„Rodzina na pokaz” – Kevin Wilson


Rodzina na pokazWydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2012

Oprawa: miękka

Liczba stron: 415

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

*****

Jak to jest, gdy jest się określanym dzieckiem A lub dzieckiem B? Czy to tylko żartobliwa gra oparta o imiona, czy jest w tym jakieś głębsze znaczenie? Jak to jest żyć w rodzinie, która całkowicie podporządkowana została sztuce? W rodzinie, w której życie właściwie równa się planowaniu i wykonywaniu kolejnych – częściowo improwizowanych – spektakli.

Camille i Caleb Fang uważają się za artystów tworzących żywą sztukę. Za nic mają sztukę w znaczeniu, które nam jest najbliższe. Nie cenią malarstwa, rzeźby, gry na instrumencie. Ich żywiołem są specyficzne spektakle, np. postrzelenie mentora w ramach swoistego performance. Jednak w pewnym momnecie pojawiają się dzieci. A przecież dzieci to morderstwo dla sztuki! Chyba, że dzieci staną się składnikiem sztuki, jak ich rodzice. I tak oto rodzi się rodzina Fang, niesamowita czwórka. To oni improwizują kradzież słodyczy, rozdają fałszywe kupony do baru fast-food, a to wszystko jest dla nich sztuką. Jednak rodzice nie cofną się przed niczym w swym uwielbieniu dla żywej sztuki. Najpierw załatwiają wspólny występ dzieci jako Romea i Julii, a potem… Ale o tym w książce!

Gdy spotykamy Annie i Bustera są oni już dorosłymi ludźmi. Dziwaczne dzieciństwo i mlodość, życie dla sztuki, życie sztuką, odcisnęło na nich silne piętno, sprawiła, że są w pewnym stopniu upośledzeni. Nie potrafią nawiązywać relacji z innymi ludźmi (w końcu większość życia byli właściwie skazani na bycie tylko z resztą rodziny, właściwie nie utrzymywano relacji zewnętrznych, czy też z dalszą rodziną), nie potrafią odnaleźć celu w życiu, zaplanować go sobie. Annie ma problemy z alkoholem i tabletkami, Buster z kolei nie potrafi odblokować swej kreatywności, przez co nie jest w stanie pisać kolejnych książek, utknął w martwym punkcie. Los funduje im problemy osobiste i zawodowe, które powodują, że – jakby bezwolnie, z rezygnacją – decydują się chwilowo wrócić pod dach rodziców. A Camille i Caleb przygotowali dla nich najbardziej spektakularny, wstrząsający wręcz popis. W jego rezultacie każda z tych czterech osób będzie musiała zadecydować, co też jest dla nich najważniejsze: rodzina, wsparcie i relacje z drugim człowiekiem, czy też dzieło życia, najbardziej pokręcony pomysł, jaki do tej pory wpadł rodzicom Fang do głowy? Sztuka czy rodzina?

Ta książka trafiła u mnie na dziwny czas. Sama mam aktualnie spore zawirowania życiowe, co z jednej strony pozwoliło mi po części wczuć się lepiej w treść tej książki, ale z drugiej strony jej lektura powodała też wzrost mego przygnębienia, co też rzutowało na mój odbiór jej treści. Najbardziej zdecydowanie poruszało mnie to, jak rodzice postrzegali swe dzieci – z jednej strony były składnikiem niewiarygodnej drużyny oddającej się najwyższej z form sztuki, były więc niezbędne i przez to ukochane, ale z drugiej strony kompletnie nie postrzegano ich jako ludzi, nieważne były ich potrzeby, poczucie stabilności, bliskości, budowania więzi z rodzicami. Byli dzieckiem A i B, właściwie przedmiotami niezbędnymi do tego, by rodzina Fang mogła błyszczeć. I to robiło na mnie wielkie wrażenie, jednak w pewnym momencie odłożyłam sztukę na boczny tor i skupiłam się właśnie na relacjach między rodzicami a dziećmi. I wtedy dotarło do mnie, jak wielu rodziców traktuje dzieci przedmiotowo. Może nie składają ich na ołtarzu sztuki (chociaż czasami tak, wiele jest pamiętnych przypadków prawie zamęczonych małych skrzypków, pianistek etc.), ale sportu, filmu, wyborów małych miss etc. Gdy do tego dojdzie przenoszenie własnych ambicji na dziecko, to już strach pomyśleć, jak dokładnie mogą się pokrywać konsekwencje działań rodziców Fang, a tych dookoła nas. Ilu rodziców krzywdzi swe dzieci zarzucając je od przedszkola dziesięcioma różnymi zajęciami pozaszkolnymi, a do tego nie budując z nimi żadnych silniejszych relacji emocjonalnych?

Wracając jednak do „Rodziny na pokaz”, to ksiażka ta ukazuje czworo nieszczęśliwych ludzi, którzy nie potrafią się ze sobą wzajemnie porozumieć. Opuszczenie, samotność, brak komunikacji, zamknięcie na drugiego człowieka, a to wszystko z ukazaniem konsekwencji; tego, do czego może taka sytuacja doprowadzić. Interesująca lektura.

© 

Reklamy

5 thoughts on “„Rodzina na pokaz” – Kevin Wilson

  1. Przerażające zjawisko – i mam nadzieję, że jednak przerysowane w celu zwrócenia uwagi :/ Chociaż może i nie…
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Będąc rodzicem trzeba pamiętać, że dzieciństwo to najwspanialszy czas w życiu i nie zepsuć tego swoim pociechom… A taka lektura o tym przypomina.

    1. Isadora – zakładam, że tutaj autor celowo chciał zwrócić uwagę na pewne sprawy. Jednakże i z życia dookoła nas możemy zapewne podać sporo przypadków, gdy rodzice traktują dzieci instrumentalnie. Odwrotnie zresztą też, ale to już inna bajka. Pozdrawiam!

      Dofi – przypomina, przypomina. Także o tym, jak ważna jest rodzina dla każdego z nas i jak bardzo to, co wydarzy się w dzieciństwie i młodości programuje nasze dalsze życie.

  3. Brzmi złowieszczo, ale takie lektury też są potrzebne. Żyjemy w świecie pełnym ignorancji, obarczonym jarzmem znieczulicy, dlatego zawsze stałam murem za tekstami, choćby brutalnymi, ale zwracającymi uwagę na problemy, o których ludzie wolą nie wiedzieć. Jeśli tylko trafi w moje ręce – na pewno przeczytam tę książkę.

    1. Okiemwariata – fakt, są potrzebne. Szczególnie dla osób, które mają niższy poziom refleksyjności, może takie pisanie bardzo wprost przypomni im o tym i owym. Albo jestem z kolei zbyt pozytywnie w tej kwestii nastawiona 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s