do naszego rozwoju. Oryginał możecie przeczytać TUTAJ. Polska wersja zyskała tytuł „Po co nam literatura?” i natchnęłą mnie do spytania o to również Was! Moi drodzy – po co Wam literatura? Jak na Was wpływa, co Wam daje? 

A teraz wracam „na szmatę”. Byle do weekendu 😉 Wprawdzie wtedy robię za hostel dla córki dalekiej znajomej, ale w ciągu dnia zamierzam bezwstydnie się lenić i nadrabiać zaległości.

Advertisements

21 thoughts on “Po co nam literatura?

  1. Kurczę, ja też nie ogarniam. Na nic nie mam siły, ospa nadal grasuje w moich dziecięcych szeregach i zatacza już drugi krąg. Ja nie mogę wziąć drugiego l4, bo po pierwszym mam tyle zaległości, że nie wiem jak się nazywam. Wczoraj np. wyszłam z pracy o 19.30 Czytać to mi się jeszcze chce, ale napisać coś, to już gorzej. Sprzątanie pominę milczeniem. Wiesz, trochę mi lepiej, jak tak sobie ulałam 🙂 Pozdrawiam serdecznie i oby do majówki (ale właściwie, wtedy tez mam pracujący dyżur, więc na jedno wychodzi)

    1. Sardegna – o, to „wesolutko” masz, nie ma co! Mam nadzieję, że w końcu choróbsko pójdzie w cholerę i długo nie będzie do Was wpadało! Masz kogoś, kto Wam może jakoś pomagać?

      Dada – hm…no tak, ale to raczej głównie chyba przy literaturze faktu, podróżniczej, popularnonaukowej. Chyba, że rozumiem to inaczej, niż powinnam. Rozwiniesz?

      1. Też, lecz nie tylko. Beletrystyka również może mówić o świecie i ludziach. Ileż książek, mimo wszystko zaliczanych do fikcji, przybliża nasz nam realny świat?
        (Słowa mi uciekają, mogę trochę bełkotać – takie małe ostrzeżenie).
        Chociażby nasza literatura epoki pozytywizmu z jej tendencyjnością. Ale to taki prosty przykład, pierwszy lepszy. Można bardziej ogólnie: czytając książki sprzed wieków, dowiadujemy się czegoś o życiu w tamtych czasach, sposobie myślenia (artykułowania myśli?), systemie wartości, etc. Podobnie z dziełami autorów różnych narodowości – podobne historie, opisane przez pochodzących z odmiennych krajów twórców, mogą mieć zupełnie inną wymowę. Poza tym chyba od początków dziejów było tak, że najważniejsze nauki życiowe zawierały się w prostych opowieściach – wpierw mówionych, później, dzięki rozwojowi pisma, zapisywanych. Dziś twórczość oralna to przeszłość, wszystko zawiera się w literaturze, dlatego właśnie umożliwia ona świadomość.
        Generalnie kawa też jest dobra, pozwala lepiej operować słowami, toteż przed kolejnym komentarzem sobie łyknę kubek bądź dwa 😉

        1. Oki, tak patrząc, to faktycznie, masz rację. Ale będę się upierać, że jednak zależy, co się czyta. Całkiem spora ilość książek jest tak naprawdę o niczym, są miałkie, nijakie. Ale jeżeli potrafi się już sobie dobierać lektury, to ryzyko trafiania na takie „dzieła” jest mniejsze.

          1. „Całkiem spora ilość książek jest tak naprawdę o niczym, są miałkie, nijakie.” – oczywiście, oczywiście. Lecz chodziło chyba o pozytywny wpływ literatury, prawda?:-)

  2. To chyba takie wiosenne przesilenie, po pół roku zorganizowanej zimy organizm musi się przestawić. Mnie też się nic nie chce – po bardzo efektywnym marcu kwiecień jest jakiś taki niedorobiony, a ja razem z nim.

    Promowanie czytania… po każdej kolejnej nieudanej akcji zastanawiam się, czy to w ogóle możliwe, żeby zachęcić nasz naród do czytania. Jak zawsze, twierdzę, że kluczem jest usunięcie połowy lektur i zastąpienie ich, nie wiem, czymś nowszym, czymś z innych krajów, czymś, CO NIE DOTYCZY ZABORÓW? A po drugie – czytanie u nas uchodzi za elitarne hobby, nawet jak czytasz tylko romanse i kryminały. Może jakby przestać z tego robić taki cyrk, to byłoby łatwiej?

    Po co mi literatura? Bo czasem mam wrażenie, że w moim życiu czegoś brak, albo, że jest za krótkie, by wszystko przeżyć. Więc niektóre rzeczy przeżywam poprzez książki 🙂

    1. Magdalena Zimny-Louis – hm… no tak, Tylko ja tu widzę ograniczony zakres uwrażliwiania. Dużo książek, które aktualnie są dookoła nas jest mocno wtórnych, schematycznych, tak naprawdę to miałka rozrywka o niczym. Mocno więc zależy, co się czyta. A co do uwrażliwiania, to sądzę, że świat dookoła nas ciągle ma szerokie spektrum narzędzi 😉 Piękno przyrody, zachód słońca, śpiew patków, szczeniak goniący własnych ogon, piękny obraz, świetna sztuka, spotkanie z przyjaciółmi, interesująca wystawa, historyczne miejsce i wiele, wiele innych.

