Książka a technologia


Znalazłam pewien film, obejrzałam i postanowiłam go wrzucić tutaj. Dlaczego? Dlatego, że jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa, co też myślicie o takich połączeniach, nowinkach, przenikaniu się różnych poziomów naszego życia. Jakie widzicie tego zastosowanie? Jako dodatek? A może jak pełnoprawną część przyszłych książek?

Zobaczcie sami!

I co Wy na to?

Reklamy

29 thoughts on “Książka a technologia

  1. Nie bardzo sobie wyobrażam, do czego mogłoby to służyć. Za wygodne to to nie jest – trzeba trzymać książkę w odpowiedni sposób i jednocześnie czytać. Ładnie wygląda na reklamie, bajerancko, ale użyteczności nie ma żadnej. Chyba że ja staroświecka jestem i nie dostrzegam oczywistości jasnych dla innych jak słoneczko na wiosennym niebie (ot, nostalgia mnie chwyciła)…

    1. Zajeckicajec i Zielono w głowie:

      Ja tam widzę kilka zastosowań w całkiem wielu rodzajach ksiażek. Potrafię sobie wyobrazić, że np. w książkach dla dzieci, młodzieży, przygodowych, fantastycznych, sensacyjnych, kryminalnych, wszędzie tam, gdzie mogą być jakieś wskazówki, zagadki, rzeczy do odnalezienia, odczytania etc., można byłoby zrobić takie interaktywne przystanki. Jakieś odczytanie hieroglifów, obejrzenie obrazu z zakodowaną wiadomością, zapoznanie się z miejscem zbrodni, może wręcz nawet poprzesuwanie kamieni, by otworzyć skrytkę, w której kryje się wskazówka. Moim zdaniem daje to całkiem niezłe możliwości. Sama pamiętam ile razy np. biegałam do komputera, by sprawdzić, jak wyglądał jakiś obraz, o którym mowa. A tak można byłoby zrobić „pyk” i już by się wyświetlał 🙂
      Minusem jest tylko to, że trzeba byłoby mieć zapewne albo lapka z kamerą, albo smartfona. No ale z drugiej strony – większość ludzi, którzy takie książki by posiadała, posiada też taki sprzęt.
      Na razie może nie widzę tutaj powszechnego zastosowania, ale widzę spory potencjał.

      1. No właśnie – biegamy do komputera, żeby zobaczyć jakiś obraz, o którym mowa w książce, a z takim bajerkiem nie dość, że do komputera trzeba biegać tak samo, to jeszcze kamerkę trzeba mieć (wiem, wiem, większość laptopów ma, a mieć w przyszłości będą wszystkie, ale nie każdy ma laptopa). Ja tu nie widzę ułatwienia.
        Myślisz, że byłaby w tym możliwość czegoś takiego, jak przesuwanie kamieni w poszukiwaniu skrytki? Może to i byłoby fajne dla dzieciaków i młodzieży, z tym się zgodzę. Ale dla mnie, póki co, nadal jest to tylko i wyłącznie nowoczesny odpowiednik tekstu czy ilustracji, które równie dobrze można przedstawić na papierze w tradycyjny sposób. Po co czytać książkę z laptopem czy innym tego typu sprzętem na podorędziu?

    1. Kasiek – nie widziałam tej reklamowanej książki, więc nie mam zdania. Co do wygodności, to pewnie średnio. Teraz. Ale za kilka lat?

      Incrusta – a według mnie całkiem przydatne. Zerknij proszę, co napisałam w komentarzu powyżej.

      1. Masz rację, nie pomyślałam pod tym kątem. Chyba za bardzo jestem uprzedzona do tych wszystkich technicznych nowinek, a bardziej przywiązana do „klasyki”. 😉

        1. 🙂 Dla mnie to wszystko zależy od tego, czy ktoś coś wymyśli i zastosuje z głową, czy bez niej. Do części książek to może być fajny dodatek. Ale zdecydowanie nie do większości – raz, że nie ma potrzeby, a dwa – zwiększy to koszty tworzenia książek, więc i zastosowanie będzie ograniczone, tak siłą rzeczy. No, chyba, że kiedyś będzie to tanie jak barszcz, to może… Ale to raczej stare będziemy 😀 Więc sporo tej „klasyki” jeszcze przed nami.

          1. No właśnie, to jest ciekawe wyjście do części książek. Może nawet do tworzenia tylko pod kątem technologii, ale znowu – dla wybranych, bo nie każdego byłoby stać. Ja bym się nie zdziwiła, jakby to na przestrzeni kilku lat wprowadzono. Jakby nie patrzeć, nie minęło tak wiele czasu od wprowadzenia telefonów komórkowych z czarno białym wyświetlaczem do obecnych smartfonów.

            1. Ja myślę, że to pójdzie błyskiem! Obserwując jak szybko (i coraz szybciej!) rozwija się technologia, to wg mnie jest to sprawa zdecydowanie bliższej niż dalszej przyszłości.
              I będzie to wszystko tak samo tanieć, jak taniały komórki 🙂 Tablety… Smartfony… Komputery…

  2. to nie do uniknięcia:) i chociaż nie sądzę, żeby proroctwa dotyczące rychłej „śmierci książki” się spełniły, to elektronika wkracza do lektury pełną gębą:)

    1. Moni – ja tam mam nieodparte wrażenie, że i tak większość z nas czyta większość ksiażek w domu 😉 Gdzie wcale nie mają tak daleko do komputera czy smartfona 😉 A ci, którzy czytają na zewnątrz, to w większości ci czytający w podróży komunikacją miejska 😀
      A smartfona można zabrać wszędzie (co też jakby nie patrzeć czynimy :D). No i zawsze można dobierać książki do potrzeb. Tak samo, jak nie dygam „Mgieł Avalonu” w tramwaju, tak samo nie musiałabym zabierać tam tej książki. Wszystko da się zrobić, jak się tylko chce.

