„CeWEBryci. Sława w sieci” – Michał Janczewski


cewebryci slawa w sieciWydawnictwo: Impuls, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 222

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Czy jesteś cewebrytą? Kim właściwie jest cewebryta? Jak zapewne łatwo się domyślić, jest to osoba znana w sieci. Bogactwo i możliwości internetu umożliwiają bycie cewebrytą osobom, które normalnie by o tym nawet nie pomyślały. Szczególnie  że aby zostać celebrytą, może wystarczyć nawet kilkunastu – byle wiernych – fanów. A kilkudziesiętu zaangażowanych emocjonalnie fanów potrafi czasami wręcz zapewnić życie z tego, że jest się cewebrytą. Ale od początku!

Michał Janczewski podszedł do sprawy bardzo rzetelnie. Książka składa się z trzech części. W pierwszej z nich najpierw cofniemy się w czasie aż do starożytnego Rzymu – stamtąd ruszamy w podróż po historii sławy i pragnienia popularności, bycia sławnym i podążania za idolami. Zatrzymamy się na dłużej w ubiegłym stuleciu, czasie, który rozpowszechnił ideę „gwiazdy” i w którym pojawiło się także określenie „celebryta”. Michał analizuje czynniki wpływające na to, czy ktoś zostanie gwiazdą, czy nie, jaka jest rola danej osoby, jak widziana jest przez wytwórnie, media, fanów. Dokładnie analizuje też to, co steruje ludźmi – dlaczego tak bardzo lubimy przyglądać się temu, co się dzieje ze sławnymi osobami i skąd bierze sie w nas samych pragnienie bycia popularnymi. Przejdziemy też do kwestii tzw. „pokolenia Ja”, czyli pierwszego pokolenia, które od małego przekonywano o tym, że ich poczucie własnej wartości jest najważniejsze, co m.in. skutkuje tym, że jest wśród niego tak wielu egocentryków, tak wiele osób jest przekonanych, że są bardzo ważnymi osobami, że zdecydowanie to właśnie oni będą świetnie zarabiać, wspaniale żyć i na bank będą sławni. Z drugiej strony autor ukazuje też sławę w aspekcie postrzegania jej jako swoistej terapii – mają przez nią zniknąć wszystkie problemy, ma się być lepszym, ciekawszym, „prawdziwszym”.

Druga część to galeria cewebrytów. Mamy tutaj naprawdę barwną grupę! Jest mężczyzna, który sławny został dzięki swej pasji do filmu „Tron”; bezdomny kierowca tira; nauczycielka, która wykorzystując stereotypową wizję seksbomby udziela lekcji dotyczących etymologii słów angielskich; eks-śpiewaczka operowa i była narkomanka; polski były żołnierz; turecki Casanowa i kilkoro innych. Cechują ich zakręcone historie, często niełatwe życie, które wiedli (lub wiodą). Część z nich zabłysnęła w sieci niechcąco, nie planowali tego, część zaczęła swoje projekty świadomie. Łączy ich też to, że vlogują, głównie prowadzą wideoblogi na Youtube.

Trzecia część to teoretyczne definiowanie cewebryty oraz skontrastowanie go z celebrytą. Analizuje przeszłość, teraźniejszość, stara się prognozować na przyszłość. Ukazuje też silne strony bycia celebrytą i cewebrytą. Cewebrytą łatwo jest zostać w skali mikro, trudniej zaistnieć w świadomości szerszej publiczności, a bardzo rzadko udaje się cewebrytom przebić do masowej publiki, szczególnie poza internet. Jednakże ma on zdecydowanie bardziej osobiste relacje ze swoimi fanami, co jest jego siłą oraz jednocześnie barierą w wychodzeniu do szerszej publiczności (bo jak długo można utrzymywać takie relacje przy rosnącej publice?). Tutaj też autor cytuje klasyfikację cewebrytów:

Promotorzy kariery – sława w sieci jest rozszerzeniem ich pozainternetowej kariery.
Krewatywni promotorzy – ci, którzy coś po prostu tworzą.
Autopromotorzy – promują siebie jako produkt
Mimowolni celebryci – nikt z nich swojej sieciowej sławy nie zaplanował.

Do jakiej grupy zaliczycie siebie samych?

cewebryci
Razem z innymi cewebrytami na B(v)logoWigilii 😉

„CeWEBryci. Sława w sieci” to według mnie bardzo interesująca lektura. Dowiedziałam się bardzo wielu interesujących mnie rzeczy, szczególnie, że internet, rozwój społeczności w sieci oraz właśnie cewebrytyzm interesuje mnie już od jakiegoś czasu. Autor zalał mnie informacjami, jednak zrobił to w sposób przystępny, w lekkim stylu i z humorem.  Brakowało mi właściwie większej ilości polskich vlogerów, ale przyjęłam do wiadomości wyjaśnienie, że w czasie, w którym Michał pisał swoją książkę nie było w Polsce takiej różnorodności vlogerów, jaką mamy teraz. Była garstka, którą znali wszyscy, a on chciałby znaleść kogoś wartego opisania, a mało jeszcze znanego masom.

Polecam lekturę wszystkim zainteresowanym tematyką! A ja teraz czekam na książkę dotyczącą blogerów. Stop, przecież jest „Bloger” Tomka Tomczyka, chyba pora w końcu zdobyć i przeczytać 😉

PS. Na koniec kilka wybranych filmików stworzonych przez bohaterów książki:

© 

Advertisements

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s