„Intrygantki” – Eric-Emmanuel Schmitt


intrygantki

Eric-Emmanuel Schmitt w wersji dramatycznej. Tyle można byłoby powiedzieć o najnowszej książce znanego autora. Jednakże jak nikle odzwierciedliłoby to zawartość zbioru!

„Intrygantki” to tom zawierający cztery dramaty, dwa dłuższe i dwa w wersji mini – „Noc w Valognes”, „Gość”, „Knebel” oraz „Szatańska filozofia”.

„Noc w Valognes” to świetny dramat o miłości, przebaczeniu, zrozumieniu siebie i innych, poznaniu, spisku i osądzeniu. Spotykają się tutaj Don Juan i pięć jego ofiar, uwiedzionych przez niego kobiet. Pewnej nocy odbywa się sąd czterech dam nad tym znanym wszem i wobec  uwodziciela. Ma zostać skazany na karę, która wydaje im się najgorsza z możliwych – bycie wiernym jednej kobiecie, już na zawsze. Czy ten misterny plan ma szansę się udać?

Zdrada! Zdrada! Wciąż to krzyczycie z pianą na ustach. Ale to wy, kobiety, więcej w sobie macie fałszu. Trzeba wam obiecać przywiązanie do grobowej deski, byście nam zechciały dać pięć minut rozkoszy. A przecież wszyscy wiedzą, że to tylko układ – słowa w zamian za kilka czynności. I nie ma w tym zdrady, to tylko mowa, a zdrajcą jest ten, kto udaje, że tego nie rozumie. (str. 70)

Bardzo udany to dramat, pełen pasji, z interesującym, przekornym zakończeniem. Autor zresztą przez cały dramat stosuje elementy zaskakiwania czytelnika, zmienia bieg akcji, odkrywa elementy, których się nie spodziewaliśmy. Interesująco przedstawił też postać Don Juana, trudno jednak mi ją opisać bez zdradzania istotnych elementów fabuły, więc musicie mi uwierzyć na słowo i sprawdzić sami.

Jedyne, co mnie momentami dziwiło, to bardzo nowoczesne słownictwo i styl w stylizowanym przecież na starą sztukę dramacie. Raziło mnie używanie niektórych słów, nie pasowało mi do wizji, która jakoś tam przez lata osadziła się mi w głowie. Ale to mój jedyny zarzut.

Zgrzybiałość przywróciła mi bezkarność. Po prostu mówią: „Stara ma w głowie kompocik” i nikt nie ma do mnie pretensji. (str. 87)

„Gość” to opowieść o opowieść o spotkaniu Freuda z pewnym nieznajomym. Nieznajomym, który udaje(?) Boga, a który zjawia się u twórcy psychoanalizy w momencie, gdy Gestapo zabrało córkę Freuda na przesłuchanie, a on sam zastanawia się, czy się zeszmacić podpisując uwłaczający jego godności dokument, który zezwoli jemu i jego rodzinie na wyjazd z nazistowskiej Austrii, czy też ocalić godność, ale oddać życie. W takim momencie rozmowa o życiu, o wierze, o Bogu, o potędze myśli, o śmierci… Interesujące zestawienie.

Nikt nie wymarzył dla niego życia. Nikt nie pochylał się nad jego kołyską, obiecując mu świetlaną przyszłość, sukcesy i najpiękniejsze miłości. Wszyscy wariaci to dzieci, dla których życia nikt nie wymarzył. (str. 171/172)

„Knebel” to niesamowity minidramat. Wstrząsająca opowieść o miłości zakazanej, nieakceptowanej przez społeczeństwo, cichej i wiernej do końca. A nawet przekraczającej granice śmieci. Bardzo mi się podobał!

„Szatańska filozofia” to kolejny minidramat, mocno przewrotnie ukazujący ludzi i nasze podejście do życia. Odwiedzamy diabła, załamanego trywialnością zła, które codziennie dzieje się na świecie. Potrzebuje on czegoś nowego, czegoś stymulującego, czegoś, co będzie złem wyjątkowym. W pewnym momencie – dzięki swym sługom – znajduje pomysł na to, jak pogłębić swe wpływy między ludźmi. Bardzo ludzki pomysł…

„Intrygantki” to kolejna książka Schmitta, która przypadła mi do gustu. I mimo tego, że jego twórczość jest nierówna, to zdecydowanie bardziej ją lubię, niż nie lubię. Pozostaję więc nadal fanką tego autora i już czekam na kolejne jego książki. Koniecznie z tak uroczymi okładkami, jak ta (oraz kilka poprzednich), z przyjemnością się na nią patrzy!

Nauczyłam się, że rozkosz smakuje mdło, jeżeli nie jest doprawiona złem, że po pieszczotach zawsze następuje policzek, a pocałunek zapowiada ukąszenie… Nauczyłam się, że łapie się mężczyzn za ogon, ale rani się ich w serce…  (str. 118)

©

intrygantkiWydawnictwo: Znak, 2013

Oprawa: miękka

Liczba stron: 236

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

Inne książki autora:

„Kiki van Beethoven”

„Historie miłosne”

„Trucicielka”

„Moje ewangelie”

Advertisements

5 thoughts on “„Intrygantki” – Eric-Emmanuel Schmitt

  1. Zupełnie niemerytorycznie – spojrzałem na okładkę „Intrygantek” i „Przędzy”. Czy tylko ja mam wrażenie, że ich autorzy uciekają się do tych samych tanich chwytów, żeby przyciągnąć nasz wzrok?
    -Igor

  2. Zaraz mi się skojarzyło ze świetnymi „Małymi zbrodniami małżeńskimi” tegoż autora – też walentynkowo, ale na opak 🙂

    1. Igorimorswin – faktycznie, zagrania są podobne. To się zapewne wiąże z „modami” okładkowymi oraz obserwowaniem tego, co sie sprzedaje, a co nie. Chociaż mnie osobiście zdecydowanie bardziej podoba się okładka „Intrygantek” 😉

      Dofi – o tak, to fakt! „Małe zbrodnie małżeńskie” były chyba pierwszym dramatem tego autora, który przeczytałam i zrobiły na mnie duże wrażenie!

  3. Ostanie wydania Schmitta raczej zniechęciły mnie do sięgania po „Intrygantki”. Mam wrażenie, że autor powoli traci wenę twórczą i bazuje na popularności sprzed lat. Ale skoro Schmitt powraca do dramatu i przedstawia takie nietypowe historie to może warto zaufać mu raz jeszcze 🙂

    1. Paideia – hm… Ja czytam jego książki nie w kolejności wydawania, więc trudno mi się na razie ustosunkować do tego zarzutu. Bo przeplatam te nowe tymi starszymi, nie mam więc na razie jasnej wizji.
      Tak, te historie – raz ich przewrotność – są dla mnie dużym plusem. Udało się Schmittowi kilka razy mniej lub bardziej mnie zaskoczyć, a to lubię.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s