Spóźniony stos


Wiem, wiem, oszukaństwo, jak to może być, że łamię tradycję i piątkowy stosik publikuję w sobotę?! Może być, gdy piątek jest dniem, w którym nie udało mi się tego zrobić. Miałam wczoraj spotkanie, w trakcie którego omawialiśmy moją nową umowę o pracę, warunki, termin rozpoczęcia etc., a potem dwa spotkania ze znajomymi. I już koniec, dzień zleciał. Wybaczycie mi więc, a raczej nie macie innego wyjścia 😉

Za to stos prezentuje się całkiem godnie:

„Życie jak w Tochigi” Ikeda – z biblioteki. Właśnie dzisiaj skończyłam lekturę, bardzo przyjemna książka!

„7 + 37 cudów świata” Możejko – wędrująca książka z Biblionetki.

„Brzoskwinie dla księdza proboszcza” Harris – od Wydawnictwa Prószyński.

„Złomiarz” Bacigalupi – od Wydawnictwa MAG.

„Pół życia” Picoult – z biblioteki.

„Sodoma i Gomora” McCarthy – od Wydawnictwa Literackiego. Teraz czekam na tom drugi, który miał też przyjść razem z trzecim, ale nie dotarł. A trochę głupio mi czytać je nie w kolejności.

„Czytelniczka znakomita” Bennett – książka, którą posiadam od wieków, którą mi ostatnio oddano. Zabłąkała się do stosu, niegrzeczna taka 😉

„Zawsze piękne” Boo – od Wydawnictwa Znak.

stos

Ale nie zmienię pozostałej części tradycji i – jak zawsze – spytam: jakie macie plany na weekend? Ja zabieram się za czytanie wyżej prezentowanej „Czytelniczki znakomitej”, kontynuuję też lekturę powieści znajomej autorki, poza tym trochę popracuję nad zleceniem, trochę się polenię. Spotkam się też z koleżankami na pogaduchy i piwo, uwielbiam te nasze babskie spotkania! A co Wy będziecie robić?

Advertisements

27 thoughts on “Spóźniony stos

  1. O, na „Sodomę…” też mam ochotę (jakkolwiek to brzmi). 😉

    Mój plan, wcisnąć się koło kota i coś poczytać. Jakiś thriller zapewne. 🙂

    1. AnnRK – hehehehe, dobrze brzmi, w końcu to McCarthy 😉 Powodzenia we wciskaniu i czytaniu!

      Magda K-ska – ja też, i to wielką. Ale priorytety sprawiają, że muszą chwilę poczekać.

  2. Stosisko piękne, ale i ten stojaczek z kolczykami w tle mi się podoba 🙂

    Cieszę się czytając, że po grudniowych perturbacjach z pracą wszystko zaczyna wychodzić na prostą, mam nadzieję, że passa się utrzyma.

    Ja przez weekend planuję się trochę polenić i zacząć na poważnie pisanie magisterki – im bliżej końca studiów, tym mniej weny…

    1. Viv – 🙂 mnie też się stojaczek podoba! I bardzo ułatwia mi funkcjonowanie, nie szleję już, by znaleźć drugi kolczyk w tych stosach woreczków czy plątaninie kolczyków.
      Tia, wygląda na to, że jakoś tam do przodu się udaje pójść. Ja to tak naprawdę zacznę wierzyć, jak podpiszę umowę, a dotrze do mnie, jak zacznę pracę 😉
      Hehehehe, z tymi pracami, to chyba większość studentów tak ma 😉

      Jusssi – już łyknęłam, to maleństwo ma 112 stron. Urocza historyjka, taka bajka dla czytelników. Lekko miejscami naciągana koncepcyjnie, ale bardzo przyjemna.

  3. Stosik super, a „Czytelniczka znakomita” jest świetną książką. Sądzę, że Ci się spodoba. Moje plany? Przede wszystkim muszę podgonić przekład, bo termin goni, więc większość czasu spędzę przed komputerem. Poza tym zaplanowałam i wykonałam plan odespania trudnego tygodnia 🙂 A jak się uda wieczorem, to coś sobie poczytam.

  4. „Czytelniczka znakomita”! Naprawdę fajna książka 🙂 Umilała mi kiedyś dojazdy na uczelnię.
    Ja zaś planuję… Siedzieć nad pracą licencjacką. I spróbować dokończyć „Przygody dobrego wojaka Szwejka”, czytam to od miesięcy. _^_

    1. Agaczyta – faktycznie, całkiem mi się ta książka spodobała, miałaś rację 🙂 Mam nadzieję, że udało Ci się zrealizować plany, zarówno te związane z pracą, jak i te bardziej rozrywkowe 🙂 Mnie niestety nie do końca, bo coś mnie dzisiaj rozkłada, w związku z czym nie jestem w stanie zmusić się do pracy :/

      Czechozydek – fajne maleństwo, to fakt 🙂 Tylko ledwo się wczytasz, a tu już koniec 😉 A co z tymi „Przygodami…” jest nie tak, że tak długo Ci nad nimi schodzi?