      Misz masz – e, nie, dla mnie to nie ma nic wspólnego z „umieraniem” książek. Dla mnie jest to wzbogacenie książki, nadanie jej nowego wymiaru. Potencjalnie mogłoby się też przyczynić do przyciągnięcia do niej tych osób, dla których ona teraz jest mniej atrakcyjna. Mogłoby być też ciekawsze dla dzieci. Kilka zastosowań wymieniłam w komentarzu u góry.

        1. Jak dla mnie, to może dodawać dodatkowy poziom danej książce. Nie każdej, ograniczonej ilości, ale może być całkiem ciekawym jej uzupełnieniem. O czym piszę w mym komentarzu na dole.

  3. Skopiuję tutaj moją pierwszą wypowiedź, tak w celu informacyjnym:

    Ja tam widzę kilka zastosowań w całkiem wielu rodzajach ksiażek. Potrafię sobie wyobrazić, że np. w książkach dla dzieci, młodzieży, przygodowych, fantastycznych, sensacyjnych, kryminalnych, wszędzie tam, gdzie mogą być jakieś wskazówki, zagadki, rzeczy do odnalezienia, odczytania etc., można byłoby zrobić takie interaktywne przystanki. Jakieś odczytanie hieroglifów, obejrzenie obrazu z zakodowaną wiadomością, zapoznanie się z miejscem zbrodni, może wręcz nawet poprzesuwanie kamieni, by otworzyć skrytkę, w której kryje się wskazówka. Moim zdaniem daje to całkiem niezłe możliwości. Sama pamiętam ile razy np. biegałam do komputera, by sprawdzić, jak wyglądał jakiś obraz, o którym mowa. A tak można byłoby zrobić “pyk” i już by się wyświetlał
    Minusem jest tylko to, że trzeba byłoby mieć zapewne albo lapka z kamerą, albo smartfona. No ale z drugiej strony – większość ludzi, którzy takie książki by posiadała, posiada też taki sprzęt.
    Na razie może nie widzę tutaj powszechnego zastosowania, ale widzę spory potencjał.

    1. ja tam bym chciała widzieć moje dziecię leżące na brzuchu z książkę przed oczami, z fascynacją w oczach przewracające kartki (tu-słychać szelest kartek) i biegnące raczej do encyklopedii/słownika/albumu kiedy czegoś nie wie – tak jak robiłam to ja w czasach kiedy komputery były zagranicznym wynalazkiem, tak mnie uczyła mama, która zresztą robi tak do dziś! dziwne? może i tak:)

      1. Dziwne czy nie, to już nie mnie osądzać. Jednak dla pokolenia Twojego syna raczej będzie to już realne w bardzo niewielkim stopniu. O ile w ogóle.
        A, żebym sprecyzowała – nie o szelest kartek mi chodzi (bo to kwestia wyboru formy, w jakiej się chce czytać), ale średnio mi się chce wierzyć,że będą korzystać z papierowych wersji encyklopedii, albumów, słowników. Szczególnie w świecie, który tak szybko się zmienia.

  4. Dla mnie czytniki i tablety to już wielki wynalazek techniki, choć sporo ułatwia. Ale jednak nie jestem przekonana za tym, co ma miejsce na filmiku… Jednak wolę lepszy przekaz informacji, ten tradycyjny 🙂

          1. W zasadzie pomysł nie jest głupi w przypadku sytuacji, które opisałaś. Na pewno by ułatwiło zapoznanie się z tymi miejscami. Ot, jak łatwo zmienić moje zdanie 😀

  5. Moja pierwsza myśl: bajer, ale po co to? Druga myśl: że jednak masz rację, może to mieć fajne zastosowanie, przede wszystkim w książkach, gdzie są ilustracje: w książkach dla dzieci i młodzieży, podręcznikach, przewodnikach, w powieściach, do których przydają się „pomoce naukowe”, jak mapki (np. Gra o tron, Władca Pierścieni, książki historyczne), nawet by się mogło, by odnajdywać jakieś źródła, czy przypisy – wiele razy przecież sprawdzamy czy uzupełniamy informacje podane w książce. Trzecia myśl: no jednak czytanie książek wzbogaca wyobraźnię, więc nie całkiem dobrze byłoby uniemożliwić to, podając wszystko jak na tacy. No i rzeczywiście – zaniedługo komputery nam wszczepią, nie będzie można się bez nich nigdzie obejść.

    1. Ja tam nie miałabym nic przeciwko. Ile razy szukałam jakiegoś obrazu, mapy, zdjęcia czy informacji, marnując czas na znalezienie własciwego. A tak, pyk! Gotowe. I dokładnie to, co autor miał na myśli.
      Nie chciałabym oczywiście tego widzieć wszędzie, szczególnie, że nie widzę potrzeby. Ale uważam, że w części przypadków, to byłby przydatny i ułatwiający życie dodatek.

  6. Jak dla mnie ten filmik dowodzi, że są ludzie, którzy chcą z książki zrobić coś więcej. Myślą, eksperymentują, kombinują. Co im z tego wyjdzie, przyszłe pokolenia ocenią. 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s