„Czytelniczka znakomita” – Alan Bennett


biblioteka pałacowa

Królowa angielska uwielbia swoje psy. Każdego dnia spaceruje z nimi po pałacowym parku. Jednakże pewnego dnia – zrządzeniem losu – właśnie dzięki nim trafia na podwórze, na którym raz w tygodniu zatrzymuje się okoliczny bibliobus. Zaciekawiona wchodzi do środka, gdzie spotyka przemiłego bibliotekarza oraz Normana, pałacowego podkuchennego. Po rozmowie z nimi, królowa, by nie wyjść na nieuprzejmą, decyduje się na wypożyczenie książki. I tak zaczyna się przygoda, która odmienia jej całe życie.

Po pierwszej, średnio jednak udanej przygodzie z książką, decyduje sie ona na przeczytanie innych, podjęcie kolejnych prób. Nadaje Normanowi nowe stanowisko, ma być jej intelektualnym przewodnikiem, a nie marnować czas w kuchni. Już to wzbudza niezadowolenie dworskich oficjeli, a gdy królowa coraz bardziej zasmakowuje w czytaniu, zaczynają oni czuć się zaniepokojeni. Ale ona nie tylko zaczyna odkrywać literackie bogactwo, królowa zaczyna – przez czytanie właśnie – zaniedbywać swoje obowiązki! Spóźnienia stają się normą, nie postępuje według oficjalnych schematów zachowań, przestaje dbać o swoj strój. To wszystko wzbudza wśród dworu wielkie oburzenie, zaczynają wręcz podejrzewać ją o demencję starczą i próbują na wszelkie sposoby wpłynąć na nią, by przestała czytać i wróciła na utarte tory, których trzymała się kilkadziesiąt lat.

Na początku, królowa sama nie rozumie, co się z nią dzieje. Czytanie otworzyło przed nią wiele nowych światów, ale także wzbudziło w niej większą skłonność do refleksji. Próbuje dyskutować na temat literatury z podejmowanymi gośćmi, jednak najczęściej wzbudza tym u nich panikę. Próbuje też spotkać się z ulubionymi pisarzami, ale spotkanie to jest dla niej sporą niespodzianką. Najpierw rolę powiernika pełni Norman, jednakże po pewnym czasie zaczyna ona spisywać swoje wrażenia z lektury, co prowadzi ją do zastanowienia, czy sama też nie powinna napisać książki. I tak oto czytanie prowadzi w stronę pisania. A jak to wszystko się może skończyć?

„Czytelniczka znakomita” to książka idealna dla większości moli książkowych. Bo przecież większość z nas odnajdzie siebie (przynajmniej po części) w królowej, w jej sposobie myślenia, postrzegania literatury, kłopotach z otoczeniem. Dla większości z nas będzie ona cenna również dlatego, że potwierdza nasze poglądy, taka książka z tezą.

Dla mnie osobiście to była urocza historyjka, taka bajka dla czytelników. Nie wzbudziła jednak większych emocji. Przyjemnie się czytało i tyle. Może dlatego, że trochę było według mnie czuć, że autor założył sobie taką, a nie inną tezę i pod nią pisał książkę. A może dlatego, że ostatnimi czasy dostrzegam też to, że nie zawsze pasja czytelnicza jest taka zdrowa, jak to opiewamy. Ale to temat na długą dyskusję, a nie na świąteczny tekst o przesympatycznej historii o królowej, która na starość odnalazła swą życiową pasję.

„Czytelniczka znakomita” to ciepła, lekka, dobrze napisana historia, którą właściwie powinien poznać każdy mól książkowy. Bo przecież chyba każdy z nas lubi czytać książki o książkach i o tym, jak inni zakochują się w czytaniu?

