Biegunka literacka


Wybaczcie ten dosadny tytuł, ale tak właśnie aktualnie czuję. Straszliwie mnie nosi ostatnimi czasy. Czytam już dwie książki, a i tak mnie to nie satysfakcjonuje. Chce mi się jeszcze tego, tego, tej książki i tamtej. No i tego gatunku. Oj, a może jednak tamtego?

Straszliwie jest to męcząca sytuacja, już mam jej serdecznie dosyć!

I to nie chodzi o to, że czytam kiepskie książki, że mnie nudzą etc.  Aktualnie czytam naprawdę dobre książki! I dlatego się tak dziwię. Ok, jedna nie jest łatwa w odbiorze, trzeba ją czytać w dużym skupieniu, więc idzie to wolno. Ale druga nie dość, że świetna, to wciąga jak bagno. Ale co z tego, jak mi się innych chce jeszcze, oprócz tych dwóch 😦

Miewacie takie sytuacje? Jak sobie z nimi radzicie? Jakie macie metody zatrzymania tej literackiej sraczki? 😉

EDYCJA:

Tu nie chodzi o to, że mam problem z czytaniem kilku książek. Robię tak od lat i nie mam z tym problemu. Ja mam problem z tym, że trudno mi się skupić na tych dwóch, bo ciągle mi się chce kolejnej, kolejnej i kolejnej…

2 książki

Reklamy

18 thoughts on “Biegunka literacka

  1. To jak wtedy, gdy czytam książkę i równocześnie nie chcę i chcę, aby się skończyła? Bo z jednej strony jest tak smaczna, że żal kończyć, a z drugiej tyle innych smakowitości czeka, na które mam ochotę. Mimo wszystko staram się nie zaczynać dwóch książek. Pomijając momenty, kiedy jakoś nie iskrzy między mną a książką – wtedy w ramach cichych dni zdradzą ją z inną, czasem jedynie na moment, czasem romans trwa aż do ostatniej strony i dopiero wtedy wracam do poprzedniej.

  2. Jaka tam biegunka, zwyczajna chcica Cię wzięła! 😀
    Takie coś mnie jeszcze nie spotkało, bywam niezdecydowana przed rozpoczęciem lektury, ale zwykle później wciągam się na maksa i brnę w fabułę, dopóki nie skończę:) Czyli doradca ze mnie żaden:)

    1. Dada – trochę tak 🙂 Tutaj jednak zjawisko jest takie, że mam dwie bardzo dobre książki, które czytam, a i tak mam ochotę na kolejną, i kolejną. Przez co nie do końca mogę się skupić na tych aktualnie czytanych.
      Ja akurat praktycznie zawsze czytam dwie książki, z wielu różnych przyczyn. Jestem do tego przyzwyczajona, nie mam z tym więc żadnego problemu.

      Isadora – ech, jak zwał, tak zwał, ważne, że to mnie mocno męczy :/

  3. Oj miewam, miewam, ostatnio coraz częściej. I nawet udało mi się odkryć, skąd się biorą. U mnie to działa tak, że chciałabym przeczytać coś konkretnego (np. dobry reportaż z krajów egzotycznych, zgrabnie rozrywkowe fantasy, książkę o książkach itd.), ale nie mam pod ręką odpowiedniego tytułu. Dodatkowo nie zawsze jest to gatunek w pełni zdefiniowany, a ja nie zawsze nawet mgliście kojarzę jakiekolwiek dzieło, które zaradziłoby mojej „chcicy”. Wtedy najczęściej zaczynam kilka książek, aż mniej lub bardziej przypadkiem trafię na coś odpowiedniego (niechlubny rekord – 12) i do następnego razu przechodzi. Może u Ciebie jest podobnie?:)

    1. Anek7 – ja przeważnie czytam dwie. I tu nawet nie chodzi właśnie o to, że czytam więcej niż jedną, bo to dla mnie norma. Chodzi o to, że mimo tego, że czytam dwie bardzo dobre książki, to chce mi się kolejnej, i kolejnej. I przez to nie skupiam się do końca na tych :/

      Moreni – o, to coś w ten deseń. Czytam którąś z tych dwóch i czuję, że przeczytałabym dobry kryminał, za chwilę może coś z Azji, a jednocześnie jakąś świetną historyczną, a i niezłe fantasy też nie byłoby złe 😉 I dalej w ten deseń. Strasznie to wkurzające.
      Na razie się jednak trzymam i nie daję sobie zacząć kolejnych książek. Zobaczymy, czy wytrwam 😉

  4. cóż…nauczyłem się czytać 3 ksiązki jednocześnie-kryminał albo książkę historyczną czytałem w pociągu,dopołudniami (kiedy nie jeździłem) czytałem drugą książkę a od godzin wieczornych trzecią.nigdy nie zapomniałem w którym momencie skończyłem czytać.

