„Życie Pi” – Ang Lee


zycie pi

Gatunek: dramat, przygodowy

Produkcja: Chiny, USA

Reżyseria: Ang Lee

*****

Dobrych kilka lat temu czytałam książkę pod tym tytułem. Zaskoczyła mnie, a zakończenie wprawiło w osłupienie. Jakie więc mógł zrobić wrażenie film?

Gdy usłyszałam o tym, że ta książka zostanie zekranizowana, to podeszłam do tego pomysłu mocno sceptycznie, wydawał mi się trudny do realizacji. Nie tyle technicznie, co pod względem przekazu, obawiałam się zbyt dużego spłycenia treści książki. Dlatego z pewną obawą poszłam na przedpremierowy pokaz…

Pewien pisarz przebywa w Indiach, szukając tam inspiracji do stworzenia kolejnej książki. To właśnie tam słyszya o Piscine Molitore Patelu, którego opowieść wydaje się tak niewiarygodna, że aż popycha pisarza do odnalezienia tego człowieka i namówienia go do opowiedzenia swej historii.

life of pi

Piscine spędzał szczęśliwe dzieciństwo, żyjąc razem z rodziną w ogrodzie zoologicznym w Puducherry. Jednakże pogarszająca się sytuacja w kraju, zmusza rodziców Piscine’a do emigracji. Razem z częścią zwierząt postanawiają wyruszyć do Kanady. Pewnej nocy straszliwy sztorm zatapia statek, a z tej katastrofy ratuje się tylko chłopiec, razem z kilkoma zwierzętami – zebrą, orangutanem, hieną i tygrysem bengalskim. I tak rozpoczyna sie opowieść o przedziwnej, długiej tułaczce, pełnej dramatycznych przeżyć, wyzwań i zagrożeń.

Podróż ta jest pełna znaczeń, refleksji, skłania do przemyśleń, analizowania tego, co się widzi, słyszy, szukania drugiego dna. A i tak na końcu autor zafundował nam zaskoczenie, które zmusza do ponownego przeanalizowania tego, co sądzimy, że widzieliśmy (czytaliśmy). Świetna robota!

Ang Lee znany jest mi z filmów „Tajemnica Brokeback Mountain” oraz „Przyczajony tygrys, ukryty smok”. Obydwa zrobiły na mnie wrażenie, chociaż każdy z innego powodu. „Życie Pi” w jego wykonaniu stało się z bardzo dobrej książki, bardzo dobrym filmem. Nie znalazłam tego, czego się najbardziej obawiałam, czyli spłycenia treści i przekazu książki.

zycie pi

Całość zyskała jeszcze dzięki przepięknym ujęciom. Zdjęcia zrobiły na mnie niesamowite wrażenie, Claudio Miranda sprawił się wyśmienicie! Ujęcia pełne głębi, piękna, kolorów, przejmujące. A technologia 3D pozwoliła na wzbogacenie całości. Użyto jej zresztą w nienachalny, elegancki sposób. Czasami tylko zaskakując widza tym lub owym ujęciem. A od czasu do czasu przerażając…

Muszę też pochwalić muzykę, stworzoną przez Mychaela Dannę. Ścieżkę dźwiękową możecie usłyszeć tutaj, a warto – jest delikatna, oddająca atmosferę filmu. Idealnie pasowała zarówno do samej historii, jak i przepięknych zdjęć. Całość tworzyła naprawdę zachwycające wrażenie, urzekała.

tygrysNajwiększe wrażenie i tak zrobił na mnie tygrys, ale i ludzi muszę pochwalić. Przekonujące aktorstwo obydwóch panów grających Piscina – młodego i dorosłego (chociaż młodszy bardziej mnie do siebie przekonał)  i mogę już skończyć zachwalanie. „Życie Pi” zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie, nie narzekałam (jak to zwykle czynię), że film dużo gorszy od adaptacji. Te dwie godziny spędzone w kinie minęły sama nie wiem kiedy, a wychodziłyśmy z koleżanką urzeczone, długo nie mogłyśmy przestać dzielić się wrażeniami, a powrót do pracy (pokaz odbywał sie rano, więc trzeba było potem jechać do biura 😉 ) był jakby nie na miejscu.

Polecam molom książkowym! Nie powinniście poczuć się rozczarowani tą ekranizacją. Pozostałe osoby również zapraszam do kina, ale głównie jeżeli nastawieni jesteście na film, który pobudzi Wasz umysł, a nie tylko ma zaspokoić potrzebę sensacji i akcji. Tutaj dużo jest kwestii dotyczących życia, śmierci, filozofii, religii, wiary, przyjaźni, współbytowania… I piękna. Wzruszyła mnie ta historia po raz drugi, poruszyła, a tym razem zachwyciła też wizualnie. Polecam obejrzenie w kinie, na dużym ekranie, w 3D.

Reklamy

16 thoughts on “„Życie Pi” – Ang Lee

  1. Oj, bardzo mnie cieszy Twoja pozytywna ocena! Mam zamiar wybrać się na film z córką w czasie ferii:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Ef – oho, to się nazywa szybka akcja!

      Isadora – a w jakim wieku masz córkę? Bo nie polecałabym tego filmu dzieciom. Są piękne obrazy, piękne kolory etc., ale to jest jednak film, który wymaga pewnego poziomu percepcji i doświadczenia, by się na nim nie nudzić i go zrozumieć. Pozdrawiam!

