Stosik „domowy”


Wizyta w domu rodzinnym wiąże się również z odkryciem, że uzbierał się tu stosik książek. Jakoś o tym nie pamiętałam 😉 Nie jest on bardzo duży, ale smakowity. W pewnym momencie zastanawiałam się, czy w ogóle się pojawi. Najpierw zdałam sobie sprawę, że aparat fotograficzny zabrałam, ale już kabelka USB nie, a niestety mój stary PC nie łączy się z aparatami w żaden inny sposób. No dobrze, to może zdjęcie przy użyciu mego nowego telefonu, mądrzejszego ode mnie 😉 Tia, zdjęcie wyszło (nie ma szału, ale widać, z czego stos się składa), tylko pozostaje pytanie: jak te zdjęcia przetransferować na komputer 😉 W końcu wysłałam je sobie mailem, chociaż pewnie pożarło to sporą część mojego miesięcznego transferu danych 😉 Ale nic to, blog jest ważniejszy od transferu. Od góry:

„Dubo… Dubon… Dubonnet” Czajka-Stachowicz – niespodziewanka od Wydawnictwa W.A.B. Zamawiałam inną książkę, otrzymałam tę. Sięgnę, bo mnie ciekawi, ale pewnie za kilka lat, bo najpierw muszę zdobyć i przeczytać pierwsze cztery tomy 😉

„Zatopione miasta” Bacigalupi – od Wydawnictwa Literackiego. Zamówiłam już dawno i zapomniałam o tym zamówieniu. Byłam bardzo blisko kupienia sobie tej książki na Targach Książki, ale całe szczęście, że nie uległam pokusie – pierwszego dnia wieczorem zadzwoniła Mamuśka z informacją, że paczka z Krakowa dotarła. A w niej… ta książka 😀

„Wyrok” Zielke – od autora. Tę książkę czytałam już dawno temu, w poprzednim wydaniu. Podobała mi się bardzo, o czym zresztą pisałam. Zapraszam do lektury nowego wydania, śliczne jest, więc i oko ucieszy 🙂 A panu Mariuszowi gratuluję wskoczenia do Czarnej Serii!

„Namiestniczka” (tom III) Szkolnikowa – od Wydawnictwa Prószyński – nie była to spodziewana przesyłka, ale cieszę się, że jest, bo pierwsze dwa tomy czytałam, więc z przyjemnością skończę trylogię.

„Ognisty tron” Riordan – pierwsza od… hm… wieków wymiana.

„Mężczyzna, którego nie chciała pokochać” Moccia oraz „Obce dziecko” Hollinghurst – od Wydawnictwa Muza. Ta pierwsza zamówiona z ciekawości, chcę w końcu stwierdzić sama, co też ciągnie te tabuny kobiet do książek tego autora. A teraz czekam z wielką niecierpliwością na przesyłkę z nową książką Murakamiego!

Chciałam się jeszcze chwalić, jednakże za nic nie mogę zrobić odpowiedniego zdjęcia telefonem, zrobiłam aparatem, ale nie mam jak zgrać, więc poczekacie jeszcze troszkę.

Większość z Was pewnie aktualnie spędza czas z rodziną – czy też wyjeżdżając gdzieś, czy też przyjmując gości. Ale i tak zapytam – jakie macie plany na ten (dla niektórych przedłużony) weekend? 🙂 Ja od środowego wieczoru jestem u Rodziców. Wczorajszy dzień spędziłam na obijaniu się, czytaniu, pisaniu notki na bloga, wkurzaniu się, obijaniu się i dalej obijaniu się 😉 Ale dzisiejszy prawie cały już był w drodze – trzy cmentarze rozrzucone na terenie dwóch województw. A teraz będzie albo książka, albo siedzenie z rodzinką. I takie mam plany na kolejne półtora dnia (bo drugie pół niedzieli to niestety podróż zapchanym autobusem, brrrr…). Ach, zapomniałam, mam jeszcze jedno zajęcie – przytulanie do kota, trzeba nadrobić zaległości. A ona ma teraz takie fajne futerko, że aż się nie chce odrywać od tego jedwabiu 🙂

Reklamy

15 thoughts on “Stosik „domowy”

