Bloginar #1: wiarygodność blogerów w oczach mediów tradycyjnych


Goethe powiedział „Kto nie idzie do przodu, ten się cofa”. Wiem, że wielu z Was myśli podobnie i stara się rozwijać, uzyskiwać nowe umiejętności, rozbudowywać wiedzę, słuchać opinii innych, które potem można przemyśleć i do których można sie ustosunkować. Możliwości rozwoju jest tyyyyyyle!

Postanowiłam więc wrzucać tutaj od czasu do czasu jakieś prezentacje, filmy wideo, teksty, które mogą pobudzać w Was refleksje na różne tematy, informować o czymś nowym, czy też zwyczajnie wzbudzić chęć do przedyskutowania własnego zdania.

Dlaczego bloginar? Bo jestem leniem 😉 Myślałam nad nazwą i przypomniało mi się wiele różnych, w tym „webinar” (lub webinarium), przyszedł mi do głowy pomysł bloginar, czyli pewna modyfikacja webinaru. Wrzucam tutaj materiał, a czytający/oglądający decydują, czy chcą wchodzić w jakąś interakcję tutaj, pod prezentowanym tekstem, czy w ogóle. Jednakże, gdy poszperałam w necie, to wyszło na to, że jednak nie jestem bardzo innowacyjna, bo określenie „bloginar” na zachodzie już funkcjonuje. Wyjaśnienie znajdziecie tutaj.

Przechodząc jednak do pierwszego tematu – nie bez powodu wrzuciłam do wczorajszej notki taką ilustrację. Na pierwszy ogień chciałabym Was zaprosić do obejrzenia jednej z prezentacji z tegorocznego Blog Forum Gdańsk. Prezentacja ta nosi tytuł „Wiarygodność blogera i współpraca z mediami tradycyjnymi”, prowadził ją Tomasz Machała. Jest on redaktorem naczelnym i dyrektorem zarządzającym naTemat.pl. Wcześniej pracował jako dziennikarz Telewizji Polsat, TVN24, BBC Polska, oprócz tego przez pewien czas prowadził blog Kampanianazywo.pl. Posłuchajcie, co ma do powiedzenia na temat postrzegania blogerów przez tradycyjne media (nie zrażajcie się tylko jakością dźwięku i obrazu). Jeżeli oprócz oglądania nagrania, macie też ochotę sprawdzić prezentację, którą pokazywał prowadzący, to możecie ją znaleźć tutaj.

Nie było mnie wtedy na tej prezentacji, wybrałam inną, ale w końcu to nadrobiłam. Trochę tam dla mnie takiego „błyszczenia” typu: kto z kim i gdzie, trochę informacji nie do końca na temat 😉 Ale clue jest, a to najważniejsze. Żeby nie go nie zdradzać tutaj, to podyskuję z zainteresowanymi osobami w komentarzach. Jeżeli znajdzie się oczywiście ktoś, kto będzie miał ochotę tę prezentację obejrzeć i podyskutować…

Reklamy

8 thoughts on “Bloginar #1: wiarygodność blogerów w oczach mediów tradycyjnych

  1. Oooo, ludzie oglądają Tomasza Machałę, skoro tyle czasu od publikacji posta minęło, a tu żadnych komentarzy.
    Odnośnie samej prezentacji z BFG to w wielu miejscach muszę się z Tomkiem zgodzić. Szczególnie ten motyw z indianinem jest obrazowy. Co prawda wyidealizowany, bo traktuje dziennikarza jako człowieka z merytorycznym zapleczem, przygotowującym temat tygodniami – w co w obliczu chałturników z tabloidów ciężko w szerszej perspektywie uwierzyć.
    Z drugiej strony, taki Antyweb obrażający się o wytykanie masowych ortografów i literówek, a jednocześnie dążący do maksimum profesjonalizmu.
    A, no i niedawna afera z Segrittą i Nikonem: w tym wypadku blogerom bliżej jest właśnie do takiego nieokrzesanego indianina wymachującego tomahawkiem 🙂

    1. Właśnie się zastanawiam, czy oglądają, czy też raczej rzucili okiem i zapodali jedną z dwóch reakcji:
      1. ło matko, baba chce, żebym poważne wideo oglądał(a) i myślał(a) nad nim w sobotę?!
      2. eeee tam, takie pierdoły, po co mi to, przecież ja tego nie chcę oglądać.
      Pytanie: która z tych trzech opcji (włączając oglądanie) będzie tą najczęstszą 😉

      Co do prezentacji – ja trochę też się z nim zgadzam, ale i trochę nie. Po pierwsze – mówimy tutaj o reakcjach zapewne osób głównie związanych z gospodarką, polityką i innymi „wysokimi” sprawami, które nijak się mają do większości znanych mi blogów. Oczywiście, jest masa blogów okołotematycznych, ale jak się to ma do generalizowania na „blogerów vs. media”? Dwa – dokładnie tak, jak piszesz, zawód dziennikarza już dawno stracił etos profesjonalizmu i bycia merytorycznie przygotowanym do pracy. Znam wielu blogerów, którzy lepiej wykonaliby pracę związaną z informowaniem na określony temat od całkiem sporej liczby tzw. profesjonalnych dziennikarzy.
      Ale faktycznie, motyw z piuropuszem i siekierką jest obrazowy. Z drugiej jednak strony nie wiem, czy to nie jest zwyczajnie specyfika tego nowego rodzaju medium 😉 Do mnie w tym motywie bardziej przemówił fragment o tym, że dziennikarz „wejdzie do środka”, a bloger zostanie na zewnątrz. Często tak jest i jeszcze trochę tak pozostanie. Jednak wierzę, że i ta sytuacja powoli będzie się zmieniać.
      Prawdą jest też to, że wielu blogerów jest przekonanych, że robi świetną robotę, ale jakoś nie dba zarówno o merytorykę, jak i o sam sposób przekazywania informacji. Dopóki to sie nie zmieni, to niestety, nie mają szans na to, by być postrzegani jako profesjonaliści. Jak ktoś tylko szczeka chamskimi odzywkami na prawo i lewo, nic poza tym nie reprezentując sobą, to zawsze będzie widziany jako zabawny kundelek 😉