  2. Też niedawno pisałam o tym filmie. Tak jak Ty z kina wyszłam urzeczona zdjęciami i muzyk, ale mój umysł się podczas seansu wyłączył. Nie znalazłam w filmie tego, co tak mnie zachwycało w książce. Nie chce mi się już powtarzać (wybacz), jakby co, to zapraszam do siebie, przedostatnia notka dotyczy właśnie „Życia Pi”.

  3. Nie oglądałam filmu, ale czytałam o nim ze względu na nominację do Oscarów. O książce również tylko czytałam, ale nabrałam wielkiej ochoty na przeczytanie jej. Zauważyłam, że ostatnimi czasy Hollywood ma dziwną tendencję do sięgania po pozycje sprzed kilku lat. Ja dzięki pojawieniu się filmu przeczytałam operację Argo, a potem sięgnęłam po ekranizację. Może teraz będzie na odwrót – obejrzę film i skuszę się na książkę ? 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. AnnRK – przeczytałam to, co piszesz i widzę, że generalnie się zgadzamy. Ja nie miałam tego problemu, który u Ciebie się pojawił. Może inna percepcja filmu, boskości, tych wszystkich kwestii wiary, w każdym razie nie czułam braku tej tematyki, wręcz odwrotnie. A może już słabiej pamiętam książkę, jakby nie patrzeć sporo lat upłynęło od lektury.

      Dwojra – ja to w ogóle mało filmowa jestem (przeważnie), a już do ekranizacji często podchodzę, jak pies do jeża 😉 Ale tu nie żałuję, że się skusiłam i przyjęłam zaproszenie. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie on postrzegany przez mole książkowe, które czytały w miarę niedawno tę książkę, u mnie przerwa była spora. A i na Twoje wrażenia – jak się skuszi – poczekam. Pozdrawiam!

      1. Gdyby nie to, że czeka tyle innych książek, to chyba sięgnęłabym raz jeszcze po „Życie Pi”. Wkurza mnie strasznie, że tak szybko zacierają mi się szczegóły i po lekturze/seansie po jakimś czasie pozostają tylko ogólne wrażenia. Z lektury pamiętam głównie zaskakujące zakończenie, ale wiem też, że w powieści pełno było przemyśleń, które wtedy zrobiły na mnie wrażenie. Przy okazji filmu nic niestety we mnie nie drgnęło. Ale za to jak pięknie było. 🙂

        1. AnnRK – no właśnie, mam tak samo z tymi potencjalnymi powtórkami, za dużo książek dookoła czeka 😉 I też stosunkowo szybko zacierają mi się szczegóły, chociaż tu akurat dużo zależy od książki. I dlatego przydają się moje wpisy tutaj i mini-podsumowania miesięczne na B-tce.
          Co do przemyśleń, to może i miałam ich mniej, niż przy czytaniu, ale też wynikało to po części z tego, że już znałam treść, a po drugie – zachwycałam się zdjęciami 😉

  4. Bardzo byłam zaskoczona tym, że można zekranizować „Życie Pi”. Czytałam ją chyba dziewięć lat temu i byłam zachwycona. Tylko jak pokazać przemyślenia? Mam straszną ochotę na ten film, by porównać go z książką.

  5. Wczoraj obejrzałam i muszę przyznać, że film zdecydowanie nie należy do łatwych. Zanudzi się na nim ten, który go nie zrozumie. Moje wrażenia? Jestem tak trochę… bo ja wiem? Skołowana? To chyba dobre określenie. Film podobał mi się bardzo, ale nigdy nie powiem, że zrozumiałam go w stu procentach i trochę mi wstyd 😉

    1. Dofi – witaj w klubie, też byłam zdziwiona 😀 Ale wyszło dobrze. Wiesz, narracja jest z punktu widzenia dorosłego człowieka, on opowiada swą historię, więc mówi też i różnorakich sytuacjach, przemyśleniach etc. Jeżeli ochota spora, to pozostaje tylko obejrzeć 🙂

      Limonka – nie, nie należy, dlatego wpisałam te „ostrzeżenia” w ostatnim akapicie 🙂 Nie masz się czego wstydzić, są książki, filmy, sztuki, które za pierwszym razem odbieramy częściowo i wtedy warto do nich wrócić. Może tutaj wyjściem jest przeczytanie książki? Ale ja na Twoim miejscu odczekałabym ciut, dała ochłonąć umysłowi i emocjom, i wtedy zabrała się za powtórkę filmu lub czytanie książki.

  6. Mnie również film bardzo się podobał – uznałam go nawet za lepszy niż książkę (i zdecydowanie lepszy, niż oglądany niedawno „Hobbit”). Zachwyciły mnie zdjęcia – przepiękne sceny, m.in. ta, której zdjęcie zamieszczasz.

    1. ZosiaVelZocha – 😀 Tak, trailer i na mnie zrobił duże wrażenie, gdy widziałam go pierwszy raz. Potem długo bałam się, że – jak to często bywa – w trailerze będzie wszystko najlepsze, co jest w filmie i się rozczaruję,ale to nie był ten przypadek.

      Joly_fh – gdy wychodziłam z kina, to sama nie wiedziałam, co wolę – film czy książkę. Film wygrywa cudownymi zdjęciami i dobrą muzyką. Książka większą zdolnością do wzbudzenia przemysleń. Powiedziałabym więc, że każde z nich wygrywa w swojej klasie i tyle. Na „Hobbita” dopiero planuję się wybrać, więc na razie nie podzielę się wrażeniami.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s