  1. Ja mam niestety za daleko, żeby jechać na weekend do domu. 😦

    Na Moccia też mam ochotę, ale tak naprawdę to najbardziej zazdroszczę Murakamiego. Miałam wytrwać w niekupowaniu książek do końca roku. Ciężko jest, ale tak bliska złamania postanowienia jeszcze nie byłam. z drugiej strony, już tak niewiele zostało. Niecałe dwa miesiące. Kurcze, no… =)

    1. Sylwuch – nie oddam! 😉 Sama myślałam, że już nie dostanę, bo długo czekałam na przesyłkę, ale jest, w końcu dotarła.

      AnnRK – ja kilometrowo nie mam tragicznie daleko, bo pewnie niecałe 300 km, ale i tak pociąg się wlecze 4 h + dotarcie na autobus do wsi + jakieś 45 minut w autobusie = zmęczenie 😉
      Murakamiego jeszcze nie masz co zazdrościć, bo jeszcze nie mam, ciekawe, kiedy się doczekam. Jeżeli masz takie postanowienie, to doczekaj to końca roku – ta książka nie ucieknie, mało tego, pewnie kupisz ją taniej 🙂 A może Gwiazdor przyniesie? Trzymaj się dzielnie!

  2. Fajny ten stos, mam ochotę wrzucić stos u siebie, np książek, które zamierzam przeczytać w najbliższym czasie, ale takie obietnice kończą się tym, że czytam zupełnie co innego i robię z gęby cholewę…

    U mnie wizyty na cmentarzach odbyły się wczoraj, ograniczyłam się tylko do krakowskich Rakowic (gdzie tłumy są straszliwe, a korki jeszcze gorsze), skąd zmyliśmy się akurat, gdy zaczęło padać, dlatego odwiedziny na drugim końcu miasta sobie darowałam, bo łapało mnie przeziębienie. Dziś zrobiłyśmy sobie z siostrą wypad do Wadowic, jutro na targi biżuterii, a potem leżę bykiem do poniedziałku 😉

  3. Też bym z przyjemnością wrzuciła jakiś stos (którego, swoją drogą, nie było na moim blogu od X czasu), ale niestety aparat od wakacji jest zepsuty [zganiam na zaludniony Amsterdam, kiedy to jakaś rozpędzona dziewczynka wpadła na mnie, a urządzenie upadło na ziemię]. Moccie (ę?) uwielbiam i nie mogę się doczekać lektury jego najnowszej książki.
    A długi weekend spędzam w piżamie – od wczoraj. Tylko książki i błogi odpoczynek, póki jest na to czas 🙂 Obecnie pochłaniam ,,Cyrk nocy” i nie mam ochoty odrywać się od tej powieści, jest świetna 🙂
    Życzę Ci miłego weekendu i pozdrawiam!

    1. Viv – moje stosy nijak się mają do najbliższych planów czytelniczych. Oczywiście, wszystkie prezentowane książki doczekają się kiedyś przeczytania, ale niekoniecznie w najbliższym czasie. To tylko nowe nabytki. Też bym się nie odważyła prezentować tego, co niedługo przeczytam, bo skąd ja mam wiedzieć, na co będę miała np. za 2 tygodnie ochotę? 😉 Ale znam osoby, które prezentują takie stosy „do przeczytania” i jakoś im to czytanie idzie, raz lepiej, raz gorzej 😉

      To sobie długo nie poleżysz, jeden dzień raptem 😉 Ja się rozleniwiłam, jeszcze z tydzień wolnego bym chciała 😉

      Hiliko – mój aparat jest lekko nadtłuczony, ale jakoś – odpukać – daje radę, szkoda, że kabelka zaomniałam.
      Bardzo się cieszę, że podoba Ci się „Cyrk nocy”. Mnie urzekła ta ksiażka, szczególnie opisy samego cyrku i tego, co się w nim działo 🙂 Pozdrawiam!

