Sen o Warszawie


Warszawa

Rok temu właśnie szykowałam sobie kolację i zastanawiałam się, co też, u diabła, przyniesie mi rozpoczynający się właśnie pobyt w Warszawie. Już wiem!

Wtedy był mętlik w głowie, ekscytacja, lekka niepewność, trochę nerwów. W końcu ta przeprowadzka to było coś, co odbyło się migiem, a miało zmienić całe moje życie. Ja, dziecko wsi, zakochane w zieleni, ciszy i śpiewających ptakach, gdzie też mi do prawie dwumilionowego miasta? Ja, wolny duch, pracujący przez lata jako tzw. wolny strzelec, ja do korporacji, na pełen etat? To wszystko wydawało mi się mocno nieprawdopodobne. Tym bardziej, że nigdy nie ciągnęło mnie do Warszawy. Owszem – Gdańsk, Kraków, dlaczego nie, ale Warszawa? Ale też byłam całej sytuacji bardzo ciekawa. Głównym plusem była praca w wydawnictwie i to takim fajnym, jak Świat Książki. To dawało kopa.

Na początku było mi nieswojo. Duża firma, dziesiątki osób do poznania, schematy, zakresy obowiązków, zebrania, spotkania. A po pracy powrót do pustego mieszkania. To nie było fajne. Jednakże niepostrzeżenie, razem z wiosną wkradły się zmiany. Poczułam, że może to miasto i jego ludzie nie są tacy anonimowi. Zaczęłam włóczyć się po dzielnicy i reszcie miasta, poczułam się bardziej u siebie. Ale ciągle uwielbiałam powroty do domu rodzinnego. Taki typowy słoik.

Gdzieś na początku wakacji zaczęłam łapać się na tym, że coraz lepiej się tutaj czuję. W pracy już wszystko ogarniałam od dawna, czułam satysfakcję z tego, co robię, a na dodatek trafiła mi się fantastyczna ekipa! Wszystkim życzę takich ludzi, z którymi ja pracowałam przez ten rok. Nie dość, że mogłam się od nich wiele nauczyć, tworzyć ciekawe rzeczy, to jeszcze mają świetne poczucie humoru, nie są korposzczurami, a po pracy chodzimy razem na piwo 😉

Praca pracą, ale na dodatek jednocześnie zaczęło me serce podbijać samo miasto, jak i nowi znajomi. Miasto urzekło mnie najpierw różnorodnością, właściwie pod każdym względem – architektury, dzielnic, społeczności, możliwości spędzania czasu wolnego, knajpek etc. Tu można robić tyle ciekawych rzeczy, często za małe pieniądze lub wręcz za darmo – i to jest piękne! Oswoiłam i polubiłam Warszawę.

A towarzystwo? Przez ten rok spotkałam tylu fantastycznych ludzi, że to jest wręcz niewiarygodne! Z pasją, pozytywnie zakręceni, inteligentni, zabawni, z pomysłem na siebie i swoje życie. Przebywanie z takimi osobami jest naprawdę interesujące, motywujące i inspirujące. Dziękuję Wam wszystkim!

Gdy nadeszła jesień, wpadłam dodatkowo w wir spotkań związanych z social media i blogami. Spotkania blogerów, social media czwartki, Aula Polska, różne wykłady, warsztaty, prelekcje, a także czysto towarzyskie spotkania. To były intensywne i rozkosznie ciekawe miesiące. Bardzo sobie chwalę tę zmianę i liczę na to, że sytuacja rozwinie się w dobrym kierunku.

Rozwój aktywności towarzysko-hobbystycznych spowodował jeszcze jedną zmianę – powoli czytam coraz mniej. Nie są to (na razie?) duże zmiany, ale odczuwalne. Kiedyś książkę trzystustronicową pochłaniałam w chwilę, teraz czytam ją przez tydzień czy dwa. Jednak rozwijam swoje inne pasje – kulturalne, socialmediowe, związane z blogowaniem. To wpłynie też na bloga, już zresztą wpływa, ale może o tym innym razem.