      Nikongate uruchomił bardzo ciekawą lawinę, ale o tym tyle już napisano, że ja chyba chcę już siedzieć cicho 😉

  2. Coś pomiędzy opcją 1 i 3 😀 Żartuję, chciałabym się w to zagłębić ale terminy gonią, po 12 minutach wymiękłam z braku konkretów. Może jeszcze się z tym filmikiem zmierzę, ale na razie musi poczekać… wybacz!

    A co do profesjonalizmu & media kontra blogerzy, to uważam, że jeżeli jakiś bloger chce być takim profesjonalistą jak dziennikarz to czemu nie? Droga wolna, i tak można się teraz wybić (a niektórzy mają predyspozycje, i owszem). Jednak blog to wciąż dość osobisty odłamek internetowej powierzchni użytkowej i moim zdaniem nie każdy musi dążyć do maksimum profesjonalizmu. Gdyby na blogach pojawiały się same podręcznikowe recenzje szybko znudziłyby się blogerom. W naszym molowym przypadku chodzi o dzielenie się wrażeniami z lektury, w ciekawy sposób, nieszablonowo. Ja osobiście nie dążę do profesjonalizmu (nie te studia, nie ten profil w liceum żebym mogła błyszczeć) ale chciałabym trochę ludzi przyciągnąć tym, jak piszę. Mam nadzieję kiedyś się uda i mój blog będzie moją marką ale na razie… wracam do sprawozdania z mechaniki gruntów 😀

    Miłego dnia!

    1. Soulmate – hahahaha, no cóż, pozostaje liczyć na to, że kiedyś wrócisz do niego, bo akurat konkrety, to pojawiają się właśnie głównie w drugiej połowie filmu. PIerwsza część jest trochę przegadana.

      Droga wolna, o ile faktycznie ktoś sie do tego będzie odpowiednio przykładał, będzie merytoryczny, będzie dbał o stały rozwój wiedzy, dopływ nowych informacji, będzie potrafił je analizować tak, by pokazać różne punkty widzenai. Albo ja mam zbyt idealistyczną wizję dziennikarstwa 😉
      Faktem jest, że dla ogromnej większości blog to tylko kącik, w którym chcą sobie popisać o tym i o owym, bez żadnych innych planów. I dla takich blogerów też jest miejsce, chociaż oczywiście wpływają na postrzeganie grupy jako całości. Ta prezentacja jednak bardziej wg mnie dotyczy tych osób, które starają się prowadzić blogi tzw. opiniotwórcze (czy im się udaje, to juz inna sprawa).
      Ja tam uważam, że w naszej części blogosfery nawet nie tyle chodzi o odpowiednie studia, co o ciągłą pracę nad sobą, o to, by pokazać jakąś konkretniejszą osobowość w zalewie bardzo podobnych blogów i tekstów, o to, by próbować wyjść poza schemat (nie tylko sposobu pisania, ale tego, co się czyta, bo czytanie różnych rzeczy poszerza spojrzenie na literaturę). Stety lub niestety zaczynam coraz bardziej sądzić, że ciagłe powroty do klasyki, to rzecz ważna, bo przydają naszemu spojrzeniu obiektywizmu oraz wzbogacają interpretację tego, co czytamy.
      A tak ogólnie patrząc na blogi, to studia pokrywające się z tematyką bloga wcale nie stanowią o jego sukcesie. Raczej charyzma prowadzącego, jego styl, otwartość na nowe rzeczy, umiejętność interakcji z czytelnikami etc.

      Powodzenia w pisaniu sprawozdania!

  3. Chyba to zbyt daleki wymarsz od treści Twojego bloga i dlatego brak reakcji. W wypowiedzi Machały (moim zdaniem) jest sporo ble ble ble a mało treści. To że dziennikarze są coraz słabsi, a blogerzy coraz lepsi jest normalne. W końcu blogerzy robią co chcą i lubią, a dziennikarze robią co muszą (z czegoś trzeba opłacić rachunki) a zadowolenie z pracy widocznie przekłada na jakość tekstów.

    1. Pewnie tak. Aczkolwiek nie do końca, bo bywały tu wcześniej dyskusje różnorakie (na temat współpracy, pisania recenzji, blogowania etc, wrzucałam także relacje ze spotkań). W każdym razie czytelnicy będą się musieli przyzwyczaić, bo zmian zapewne będzie tu niedługo już całkiem sporo. Czy zostaną ze mną? Zobaczymy 😉

      Fakt, że ta wypowiedź jest przegadana, jednak kilka ciekawostek zawiera. Ale zdecydowanie fakt, że robimy to, co lubimy wpływa na podejście do blogowania i jest wyczuwalne w tekstach. Z drugiej strony wierzę, że jednak część wybrała sobie taki zawód, to raz 😉 A dwa – nie wiem, jak inni, ale ja to bym chciała być dobra w tym, co robię, więc starałabym się przykładać do pisanych tekstów. Ale wiem, że to nie zawsze tak działa. No i trudno cały czas mieć ten sam entuzjazm, niezależnie od sprawy.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s