PS. Jak dobrze, że jednak nie każdy czytelnik decyduje się na pisanie książek! Toż to byłby istny horror! 😉

© 

czytelniczka znakomita

Wydawnictwo: Media Rodzina, 2009

Oprawa: twarda

Liczba stron: 112

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6


Reklamy

13 thoughts on “„Czytelniczka znakomita” – Alan Bennett

  1. To idealna lektura do pociągu. Wesoła, sympatyczna… I te pałętające się wszędzie corgie xD
    Cieszę się, że miałaś okazję to przeczytać – sama trafiłam na tę książkę poprzez Czytam, bo lubię i nie miałam z kim o niej za bardzo porozmawiać _^_

    1. Czechozydek – fakt, taka książka, jak ta sprawiłaby uciechę w trakcie podróży, czekania, lekka i sympatyczna, w sam raz na takie okazje. Hehehehe, fakt, psy pod nogami, uwaga 😀
      Ja już nie pamiętam, gdzie zobaczyłam pierwszą zachęcającą recenzję (było to daaaawno temu), ale pamiętam, że się wtedy do niej mocno zapaliłam i zażyczyłam sobie w prezencie, chyba na Gwiazdkę. Dostałam. A potem ksiażka poleżała kilka lat, czekając na swoją kolejkę 😉
      A co Ci się najbardziej podobało?

      Magdalenardo – 🙂 I dobrze, bo to jest sympatyczna książka, podobała mi się. To, o czym pisałam na końcu, to nie tyle mankamenty książki, co jej wpasowanie się w mój punkt widzenia :>
      Prawda, ze uroczy pokój? Też bym go chciała, ale razem ze sprzątaczką do pomocy :p

  2. Czytałam jakiś czas temu – podobała mi się, chociaż właściwie nie lubię anielskiego poczucia humoru. Królowa jest tu przedstawiona jak zwykła, trochę nieśmiała kobieta, a nie władczyni – urocze:)

    1. Anek7 – to poczucie humoru to wydawało mi się tutaj bardzo „lajtowe”: w porównaniu do takiego typowego (wg mnie) ichniego poczucia humoru 🙂 A co do królowej, to faktycznie – przedstawiona jest jak zwykła kobieta, która tylko funkcjonuje w innej rzeczywistości.

      Dofi – o tak, nie tylko o narodzinach, ale o błyskawicznym rozwoju! Da się 😀

  3. Ta książka to moje małe półkowe marzenie. Chciałabym, aby znalazła się w mojej domowej biblioteczce. I choć wiem, że posiada sporo mankamentów, to i tak mam na nią ochotę. Właśnie po maturze takich lekkich książek będę potrzebowała. 🙂

    1. Antyśka – wg mnie nie ma w niej tak wiele mankamentów. To, o czym pisałam wiąże się z moim prywatnym punktem widzenia w tej tematyce. Ale książka jest moim zdaniem dobrze napisana i bardzo przyjemnie się ja czyta. A, że wydana była kilka lat temu, to nie powinnaś mieć problemów w tym, by kupić ją za niewielkie pieniądze 🙂

      1. Dlatego tym bardziej się cieszę, że jakoś do mnie trafi na półce. Wiem, że teraz o wiele taniej ją dostanę, ale zawsze są jakieś wydatki. Jednak się nie poddam. 😉
        Tak wiem, że to był Twój punkt widzenia, jednak nie ma książek bez wad. Czytałam kilka recenzji i zawsze ktoś jakieś wymienił, więc jestem tego świadoma. A, że jest dobrze napisana i przyjemnie się czyta tym bardziej mnie to zachęca do przeczytania.

  4. Miałam podobne odczucia do Twoich – z jednej strony – super książka dla takich jak my (brzmi jak choroba ;)), z drugiej, sympatycznie się czytało, ale bez głębszego przeżycia, które nieraz towarzyszy książkom o książkach. Wkrótce po lekturze właściwie się o niej zapomina, ale w trakcie czytania daje sporo frajdy.

    1. Viv – hehehehe, trochę to jest choroba 😉 To fakt, też mam wrażenie, że całkiem szybko pochłonie ją niepamięć, zobaczymy. Jeszcze sporo tego typu książek przede mną, zobaczymy, jakie będą moje wrażenia z ich lektury.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s