      1. Wydaje mi się, że to kwestia sposobu przekazywania historii przez autora. Chwilami wciąga mnie to bardzo, nie mogę się oderwać, a potem odkładam to na kilka tygodni.

  5. Stos piękny, ale ja… gratuluję pracy! Cieszę się, że tak szybko znalazłaś i mam nadzieję, że będzie równie fajna jak ŚK a może nawet lepsza 🙂

  6. Tak, tak, Ikeda bardzo przyjemna jest! I jakie fajne zdjęcia ma w środku.:)

    A „Czytelniczka znakomita” to książka urocza. Świetnie mi się ją czytało, aż szkoda, że taka malutka.:)

    1. Soulmate – dzięki 🙂 Co do fajności, to zobaczymy, na razie mogłabym się wypowiadać tylko w teorii, wolę z praktyki. Zdecydowanie będzie to coś zupełnie innego niż praca w ŚK.

      Moreni – o tak, ciekawe zdjęcia, często intrygujące. Żałowałam tylko, że nie są konkretnie podpisane.
      A co do „Czytelniczki znakomitej”, to w 100% podzielam Twą opinię. Zdążyłam już przeczytać to maleństwo i też uważam, że urocza, tylko króciutka.

  7. Żeby tak czas weekendowy mógł się rozciągać niczym guma… choć troszkę, przynajmniej 15 minut do każdej godziny:) Twoje plany całkiem spore, mam nadzieję, że udaje Ci się je realizować.
    Ja dziś przez pół dnia brodziłam w śniegu po kolana latając za Bąblem, który orła musiał zostawić na każdym gładkim śniegowym płaskowyżu. Potem goście, bo to Bąbel imieniny jutro ma (konsekwentnie – autorka zielonego bloga musiała mu nadać imię rodem z Zielonej Wyspy). Teraz mam czas internetowy, a potem powracam do „Roku 1863” Wołoszynowskiego – ambitna lektura do przemyśleń, nie idzie szybko, ale za to jakie wrażenia! Chciałabym jeszcze dziś coś napisać, ale nie wiem, czy zapałki podpierające powieki wytrzymają:)
    Jutro zamierzam robić to co dziś (za wyjątkiem brodzenia i gości mam nadzieję), czyli pisać i czytać, o ile będzie mi dane.

    Ja jeszcze czekam na „Brzoskwinie dla księdza proboszcza” od Prószyńskiego i już się doczekać nie mogę.

    1. Anna Kołodyńska – 🙂 Udanej lektury życzę!

      Zielono w głowie – hahaha, to byłoby ciekawe, 15 min do każdej godziny, to dawałoby dziennie całkiem zacną liczbę minut. Nie do końca udało mi się zrealizować plany, bo coś mnie dzisiaj rozkłada i przez to nic konkretnego nie robię :/
      Hm… Kompletnie nie znam „Roku 1863”, muszę poszperać w necie i sprawdzić, cóż to za książka. Mam nadzieję, że udało Ci się zrealizować plany!
      Ja książkę od Prószyńskiego tym razem mam szybko, bo mogłam zrealizować odbiór osobisty 🙂

    1. Isadora – ja również bardzo lubię Harris, a „Czekoladę” uwielbiam pasjami! Dlatego sama jestem bardzo ciekawa, jak mi przypadnie do gustu ta książka! Pozdrawiam 🙂

      Kasiek – do tej pory te książki Picoult, które czytałam podobały mi się, czasami bardzo podobały. Więc podchodzę optymistycznie ido tej, zobaczymy 🙂

  8. Gratuluje nowej umowy o pracę 🙂
    A u mnie sobota zleciała przyjemnie na spacerze w promieniach słońca, sprzątaniu, gotowaniu i relaksie przy „Kasi i Tomku”. Aaaa jeszcze przytulanie było 🙂 A niedziela też leniwie się zapowioada…ech….czemu weekendy są tak krótkie? Pozdrawiam

  9. Nie wiedziałam, że „Życie jak w Tochigi” jest takie grubaśnawe… Już dłuższy czas się skradam do tej książki.

    1. Mag – dzięki 🙂 To bardzo sympatycznie Ci weekend upłynął, miło i tak ciepło 🙂 No, może poza sprzątaniem 😉 Pozdrawiam!

      Aleksandra – wiesz, ona tylko robi takie wrażenie. To jest ponad 300 stron, nic wielkiego, dużo światła na stronach, a wydaje się grubaśne, bo gruby papier, twarda okładka + mnóstwo zdjęć. A czytania tak naprawdę na chwilę.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s