„Irena” – Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska


irenaWydawnictwo: W.A.B., 2012

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 414

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Jak trudne bywają relacje rodzinne wie chyba każdy z nas. Najczęściej bywa tak, że nasze życie rodzinne przypomina sinusoidy – raz jest lepiej, raz gorzej, ale jeżeli staramy się wyciągać lekcje z gorszych momentów, to sinusoida z czasem może być bardziej płaska, niż na początku. Czasami można znaleźć w rodzinach prawdziwie toksyczne i niezdrowe stosunki, tak przerażające, że rzutują na całe życie ich członków. A w ideały nie wierzę, więc rodziny na pozór idealne wzbudzają we mnie automatyczne zastanowienie nad tym, co znaleźć można w ich szafach. Czasami można znaleźć bardzo wiele…

„Irena” to właśnie opowieść o rodzinie. Głównie o relacjach na linii matka-córka, ale nie tylko. Narratorkami są Dorota i Jagoda, a przybrana ciocia-babcia Irena, jest jakby ich buforem, czasami sumieniem, czasami ramieniem do wypłakania się na nim. Każda z nich stoi na rozdrożu, muszą się na nowo odnaleźć i przedefiniować swoje relacje.

Dorota przeżyła na początku swego dorosłego życia tragedię, która ciągle rzutuje na życie jej i całej jej rodziny. Mało tego, temat ten został zamieciony pod dywan, nie rozmawia się o nim, udaje się, że nic się nie stało. O tragedii nie wie nawet jej córka. A przecież to właśnie nieszczęście spowodowało, że Dorota wyjechała leczyć duszę w bieszczadzką głuszę, gdzie spotkała Jagódkę, cud-dziewczynkę, która pozwoliła Dorocie na zaakceptowanie straty i pozwoleniu sobie na zajście w ciążę. Dzięki Jagódce na świecie zagościła Jagoda, tak skrajnie różna od wiejskiej słodkiej dziewczynki. Cień bieszczadzkiego malucha rzutował (a może ciągle rzutuje) na postrzeganie przez Dorotę własnej córki. Do tego dochodzi temat, który oficjalnie nie istnieje i już na nosie Doroty są „okulary”, które rzutują na jej zachowanie i widzenie innych, a których ona bardzo długo nie dostrzegała. A nawet jak zaczęła, to nie bała się z tym faktem rozprawić. Na dodatek jest dosyć egocentryczną, roztrzepaną marzycielką, która niezbyt chętnie wychodzi z tej roli i mierzy się z rzeczywistością.

Jagoda z kolei to człowiek z żelaza. Dobrze wykształcona, zdolna, piękna, robiąca karierę w wymarzonej korporacji, zarabiająca niezłe pieniądze, pewna siebie, konkretna, twardo stąpająca po ziemi. Praktycznie zupełne przeciwieństwo swej matki. Jest głęboko przekonana o tym, że matka uważa ją za swoją największą życiową porażkę i nie potrafi się z tym pogodzić. Jako że nie potrafią się ze sobą porozumiewać, a coraz częściej ich rozmowy prowadzą do wielkich awantur, Jagoda postanawia odciąć się od matki raz na zawsze. Zasklepia się w swoim bólu, niezbyt potrafi dopuścić do siebie kogokolwiek, kto by jej pomógł. Nie potrafi także rozwinąć związku z mężczyzną, od czasu do czasu spotyka się z Radkiem, ale traktuje to tylko na poziomie seksu bez zobowiązań. Istna królowa lodu.

Irena, urocza, dystyngowana, elegancka ciocia-babcia. Przyszywana rodzina, ukochana przez obydwie kobiety. Los odebrał jej męża, z którym spędziła kilkadziesiąt lat, Dorota z Jagoda mają więc misję sprawdzania, jak starsza pani się czuje i jak sobie radzi. A ona wykorzystuje te wizyty na sondowanie sytuacji, mniej lub bardziej dyskretnie rzucane porady, stara się uświadomić obydwu paniom, że tak naprawdę nie znają argumentów drugiej strony i dopóki to się nie zmieni, to nie zdołają się porozumieć. Trudne zadanie stoi przez Ireną, bardzo trudne!

Wiele osób, gdy zobaczy nazwisko jednej z autorek fuknie pewnie pod nosem „E tam, Kalicińska, szmatławe czytadło dla kucharek!”. I niech sobie fukają, ich prawo. Ja jednak dawno nie czytałam czytadła, które by mnie tak poruszyło i wciągnęło emocjonalnie. Aż mnie samą to zdziwiło! Może to dlatego, że całkiem wiele z opisywanych sytuacji i zachowań znam dobrze z autopsji lub z opowiadań przyjaciółek? Nieważne, ważne jest, że to, co działo się na kartach książki odczuwałam też w sobie samej.

Autorki potrafiły stworzyć zgrabną całość, nie poczułam przez chwilę nawet, że ta powieść była pisana przez dwie osoby. Nie wiem, jak panie się podzieliły tekstem, ale wyszło im to dobrze. Na tyle dobrze, że nie zamierzam się czepiać. Wprawdzie główne bohaterki mnie wkurzały straszliwie (Dorota praktycznie non-stop, Jagoda całkiem często), ale mimo tego zdołałam je mniej lub bardziej polubić i życzyłam im dobrze. Oczywiście, że wiedziałam, że musi się dobrze skończyć (w końcu schemat do czegoś zobowiązuje!), ale zakończyły swoją opowieść zgrabnie, nie zemdliło mnie od lukru. Jeżeli część o Jagodzie stworzyła Pani Basia Grabowska, to wyczuwam tutaj pewien talent, który może warto byłoby rozwinąć? Ta część przemówiła do mnie mocniej, może dlatego, że jesteśmy z Jagodą w podobnym wieku. Urzekła mnie Irena, spodobał mi się Radek, a już Travis podbił moje serce, sama bym takiego stwora przytuliła!

Jedyne, do czego się przyczepię, to literówki i braki spacji. Nie było ich wiele, jednakże w książce wydanej przez W.A.B. nie spodziewałabym się ani jednej takiej wpadki. I mam nadzieję, że w przyszłości ponownie ich tam nie będzie.

© 

Reklamy

4 thoughts on “„Irena” – Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

  1. Nie usprawiedliwiam żadnych błędów, aczkolwiek wg mnie o wiele gorsze są wpadki typu „taniec na róże”, na który ostatnio natrafiłam w pewnej książce. W tańcu się nie orientuję, to nie moja dziedzina, być może ominął mnie więc jakiś nowy trend 😀

    1. Hahahaha, no pięknie! To musiał być bolesny taniec, te wszystkie kolce… 😉 Ja normalnie takiej ilości literówek bym się nie czepiała, ale W.A.B. ma u mnie dosyć wysoko postawioną poprzeczkę, bo do tej pory w ich książkach, które czytałam, praktycznie się one nie zdarzały.

  2. Przeczytałam niedawno „Irenę”. To pierwsza książka Kalicińskiej, po którą sięgnęłam. Nie jest to mój ulubiony typ opowiadania, ale czytałam tę powieść z zainteresowaniem i bardzo podobało mi się zestawienie dwóch różnych osobowości, starcie pokoleń, przedstawienie relacji na linii matka – córka.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s