To był fantastyczny rok w fajnym mieście i w wyborowym towarszystwie! Kolejne też takie będą, innej opcji nie przyjmuję do wiadomości.

Teraz ponownie jestem na życiowym rozdrożu. Wybieram działania związane z przyszłością, wpatruję się w to, co kryją różne ścieżki rozwoju, słucham tego, co mówią serce i rozum. Jedno jednak wiem – chcę zostać w Warszawie!

PS. Jeżeli macie 4 minuty, to poświęćcie je na obejrzenie tych dwóch filmów. Obojętnie na ile znacie i lubicie Warszawę 🙂

Reklamy

24 thoughts on “Sen o Warszawie

  1. Filmiki fajne, ale jestem z Krakowa, a to zobowiązuje.

    Żartuję – dzięki książkom Konatkowskiego zrozumiałam, że ktoś może Warszawę lubić. Najważniejsze, że wiesz, że chcesz tam zostać – to już jest jakiś stały punkt na Twojej mapie przyszłości, punkt odniesienia, teraz trzeba tylko dokładać następne klocki i wszystko się ułoży 🙂 Jeśli mniej się czyta, bo się nie chce, albo wpada w wir pracy, która nas nie kręci i tylko męczy i wypruwa flaki – wtedy nie jest dobrze. Ale kiedy to dzieje się, bo rozszerzasz zainteresowania, wychodzisz do ludzi i próbujesz coś zrobić – wtedy jest super. Czytanie zamiast życia mija się z celem (powiedział nołlajf krakowski z okopów sesji :D)

  2. Życzę Ci, aby wszystko w Twoim życiu ułożyło się po Twojej myśli 🙂 Żeby starczyło Ci sił, determinacji i zapału do realizowania marzeń 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Viv – hahahaha, no tak, zobowiązuje!
      Proszę, proszę, a ja do teraz nawet nie słyszałam tego nazwiska, czas to nadrobić i zanotować ku pamięci. A swoją drogą, jak już się zagości ładna pogoda, to serdecznie zapraszam w odwiedziny!
      W W-wie chciałabym zostać przynajmniej kilka kolejnych lat, nie zapieram się, że całe życie, bo tego nie wiem. Ale jeszcze trochę – na bank.
      Faktem jest, że teraz zdecydowanie żyję pełniej niż wcześnie. O wiele więcej się dzieje, realizuję więcej pasji, niż tylko ksiązkową. I to jest dobre. Nołlajfie 😉

      Isadora – dziękuję i pozdrawiam!

      1. Z zaproszenia chętnie skorzystam, do tej pory w Wawie byłam tylko „w interesach”, nawet Łazienek nie widziałam :/ Konatkowski pisze urban kryminały o Warszawie właśnie, i ma naprawdę dużą wiedzę o mieście (że nie wspomnę, że miłość) – pierwsza część to „Przystanek śmierć” bardzo polecam 🙂

        1. No to git 🙂 Jak tylko się uspokoi + wypogodzi, zazieleni, to umawiamy się na warszawski weekend czy jak tam chcesz 😀 Wtedy sobie wymyślisz, na co masz ochotę i będziemy wykonywać plan 😉
          A Konatkowskiego już sobie zapisałam ku pamięci.

  3. Ładny wpis, nastrojowy, przebija z niego radość życia i sentyment do Warszawy:) A z tym czytaniem to dość normalne – jak zaczynasz żyć pełnią życia, to na książki czasu ubywa:) Ja się tym nigdy nie martwiłam:)

  4. Siłą rzeczy będzie Ci teraz blog ewoluował w stronę „życiowego”:).nO I CIESZE SIĘ, ŻE TO dziwne miasto tak ci się spodobao:).
    P.S. Jak będę potrzebowała update’u, jakie knajpy są teraz na topie, to będę uderzac do Ciebie:).