      Viv – hm… możliwe, że nałożyło mi się kilka różnych spraw, w tym przesilenie. Ale już się nie mogę doczekać ogarnięcia swego życia. Jak się zaczęłam przyzwyczajać, to na nowo: od poniedziałku idę na tygodniowy staż w sklepie, znowu będzie nowe miejsce, nowi ludzie, nowy rodzaj pracy do zrobienia 😉

      Promowanie czytania to u nas temat trudny, bo w społeczeństwie generalnie jest nędzne zainteresowanie samą kwestią + czytanie postrzegane jest często nawet negatywnie, więc zmiana takich postaw to nie jest łatwa rzecz. A takie akcje moim zdaniem się z celem mijają. Jakoś wątpię, by ktoś, kto nie czyta i w ogóle uważa to za stratę czasu nagle po otrzymaniu książki dostał olśnienia „O! Książka! A może ja jednak poczytam?” :> Faktycznie, robimy też cyrk dookoła czytelnictwa + sami czytelnicy robią zły PR ciągle pokazując jak bardzo są lepsi, jakie to nieczytanie jest szitowskie, a telewizja do dupy. Mnie by to odrzucało od tej grupy społecznej…

      Coś w tym jest, co piszesz na temat literatury. O ile to oczywiście jest wartość dodana do życia, a nie sposób „zamiast życia” (o co Cię nie posądzam, ale u niektórych widzę takie tendencje) 😀

  3. Nooo. to widzę, że nie tylko ja nie ogarniam! Widocznie taki moment, mnie zabijają wszelkie skoki ciśnienia, często ostatnio ląduję w łóżku z migreną i też mam problem ze skupieniem się na czymkolwiek. Czuję się jakby wiecznie wytrącona z równowagi, a co do literatury…dla mnie to zawsze była forma ucieczki, Czasami rzeczywistość mnie przerasta, zaczynam się dusić oplatana przez oczekiwania innych, więc czytam…

    1. Okiemwariata – nie wiem z czego ta sytuacja u mnie wynika, ale te zawirowania pogodowe też mogą mieć wpływ. No nic, pozostaje nam nadzieja, że wyjdziemy na prostą 😉
      A co do literatury, to faktycznie – czasami (w zależności od sytuacji danej osoby) może to być ucieczka od rzeczywistości. I to jest dobre, tutaj nie mam wątpliwości. O ile nie staje się wymówką do bardziej stałego niezauważania problemów czy brak prób ich rozwiązania.

      Igorimorswin – oj, to musisz poszukać w sieci. Ja się natknęłam tylko na ten jeden artykuł, tyle wiem.

    1. Koczowniczka – 🙂 A to swoją drogą ciekawe, ta „zwyczajność” życia. Bo przecież w dużym stopniu nasze życie zależy od nas, kreujemy je. Oczywiście nie całkowicie zależy tylko od nas, ale jednak w dużej części tak.

      Slavkomir – według mnie literatura może nas rozwijać na różne sposoby. I w ten sposób czynić nas bogatszymi wewnętrznie. Ale również nie zgadzam się, że „lepszymi”. Ja to w ogóle jestem wielkim przeciwnikiem poglądu „czytający = lepszy od nieczytającego”.

  4. Ja też nie ogarniam, ale do tego mam jeszcze dwójkę dzieci do obrobienia i zarwane noce:( Akcja rozdawania książek w Światowy Dzień Książki z powodzeniem organizowana jest od lat w Wlk. Brytanii, w zeszłym roku wzięłam w niej udziałw Niemczech. Uważam, że jest świetna i jeśli choć jedna osoba dzięki niej zaczęła czytać, to się opłacało!

    1. Agnes – chyba wszyscy czytający to lubią 🙂 A jeżeli nie, to byłabym ciekawa powodów czytania u takich osób.

      Anna – o tak, wierzę, że z 2 dzieci masz jeszcze ciekawiej :/ Ja generalnie nie mam nic przeciwko samej akcji jako takiej. Ale mam już coś przeciwko takiej akcji jako akcji politycznej – to raz. A dwa – kompletnie nie wierzę w jej skuteczność w przekonywaniu kogoś do tego, by czytał. Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć patrząc na tych nieczytających, których spotykam, że któryś z nich nagle po otrzymaniu książki zrobi wielkie oczy i stwierdzi „a może ja jednak poczytam?”. Moim zdaniem nie ta metoda, nie w tym przypadku. Ta akcja jest może dobra pod względem promującym samą kwestię czytelnictwa (chociaż nie jestem też przekonana głęboko), a już na bank dobra dla tych, którzy chociaż trochę czytać lubią 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s