  4. Ładny stos 🙂 Tego „Wyroku” jestem ciekawa bo polecany dość często. Resztę w połowie kojarzę, więc nie jest ze mną tak źle chyba 😀

    Ja już odwiedziny wszelakie mam za sobą, cmentarz w tym roku tylko jeden. Trochę się obijałam, jedną książkę przeczytałam, dużo piekłam i sprzątałam… i przyszedł czas na naukę, niestety. A tak mnie „Magiczna gondola” korci… Ale siostra krzyczy, więc nie mogę. Muszę taszczyć do Krakowa…

    1. Kasiek – 🙂 Ja się w końcu na Moccię zdecydowałam, może nawet niedługo sięgnę. Z braku Murakamiego 😉

      Soulmate – 🙂 To dobra książka, ale trzeba się skupić, tam się sporo rzeczy dzieje + tematyka nie jest z tych czytadłowych 😉
      Uch, nie zazdroszczę uczenia się. Przede mną jeszcze kilka godzin luzu dzisiaj i kilka jutro. Potem za to pół dnia gniecenia się w autobusie, dojazd do domu i pewnie padnę.

  5. a u mnie bezwyjazdowo. tak jakoś wyszło w tym roku. w tym roku wszystko wychodzi inaczej niż zazwyczaj, więc zamiast się wściekać zaczynam trenować pokorę. weekend jest w domku z pyszną gorącą herbatką, pod kocykiem i oczywiście z książką. aktualnie zaczytuję się w „Gestach” Ignacego Karpowicza, zdaje się, że klimaty raczej odległe od Twojego stosiku, ale mimo to – polecam. jako, że jestem z białegostoku mam przy okazji bardzo ciekawą perspektywę – „nasze podwórko” widziane inaczej 🙂 pozdrawiam i coś mi się wydaje, że do kolejnego wpisu 🙂

    1. Bleryon – nie odpowiem Ci, ponieważ Cię nie znam, a staram się nie oceniać sytuacji i ludzi tak szybko 😉 Ja tam moją rodzinkę generalnie lubię, więc nie mam przeciwwskazań w kwestii spędzania razem czasu. Szczególnie, że bywam u nich mniej więcej raz w miesiącu, czasem rzadziej, to też mi zniemiło perspektywę.

      Okiemwariata – niestety, tak to już z planami bywa. I faktycznie, nie ma co tracić nerwów, wizja przez Ciebie roztaczana jest urocza 🙂 Tego autora mam tylko „Balladyny i romanse”, które ciągle czekają na swoją kolej. Poczytałam o „Gestach”, brzmi intrygująco, więc będę wyglądać notki z Twymi wrażeniami! Pozdrawiam i zapraszam 🙂

  6. Ja w tym roku nie mam żadnego planu w sumie, jedynie siedzenie w domu, skończenie strony fotograficznej, to najważniejsze. Plus obrobieniu kilku sesji, do tego kilka książek i taki mój plan. Może jakiś film w ciepłym kocyku.

  7. Ale się u Ciebie mroczno zrobiło…brrr…aż ciarki przechodzą 🙂 A weekend…ach, cóż za weekend, uwielbiam takie leniwe przedłużone weekendy. Już dawno nie miałam tej przyjemności, że cały dzień siedziałam w łóżku w pidżamce z książeczką. Już dawno nie miałam tego komfortu, że mogłam sobie za jednym machnieciem przeczytać ponad 250 stron bez pośpiechu. Uwielbiam to. I kota też dopieszczałam. I jeszcze karpatkę upiekłam. Ech…ciężko będzie wrócoć do pracy. Pozdrawiam leniwie 🙂

    1. Magiaslowapisanego – i to wszystko jutro?? Czy masz jakiś dalej przedłużony weekend? 😀

      Mag – o proszę, a dla mnie jest tutaj teraz bardzo… książkowo 😀 Mniej słodko, to fakt, ale na razie jest mi z tym dobrze. Ja też się lenię, chociaż niestety, nie aż tak, jakbym chciała, nie jest to mi dane. A cały dzień w łóżku spędzam tylko wtedy, gdy jestem chora. Nie lubię czytać na leżąco, nie lubię siedzieć pod kołdrą, gdy nie śpię, lubię czytać na kanapie lub w fotelu, obłożona smakowitościami, których do łóżka nie zabiorę. Ale wiem, że wiele, wiele osób tak lubi 😀 Pozdrawiam!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s