    1. Padma – dzięki 🙂 Bo faktycznie ten rok był dobry, a Warszawa jest fajna. Jak mi się już sytuacja unormuje, to musisz wpaść w odwiedziny, nie ma to tamto 😉
      A widzisz, a ja długo się tym martwiłam, jeszcze teraz zdarza mi się marudzić, chociaż generalnie to bardzo się cieszę tym pełniejszym życiem 🙂

      Filety z Izydroa – na to wygląda, mam nadzieję, że zbyt wielu stałych czytelników mi nie ucieknie 😉 I ja się cieszę, że mi sie to spodobało! A tak w ogóle, to pora na książkowe spotkanie 😉
      P.S. Oj, nie wiem, czy jestem dobrym źródłem. Takie nasiadowo-jedzeniowe to jeszcze pół biedy, ale takie „zabawowe” to już nie 😉

  5. Filmiki objerzę jak wrócę do domu.
    A co do Warszawy… Tak samo miałam z Poznaniem. I choć w pewnym momencie musiałam wrócić w rodzinne strony, to jak tylko mogłam najszybciej, z powrotem przeprowadziłam się do Poznania.
    Przyroda przyrodą, ale wydaje mi się, że dla ludzi, których ciągnie do życia kulturalnego, w mieście szybko się odnajdą. 🙂

    1. AnnRK – dobrze 🙂
      Faktycznie, w dużych miastach pod względem kultury wybór jest nieporównywalnie większy. A i pod względem rozwoju, zainteresowań różnorakich, kursów etc. I to jest fajne. Oczywiście zawsze będę miała sentyment do wsi, będzie mi tam dobrze (szczególnie wiosną i latem), ale z radością będę wracać tutaj.

  6. Aguś ja w Warszawie byłam pierwszy raz w czasie Euro (przypadkowa zbieżność terminów), a w 2012 skończyłam 30 lat!
    Wcześniej miałam nienajlepsze zdanie o tym miejscu, ale po trzech dniach spędzonych w Stolicy byłam zachwycona! Właśnie tym samym co Ty – różnorodnością. To niesamowite, ale myślę, że to miasto jest w stanie zadowolić każdego, wszyscy odnajdą w nim to czego szukają (obojętnie jakie mają oczekiwania). Strasznie podobało mi się to, że wszędzie coś się dzieje, to bardzo dynamiczne miejsce, ciągle coś… nie sposób się tu nudzić.
    Jednocześnie odczuwałam tam spokój. Poza tym byłam mile zaskoczona tym, że ludzi nie było aż tylu jak się wcześniej spodziewałam. W zasadzie tylko na Starówce jest „przeludnienie”. No oczywiście nie mówię też o dniu otwarcia EURO bo to był istny szał, ale też się cieszę, że to widziałam, choć tego typu imprezy w ogóle mnie nie interesują.
    Tak, mogłabym się w Warszawie zakochać.

    1. Magdalenardo – o proszę, to musisz wpaść jeszcze kiedyś. Warszawa faktycznie jest i dynamiczna, i różnorodna, i wyluzowana. Czego szukasz, to znajdziesz. I to jest fajne. Oczywiście, że dużo tutaj pośpiechu i zabieganych ludzi. Ale też sporo zależy od nas samych i tego, jakie życie chcemy mieć.

      Paweł – syneczku drogi, ja ten wpis czytałam już dawno temu. On zresztą pokazuje, że mądry z Ciebie chłopiec 😀 Ale ja tak strasznie lubię bawić się konceptem „słoika” :*

  7. Zazdroszczę optymizmu i wspaniałej pracy, co wydaje mi się w tych czasach rzadkością – szczególnie, że moja mnie wykańcza. Studiowałam w Warszawie i również miło ją wspominam. Jednak mam znajomych, którzy po wielu latach mieszkania w stolicy uciekają z niej i szukają jednak czegoś w odosobnieniu.
    Pozdrawiam i życzę – aby tak dalej Ci się układało.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s