    1. Georgelukas – tu nie chodzi o to, że mam problem z czytaniem kilku książek. Robię tak od lat i nie mam z tym problemu. Ja mam problem z tym, że trudno mi się skupić na tych dwóch, bo ciągle mi się chce kolejnej, kolejnej i kolejnej…

  5. Ja tak czasem mam – nie mogę się skupić żeby doczytać daną książkę do końca, bo nagle mam ochotę na kryminał, więc rzucam K1 i lecę do K2, po to by dnia następnego poczuć nagle ochotę na K3 – o Nowym Jorku na przykład, a już dzień później bym się przejechała książkowo nad jakieś rozlewisko… Po dwie, trzy książki na raz czytam od zawsze, ale chwilami bywa tak, że rzucam się między nimi jak oszołom. W zeszłym roku doprowadziłam tą sytuację do patologii, w grudniu miałam około 12 świetnych książek pozaczynanych, mimo że każda ekstra, nie mogłam jakoś wrócić, bo chciałam czytać jeszcze co innego, ale miałam świadomość, że tamte trzeba skończyć…. U mnie się to skończyło tak, że przez prawie miesiąc nie mogła się zabrać na nic, totalna niechcica, w dodatku męcząca. Od nowego roku po raz pierwszy w życiu uskuteczniam system – jedna książka na raz, od deski do deski, i dopiero następna. Początkowo było trudno, ale przyzwyczaiłam się i doceniam teraz spokój ducha i przyjemność z jednej tylko historii. Pewnie za jakiś czas wrócę do symultanicznego czytania, ale puki co oczyszczam swoją książkową atmosferę z tego, co narobiłam w ubiegłym roku.

  6. Ja nie mam w zwyczaju czytania kilku książek naraz. Nie umiałabym się wtedy skupić na zadnej, a już o napisaniu recenzji nie mówię.
    Ale ja też często jestem na glodzie czytelniczym. My bibliofile już tak mamy.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, może Ci się spodoba.

    1. Viv – to rozumiesz mnie bardzo dobrze! Chociaż nigdy nie doprowadziłam do sytuacji, w której miałam więcej, niż 6 rozpoczętych książek, to i tak potrafię sobie Twoje cierpienia bardzo dobrze wyobrazić. Dzisiaj jest już ciut lepiej, od wczoraj udało mi się pochłonąć sporą część obydwu czytanych książek, wiec może uda się z tego durnego stanu wyjść. Jednak chyba nie wrócę na razie do czytania tylko jednej książki. Ale nigdy nie mówię nigdy 😉

      Szepty Duszy – ja najczęściej czytam dwie jednocześnie. Raz, że tak lubię, a dwa – jest to praktyczne dla mnie, bo zawsze jedna z nich jest poręczniejsza i mogę ją ze sobą zabrać np. do tramwaju. A, że czytam zawsze dwie mocno różne od siebie książki, to i nie ma szansy na to, by coś mi się myliło. Skupić się też mogę, może dlatego, że czytam tak od lat.
      Dziękuję za zaproszenie, znam Twojego bloga (chociaż z wierszami akurat nie jest mi po drodze 😉 ), również pozdrawiam!

  7. Chyba mam to samo: czytam teraz bardzo fajną książkę, druga też jest niezła, a ja nie mogę się na nich skupić, nie sprawia mi to tyle przyjemności ile powinno, bo myślę o tym, co by tu jeszcze przeczytać.W kolejce czekają kolejne pozycje z biblioteki i księgarni, a ja ciągle szukam, latam po LC, po blogach… To chyba jakaś choroba, czytelnicze ADHD.

  8. Niestety, cierpię na to samo od dwóch tygodni. Czytam jedną książkę i zacząłem jednego ebooka, ale na półkach mam gromadę książek, które jak najszybciej chciałbym pochłonąć. A w poniedziałek ma trafić do mnie nowość, na którą czekałem od roku. Horror. Horror.

    1. Joly_fh – o, może coś w tym określeniu „czytelnicze ADHD” jest celnego. A może to poczucie nieograniczonych możliwości czytelniczych nie daje mi odsapnąć lub może reszta sytuacji życiowej nie daje mi się skupić. Kto wie!

      Michał Januszko – nie zazdroszczę, wyobrażam sobie, jak w poniedziałek będzie Cię ciągnęło, by rzucić aktualnie czytane 2 książki i zabrać się za tę wyczekiwaną! Powodzenia!

  9. Problem z porzucaniem jednej lektury dla innej, trudności w skupieniu się na czytaniu linearnym leczy u mnie najlepiej oderwanie się od internetu. Jak zauważyłam zdarza mi się to najczęściej po masywnym wystawieniu się internet – czyli codziennie, niestety.
    Zaczęło się ostatnio mówić wręcz o zjawisku formatowania mózgu pod tą skrótowość i skakalność…
    Najlepiej mi robi, jak jakieś 2 godziny przed czytaniem nie zaglądam do netu. Przydatna bywa lektura paierowych gazet jako rozgrzewka 🙂

    Czytanie jako wyzwanie dla mózgu homo sapiens XXI wieku? Niestety tak.

  10. Miewam czasami – nie często, ale bywa. Lekarstwem jest czytanie… Czytam, żeby zakończyć obecną i wziąć się za kolejną i tak w kółko. Z czasem się normuje…

    1. Agnieszka czyta… – faktycznie, komputer i internet może tu grać dużą rolę. Widzę u siebie, że faktycznie wpływa on na mą zdolność koncentracji, rozpraszanie uwagi, trudność w skupieniu. Dlatego staram się powoli „odsadzać” od siebie komputer na czas czytania. Na razie nie mogę sobie robić tak wolnego przygotowania do czytania, ale staram się też robić jakieś okresy przejściowe i czytać również bez przerwy, bez ulegania pokusom zajrzenia, co też się dzieje „na świecie”. Czasami bywa trudno.

      Bleryon – ano, staram się postępować podobnie. Nie dawać się paskudztwu, tylko czytać, aż ucieknie 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s